5846. dzień niepodległości Księstwa Sarmacji
137. dzień panowania Roberta Fryderyka
Ostatni Bastion Teutonizmu, Wojciech Hergemon, 25.12.2017 r. o 18:41:00, tantiemy: 9 089.00 lt
[Fragmenty] Teutoński Maj. Historia bez cenzury i bez trzymanki
Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Wstęp

Tocząca się kampania elekcyjna (w której z różnorakich względów udział biorę niewielki) skłoniła mnie do pewnych refleksji. Między innymi, po co obiecywać coś, co można zrobić nie będąc Księciem.

Rozliczenie Teutońskiego Maja – to temat, który w mojej obecności ciśnie się na usta każdemu prawdziwemu Teutończykowi. Historia Teutońskiego Maja znana jest zainteresowanym, natomiast po ponad 11 latach – mało kto pamięta w jaki sposób wydarzenia łączyły się z moją osobą. Czuję się zatem zobowiązany w jednym akapicie streścić mój udział – stanowi on pewien punkt odniesienia do publikowanych fragmentów.

Byłem jedną z osób która podpisała list do Księcia, od którego formalnie wszystko się zaczęło. Spotkał mnie szereg represji, o których można sobie poczytać i nieoficjalny ban na wszystkie stanowiska. Większość rodu udała się tworzyć Królestwo Nowej Teutonii, ja jednakże pozostałem w Marchii Teutońskiej i ostatecznie zostałem uniewinniony od wszystkich zarzutów przez sarmacki sąd. Oczywiście represje pozostały.

Jako, że temat popada w zapomnienie, jakieś półtorej roku temu postanowiłem napisać fabularyzowaną historię Teutońskiego Maja – tytuł zaplanowałem jako Teutoński Maj. Historia bez cenzury i bez trzymanki. Jak to zazwyczaj u mnie bywa z pisaniem wielkich dzieł narodowych – z trzy dni w wolnych chwilach coś popisałem, po czym straciłem chęci.

Plik przeleżał rok na dysku, przetrwał dzięki kopii na serwerze Cipro armagedon rzeczonego dysku i cały czas czekał na ukończenie. Nie wiem czy i kiedy dalszy (czy też raczej brakujący) ciąg powstanie – jednakże z uwagi na przemyślenia, od których zacząłem wstęp, podjąłem decyzję o wydaniu tego co jest.

Przedstawiam Wam zatem gotowe już fragmenty, bez żadnych dodatków – za to z wstępną korektą (której nie znoszę, ale ostatecznie zrobiłem ją dzisiaj). Nie dopisywałem żadnych brakujących fragmentów, natomiast pozwoliłem sobie na kilka komentarzy.

Życzę czytelnikom miłej lektury, zwłaszcza że Święta to czas sprzyjający spojrzeniu w przeszłość.



TEUTOŃSKI MAJ HISTORIA BEZ CENZURY I BEZ TRZYMANKI


Budynek główny TIH, 17 lipca 2023, wieczór

Jacek Spycimir, dyrektor TIH nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu. Nadal przeżywał chwilę ekstazy, kiedy na targu staroci wypatrzył poupychane w plastykowych siatkach dokumenty, fotografie, listy.

Teraz z nabożną czcią delikatnie rozkładał cenne materiały po wszystkich stołach Sali konferencyjnej. W siatkach upchane były bez żadnego ładu i chronologii, teraz wszystko ulegało zmianie.

Jacek uwielbiał dotyk i zapach starego, pożółkłego papieru, niczym największy skarb otwierał koperty, teczki. Wiedział, że tylko jeżeli zacznie od żmudnej, systematycznej pracy, będzie mógł poznać historię zachowaną w zakupionych zbiorach.

Uważał, że była to niegdyś prywatna kolekcja. Niektóre teczki, opatrzone pieczęciami Grodziska miały charakter typowo urzędowy, inne dokumenty wręcz przeciwnie. Dokumenty prywatne sporządzone były różnymi charakterami pisma, wycinki gazet pochodziły z różnych stron Sarmacji.

Po kilku godzinach pracy, wielu filiżankach kawy, materiały były w końcu dobrze ułożone. Dopiero teraz Jacek zagłębił się w ich lekturze.

(… Praca Jacka Spycimira – pracownika TIH w przyszłości w założeniu miała przeplatać się z główną akcją.)

Grodzisk, 4 maja 2006 r., noc

Władca Księstwa Sarmacji – Piotr Mikołaj zwany przez oddanych klakierów Wielkim, a przez przyjaciół Terrym, trzasnął z całej siły pięścią w blat sekretarzyka. Kałamarz spadł na podłogę i rozbił się z trzaskiem. Na czole Księcia widać było pulsujące, nabrzmiałe żyłki. Piotr Mikołaj zawsze miał problem z panowaniem nad emocjami, ale dzisiaj nie radził już sobie zupełnie.

