Tomasz Ivo Hugo
Komentarze
I NIE można nikomu robić zarzutu z tego, ŻE się angażuje; owszem - że ZA BARDZO to już tak.
@AJPiastowski @kaxiu tylko czasem gdy czytamy o sobie złe rzeczy, to ciężko jest przejść nad tym do porządku dziennego. Ba! nigdy nie wiadomo co nas ubodzie (zdarza się, że "wszyscy" myśleli, że to jest pikuś, a tamto kogoś urazi, a potem okazuje się, że na odwrót). To tylko gra, zabawa, jednak mimo wszystko czasem angażujemy się w nią bardziej niż używanie WSAD+myszki ;) I można nikomu robić zarzutu z tego, ŻE się angażuje; owszem - że ZA BARDZO to już tak.
Koronowałbym!

P.S.
Gdyby więcej było takich osób, które w jakąkolwiek mikronacyjną sprawę były tak zaangażowane, jak Wicehrabia, to o żadnym kryzysie nigdy nie byłoby rozmowy.
@kaxiu "Z tym akurat bym się nie w pełni zgodził" na pewno też działa tutaj fakt, że to, co nas spotka zawsze odbieramy "bardziej" ;)
Ależ oczywiście, że przez niektórych będzie JKM postrzegany przez pryzmat tej "afery wyborczej". Tak, jak przez wiele osób JKW HR (PMK) jest postrzegany przez pryzmat np. teutońskiego maja, JKW Daniel przez pryzmat przepadu, JKW P2G przez np. tąpnięcie około abdykacyjne, a ja przez np. baridajski sierpień.
Często tak jest, w każdym aspekcie życia, v-życia, że jeśli robimy coś dobrze, to jest to przyjmowane jako ot po prostu tak powinno być, a to co złe wywołuje większe emocje. A gdy jest się na świeczniku (w Sarmacji nie da się już "bardziej" na nim być), to jeszcze bardziej te dobre rzeczy są traktowane, jak zwykła codzienność, a emocje przy złych są zwielokrotnione (czasem nawet po tysiąckroć).
Tylko, że teraz argumentacja JKM przyjęła postawę radia Erywań ze starych dowcipów, sofizmatu, który przyjął się i we współczesności (choć zauważyłem, że nie każdy zdaje sobie sprawę skąd się wziął): "A u was Murzynów biją!". Jeśli czuje się JKM niewinny (chociaż stwierdzenie JKM, że nie czuje JUŻ NAWET wstydu daje do myślenia w tym kontekście), to nie ma powodu do obaw. Natomiast obrona przez atak, choć ponoć najlepsza, wydaje się chybiona. Tym bardziej, że przeziera się z niej jedno stwierdzenie - robiłem wam dobrze i byliście zadowoleni, teraz zrobiłem coś złego, to się czepiacie. Ja tak to odbieram.
I co najważniejsze - trzeba było jak najszybciej reagować. Nawet jeśli czuł się JKM szykanowany, atakowany (to też rola Księcia - niestety małym druczkiem napisana), to wystarczyło uciąć to swoim wystąpieniem u zarania afery; nieważne czy "w tę" czy "wew tę". Milczenie prowadzi wątpliwości, wątpliwości rodzą teorie. Teorie spiskowe są złe, ale JKM miał wszystko ku temu, żeby je zdusić w zarodku.

P.S.
To, co się teraz dzieje wobec JKM, to pikuś w porównaniu do tego, co nas spotykało ;)
Ależ ta GRA fajna się zrobiła :D
I pamiętajmy o najważniejszym - Sarmacja to GRA!
Niezła inba się rozkręca

P.S.
Sarmacja to gra
Oczywiście, że się poznaje. Jak choćby przez grę mikronacyjną, ale są i inne.
Jak nie ma księcia, marszałka i posłów, jak w mikronacjach są?!
Oczywiście, że TO JEST GRA!

Się porobiło...
Tymczasowe kodeksy stają się podstawą porządku, Awara wciąż gorąca, a RCA jak zwykle wygrywa wybory. Szlag, jakby nic się nie zmieniło...
To już 42. miesięcznica się zbliża :) 14 kadencji Sejmu. Takie rozwiązania tymczasowe to ja rozumiem ;)
Oj, oby do tych komisji ludzi starczyło, jeśli zostanie Hrabia Księciem.
Niesamowite wyznanie. Cieszę się, że już jest u Ciebie tak wspaniale.

