Piotr de Zaym
Komentarze
Bardzo to interesujące. Ze sporą częścią tego artykułu się zgadzam, ale nie ze wszystkim. Niestety, nie mam teraz czasu na rozwinięcie tej myśli. Powiem tylko, że zgadzam się z Severinem von Verwaltung, iż artykuł raczej nie przekona Księcia do abdykacji. Tym niemniej trzeba poważnie się zastanawiać, co robić dalej, bo faktycznie, mam wrażenie, że nasza wyboista droga zamieniła się w wielce błotnisty szlak i koła zapadają się po osie, a konie niespecjalnie już chcą ciągnąć...
W jakiś sposób przypomina mi to "stary Hasseland", tyle, że tam nie było Exscela. Zgadzam się - jedna osoba pociągnie to przez miesiąc (w "starym Hasselandzie" było to do 4 osób) i obawiam się, że potem padnie... Generalnie - popieram. Pomysł bardzo dobry. Na dłuższą metę potrzebna będzie jakaś automatyzacja. Ja się na tym zupełnie nie znam, więc potrzebny jest ktoś, kto się zna...
Żeby było lepiej? Żeby było ciekawiej? Żeby umożliwić działanie tym, którzy tego zechcą?
Bo oczywiście można niczego nie robić, niczego nie zmieniać... cisza, spokój, bezruch... tak będzie lepiej?
Cytuję:
moze faktycznie pora zaorać i wroćić do monarchi absolutnej albo zrobic jakiś coup d'etat ;)

Monarchia absolutna to nuda absolutna. Za chwilę będzie Leblandia - czyli koniec ostateczny.
Przewrót jest niemożliwy w Internecie - to rzecz wiadoma.
Cytuję:
na papierze jest i dziennikarstwo, i nauka, i kultura ale praktycznie nie ma tego wcale. Skoro za malo osob sie interesuje polityką, to po co na sile ją wpychać.
Czyli nie ma niczego, nie ma po co na siłę wpychać.
To co my tu w ogóle robimy?
Lebencjusz rządził jednoosobową mikronacją przez wiele lat. Chyba nawet nadal jest cesarzem. No to mamy dobry przykład na nicnierobienie.
@CarmenLaurent Ależ możliwości aktywności jest wiele - dziennikarstwo, nauka, kultura... Polityka jest kluczowa - i naprawdę, właśnie polityki nie ma. Jeśli zlikwidujemy Sejm i wybory do niego, to co nam pozostanie z polityki? NIC. Partie zaś w polityce są nieodzowne.
Zostawienie wyborów jedynie w samorządach będzie oznaczać, że szczebel centralny Sarmacji stanie się zbędny. Ot, Książę na tronie i Rada Ministrów do jego dekoracji. Tego chcemy?
To oczywiście jest ogon, który służy do zachowania równowagi.
@AFvTD W Hasselandzie są równie rzadkie, jak w nieistniejącym realu misie koala w Europie. Dlatego TONZ będzie zdecydowanie domagał się zakazu polowań na terytorium Hasselandu.
Nowopowstałe Towarzystwo Opieki nad Niezwykłymi Zwierzętami wyraża stanowcze żądanie, by pulpinga otoczyć szczególną ochroną! Żadnych polowań! Co najwyżej - badania naukowe.
Cytuję:
W obecnej chwili, przy niskim stopniu aktywnych obywateli (pytanie kiedy będzie wysoki?) po prostu nie widzę sensu zabawy dla grupki, w tym momencie 3x osób.

Na tej zasadzie możemy redukować wszystko do zera. Partie niepotrzebne. Może niepotrzebny Sejm. W sumie, Rząd też niespecjalnie jest potrzebny. Wystarczy sam Książę plus ze dwóch sekretarzy osobistych...
...tymczasem jedynie rozwój aktywności pozwoli na rozkręcenie Księstwa i uczynienie go bardziej atrakcyjnym.

Wkrótce I Kongres RRP - będziemy dyskutować o propozycjach legislacyjnych.
Cytuję:
czy....na pewno potrzebujemy sejmu?

