Malcher Estery Naw
Komentarze
Dziękuję za zestawienie. Wszystko ładnie w jednym miejscu.
Gratuluję wszystkim wyróżnionym.
Powiedzieć, że to kawał dobrej roboty to za mało. Wyrazy uznania za podjęcie próby stworzenia tej alei. Pomimo, że nie brakuje na niej jeszcze kilku osób uważam, że jest to pierwszy, niezwykle ważny krok w stronę upamiętnienia ważnych osobistości Konsulatu.
Kiedy możemy spodziewać się więcej szczegółów dotyczących planowanych zmian?

Pozdrawiam i powodzenia życzę... bo zdaje się, że odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.
No pikny obrazek, pikny.
Z zainteresowaniem przeczytałem. Od siebie krótko.

Wicehrabio,
poglądów i oceny sytuacji nie zmienimy. Ale pójdźmy dalej.
Cała ta sprawa mogła zostać rozwiązana polubownie już na wstępie - przy projekcie referendum. Dzisiaj deklaruje Pan wzięcie odpowiedzialności, oraz zwrócenie się do Sclavińczyków o podjęcie decyzji, bo tak rozumiem Pana słowa. Nic prostszego. Powróćmy do pomysłu wewnętrznego [a zatem Narodowego] referendum/ głosowania w tej sprawie.

To było trzeba zrobić na wejściu, ominęlibyśmy wielu konsekwencji. Dzisiaj jest szansa to naprawić. Zdecyduje większość. Nawet jak przegram, a Sclavinia na tym wygra nie powiem złego słowa. Zwłaszcza, że będzie to umotywowane wolą Sclavińczyków.
Ani słowa nie powiedziałem okłamywaniu. Powiedziałem natomiast o wyniesieniu sprawy Sclavińskiej poza jej region i bynajmniej nie miałem na myśli TK, a najpierw ustawę w sejmie bez konsultacji z organami samorządowymi, potem te nieszczęsne urzędy w obcym samorządzie.

Idąc Pana tokiem - jak nas jest mało to można być nielojalnym wobec nas?
Cytuję:
To jest niesmaczne i uwłaczające. Od pierwszego dnia istnienia Sclavinii działam dla Jej dobra i bronię sprawy sclavińskiej. Broniłem Jej w czasach, kiedy nie było Jej na mapach mikroświata i bronię teraz. Czuję się urażony. Proszę również nie zwracać się do mnie per towarzysz. Brzydzę się komunizmem i wszelkimi jego pochodnymi, kolego.

Wiem, że ma Pan niepowetowane zasługi na rzecz Sclavinii. Przyznam, że mocno Pana ceniłem i posiadałem duży szacunek. Nie potrafię jednak zrozumieć Pana zmiany decyzji. Przecież sam Pan stał po mojej stronie, o czym wielokrotnie Pan wspominał. Dzisiaj nie zważając na nic dąży Pan do nieodwracalnego procesu procesu jakim jest fuzja. Fuzja bez pomysłu, fuzja bez odpowiedzenia na pytanie co dalej, fuzja bez aktywności podmiotu z którym ma się dokonać - Starosarmacją. Przecież ich aktywność jest na niskim poziomie, a łączenie nie rozwiązuje problemów.

Co do rozmowy... Czuje się Pan urażony? A czy Sclavińczycy, których Wasze Szanowne Grono po raz kolejny wyprowadziło kwestię Sclavinii poza jej granice nie? Jako Sclavińczyk również czuję się urażony. Normy społeczne po raz kolejne zostały złamane - w tym kontekście przydomek towarzysz to nie obraza, ale uwidocznienie sposobu realizacji celów przez Wasze Szanowne Grono.
Idąc Pańskim tokiem myślenia może najlepiej zlikwidujmy od razu wszystkie prowincje bo działamy na rzecz i tak Księstwa? Bo co rozdrabniać się do fuzji dwóch samorządów?

Zdrowa konkurencja pomiędzy samorządami jest potrzebna, jest bodźcem do aktywności.

Ubolewam, że kręgosłup moralny towarzyszy gdzieś się załamał.
Karolino dzięki wielkie... Idźmy dalej
Cytuję:
"Zjednoczenie, połączenie, (inkorporacja?) jako remedium na wszystkie problemy mikronacji. Krótkowzroczne, naiwne, prostackie, nieprofesjonalne… neokidowskie? I to wszystko, by przetrwać?"
Leszcz
Dla jasności - krytycznie podchodzę nie do decyzji Namiestnika, lecz do decyzji towarzyszy o przyjęciu stanowisk.