P.S.
Wszyscy jesteśmy tacy sami,
tylko niektórzy nie zdiagnozowani.
Ewentualnie koleżanko, kolego,
nie przyznają się do tego
Dla niewidomych? Dystrybuujecie program do czytania?
No jeśli ktoś działa u nas i w FN, to naprawdę świetna sprawa
Takie podsumowania zawsze na propsie - można się szybko zorientować w najważniejszych wydarzeniach po dłuższej nieobecności
Choć kontrowersyjny, to jednak ciekawy pomysł. Cieszymy się z powrotów, więc ciężko karać ludzi za dawne przewiny w postaci zniknięcia bez zapowiedzi. Jednak przyznaję Diukowi sporo racji.
Co do minusów dla Księcia, to raczej nic nie da, ponieważ jest wyłączony spod wymogu aktywności.
To już 35. sezon... ależ to leci :) Wspaniałe, piękne podsumowanie!
Gratuluję Trenerom!
Przypadek, który jest w sądzie w ogóle mnie nie obchodzi. Był przyczynkiem, ale nic więcej -nie chcę się nim zajmować z różnych względów
Dlatego napisałem, żeby to przemyśleć, zastanowić się nad regulacją. Nie od razu ograniczeniem tylko do wirtuala, ale może jemu dać, co do zasady pierwszeństwo. Wszystko jest do przemyślenia, przedyskutowania.
Tak, zwłaszcza kiedy świadków nie ma, a nawet stron, bo tylko strona, a nawet brak autora aktu (abdykacji). Co wydaje mi się, że łatwo wywieść z treści mojego artykułu. No ale lepiej się wywyższać, ujmować w cudzysłów i zniesmaczać. Miłego dnia panu życzę
Oby w kolejnych tygodniach zapał Pana był wciąż wysoki :)
Ależ to wspaniałe. Pierwsza od dawien dawna dotacja idzie
Cytuję:
Przepis ten stanowi, że działania muszą odpowiadać stopniowi zagrożenia. Żadne z rozporządzeń z mocą ustawy zagrożenia nie usunęło.
Działania nie muszą usuwać zagrożenia - one mają odpowiadać stopniowi zagrożenia. Z drugiego zdania wynika, że Autor chyba nie zrozumiał.

Osoby z otoczenia Księcia mogą być powołane przez niego na regenta, gdy nie ma kryzysu - np. gdy Książę ot po prostu chce odpocząć, ma ważne realowe zajęcia, które nie spadają na niego, jak grom z jasnego nieba. Kryzys to coś niespodziewanego i wówczas powinny działać organy państwa, Dwór nim nie jest i nie był (nie napiszę "nigdy", ponieważ nie znam archiwum konstytucji). Autor przeciwko regencji Marszałka Sejmu w zasadzie przeciwstawia tylko argumenty "bo ciężko jednej osobie" i "powinien to być ktoś z Dworu, bo zna księcia plany". Bardzo mało i wątło.

Ależ jak najbardziej zrozumiałym jest pominięcie Królestw Baridasu i Hasselandu - są to odrębne byty państwowe. Z bardzo ograniczonymi prerogatywami samodzielności, ale jednak. Ich obecność w Koronie regulują traktaty międzynarodowe.
Żaden namiestnik nie przekazuje regencji następnemu "w kolejce" ustanowionej w konstytucji - taka kolejność jest zapisana na wypadek nieobecności kolejnych "kandydatów" do regencji.

Stan wyjątkowy chyba zawsze jest sprawą kontrowersyjną - czy to dla wszystkich, czy dla grupy osób. Kontrowersji uniknąć się nie da. W mojej ocenie nie wykazał Autor, że stan wyjątkowy nie był potrzebny. Owszem, błędy formalne dotyczące np. przedłużenia kadencji sejmu, gdy 3 miesiące już dawno minęły, jak najbardziej trafne. Ale przeciwstawianie stanowi wyjątkowemu argumentu, że "przecież jest regencja" uważam za chybiony.
Myślę, że możemy mieć cały rok prima aprillis - nie brać od razu na poważnie wszystkiego
Kontrola jest najwyższą formą zaufania ;-)
Świetnie, że tak młody Sarmata został Kanclerzem. A patrząc na mieszankę młodości i doświadczenia w Barona rządzie, rodzi się we mnie nadzieja, że będzie to mieszanka świetna, a my będziemy na koniec wstrząśnięci, aczkolwiek nie zmieszani... czy jakoś tak.

Życzę powodzenia w restrukturyzacji, ale i rozwagi - róbcie(-my) wszystko, co się da, ale też nic na siłę.
Cytuję:
Na sam koniec (nie ta kolejność, sic!)
W angielskim jest takie fajne powiedzenie "last but not least" (niezbyt trafnie jak dla mnie tłumaczone), więc nie ma czym się przejmować.
Była od początku, już nie odpływajcie w tej zajebistości ;-)