Przed Księciem leżał list sygnowany przez wszystkich znamienitych Teutończyków. Zwracali się do Księcia, aby przemyślał działania Księstwa wobec prowincji, w tym Marchii Teutońskiej, prosili o prawo nadawania obywatelstwa teutońskiego, o to aby o sprawach Teutonii decydowali Teutończycy, i wreszcie żeby Książe przywrócił im prawa dane w chwili inkorporacji Teutonii do Księstwa.

Głupcy! Śmieli się przeciwstawiać JEGO planom! Książę zastanawiał się, czy czynią to złośliwie, czy jednak z głupoty. Jego polityka była jasna, nie po to inkorporował Teutonię i nadał jej prawo prowincji, żeby rozwijali swoją odrębność kulturową i narodową. O nie, plan był zupełnie inny. Jak zawsze chodziło o wykorzenienie wszelkiej odrębności i przejęcie ludności i zasobów. Zawsze tak robił i zawsze to działało.

Buta Teutończyków wymagała zdecydowanej odpowiedzi ze strony całego Księstwa. Książę był świadom, że realizacja planów była zagrożona i konieczne były szybkie, skuteczne uderzenia. Spisał na czystej karcie wszystkie swoje rozkazy, przybił rodową pieczęć i podpisał. Wiedział że obróci w pył butnych Teutończyków i całą ich prymitywną kulturę.

(…)

Srebrny Róg, 5 maja 2006 r., tuż po północy

Maciej siedział nad notatkami z ekonomii. Od wczesnych godzin wieczornych próbował zgłębić zagadkę chwiejnej równowagi między popytem a podażą. Jako że w jego rodzimej Gelloni gospodarka i przemysł były na nic, stanowiło to dla niego znaczną trudność. Żeby nie czuć się samotnie zostawił puszczony telewizor, na którym leciał jakiś film.

Nagle film został przerwany, a na ekranie pojawił się siedzący za biurkiem Książę Sarmacji Piotr Mikołaj. Książę wydawał się Maciejowi szerszy niż zazwyczaj (wiele lat później historycy ustalili, że faktycznie – nadawany obraz został poszerzony o około 10%, tak aby postura władcy wzbudzała większy respekt).

Maciej chwycił pilot, ale na wszystkich kanałach leciał Piotr Mikołaj. Mówił o wielkiej teutońskiej zdradzie, o knutych od wielu miesięcy planach oderwania Teutonii od Księstwa Sarmacji. Opowiadał o licznych porwaniach sarmackich dzieci, rytualnie mordowanych przez Teutończyków. O sabotowaniu produkcji w nowoczesnych grodziskich zakładach, wreszcie o tym jak Teutończycy dorzucają pocięte żyletki do lizaków. Książe wprowadzał na terenie całej Marchii Teutońskiej stan wojenny i obiecywał, że powstrzyma teutońskich rebeliantów.

Przemówienie było zapętlone, leciało w kółko. Miało lecieć we wszystkich teutońskich telewizorach tak długo jak będzie jeszcze prąd w gniazdkach.

(… ten fragment nie został skończony – Gelloński student Maciej miał być jednym z głównych bohaterów toczących się wydarzeń, przy czym miał być z wzajemnością zakochany w jednej z pięknych Teutonek.)

Strzały (podrozdział nie doczekał się pełnego tytułu)

Najmłodszy z synów Jakoba – Krzysztof pozostał we względnie bezpiecznym miejscu, jednej z rodowych kamieniczek mieszczących się w centrum Srebrnego Rogu. Nastoletni Krzysztof był jeszcze za młody, żeby angażować się w politykę, więc Cesarz Jakob śledząc zaskakujące posunięcia Grodziska kazał mu pozostać w bezpiecznym mieszkaniu.

Mimo, że był to jeden z wielu rodowych lokali, i rzadko kiedy ktoś w nim bywał, urządzony był z przepychem typowym dla rodu. Same meble zgromadzone w mieszkaniu pozwoliłby niejednej teutońskiej rodzinie ułożyć życie na nowo. Okna gabinetu, w którym pozostaje Krzysztof wychodzą na deptak uniwersytecki, kończący się właśnie Wydziałem Prawa Cesarskiego Uniwersytetu.

