Wojciech Hergemon
Komentarze
To było tak: bociana dziobał szpak,
potem była zmiana i szpak dziobał bociana,
potem były jeszcze dwie zmiany,
ile razy był szpak dziobany?
Super, że się jeszcze komuś chce.
Hmm, ja mam taką jedną uwagę - jest prawo karne, a np. nie ma prawa konstytucyjnego (jak rozumiem w jakieś części będzie w ramach wstępu do...), czy też cywilnego (które jest wprawdzie dość skromne, ale istnieje.

Mogę również zaproponować stworzenie kursu "Gospodarka Sarmacji i jej historia", przy którym mogę pomóc. Dość obszerny pdf jest zresztą już od lat napisany.
Nie są to być może zagadnienia pierwszorzędne dla sarmackiego wymiaru sprawiedliwości, ale skoro jakieś luki są wypatrzone, to powinny być likwidowane.
Obiecałem, że zostanę posłem i nim zostałem.
Istotnie, widać u niego artretyzm wywołany życiem na bagnach.
@Hugo Faktycznie, sprawdziłem. Ne peius był, ale ciut inaczej sformułowany debata.
Szanowni czytelnicy, ileż to komentarzy wywołałem, co mnie cieszy i dowodzi, że coś na rzeczy jest.

@Arsacjusz Trybunał w uzasadnieniu wskazał, że umieszczono jedynie w działach niejawnych ;). Oczywiście pojawia się pytanie, czy w przypadku ew. apelacji oskarżonego, należy wtedy rozpatrywać również posty, o których Trybunał zapomniał, czy też stosownie do reguły ne peius (która chyba za moją sprawą trafiła do k.p.t.k.) od tych postów już oskarżonego uniewinniono.

@AlbertJanMaat Moim zdaniem prawo łaski polega na tym, że albo się przewinę puszcza w niepamięć, albo nie. Trochę jak z ciążą, nie da się być w połowie ;). Natomiast zawsze można zrobić po kilku miesiącach abolicję.

@Yenn I o tym też jest cała glosa - ustawodawca tak się zagalopował w zasadach recydywy, że (zakładając oczywiście, że przepis jest zgodny z konstytucją - co moim zdaniem jest wątpliwe) można orzec wyłącznie karę banicji. I to nas prowadzi właśnie prosto do absurdu, że za usunięcie archiwalnych postów (za sprawą głupoty) i zameldowanie się na ćwiczeniach KSZ w trakcie odsiadki dostaje się banicję ;).
@NvLH Może, ale to jeszcze by musiał z sensem coś napisać ;).
Czy artykuły prasowe to faktycznie miejsce na tego typu, hmmm, trudno to w sumie nawet nazwać tzw. oświadczeniem wiedzy..., tego typu treści?
Czy Ministerstwo Informacji rozważa nawiązanie współpracy ze Służbami Informacyjnymi Filipa Powietrznego?
@Kawowy Istotnie różne zwroty akcji w sarmackim orzecznictwie są, a o miejscu publicznym w rozumieniu przepisów sarmackich można by napisać naprawdę fajną rozprawę. Natomiast z drugiej strony - w wirtualu, z uwagi na jego specyfikę, wszelkie zmiany zachodzą znacznie szybciej. Na przestrzeni kilku lat upadają i pojawiają się nowe państwa. W Sarmacji czas taki jest wystarczający, żeby kilka razy zmienił się władca, upadły fortuny, arystokraci popadli w niełaskę, a pojawiły się całkiem nowe osoby. Może te rewolucje orzecznicze zgodne są z tempem ogólnym zmian w v-świecie?
@JanuszekvHP Nie wiem czy jest jeszcze taka potrzeba? ;)

Co najwyżej myślałem jeszcze o zebraniu i wydaniu najzabawniejszych tekstów z sal rozpraw Trybunału.
@piotr3lukasz Oj i trzeba będzie we wszystkich pdfach biogram updatować ;).

A tak bardziej serio - dziękuję, ciesze się, że ta robota jest doceniana!
Na posła nadaje się każdy, kto dostanie dość głosów. Poseł nic nie jest w stanie położyć, a ile obecna sytuacja zapewnia kolorytu!
@Hugo Oczywiście, jestem w pewnym stopniu współwinny defektów znajdujących się w obowiązującej regulacji (choć też i za moją sprawą pojawiły się w niej pożądane rozwiązania). Części z nich w toku debaty nie zauważyłem, co do części nikogo nie przekonałem, część odkryć mogłem dopiero po jakimś czasie stosowania.

