Roland Heach-Romański
Komentarze
@Leszke bzdura. Pan Powietrzny zna kodeks sprawiedliwości. Ubiegał się o funkcje asesora i regularnie składa zawiadomienia do Prefektury. Tu nie ma mowy o nieświadomości karalności czynu.
Nie secesjonował miasta, nie usunął systemu, nie rozwiązał unii, nie abdykował w Baridasie, nie zorganizował przepadu, nie doszło o brak aprobaty dla autorskiej alternatywy wobec DSG, etc. Dużo przed nim ;-p.
@AlbertJanMaat i to jest postawa, która rehabilituje pana Kanclerza w moich oczach. Cieszę się, że z artykułu zostały wyciągnięte wnioski. Życzę powodzenia na urzędzie.
Owszem, dlatego napisałem, że zadałem pytanie (jedno) i opisałem na czym to polegało. Ale pan Kanclerz pyta co mógł zrobić. Odpowiadam:
1) zamiast rzucać linkiem mógł pan Kanclerz choćby przekleić to co w zarządzeniu stoi,
2) mógł pan Kanclerz zaczekać na odpowiedź przynajmniej te 24 godziny,
3) jeśli pan Kanclerz nie mógł czekać to wypadało napisać, że propozycja jest nieaktualna.
Słowem, postąpić tak jak by pan Kanclerz chciał by z nim postąpiono.
@Powietrzny ten artykuł ma na celu to, co zawiera w swoim ostatnim akapicie.
Opera na dwa głosy, aż zaklaskałbym.
Czyli gabinet Marszałka Trybunału Koronnego nic się nie zmienił od 2k17. #trwałepaństwo
Każdy pomysł na Trybunał jest dobry. Ale jeśli już macie drzeć kopie na przepychaniu "mojszości" rozwiązań dla TK, to może warto rozważyć opcję by reformę TK i k.p.p.t. przeprowadziło grono byłych i obecnych Marszałków i Asesorów, którzy jako praktycy funkcjonują i funkcjonowali w takich a nie innych realiach ustroju sądów w Sarmacji.
@Ramael w swoim mikronacyjnym życiu znałem tylko jedną osobę o takim talencie i umiejętnościach. Mam nadzieję, że będzie pan kontynuował działalność artystyczną w Sarmacji.
Czyste czepialstwo: lenno to przede wszystkim ziemia honorowa i ubolewam, że w statucie pominięto rolę lennika. Rozumiem założenia narracyjne, no ale lenno funkcjonuje w pewnych określonych ramach.
Sarmacja nie potrzebuje profesjonalnych przepisów, które rozumieć będą profesjonalni prawnicy. Sarmacja potrzebuje uporządkowanych przepisów, zrozumiałych przepisów dostosowanych do realiów dnia codziennego. I jeśli by ktokolwiek chciał edukować młode pokolenia w zakresie legislacji to właśnie w tą stronę należy iść. Swego czasu w ramach Akademii Sclavińskiej wydałem dwa skrypty w ramach kursu "Podstawy dobrej legislacji".

Jestem też przeciwny wybieraniu kogokolwiek innego niż Posłowie w wyborach bezpośrednich. Rozwiązanie takie miałoby sens, gdyby obowiązywał Sejm Walny, ale mamy Sejm obieralny, czyli umówiliśmy się (bodaj w referendum), że będziemy wybierać przedstawicieli bezpośrednio i godzić się będziemy z ich decyzjami, jako decyzjami umocowanymi w mandacie większościowym. Propozycję z ławnikami poczytuję jako ograniczanie roli Sejmu. Taka tendencja równie dobrze może zostać zastąpiona likwidacją władzy ustawodawczej.

No i na koniec odniosę się do postulatu o promocji odsyłając do mojej wypowiedzi pod programem wyborczym JKW Wandera.
@peterwest dawno, dawno temu - w zgodzie z ówczesnymi standardami kartograficznymi - policzyłem analitycznie powierzchnię Konsulatu Sclavinii na podstawie obowiązującej mapy i skali Pollinu. To dobry punkt odniesienia do określania powierzchnii.
To co teraz łączy Baridas z Sarmacją? Serio pytam bo nie wiem. To jest jeszcze kraj korony czy już prowincja?
A czy do obliczeń przyjęto dane po odrzuceniu wartości brzegowych?
@Powietrzny zatem oczekuję gońca niezwłocznie.
@MarcelideBO zaprzęgam więc powozy i już wyruszam z Thuringen. Spodziewaj się mnie trzeciego dnia o zmierzchu, przyjacielu!
@Piccolomini można też uszanować tradycję państwa, zrozumieć takie, a nie inne uwarunkowania i ewentualnie namawiać tych, którzy popierają stan obecny, że można go zmienić, a nie odwrotnie :)
Zazwyczaj głosuję na programy, nie na ludzi. Można się spodziewać propozycji?
Gdzie można zakupić susz? Bo można, mam nadzieję.
Zawsze kiedy widzę tego typu - bardzo ładne, skądinąd artykuły - wspominam z niekrytą nostalgią inicjatywę Tydzień z lennem.
1) W Konstytucji jako takiej należy jedynie wzmiankować o instytucjach władzy, a ich detaliczność określać w Ustawach Konstytucyjnych, bo są łatwiej reformowalne, a sprowadzają się jedynie do nazewnictwa i organizacji - słowem elastyczniej.