Zazwyczaj zadbany deptak jest miejscem spotkań wielu Srebnorożan, miejscem gdzie można wypić dobrą kawę, zrobić ekskluzywne zakupy, czy też po prostu poznać kogoś ciekawego. Sprzyja temu estetyka okolicy. Rosnące wzdłuż deptaku kasztany, zadbane elewacje kamienic, ogródki kawiarenek i restauracji.

Dzisiaj jednak dzieje się zupełnie co innego. To właśnie wydarzenia za oknem przykuwają uwagę młodego Krzysztofa. Na deptaku roi się od sarmackiego wojska. Ciężkie, gąsienicowe transportery rozrywają bruk, miażdżą stoliki kawiarenek, wyrywają z korzeniami krzewy róż.

Wozy pancerne powoli otaczają Wydział Prawa, za nimi podąża kilka ciężkich tanków. Żołnierze wyskakują z transporterów, tanki kierują lufy w kierunku Wydziału Prawa, wszystko dzieje się błyskawicznie. Żołnierzy jest co najmniej setka, są w pełnym rynsztunku bojowym, w rękach dzierżą karabiny szturmowe.

Krzysztof, niczym w najgorszych koszmarach, może tylko patrzeć. Mimo, że podejrzewa już co się zaraz stanie nie potrafi odejść od okna, nie potrafi przestać patrzeć.

Żołnierze stoją około pięćdziesiąt metrów od wejścia do Wydziału. Czekają. Nagle pod wpływem ogromnego huku sypią się szyby, to jeden z tanków oddaje strzał w kierunku wielkich, zdobionych drzwi głównych. Szlachetne, dębowe drewno zostaje rozerwane na strzępy, razem z częścią elewacji.

Po chwili kurz opada. Krzysztof widzi leżące w środku Wydziału skrzydła drzwi głównych, leżące ciała studentów oraz wszechobecną krew. Na chwilę zapada prawie całkowita cisza, przerywana tylko jękami ciężko rannych. Krzysztof widzi tych, którzy potrzebują pomocy, i tych którzy niczego już nie potrzebują.

Sarmaccy żołnierze nie czekają dłużej. Koszą rannych serią strzałów ze szturmowych karabinów i wpadają do środka budynku. Nikt już nie jęczy. Natomiast nadal, co kilkanaście sekund słychać strzały, co parę minut słychać wybuchy. Krzysztof nadal nie potrafi odwrócić wzroku, patrzy na powykręcane ciała zamordowanych.

W końcu strzały ustają. Sarmaccy żołnierze wyprowadzają przed budynek grono profesorskie w tweedowych marynarkach. Jeden z nich próbuje uciekać, ale natychmiast pada przeszyty serią z karabinu. Pozostali dają się ustawić pod ścianą Wydziału, niczym bydło prowadzone na rzeź.

Egzekucja trwa krótko. Przez kolejną godzinę wojskowi pakują ciała do ciężarówek i odjeżdżają. Krzysztof nadal patrzy, patrzy aż do wieczora kiedy silny głód przypomina mu o jego własnym istnieniu.

Tego dnia Krzysztof, mimo młodego wieku postanawia zaangażować się w politykę, przysięga sobie do końca swych dni walczyć o wolność Teutończyków. Jeszcze nie jest świadom w jakim stopniu wydarzenia, których był świadkiem ukształtują go i wpłyną na jego karierę w Teutonii i Sarmacji.

Póki co jednak siada przy sekretarzyku i pisze dziesiątki listów, do wszystkich prominentnych osób które zna. Pisze nawet do Księcia Piotra Mikołaja, naiwnie myśląc, że ten poważnie potraktuje list od niego. Nie wiadomo czy już zdaje sobie sprawę z tego, że przez długie miesiące nie zobaczy swojej rodziny.

(...)

Sarmatia (podrozdział nie doczekał się pełnego tytułu)

Wielki tłum zgromadził się na rynku w Grodzisku. Na dzisiaj zapowiedziano niesamowite wydarzenia, oglądalność była rekordowa. Niebywałe sarmackie wydarzenie kulturalne transmitowały wszystkie stacje regionalne, sarmacka jedynka i jeszcze kilka zagranicznych. Sarmackie dzieci przepychały się, tak żeby lepiej widzieć scenę, niektórzy kochający ojcowie brali je na barana, tak aby wszystko mogły zobaczyć. Tak, na dzień dzisiejszy przewidziano kaźń teutońskiego secesjonisty.

Na scenie jest już odświętnie ubrany kat, witany wcześniej długimi brawami. Jest już także cały sarmacki rząd, a także gellońskie dzieci ubrane w stroje ludowe, bowiem gellońską tradycją jest walczyć o zachowanie ciemnogrodu. Wreszcie na scenę wchodzi prawdziwy mistrz ceremonii – Książę Piotr Mikołaj, w odświętnym mundurze, przepasany wstęgą i swoim paradnym krótkim mieczem, zwisającym bez pochwy. Książę nie potrafi ukryć podniecenia.

Tłum wiwatuje, oklaski nie cichną. Książę pręży się z dumy, wypina w kierunku zgromadzonych swoją pierś obwieszoną orderami. Jedynie w jednej z bocznych kamieniczek brak jest radości, skupieni są tam teutońscy partyzanci, którzy gorączkowo próbują uratować swojego rodaka.

W końcu żołnierze sarmaccy wprowadzają na scenę Wojciecha Hergemona. Ma skute ręce i nogi, widać po nim ślady wielogodzinnych przesłuchań w lochach grodziskiego pałacu. Mimo to idzie dumnie, promieniuje od niego niebywały spokój, spogląda z góry na zgromadzonych oficjeli i Księcia Piotra Mikołaja.

Teutońscy partyzanci szykują się do uderzenia, mimo mniejszej liczebności i gorszego sprzętu mają szansę, liczą na efekt zaskoczenia i swoją przewagę taktyczną. Jednak, tuż przed okrzykiem „do ataku” do budynku wpadają oddziały sarmackie, wywiązuje się długa strzelanina. Taktyka sarmackiego dowódcy jest prosta, na każdych dziesięciu zabitych swoich chce dopaść jednego Teutończyka.

Partyzanci są bez szans, już po chwili wszystkie telewizje transmitują rozstrzelane zwłoki bojowników i Księcia Piotra Mikołaja prężącego muskuły, wymachującego swoim krótkim, paradnym mieczem. Oficjele nie są w stanie ukryć entuzjazmu, wprawny obserwator zauważy nawet, że jeden z książęcych doradców potajemnie gmera sobie w spodniach, trzymając w dłoni swojego myrdka. Wszyscy Teutończycy, zgromadzeni na całym v-świecie przed telewizorami zamierają, ostatnia nadzieja upadła, skończy się zaraz pewien etap historii.

Sarmacki i gelloński tłum krzyczy, czas w końcu na igrzyska. Hergemona prowadzą pod szafot, podbiega do niego jeszcze Książę Piotr Mikołaj, który podskakuje próbując dosięgnąć i spoliczkować Hergemona. Skazaniec nie pozostaje mu dłużny i spluwa na niego niedbale. Tego już za wiele, Książę wydaje katowi rozkaz, odwraca się i odchodzi.

(… Cóż, ten fragment oczywiście również nie jest skończony. Wiem jak się kończy, ale tego akurat dzisiaj czytelnikom nie zdradzę – może kiedyś jednak znajdę chęci, aby powieść skończyć.)
Dotacje
Serduszka
Nie jesteś zalogowany i nie dodasz serduszka
Komentarze
Ten komentarz czeka na serca.
Jan Magov-Zaorski, 25.12.2017 r. o 18:59:57
Dla aktywnośći
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Guedes de Lima, 25.12.2017 r. o 22:05:17
Co to jest 'Teutoński Maj'?
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Guedes de Lima.
Wojciech Hergemon, 25.12.2017 r. o 23:28:23
@GuedesDeLima Teutoński Maj - zwyczajowa nazwa wydarzeń z Maja 2006 r. - władze Marchii Teutońskiej (prowincji KS) przesłały do Księcia listę postulatów, co skończyło się demontażem Teutonii, represjami i powstaniem Królestwa Nowej Teutonii, które ostatecznie połączyło się z Marchią tworząc obecne Królestwo Teutonii.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Guedes de Lima, 26.12.2017 r. o 10:51:17
@kaxiu bardzo dziękuję. Czy jest gdzieś dostępny szerszy zakres informacji na ten temat? Np. w Teutońskim Instytucie Historycznym?
odpowiedz
Lubią ten komentarz: Guedes de Lima.
Wojciech Hergemon, 26.12.2017 r. o 11:12:14
@GuedesDeLima Temat od lat pozostaje nieopisany. Głównie trzeba szukać samemu - trochę zebrał na forum Kwazi http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=298&t=16294.
odpowiedz
Ten komentarz czeka na serca.
Adam Jerzy Piastowski, 27.12.2017 r. o 13:06:44
Nie żeby to było jakieś mega ważne, ale kto tam sobie gmerał myrdka? I w ogóle jak śmiał psikutas bez es jeden! A tak już zupełnie na poważnie to kawał dobrej roboty, oby Ci się kiedyś jeszcze chciało dokończyć przekaz!
odpowiedz
Dodaj komentarz

Nie jesteś zalogowany