Zgodnie z moją własną teorią, teorią de Zayma (kiedyś nazywała się nieco inaczej...), potrzebna jest równowaga między silną władzą i demokracją, tak, by państwo było mocne - ale ludziom się nie nudziło. Sam Książę i Rada Ministrów = nuda totalna.
Cytuję:
Osobiście nie widzę potrzeby powrotu do działalności partii politycznych.
A ja jestem innego zdania ;) Państwo bez partii? Nawet w Korei Północnej są partie - i to trzy, bo obok głównej także Socjaldemokratyczna Partia Korei i Ruch Młodych Przyjaciół Czendogojo (to jeden z przekładów nazwy).
Cytuję:
Księstwo już nie ma nic do stracenia, i tak kończy swój żywot.
Jeśli tak, to narzućmy sobie na wirtualne ramiona wirtualne prześcieradła jako całuny śmiertelne i wszyscy gremialnie udajmy się na najbliższy wirtualny cmentarz. Żaden reset nie pomoże.
1. Ja się zgadzam, że przez chwilę Helwetyk miał większość - ale niezorganizowaną. Dogadał się, fakt. Ale samo dogadanie się to za mało.
2. Zgadzam się również, że istnienie nieaktywnych partii ma skromny sens. Potrzebne są aktywne.
3. I popieram pogląd, że pole do dyskusji jest skromne. W niektórych mikronacjach partie za główny cel mają zmianę liczby i nazw ministerstw. Mam wrażenie, że my się w sumie za dobrze znamy i z góry wiemy, co kto powie. Ale rozmaite pola sporu są. Rola i pozycja Księcia. Rola i pozycja Rządu. Stosunki na linii centrum - prowincje. Wreszcie, zupełnie zanikłe kwestie społeczne. Nie wiem, małżeństwa tylko dwu, czy także jednopłciowe? A może poligamia?...
4. To co proponuję to na razie ruch społeczny. Jak będzie potrzeba, to się przekształci w partię. Ja już kiedyś w Sarmacji byłem liderem Sarmackiego Ruchu Monarchistycznego "Korona", a potem, razem z RCA, Narodowego Związku Monarchistycznego. I nieźle nam szło...
Praktycznie będzie to wyglądać tak: tu jest wątek do działań programowo-organizacyjnych
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=115&t=29308
Proszę tam zaglądać i pisać!
Przepad tytułów? To byłby koniec Sarmacji. Dla mnie na pewno.
Ta operacja była akcją szkoleniową, a w jej trakcie doszło do nieprzewidzianych wydarzeń związanych z koniecznością podjęcia działań zbrojnych. Proponuję potraktować to dokładnie w ten sposób.
Przypominam historię Bizancji i Złotej Rusi... https://muzeumhasselandzkie.wordpress.com/bizancja-i-zlota-rus/
Ja jestem jedynie posłem na Sejm, więc o niczym nie decyduję :) Więc na początek pomysł, potem działanie, a kwestie legislacyjne - cóż, tu potrzeba zainteresowania innych.
Myślmy, myślmy... bo jeśli coś będzie można sprzedać, to oznacza, że coś będzie można kupić, a więc - liberty na coś się przydadzą. Bo na razie są pieniądzem wirtualnym do sześcianu.
Czołem Panie Marszałku! Gratulacje składa b. Hetman Polny i aktualny Wiceadmirał, d-ca sił morskich Gwardii Hasselandzkiej!
Szukajmy więc tematów do fermentu i dyskusji...
Na przedmieściach Angemont można wykorzystać inny, świetny pomysł...
https://www.youtube.com/watch?v=AoYTygvu0ak
Cytuję:
Zupełnie nie rozumiem próby "obalenia" i "braku akceptacji" czegoś, co poprawnie funkcjonuje w języku i nikomu nie jest (do tej pory) solą w oku.

Funkcjonuje poprawnie dla tych, którzy tę nazwę akceptują. Ja już dawno mówiłem, że mi nie odpowiada, choć nie jest nieładna.
Cytuję:
Nie mi oceniać działalność Hasselandzkiej Akademii Nauk, ale miło byłoby doceniać żniwa jej naukowej, aniżeli figlarno-operetkowej odsłony.

No cóż. jeśli podjęcie poważnego tematu, jakim jest absurdalna choć ładna nazwa polskiego Mikroświata, to działalność figlarno-operetkowa, to współczuję.
Podejmowanie wyzwań, nawet trudnych, mnie nie przeraża!
Ja doskonale wiem, że rozmaite próby się nie powiodły. Nie przyjęto przed wojną słowa najaśnica, pozostał reflektor. Nie udało się wprowadzić słowa listel, pozostał e-mail. Na szczęście Mołdowa pozostaje tylko w języku oficjalnym, a my mówimy Mołdawia. Na szczęście też zniknęła Kampuczea, a jest Kambodża.
To wszystko było. Ale czemu nie spróbować obalić Pollinu?
Spróbuję :)
Ja rozumiem przywiązanie niektórych do hebrajskiej nazwy naszego mikroświata - ja nie czuję się w ogóle do niej przywiązany. I dlatego konkurs zorganizuję, nawet, jeśli nie uda się przekonać większości - będziemy zdrową mniejszością ;)))
O ile "Pol" można zrozumieć, to co to jest "lin"? Czemu Pollin? A nie Polwirt? Albo Wirtupol? Czy Mikropol?
Co do Sarmacji, to może spróbujmy znaleźć sponsorów np tu:
https://www.facebook.com/RestauracjaSarmacjaCzestochowa/
https://www.facebook.com/atelierkulinarne/
https://www.karpacz.pl/restauracja-sarmacja-pl/g
lub w innych Sarmacjach. I mówię to zupełnie poważnie!
Mamy dwie całkowicie sprzeczne idee. Jedna: mniej działów, mniej wątków, większa prostota, jaśniejsze forum. Efekt: łatwiej funkcjonować, a ewentualni nowi przybysze lepiej zrozumieją o co w Sarmacji chodzi. Druga: powinno zostać jak jest, duża liczba działów może jest skomplikowana, ale stwarza więcej możliwości działania, także potencjalnych - jeśli pojawią się nowi przybysze, będą mieli większy wybór. Pierwsza idea - to zamysł Helwetyka. Ja jestem bliższy tej drugiej, ale zgadzam się, że forum powinno być nieco jaśniejsze i czytelniejsze. I tyle.
Projekt świetny tylko nie wiem czemu promuje realną instytucję https://www.polin.pl/pl ;)
Hehehehehe....
W mokronacjach ŻADNA wojna nie wymaże nikogo z mapy. Chyba, że Szanowny Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste narysuje sobie mapę ołówkiem i zacznie wymazywać Dreamland gumką-myszką ;) Pisanie takich rzeczy jak Sz. P. Vanderlei Bouboulina-à-la-Triste oznacza niechybnie, iż jest on skrytorozśmieszaczem i komikiem na rzecz dowolnych mocarstw i słabiarstw...
Dyplomaci nie są cudotwórcami. A poza tym cuda się zdarzają, ale rzadko...
Jak widać nie wszyscy są tu dyplomatami, mamy silną "frakcję wojenną". Ale każda wojna prowadzi w ostatecznym rozrachunku do pokoju, więc proszę dać działać dyplomatom :)