5659. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
1465. dzień panowania księcia Tomasza Ivo Hugona
Trybuna Diuków, Remigiusz Vladimirowicz Lwowski von Hochenhaüser, 26.08.2017 r. o 12:50:58, tantiemy: 9 619.00 lt
Książę w opałach [opowiadanie konkursowe]
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Grodzisk płonął. Z balkonu pałacu Tomasz Ivo Hugo przyglądał się jak smok Azmaloth niszczy piękną stolicę Sarmacji. Zewsząd unosił się gęsty jak smoła dym. Potwór trzymał się z dala od centrum, gdyż raziły go stąd wyrzutnie Ciepłego i Puchatego, jednak dalsze dzielnice oraz przedmieścia mógł plądrować niemal bezkarnie. Książę wrócił do swego gabinetu.

- No nic - rzekł do stojącej w głębi pokoju postaci. - Dość mam już tego swędu
spalenizny. Jadę na urlop. Masz tu nominację na regenta. Mam nadzieję, że poradzisz sobie Paviel z tym całym bajzlem?

- Oczywiście, Wasza Książęca Mość. - Diuk Gustolúpulo skłonił się.

- Świetnie, w takim do zobaczenie za nieco ponad tydzień. - Książę uścisnął rękę Paviela, po czym wyszedł z gabinetu.
***

W godzinę później książę siedział już w samolocie lecącym do Soli. Podróżował linią publiczną, postanowił bowiem przybyć na Tropicanę incognito. Mógł dzięki temu zgubić tropiących go na każdym kroku dziennikarzy i interesantów, zażyć nieco rozrywek niekoniecznie stosownych dla osoby na jego stanowisku, a także zobaczyć od podszewki porządki wprowadzane przez nowego El Dictatore. Dodatkowo przebywając na wyspie mógł się upewnić, że Paviel nie będzie uciekał od obowiązków regenta do swego lenna w Puncie.

Tropicana przywitała księcia słoneczną pogodą oraz prawdziwie tropikalnym upałem. Przeszedł bez problemów przez kontrolę bezpieczeństwa i wyszedł na ulicę. Lotnisko znajdowało się blisko centrum miasta, rzut beretem od najdroższego hotelu w mieście, w którym książę zarezerwował pokój. Budynek hotelu został ponoć zbudowany przez samego Sancho Junioreza.

Po rozpakowaniu bagażów i zjedzeniu obiadu, książę postanowił przejść się na plażę, oczywiście nudystów, bo to z nich właśnie najbardziej słynęła Tropicana. Wiodła tam piękna, dziewiętnastowieczna ulica, zwana potocznie “turystyczną”, gdyż omijała ona szerokim łukiem dzielnicę portową, nie odwiedzaną raczej przez turystów i przykładnych obywateli. U końca drogi czekała jednak na księcia niespodzianka. Wejścia na plażę strzegło dwóch piratów, wyglądających na ostrych zabijaków, a co gorsza uzbrojonych w muszkiety. Stali pod ogromną tablicą z napisem po tropikańsku i sarmacku. Głosił on - “Z rozkazu El Dictatore wszystkie plaże nudystów na Tropicanie zostają zamknięte do odwołania i zakazuje się na nie wstępu osobom nieupoważnionym, w szczególności turystom.”

Zdumiony książę wycofał się ostrożnie, tak by go nie ujrzeli wartownicy. Wracając do hotelu doszedł do wniosku, że turyści musieli ostatnio wszczynać jakieś burdy, co poskutkowało zamknięciem plaży. Po drodze ujrzał jakąś porządnie wyglądającą tawernę. Postanowił wstąpić do niej, napić się czegoś i przy okazji zasięgnąć języka. Jednak gdy wszedł, ujrzał, że knajpa jest niemal pusta. Oprócz barmana znajdował się w niej tylko wtulony w najciemniejszy kąt miejscowy, wyglądający na stałego bywalca. Książę zamówił drinka i podszedł do tubylca.