2) Uważam, że pomysł zły. Abstrahując od prowadzonej przez kolejnych monarchów polityki nadań, nadania i wynikające z nich tytuły zawsze były za coś. Można się ich zrzekać, ale nie powinno się odgórnie wydrapywać, bo to jakby wydrapywać wkład ludzi, za jaki zostali nagrodzeni.

3)Z uporem maniaka będę twierdził, że zanim ktokolwiek ruszy w świat realny z promocją Księstwa, najpierw niech ogarnie Księstwo, uporządkuje sprawy i przygotuje materiały, które pozwolą zachować napływ fali zainteresowanych w stosunku większym niż 1:50.

4)Kompetencyjna obudowa instytucji monarchy zawsze spoko.
Bardzo ładny i zacny logotyp! Poza tym już nie mogę się doczekać by spróbować wina - bo na cóż innego komu opactwo w lennie? :)
Rozumiem diuka-rysownika, to cała masa kunsztu. Jako osoba kilkukrotnie rezygnująca z tytułu szlacheckiego chcę tylko dodać, że ostatnio doceniam fakt wyglądania jak radziecki generał.
@Seweryn a gdzie w artykule jest mowa o asesorach? Bo chyba mi umknęło. JKW zaproponował wymóg aktywności dla kluczowych organów administracji publicznej - administrujących instytucjami publicznymi. To ma na celu zapewnienie rękojmi ich ciągłości. I pełna zgoda, jeśli przysłowiowy asesor Głos Pusty jest nieaktywny, ale na sali TK wypełnia swoje zadania, to nie ma sensu wprowadzać/przywracać wymogu aktywności. Ale jest różnica między asesorem a Marszałkiem TK.
Ależ ja się nie czepiam, że skorzystaliście z uprawnień i zgodnie z literą prawa. Wyrażam tylko swoją opinię na ten temat. Niemniej, skoro już chcesz podyskutować na argumenty, uważam, co następuje:

1) jak wynika z definicji władza ustawodawcza jest od stanowienia prawa, a władza wykonawcza jest od wykonywania prawa. W idealnym modelu tak powinno być. Stronnictwa są wybierane do Sejmu (czy szerzej parlamentu) po to by realizować swój program. To tam powinno się tworzyć prawo. Parlament jako twórca prawa powinien powoływać organy do owego prawa wykonywania. U nas, zważywszy na demografię, jest to niemożliwe, ale idealnym by było, gdyby władza wykonawcza nie była wyłaniana z członków Parlamentu. By nie posiadała mandatów i prawa inicjatywy ustawodawczej, by to się nie przenikało i by parlament był ciałem konstruktywnym, a nie maszynką do mielenia paragrafów - to podpowiada logika.

2) z powyższego w żadnym razie nie wynika zależność "rząd rezygnuje (rząd powołany przez posłów) więc rozwiązujemy parlament (powołany przez Naród w wyborach) bo szef rządu nie będzie miał większości. Logika podpowiada, że dymisja i tak powinna być obwarowana koniecznością sprawowania urzędu do czasu desygnowania następcy, choćby ze względu na zachowanie ciągłości władzy. Prawdę powiedziawszy nie mam pojęcia jak to jest rozwiązane obecnie w Sarmacji.

3) również samorozwiązanie Sejmu, w warunkach normalnego trójpodziału władzy nie powinno pociągać za sobą rozwiązania rządu. To ideowo, przedmiotowo i podmiotowo powinny być ciała całkowicie odrębne od siebie, całkowicie niezależne kompetencyjnie. Ponownie, ze względu na ciągłość władzy. Przecież TK nie wylatuje w kosmos mimo, że wybierany jest przez Sejm.

4) dopiero nieudolność parlamentu w powołaniu rządu powinna dawać możliwość rozwiązania organu władzy ustawodawczej pewnej instytucji nadrzędnej, nie tyle nadzorującej co arbitrażującej konfliktom między władzami. Tu jest przestrzeń dla głowy państwa.

- uprzedzając, tak ten model nie ma prawa się sprawdzić w Sarmacji 2k19. Tak, gęgam dla gęgania. Kto mi zabroni?
Rząd nie powinien mieć nic do powiedzenia w sprawach legislatywy, bo jest egzekutywą, a trójpolówka ma to do siebie, że miedze są ugorowane i nie do naruszenia. Albo jak byś wolał wprost - bo taki mam pogląd i go głoszę.
Chciało się podać do dymisji to trzeba się było podać do dymisji. Sejm by może wybrał nowy rząd, albo by nie wybrał i się rozwiązał. Ale to była sprawa Sejmu. Tym bardziej, że w Sejmie toczyła się debata o samorozwiązaniu i Wysoka Izba uznała, że jeszcze nie czas na to.

Chciałoby się aż rozpocząć agitację za bojkotem wyborów. By nikt nie kandydował. Bo i po co kandydować do instytucji, która może zostać zlikwidowana dla widzimisię władzy wykonawczej, która w ogóle nie powinna mieć w Sejmie nic do powiedzenia, bo to nie jej poletko w trójpolówce.