Michael von Lichtenstein
Komentarze
Ja tak mam nawet nie na urlopie, ale na v-emeryturze :D
Korzystając z okazji, chciałbym skierować pytanie do wszystkich KWW.
Mianowicie, czy uważacie Państwo,że Diuk Kościński powinien przeprosić?
:) :)
Z góry dziękuję za odpowiedzi :)
Nie sądziłem, że ktokolwiek jeszcze o tych starych dziejach napisze - a zwłaszcza, że m.in. na mój temat. Wzruszające :)

Natomiast co do samego artykułu - duży plus za obiektywne i zgodne z ówczesnymi wydarzeniami przedstawienie tematu. Choć przez chwilę liczyłem na pojawienie się jakiś 'kuluarowych' szczegółów :P

Sama wartość historyczna jest ogromna. W pamięci zaciera (bądź już się zatarła) cała gama bardzo ciekawych wydarzeń historycznych, intryg, dyplomatycznych rozgrywek... a tego po prostu szkoda. Dlatego warto o tym pisać :)
Moje pytanie do Kandydata, (mniemam, że dla wielu prawdziwych Teuończyków odpowiedź będzie niezwykle istotna):
dlaczego w programie Kandydata brakuje postulatu o brzmieniu: "Diuk Kościński musi przeprosić!" ?

Z góry dziękuję za odpowiedź :)
Cytuję:
(...) jak długo jeszcze Teutonia ma rozpamiętywać dawne czasy?

Bluźnisz, Synu.
Powinniśmy to świętować w Domu Górnika ;)
Pozwolę sobie w ramach komentarza wkleić kilka zdań, które skierowałem do Teutończyków - jako że pasują do tematu.
Po prostu nie mamy remedium na sytuację. Poza sztampowymi, ogólnymi hasłami.

Historia kołem się toczy - niestety. Odkąd pamiętam (z kilkoma wyjątkami, choć niezbyt długotrwałymi) Teutonia funkcjonowała w oparciu o model koni pociągowych. Dwie - trzy osoby, ze starego grona wiarusów, jadących na oparach motywacji - zaangażowane doraźnie w określone projekty.

Reszta? Audytorium, działające na zasadzie zapychacza wakatów - (dla czystej kosmetyki, bo przecież ładnie to wygląda, jak jest masa funkcji a wszystkie obsadzone) klepiące raz na jakiś czas po kilka niezbyt obszernych postów, dla zachowania iluzji aktywności.

Opary motywacji kiedyś się kończą, real i rutyna też robią swoje. Stara gwardia nie ma w zasadzie niczego do osiągnięcia (jak sama nazwa wskazuje, są to ludzie, którzy mają za sobą bujną historię i ciekawe kariery) - jedynym czynnikiem utrzymującym ich przy Teutonii jest respirator sentymentu i poczucie odpowiedzialności za dobro wspólne.

Taki stan rzeczy skutkuje naturalnie krytyką ze strony audytorium, które dużo by chciało, ale do roboty jakoś wziąć się nie może. Od lat są bowiem nauczeni braku samodzielności i pracy u podstaw. Wiecznie przyzwyczajeni, do prowadzenia za rękę, królewsko-ojcowskich wskazań palcem co i jak trzeba zrobić (a najlepiej to gdy władyka wykona szkielet roboty osobiście, im zostawiając jedynie uzupełnienia drobnych detali).

Kiedy Tron i Szef Rządu działają jak harpagany wszystko zdaje się funkcjonować dobrze. To tylko pozory. Wystarczy spadek kondycji jednej z tych osób - całą resztę Teutończyków dotyka niezrozumiały paraliż.

Musicie zrozumieć - nawet najlepsze chęci władcy i głowa pełna pomysłów niczego nie zmienią - gdy nie ma samodzielnych współpracowników, ludzi, na których można polegać, którzy zapewnią kontynuację dzieła - niezależnie od okoliczności, chwilowych zniknięć kierownika budowy czy spadku formy. W przeciwnym wypadku cierpliwość kiedyś się kończy. Zostaje zmęczenie i rozgoryczenie.

Krzesło na powrót staje się puste a w Królestwie rozpoczynają się kolejne seanse wywoływania duchów...
Kiedy będą jakieś trupy ? Może Księcia zamordują? :D
Nie powinno być czasem Wagaria-Armeria?
Rozumiem, że ten debiut to próba samobójcza Głosu Sclavinii ?
Cytuję:
(...) korzyści chociażby w postaci gotówki.

Ciekawe kiedy zacznie się bojkot i komentarze bez tantiemów :)
Wszystkich będą tak prześwietlać :D ?
Krótkie teksty da się przeczytać bez odpowiedniego formatowania. Natomiast dłuższe - są bardzo nieczytelne i zdecydowanie nie zachęcają do lektury. Forma powinna współgrać z treścią :)
A jaki to ma sens w kontekście charakteru tegoż odznaczenia ?
Myślę, że najpierw powinno się wysłuchać, co strona sarmacka ma do powiedzenia w kwestii ewentualnego powrotu :)
Mnie niezbyt przypada do gustu...
Za uporanie się z upiorzycą? Jak księcia mają gościć, to mogli poprosić o tytuły, zaszczyty xD
Ale mi uzasadnienie pięknie pocięli :D
Mnie przypomina, że jednak żyją :P
Myślę, że bardziej skonkretyzowany program ukaże się w najbliższych dniach :)
Wstrętne te stwory.
Ja zawsze podkreślam, że bezrobocie też ma swoje plusy :)
Warto przypomnieć, że zarówno Sclavińczyków i Trizondalczyków ostrzegałem przed możliwymi następstwami takiego połączenia. To się musiało skończyć źle. Nie pierwszy raz zresztą moje prognozy były trafne.