- Czy można się przysiąść? - zapytał uprzejmie.

- Si, amigo - odparł tamten, wskazując zachęcająco stojące naprzeciw krzesło.

- Jestem Tomasz - przedstawił się książę siadając.

- Soy Pablo - odparł Tropikańczyk. - Skąd jesteś?

- Przyleciałem dziś prosto z Grodziska.

- Och, la capital! - wykrzyknął zachwycony. - Zawsze chciałem tam pojechać, ale… Niestety podróże tam nie są tanie.

Pablo chciał koniecznie dowiedzieć się wszystkiego o Grodzisku. Książę cierpliwie i wyczerpująco opisywał miasto, opowiedział też szczegółowo o najeździe smoka. W końcu postanowił sam zadać pytanie.

- Byłem na plaży, ale została zamknięta. Czy nie ma jeszcze w okolicy jakiejś, albo innej tego typu rozrywki?

Pablo wzdrygnął się i potoczył zaniepokojonym spojrzeniem po sali. Wreszcie nachylił się nad księciem i wyszeptał:

- Na zwykłą plażę nikt nie broni wstępu, ale domyślam się, o co ci chodzi. Masz
szczęście amigo, że zapytałeś o to mnie. Ja na ciebie nie doniosę. Lepiej jednak nie rozpytuj głośno o te sprawy, bo piraci El Dictatore mają uszy wszędzie. Rządy są obecnie bardzo… moralne. - Ostatnie słowo wypowiedział z wyraźnym obrzydzeniem, ale i strachem.

Zaniepokoiło to bardzo księcia. Pospiesznie pożegnał się z Pablem i ruszył z powrotem do hotelu. Jego myśli były równie ponure co zapadający zmierzch. Co ten Remigiusz sobie wyobraża?! - myślał. - Tyle czasu był ambasadorem La Palmie, a zamiast się tam nauczyć dobrze bawić, wprowadza prawa rodem z Rotrii.

Pogrążony w tych rozmyślaniach książę nie zauważył, że źle skręcił i zamiast do hotelu, trafił do dzielnicy portowej. Nastawała powoli noc, cienie wydłużyły się oraz zgęstniały. Za plecami księcia, z ciemnej jak smoła bramy wychynęły dwie, jeszcze czarniejsze niż otoczenie sylwetki. Nagle Tomasz Ivo Hugo poczuł żelazny uścisk na ramieniu.

- Wasza Książęca Mość pójdzie z nami - wycharczał cicho obcy głos.

- Pomyliliście mnie z kimś! - odparł książę, bojąc się odwrócić.

- Jestem pewien, że nie.

W nozdrza księcia uderzyła fala smrodu spoconego ciała, wyziewów alkoholowych i zapachu nikotyny. Na nerkach poczuł ucisk lufy pistoletu.

- Odważylibyście się mnie zabić? – zapytał cicho.

- Nie, zostałem jednak upoważniony do unieruchomienia Waszej Książęcej Mości,
gdybyście próbowali uciekać. Najłatwiejszym sposobem unieruchomienia jest kula w nodze. – Wbił pistolet w książęce biodro.

- Zostałeś upoważniony? Przez kogo? Dokąd chcecie mnie zaprowadzić?!
– Księcia oblewał zimny pot.

- Niech Wasza Książęca Mość się nie boi – odparł uspokajająco porywacz.
- Po prostu nasz El Dictatore chce z Waszą Książęcą Mością porozmawiać z dala od oczu i uszu osób trzecich. Jeżeli Wasza Książęca Mość pójdzie z nami, nie będziemy naruszać godności książęcej. Zaznaczam jednak, że w wypadku prób ucieczki będę strzelać bez ostrzeżenia.