No to jakie działania planujecie podjąć drodzy towarzysze u swoich starosarmackich przyjaciół? Czy za moralne uważacie jednocześnie piastowanie stanowisk w obu samorządach? I wreszcie kiedy możemy spodziewać się dymisji towarzyszy z Prezydium?
Pięknie. Dwóch członków Prezydium Konsulatu Sclavinii postanowili przenieść swoją działalność do Starosarmacji i przyjąć prominentne stanowiska w obcym samorządzie. To okazuje tylko obłudę tych towarzyszy. Po raz kolejny dokonuje się bez konsultacji z administracją i mieszkańcami Konsulatu próbę przeniesienia kwestii Sclavinii poza jej granicę - tym razem do Starosarmacji.

Dla uzupełnienia - Prezydium, a zatem władze Sclavinii tworzy trzy osobowe Prezydium, wobec tego nie należy łączyć tego wydarzenia z działaniami Sclavinii, a samozwańczymi próbami osiągnięcia swoich doraźnych korzyści przez towarzyszy: de Limę i Owskiego.

Na usta cisną się ostre słowa o działania na niekorzyść samorządu. Przemilczę, niech każdy oceni jak uważa.
Gość nr 3 de Lima?
Gość nr 7 Julian Fer at Atera,
Bardzo dobrze, że zdecydował się JKM na definitywne rozwiązanie wszelkich wątpliwości wokół tematu połączenia samorządów. To jest zdecydowanie potrzebne i wpłynie pozytywnie dla każdej ze stron tej kwestii, a przede wszystkim dla Sclavinii i Sclavińczyków, którzy będzie mogli, miejmy nadzieję, już zgodnie z prawem i normami społecznymi, zdecydować o swojej przyszłości.

Co do opisu sytuacji. Gdzieś umknęło, że sytuacja od pierwszych pomysłów z fuzją znacząco się zmieniła. Większosć przeciwników jest nieaktywna, a zawsze pozostaje alternatywa. Żeby nie było - nie upieram się przy swoim programie Sclavińskiej Wolności(chociaż chciałbym go naturalnie zrealizować), jestem otwarty na rozmowy i wspólne wypracowanie wśród Sclavińczyków programu dla samorządnej Sclavinii. Naturalnie jeżeli będzie taka wola. Nic na siłę.
Cytuję:
Panie Malcher, a czy decyzja o połączeniu została podjęta potajemnie i sfinalizowana w ciągu jednego wieczora? Proszę się nie kompromitować, bo temat połączenia był już podejmowany w lipcu bieżącego roku. Nikt nikogo nie pozbawił prawa o decydowaniu.

Serio? Prawie uwierzyłem.
Cytuję:
Nikt się nie wypowiedział i nie zadeklarował aktywności. Z kim zatem dyskutować? Niczego też wbrew prawu nie robię. Sam poprosiłem, by sprawdzono wszelkie wątpliwości. Proszę z uczciwego i działającego na rzecz dobra Sclavinii samorządowca nie robić tyrana!

Proste pytanie - dlaczego baron nie zdecydował się na rozstrzygnięcie kwestii naszej przyszłości w samorządzie, lecz w sejmie... zwłaszcza wiedząc, że nie wszyscy deklarowali poparcie dla pomysłu z fuzją?
I co tu dodać? Żeby się przewidywania nie sprawdziły... chce każdy, kto ma przynajmniej jakąś cząstkę jednorożca w sercu. Cóż... bądźmy optymistami, naiwnymi, dlaczego nie? Przecież to piękne, takie polskie.
Cytuję:
Aktywni obywatele zamieszkujący Konsulat Sclavinii: Helwetyk Romański, Jan via Teutończyk, Guedes de Lima, Mustafa Owski (...)

Odpowiedzmy sobie szczerze na pytanie: ile z tych osób w ostatnich miesiącach żywo uczestniczyła w działaniach mających poprawę sytuacji Konsulatu?

