Piotr de Zaym
Komentarze
Kodeks jest, można oczywiście przerobić. Robimy? Dobra! Ale chyba po elekcji...
Proponowana Rada ma służyć dialogowi, a nie zarządzaniu czymkolwiek. Jak np. ktoś zechce opracować konwencję o wymianie waluty albo uznaniu tytułów szlacheckich - niech opracowuje i podpisuje. Ale nie musi ani opracowywać, ani podpisywać.
(w sensie - płacić za czytanie artykułów)
Ja niestety nie mam pomysłu na system gospodarczy, który spowodowałby, że libert stanie się czymś pożądanym. Natomiast jeśli za artykuły koniecznie trzeba będzie płacić, to będzie to ograniczenie wolności słowa.
Oparcie gospodarki o media to słaby pomysł. Dopóki nie będzie porządnego systemu gospodarczego, liberty będą po prostu dekoracyjnym dodatkiem. A poza tym - czy konieczność płacenia za artykuły nie będzie oznaczało ograniczenia wolności słowa?
Jednak upieram się przy swoim - i będę się upierał. Polityka w Sarmacji, jak i we wszystkich mikronacjach, jest kulawa, bo brak jej ważnego elementu - odniesienia do gospodarki. Jak nie możemy się kłócić o pieniądze, pozostałe sprawy nabierają wagi. Możemy się spierać o formę rządów (więcej Księciu czy więcej Rządowi itp.), stosunki centrala - prowincje (więcej/mniej autonomii), w teorii też o sprawy społeczne (ale jakoś w ogóle nie widzę zainteresowania tym, co budzi emocje w realu, np. statusem małżeństw jednopłciowych), a inną ważną sprawą o którą możemy się spierać jest polityka zagraniczna. Jak oddamy ją jednej osobie, po prostu będzie nudno.
Silny Książę - tak. Ale ja osobiście wolałbym aby sprawy zagraniczne były wspólną domeną Księcia i Rządu. A już oddanie ich wyłącznie Księciu, bez żadnej kontroli parlamentarnej, będzie oznaczać, że wypadną całkowicie z jakiegokolwiek dyskursu publicznego. Książę będzie coś tam decydował, może powoła kogoś kto będzie jego polecenia realizował, a reszta nawet nie będzie miała tematu do rozmowy, bo po co? Oznacza to wycięcie ważnego tematu z debaty publicznej.
@CarmenLaurent Hasseland ma Konstytucję i 9 (słownie dziewięć) ustaw. Nie każda była sukcesem od początku, to fakt - ale naprawdę, nie przesadzamy w aktywności ustawodawczej. Przykład HAK jest specyficzny i stanowi wyjątek, znaleziony jednak chyba na siłę. Można nie regulować niczego i uważać, że anarchia jest czymś najlepszym - ale wg. mnie to nie jest dobry pomysł. Minimum regulacji jest niezbędne. Przynajmniej ja tak uważam.
Cytuję:
brać Hasselandzka ma to do siebie, że lubi pisać przepisy i ustawy, a potem zmieniać je co chwilę
Będę wdzięczny za konkretny przykład takiego naszego działania.
Cytuję:
Religie obecnie maja to do siebie, że działają w pełni swojej wolności bez krępujących ją przepisów i tak powinno pozostać.
Jak rozumiem, konkordat ma jedynie regulować funkcjonowanie zagranicznej religii w Sarmacji. I ja jestem zdania, że ta regulacja powinna być minimalistyczna.
Cytuję:
To że odmawia się podpisania z kimś umowy nie jest dyskryminacją
To zależy od sytuacji i proponowanej treści umowy. I naprawdę, to nie jest chwyt erystyczny. A jeśli nawet, to co w tym złego?
Cytuję:
nie jest to prawda, że się nie ubiegali: fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=412&t=24415
Ponieważ nie mogę przeczytać proponowanej treści umowy, to nie wiem jaki był powód jej odrzucenia - choć z dyskusji nad nią domyślam się, że rozwiązania w niej proponowane były hmmmm nieco na wyrost.
Expose popieram w całej rozciągłości - i nie tylko dlatego, że mam zostać ministrem ;)
I dwie uwagi do dotychczasowej dyskusji. Wynagrodzenia dla posłów - jak je przyznawać, to powinna być kwestia Sejmu i Rząd (nawet jeśli w jego skład wchodzą posłowie) nie powinien tu ingerować. Konkordat nie oznacza wywyższenie jakiejkolwiek religii; w sumie każde wyznanie mające siedzibę zagranicą może dążyć do zawarcia konkordatu lub innej, podobnej umowy - a wyznanie "wewnątrzsarmackie", jeśli czuje taką potrzebę, może dążyć do zawarcia wewnątrzsarmackiej umowy z rządem. Jak na razie tylko Rotria zabiega o jakąkolwiek umowę (czyli konkretnie o konkordat), nikt inny tego nie czyni. Nie zawarcie umowy z Rotrią byłoby więc dyskryminujące Rotrię.
Ja powiem tak: RCA był (kiedyś, dawno) dla mnie b. trudnym przeciwnikiem, a walczył zajadle - i znakomitym współpracownikiem.
Szkoda że poszedł do Bajkokraju.
Szkoda, że autor nie podał, iż frekwencja wyniosła 117%!
@defloriusz Słusznie, wybory są tajne! Ważne by jednak - głosować!
Odbieranie przywilejów jest po prostu niesłuszne - chyba, że za jakieś przestępstwo. Stworzenie nowych tytułów i umożliwienie awansów - tak, to jest pomysł korzystny. W armii mamy dziś w realnej RP więcej stopni niż przed wojną (choć mniej niż za PRL). Właśnie po to, by było więcej awansów.
Ja oczywiście będę przeciwko degradacji tytułów, a będę raczej proponował zmiany w systemie ich przyznawania + ewentualne dodanie jakichś. Np. wyższego od diuka, archidiuka (robocza nazwa), tak, by można było w ramach jednego systemu tytułów - awansować.
A czy warto trzymać w garści piasek? Lepiej diamenty, szafiry, rubiny... ;)
Ja oczywiście jestem monarchą, ale seniorem ;) w końcu muszę oficjalnie zmienić nazwisko na Piotr de Zaym, tylko upewnię się, do kogo napisać (i ile zapłacić)...
Cytuję:
Co do minusów dla Księcia, to raczej nic nie da, ponieważ jest wyłączony spod wymogu aktywności.

Niby tak, ale Książę z założenia musi być aktywny. No, chyba, żeby pozbawić Księcia wszystkich uprawnień poza prawem siedzenia na tronie i noszenia korony...
Cytuję:
dzisiaj mam mieszane uczucia
Ja mam bardzo mieszane uczucia, ale wolę by było mniej obywateli, niż pozór liczebności. I ciągłe kłopoty.
Cytuję:
W międzyczasie byli też marszałkowie seniorzy.
Nie wiedziałem, że występuję w kilku osobach ;)
Niestety, konieczne jest wprowadzenie takich przepisów, które skutkowałyby szybkim zastępstwem przy braku aktywności członków TK.
Jednak nie jesteśmy wydziałem prawa UW/UJ/UAM/UMK/itd... ani nawet Kancelarią Prawną (usunięte ze względu na możliwość posądzenia o kryptoreklamę). Nasze prawo jest dziurawe, a stosujący je ludzie, choć chyba generalnie sprawniejsi niż realni nasi posłowie ;) to jednak nie do końca wykształceni prawniczo. Flow chart - super pomysł. Mówię to poważnie...
Bo trudno absolutnie wszystko rozstrzygać ustawowo. Zasadniczo zakładamy, że jak ktoś chce zostać Księciem, to po to, by być obecnym; jak ktoś chce zostać Marszałkiem Sejmu, to nie po to, by po chwili rezygnować. Tymczasem życie zmusza nas do tworzenia potrójnych zabezpieczeń - Książę znika, to zastępuje go X, znika Z, to zastępuje go Y, znika Y, to pojawia się Z. Niestety.
Znakomity pomysł. Wg realnych czy innych więzów rodzinnych?...
Ależ ja informuję o rzeczach ogólnie znanych! Wynik referendum - znany. Prace TK nad referendum - znane. Rezygnacja Marszałka - ogłoszona. Ja w ogóle nie nawiązuję do żadnej prywatnej korespondencji , a do faktów. I próbuję je zinterpretować oraz przedstawić moje wnioski.
@Seweryn Fermentacja może przynieść naprawdę niezłe efekty ;) trzeba się tylko postarać...
Rozwiązania ponadpaństwowe są możliwe jedynie przy zastosowaniu środków, nazwijmy to, pozapaństwowych. Czyli jakiś multimikronacyjny NGO. Realne Stowarzyszenie Polskich Mikronacji umarło niestety, z braku zainteresowania - umarło z mocy prawa, tj. było to stowarzyszenie zwykłe i trzeba było wykonać pewne czynności, a wobec (delikatnie mówiąc) nikłego zainteresowania członków, nie było to możliwe. Można oczywiście stworzyć coś nowego, ale do tego potrzeba co najmniej kilka osób gotowych zrobić cokolwiek w realu.
Bardzo ładnie napisane :)
Lata przetrwa system, nazwijmy go, elektronicznym (w odróżnieniu od "ręcznego"). Tyle, że nie ma wśród nas nikogo, kto byłby w stanie i/lub miał chęci na stworzenie go. Skoro tak, trzeba zacząć od prowizorki, którą może udałoby się przekształcić w coś trwałego.