- Dobrze, pójdę z wami.
***

Tropikańska dżungla skrywa wiele tajemnic. Jedną z nich była podziemna baza El Dictatore usytuowana we wnętrzu wulkanu El Caballero, niedaleko Punty. Tam właśnie wylądował wiozący Tomasza Ivona Hugona śmigłowiec. Wychodząc z niego książę ujrzał rozciągniętą nad morzem płynnej lawy platformę, wiodącą do wykutego w skale korytarza. Drzwi do niego otwarły się i na spotkanie monarchy wyszedł sam El Dictatore.

- Witajcie Wasza Książęca Mość – wykrzyknął radośnie. - Proszę za mną. – Ujął księcia za rękę i ostrożnie przeprowadził przez platformę.

- Wybaczcie Wasza Książęca Mość za brutalne metody moich ludzi, ale doprawdy, nikt nie uczył ich gościnności – zaczął mówić Remigiusz, gdy tylko znaleźli się w skalnym korytarzu. – Musiałem sprowadzić tu Waszą Książęcą Mość w sposób maksymalnie ostrożny, gdyż jesteście książę śledzeni.

- Co?! Jak to?! Przez kogo?! O co tym wszystkim chodzi?

Zamiast odpowiedzieć, Remigiusz otworzył jedne z znajdujących się w ścianie korytarza drzwi.

- Wejdźmy tutaj – powiedział, wprowadzając księcia do małej sali konferencyjnej. Zamknął drzwi. – Tu możemy rozmawiać bez obaw, sala jest zabezpieczona od wszelkich podsłuchów. Powiem krótko – władzę nad Sarmacją Wasza Książęca Mość pozostawił zdrajcy.

- Nie rozumiem – odparł przerażony książę.

- To proste. Od czasu przegranych wyborów kanclerskich Paviel knuje przeciw Waszej Książęcej Mości. Skumał się z Teutonami, którzy przecież nie od dziś marzą o większej autonomii. Zaoferowali mu pomoc w przejęciu tronu w zamian za nadanie ich samorządowi specjalnych przywilejów. Wszystko poszło zgodnie z ich zdradzieckim planem. Teutoni jakimiś mrocznymi zaklęciami przebudzili smoka i poszczuli go na Grodzisk. Tymczasem Paviel zdobył zaufanie Waszej Książęcej Mości i przekonał Waszą Książęcą Mość do wyjechania na urlop oraz mianowania go regentem. Wasza Książęca Mość przyjechał tutaj, nie wiedząc , że jest pilnowany przez aniołów stróżów, którzy mają nie dopuścić do przedwczesnego powrotu Waszej Książęcej Mości na kontynent. Tymczasem smok ma doprowadzić do obalenia rządu i ogólnej anarchii, a Paviel go zabić, po czym przejąć władzę jako mąż opatrznościowy i smokobójca. Kto wie, może właśnie się koronuje?

- Straszne! – Książę nie mógł złapać oddechu.

- Ale niech Wasza Książęca Mość nie traci nadziei! Tropicana jest jeszcze wierna, a i Baridas nie zgodzi się na zmianę króla oraz przywileje dla Teutonii.

- Wiedziałem, że mam jeszcze wierne sługi. – Książę dostrzegł światełko w tunelu.

- Mam jednak pewne warunki – dodał Remigiusz. Światełko zgasło.

- Jakie? – zapytał niepewnie książę.

- W zamian za przywrócenie Waszej Książęcej Mośći tronu chcę dla Tropicany statusu oddzielnego od Starosarmacji samorządu, a także wyłączenia wyspy spod jurysdykcji Prefekta Generalnego i Trybunału Koronego.

Książę myślał przez chwilę.

- Nie mogę się na to zgodzić – rzekł twardo. – Wolne sądownictwo jest podstawą praworządności, a ty chcesz mieć wolne ręce. Ja jednak na to nie pozwolę. Widziałem już twoje porządki. Ludzie w strachu, wszędzie patrole bandytów spod ciemnej gwiazdy, którzy śmią się nazywać stróżami prawa, plaże zamknięte, bary puste, nikt nie śmie się bawić. Chcesz zrobić z tej wyspy pustynię.