Część z nich jednak działała przez dłuższy czas i śledzi sprawy Sclavińskie. Dlaczego pozbawia się ich prawa o decydowaniu? Czy ktoś nie ma prawa do wypalenia i odpoczynku? Sam baron miał przerwę.
Cytuję:
Inną sprawą jest natomiast procedura, zwłaszcza, że i sam wnioskodawca (z tego co pamiętam) apelował, żeby proceduralnie wszystko sprawdzić. Niestety wybrano drogę na skróty, w postaci podstawienia Kanclerza jako wnioskodawcy, niby dla pewności, żeby rozwiać wszelkie wątpliwości.

Ech. Niestety tak.
Cytuję:
I pytanie, co jeżeli, hipotetycznie, pierwotny wnioskodawca nie miał legitymacji... Sejm, w którym nie ma ani jednego posła ze Sclavinii, na wniosek Kanclerza (Starosarmaty), mimo protestu części obywateli Sclavinii dokonał jej likwidacji. Bez referendum, konsultacji ze Sclavinią.

W punkt! O jeden krok po prostu za daleko.
Cytuję:
Procedura była następująca, w dokładnej tego kolejności:
1) rozmowa władz Sclavinii z władzami Starosarmacji, zainicjowana przez tych pierwszych;
2) omówienie warunków, czy też dokładnie potwierdzenie tych, które uzgodniono kilka miesięcy wcześniej;
3) przedstawienie wniosku w sprawie połączenia Sejmikowi Koronnemu Starosarmacji, który proklamację stosowną przyjął, a warto pamiętać, że w lipcu ją odrzucił;
4) złożenie przez władze Sclavinii do Sejmu, i podłączenie się jako wnioskodawca przedstawiciela władz Starosarmacji (ze stosownym umocowaniem), wniosku o nowelizację Konstytucji;
5) przyjęcie nowelizacji Konstytucji jednogłośnie, przez wszystkich Posłów, w tym posłów z Teutonii, Starosarmacji, Baridasu.

Władzę stanowi Rada, w niej dyskusja, ani tym bardziej żadnego postanowienia woli Sclavińczyków nie ma. Tu zasadniczy problem. Zdecydowano na spotkaniach prywatnych bez udziału Sclavińczyków. O wątpliwościach co do uprawnienia do złożenia wniosku przez b. de Limę w sejmie już była mowa.
Odpowiem zbiorczo.
Cytuję:
...Doskonale rozumiem, skąd wzięły rozmowy poprzednich władz Sclavinii, jak i decyzja obecnych. Jestem przekonany, że wszelkie decyzje podejmowane przez rodowitych Sclavińczyków były wykonywane z myślą o dobru Sclavinii. Żałuję, że sami Sclavińczycy niekiedy o tym zapominali, zarówno poprzednio jak i teraz.

Dobrymi chęciami jest... Każdy zna to przysłowie. Nikt nie odmawia działaczom popierających przyłączenie działania ze złych pobudek. Artykuł w dużej mierze uderza jednak w sposoby realizacji celu. Mam wrażenie, że chęć wprowadzenia szybkich zmian przyćmiły pewnym momencie ostateczny cel, jakim powinna być społeczna odbudowa prowincji. Odbudowa ta nie dokona się z całą pewnością poprzez akty ignorancji i wodzostwa.
Cytuję:
Jak już sugerowałem na sali sejmowej, to jest niezwykle ważna ustawa. Jestem zdania, że to połączenie nie zmieni wyłącznie sytuacji Sclavinii i Starosarmacji. To może mieć wpływ na całą Sarmację. Dużo większy wpływ może jednak mieć próba zakwestionowania jej legalności. Chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć przebiegu takiego zdarzenia i jego wyniku. Najczarniejsze wizje prowadzą jednak przez banicje, próby secesji, aż po kolejny rozpad Księstwa. Jestem pełen obaw, że potraktowanie tej sprawy po macoszemu, będzie w przyszłości nas kosztować wiele problemów i tragicznych decyzji...

Wszystko byłoby prostsze, gdyby sprawę rozwiązano w Eldoracie pomiędzy nami - Sclavińczykami. Skierowanie sprawy do sejmu w sytuacji, której sami Sclavińczycy nie zdecydowali o własnej przyszłości, np. poprzez referendum, było dużym błędem. Konsekwencje tych działań teraz są nieprzewidywalne. Każdemu zależy na dobru Sclavinii, każdy jednak sprawę widzi z innej perspektywy. Żałuję, bo była okazja (uchwała o głosowaniu) do szybkiego zamknięcia tematu w Eldoracie.


Cytuję:
Dalsza lektura artykułu pozwala odczuć wrażenie, że autorzy mają zarzut wobec posłów na Sejm, że nie zareagowali odpowiednio na wątpliwości procesowe. Niestety, ja muszę się tu nie zgodzić, a wręcz pochwalić zachowanie posłów. W mojej opinii posłowie nie musieli wnikać w sprawy procesowe związane z procesem rozpoczęcia debaty i weryfikacji, czy wnioskodawca jest uprawniony, co z kolei jest związane z prawem Sclavinii. W mojej opinii to jest wyłączna odpowiedzialność Marszałka Sejmu. Oczywiście – posłowie mogli również się tą sprawą zainteresować, lecz nie uważam że byli do tego zobowiązani.

Zdecydowanie rolą Marszałka jest dopilnowanie tego by głosowany projekt nie zawierał żadnych merytorycznych wątpliwości prawnych, jak w tym przypadku. I tutaj na nim cięży główna odpowiedzialność - pełna zgoda. Inaczej jednak oceniam postawę posłów. Oni przed oddaniem głosu powinni upewnić się w 100% co do słuszności swojego głosu. Wątpliwości pojawiły się publicznie, nikt nie zareagował.
Cytuję:
...Problemem natomiast jest to, że inne przepisy się wprost odnosiły do jakiejś części obywateli, nie zwracając uwagi, na ich aktualność obecność w życiu Sclavinii. I to jest poważnym problemem.

W zasadzie zgoda.
Cytuję:
Ogółem – jestem zdania, że to obywatele Sclavinii powinni zadecydować o takowym połączeniu. Zarówno artykuł, jak i moje obserwacje wskazują, że to nie Sclavińczycy wypowiedzieli się w tej sprawie. Natomiast gdy sprawa wyszła poza samorząd, została potraktowana po macoszemu. Nie tak to powinno wyglądać.

Dokładnie tak.
Cytuję:
Jako Król Teutonii jestem skłonny zapewnić wsparcie dla Sclavińczyków, którzy nie zgadzają się na taki sposób decydowania o losie ich samorządu. Jestem przekonany, że jeśli faktycznie działacie dla dobra Sclavinii, z poczuciem niesprawiedliwości, będzie w stanie wywalczyć swoje prawa.

Dziękuję. Rozważymy.
Cytuję:
Ja mam pytanie do autora, jak wg Pana posłowie którzy alfami i omegami nie są mają ocenić czy projekt zgłasza odpowiednia osoba? W końcu znawcami prawa sclavińskiego nie są i chyba nie muszą. Pretensje do siebie nie do biednych posłów. A co państwo zrobili by zapobiedz fuzji?

Jest Trybunał, który mógł pomóc posłom w rozwianiu wątpliwości. Wiele zrobiliśmy, polecam z uwagą przeczytać chociażby dwa ostatnie artykuły, w których opisaliśmy niektóre nasze działania.
Cytuję:
Dzień dobry. Proszę o wskazanie działań jakie na rzecz Sclavinii podjęli "członkowie Sclavińskiej Wolności" w minionych, powiedzmy, dwóch tygodniach. Z góry uprzejmie dziękuję...

Przygotowanie programu dla samorzadnej Sclavinii, informowanie opinii publicznej o sytuacji, dyskusje o przyszłości regionu, uchwała o przeprowadzenie głosowania, prace w ramach przeglądu prawa. Powróciłem po realiozy, niecały miesiąc temu. Wcześniej byłem aktywnym samorządowcem.


cdn
Dziękuję bardzo za informacje ;).
Dołączam się do pytania. Gdzie jest to opisane? Kto może otrzymać lenno? Ciekawa inicjatywa, tylko brakuje podstawowych informacji o samych lennach.
Koniecznie trzeba dodać artykuł do Instytutu Edukacji Sarmackiej. Miło się czyta, a różnorodność prasy jak najbardziej wskazana.
Panie Kacprze,

chyba niezbyt uważnie przeczytał Pan program ;) . Jest to alternatywa wobec zjednoczenia, tym samym nie popieramy tej fuzji. Niemniej dziękuję za zainteresowanie i komentarz.
Już się odnoszę do Państwa uwag i komentarzy.
Cytuję:
Nie dostanie. Bo to nie jest zasadniczym problemem. Zasadniczym problemem jest brak ludzi, którym się chce, przerost biurokracji i regulacji, zbytnie rozdrobnienie. To co Panowie proponujecie, cokolwiek ciekawe i godne pochwały, jest substytutem rozwiązania prawdziwego problemu. Nie proponujecie głębokiej reformy, bazujecie na tym co jest, co było i się nie sprawdziło.

Propozycja połączenia się ze Starosarmacją nie wzięła się znikąd. Podłożem ku niej było obserwowanie co najmniej kilku zrywów aktywnościowych i kolejnych ich upadków, coraz większego pogrążania się Sclavinii. To co Panowie proponujecie dziś jest dokładnie tym samym — zrywem, który skończy się chwilę później upadkiem.

To co jest dziś istotne to fakt, że nawet Ojciec Założyciel Sclavinii zauważył, że nie tędy droga, i jeśli 3 m-ce temu podjął walkę i próbę, dziś musiał przyznać, że to nie wyszło. Od początku podkreślałem, że wolałbym się mylić, ale też, że drzwi do współpracy są otwarte. Razem możemy więcej. Po prostu.

Kilka zasadniczych kwestii. W Sclavinii jest już na chwilę obecną kilka osób aktywnych, w tym deklarujących aktywność na rzecz samorządu. To istotne, ale na tym na poprzestajemy. Już w pierwszym punkcie zaproponowaliśmy stałą promocję regionu i jej największych inicjatyw. Mówi Pan o rozbudowaniu, biurokracji i błędach ustrojowych - jakiej biurokracji - również tkwiłem w tym przekonaniu jednak po przejrzeniu dokładnym Dziennika Praw okazało się, że posiadamy uchwalone jedynie podstawowe prawa , trzeba dopilnować by biurokracja się nie rozrosła, tyle. Co do ustroju. Sam jestem przekonania, że ustrój można poprawić, ba - może i jest całkowicie do zmiany bo przydałaby się silna ręka, która poprowadzi Sclavinię do samorządnej, aktywnej prowincji. Jednak uważam, że w chwili kiedy jest mało mieszkańców skupianie energii i czasu na zmiany ustrojowe jest błędem bo nie wiele wnoszą bez aktywności. Gdy tu przybyłem po realiozy wszystko było - był piękny system, dotacje, pakiet socjalny ale brakło właśnie aktywności. Zatem system sam z siebie jej nie stworzy - tyle.

Zawsze warto próbować, lepsze to zdecydowanie niż małżeństwo z rozsądku. Łatwo się połączyć, trudno się rozstać. Tego też próbowaliśmy z fuzją z Trizondalem. Efekt? Każdy wie.
Cytuję:
I pytanie, czy sam program wywoła aktywność? Niezbyt. To niczym ciprofloksjańskie dowcipy polegające na wydaniu dekretu, że minimalna temperatura w grudniu wynosi 15 stopni.

Sam mógłbym wytworzyć na potrzeby Teutonii dokument na 2 A4 w pdf, gdzie zawarłbym "program" jak powinno być. I co z tego? Samo się nie zrobi.

Oczywiście, że sam program nie wytworzy aktywności, może być jednak podstawą i drogowskazem pod realne działania na rzecz wsparcia aktywności społecznej. Tu proponujemy szereg bodźców. Sami też zrobimy co możemy, aby samorząd się rozkręcił.
Cytuję:
Ten program nie jest niczym nowym.
Ten program to to samo co zawsze.
Ten program nie ożywi Sclavinii.
Ten program nie odpowiada na bolączki Sclavinii.

Jak nie jest niczym nowym? Zasadniczym problemem Sclavinii jest brak aktywności. Ta dostanie mocnego kopa na kilku polach.
Cytuję:
Wartości sclavińskie są doskonale zarchiwizowane i zabezpieczone przez Sclaviński Instytut Historyczny, który będzie nieskrępowania nadal funkcjonował w Eldoracie.

Rzecz w tym, że chce Pan Sclavinię archiwizować, a inni ją tworzyć.
Raduje się moje serce jak postępowa jest ta myśl proekologiczna. Tak trzymać!
Może jeszcze zamiast zupek powinniśmy powietrzem karmić?