Komentarz biorąc pod uwagę liczbę krytycznych uwag może wywoływać wrażenie, że k.p.t.k. jest moim zdaniem do dupy. Tak jednak nie jest. Po prostu rola komentarza jest taka, a nie inna - ma omawiać wątpliwości, wskazywać niekonsekwencje, próbować znaleźć ich rozwiązanie.

@Helwetyk Ogólnie jestem jednak za ewolucją k.p.t.k., a nie zaoraniem. Po pierwsze ogólnie to to działa - są jedynie pewne mankamenty, które można próbować naprawić. Po drugie istniejąca regulacja stopniem złożenia zapewnia moim zdaniem dobry kompromis pomiędzy prostotą, a swego rodzaju zabawą w sąd. Jednak istotna część społeczeństwa w rzeczony sąd chce się bawić, więc trzeba im zapewnić jakiś kodeks ;).

Ewentualnie można się jeszcze zastanawiać nad kwestiami redakcyjnymi. Wadą obecnej regulacji - z punktu widzenia dostępnego czasu - jest rozrzucenie często używanych przepisów po całym kodeksie i wymieszanie ich z przepisami, o których istnieniu dowiedziałem się pisząc rzeczony komentarz. Ta złożoność zresztą jest zapewne przyczyną niejasnych relacji, m.in. jak np. między art. 7 a art. 18.

Poza tym - złożona i nieco zbyt kauzistyczna regulacja stanowi pewne zabezpieczenie systemu na wypadek powoływania asesorów, którzy nie mają o swojej robocie chociażby intuicyjnego pojęcia. Czytać chyba jednak każdy w KS potrafi.
@Helwetyk A tak już całkiem na serio to jest kilka zmian, które powinno się zrobić nowelką od ręki, np dodatnie podmiotów z art. 7 par 2 do art. 3, uchylenie art. 3a i 16a, rzucenie okiem na artykuły gdzie pisze o superfluum i bublach ;). Te drobiazgi wprawdzie położyłyby część moich wysublimowanych koncepcji, ale jednocześnie wykluczyły wątpliwości.

Można by też ujednolicić wszędzie kwestie przewodniczącego Trybunału i jego innych alter ego.
@Helwetyk Nawet nie myślcie o wydawaniu teraz nowego k.p.t.k.!
Z wad póki co jest niewiele orzecznictwa powołanego. Docelowo, jak będę znowu czuł potrzebę tego typu twórczości, zamierza przejrzeć archiwa Trybunalskie i zrobić update.
Piękne!
@Powietrzny Halo, halo Prefekt, proszę przyjechać do redakcji!
Trochę jak dla mnie zbyt rewolucyjne jest wprowadzanie niejako "protestowego prawa do sądu". Można prościej. Pierwsza instancja we wszystkich sprawach uproszczona, jednoosobowe wyrokowanie, istotne ograniczenie procedur (ciągle jakiś cyrk jest ile to dni ma minąć i co kto ma powiedzieć), uzasadnienia zawierające podstawowe elementy i tylko na wniosek.

Poza tym - faktycznie można rozważyć, czy I instancji nie oddać samorządom - na zasadzie, że to ich sprawa jak to zorganizują - może orzekać Sąd, może orzekać Król, może orzekać Naczelny Kat itd. II instancja natomiast trochę na zasadzie skarg kasacyjnych z reala - czyli integralną częścią apelacji jest uzasadnienie, czemu to Trybunał miałby ją rozpoznać. Jeśli z uzasadnienia nie wynikają rażące naruszenia, lecz jedynie ogólne narzekanie, bo uznali go winnym, a jest niewinnym, albo chciał grzywnę 5.000, a dostał 15.000 to w ogóle tego nie rozpoznawać.
Ekhem, tymi ławnikami to już dobijecie Trybunał Koronny do końca. Już wydawanie wyroku w składzie 2 osobowym przeciąga się przez naradę (tak, to nie jest kwestia, że się komuś nie chce pisać uzasadnienia, tylko że trwają dyskusje). Już to widzę, jak każdą bzdurę będzie się w składzie 4 osobowym rozpoznawać.

Po drugie - opinia publiczna, jak to piszecie, nie ma wystarczającego wpływu na Trybunał? A jeśli nie ma to co zmienią ławnicy z powszechnego wyboru?
@Helwetyk Na miłość Wandy! Metodyka, a nie metodologia! ;)