Twarz El Dictatore ściągnęła się, rysy stwardniały.

- Zapominasz Wasza Książęca Mość, że na tej wyspie ja jestem prawem – powiedział głosem zimnym jak najmroźniejsza teutońska zima. – Zapominasz też, że wciąż jestem wielkim mistrzem Białej Gwardii Słońca i choć jest ona obecnie w rozkładzie, nadal obowiązują mnie pewne zasady moralne. A skoro obowiązują one mnie, to także moich poddanych i tych, którzy tu przyjeżdżają. – Milczał przez chwilę. – Wątpiłem byś Wasza Książęca Mość wybrał rozumnie. Dam jednak Waszej Książęcej Mości czas do namysłu... w celi. Nie zastanawiajcie się jednak długo... W końcu mogę uznać, że korzystniej będzie złożyć hołd nowemu księciu.

***

„Cela” okazała się luksusowym pomieszczeniem, mimo to książę czuł się w nim jak w klatce, choć złotej. Siedział długie godziny, a jego umysł, niczym pająk sieć, snuł ponure myśli. Minął dzień, dwa, a książę nie podejmował decyzji. Wciąż zastanawiał się czy Paviel i Teutonia rzeczywiście zdradzili. Remigiusz przecież nie przytoczył żadnego dowodu, a sam okazał się zdrajcą. Może wszystko co mówił, było kłamstwem?

Trzeciego dnia nadszedł niespodziewany ratunek. Rankiem , tuż przed świtem, rozległ się straszny huk wybuchu, trzask strzałów, na koniec wyważono drzwi książęcego pokoju i do pomieszczenia wpadł oddział żołnierzy w mundurach grupy antyterrorystycznej sarmackiej Prefektury Generalnej.

- Wasza Książęca Mość! - krzyknął dowódca. – Przybywamy na ratunek. Proszę iść pochylony między nami.

Ostrzeliwując się na wszystkie strony, antyterroryści dopadli wraz z księciem do stojącego na platformie helikoptera. Śmigłowiec szybko poderwał się w górę i po chwili zostawił El Caballero daleko za sobą. Gdy książę był już pewien, że cała opowieść Remigiusza została przez niego zmyślona, jeden z siedzących naprzeciwko antyterrorystów zdjął hełm, pod którym ukazała się twarz Paviela.

- Witaj Tomaszu – powiedział z sarkazmem diuk. – Możesz mi mówić „Wasza Książęca Mość”...
Quote:
Drogi Czytelniku, być może tak nagłe urwanie tej opowieści Cię zdziwi, a nawet zirytuje. Wszystkie opisane tu postacie i zdarzenia są autentyczne, relację tę spisał naoczny świadek. Jak sam możesz wywnioskować tekst ten może być bardzo niewygodny dla niektórych wpływowych w księstwie osób. Jeśli autor nie otrzyma zapłaty za milczenie w wysokości 100 tys. libertów, ukaże się dalszy ciąg. Jeśli pewne osoby okażą inteligencję, o dalszych wydarzeniach będziecie mogli wnioskować jedynie z tego czy JKM wróci i czy nadal będzie księciem...
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Erik Hoch, 27.08.2017 r. o 10:31:07
Jeśli wolno zapytać, jaką nazwę nosi ten zacny konkurs?
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Gotfryd Slavik de Ruth, 27.08.2017 r. o 22:03:23
Protestuje przeciwko przedstawianiu Teutończyków w złym świetle...Ta czyta fikcja literacka nie ma żadnego poparcia dowodami w czasie rzeczywistym :P Teutonia zawsze stała murem za Księciem...
Ten komentarz czeka na serca.
Patryk Vindsor, 28.08.2017 r. o 21:25:59
Podoba mi się :)
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Erik Hoch, 29.08.2017 r. o 10:59:15
@RemigiuszL dziekuję
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Erik Hoch, 29.08.2017 r. o 11:03:58
@RemigiuszL Dziękuję bardzo
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany