Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 25.01.2018 r. o 20:01
Książę Robert Fryderyk: Na pewno nie będzie lukru [WYWIAD]

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
vBgS7uyc.jpg
- Wychodzę z założenia, że jeśli damy społeczeństwu działać, zezwolimy na nieskrępowaną twórczość i pełną wymianę idei i pomysłów, to w perspektywie czasu da to owoce w postaci ożywienia dyskusji i polityki - mówi w ekskluzywnym wywiadzie dla "Gońca Czarnoleskiego" książę Robert Fryderyk.

Henryk Leszczyński: Wasza Książęca Mość przymierzał już koronę?
Książę Robert Fryderyk: Jeszcze nie. Po ostatnich przymiarkach mam nieco podrapane czoło, więc czekam na poprawki.

A więc jednak za ciasna. Czyżby chciał WXM przywrócić nieco żwawości wykastrowanej monarchii?
- Za ciasna, jakieś zadziory... No ale poprawią. Nasza monarchia wymaga paliwa. Ja tu mam taki kanisterek i od czasu do czasu na pewno z niego podleję. Ale też nie mogę przecież robić wszystkiego sam. Więc wychodzę z założenia, że jeśli damy społeczeństwu działać, utworzymy grunty i pola do tego, zezwolimy na nieskrępowaną twórczość i pełną wymianę idei i pomysłów... to w perspektywie czasu da to owoce w postaci ożywienia dyskusji i polityki. Tych elementów, których dziś nam brakuje, elementów które zamarły. Przyczyn jest wiele i nie ma sensu o nich mówić. Trend należy możliwie prędko odwrócić. Doszedłem do wniosku, że im ciekawiej w Sarmacji będzie, tym więcej ludzie będą chcieli dawać od siebie.

A dziś w Sarmacji jest ciekawie?
- Są ciekawe możliwości.

Brzmi WXM jak inwestor wchodzący do upadającej spółki giełdowej.

- Nie przesadzajmy. Każdy z nas może do takiego inwestora się przyrównać. Inwestujemy swój czas, zyskiem oczekiwanym jest satysfakcja z zabawy. Dziś jest ona mniejsza niż bywała, ja widzę szansę na to by znów była większa. Sarmacja ma to do siebie, że to społeczeństwo tworzone przez 60-80 osób, które zostały skutecznie uśpione i uspokojone. Efektem tego jest zanik polityki, sporu, dyskusji, i spadek satysfakcji. Trwamy. A to na dłuższą metę musi nudzić.

Czytał WXM Złote Cytaty ostatnio?

- Czytałem, czytałem.

I co sobie WXM pomyślał?
- Że diuk Czuguł-Chan ma osobliwe poczucie humoru i talent do wymyślania dowcipów.

Dlaczego WXM przez te kilkanaście lat wirtualnego żywota tylu ludziom zalazł za skórę?
- Mówi diuk, jakbym robił to specjalnie... A zna mnie diuk przecież nie od wczoraj, także realnie, i doskonale wie, że mój charakter jest jednak inny niż to się zazwyczaj maluje.

Och, oczywiście, charakter realny i wirtualny potrafią się różnić znacząco, nieprzypadkowo mawiamy o awatarach.
- No dobrze. To prawda. Byłem zawsze bardzo aktywny i działałem głównie na polu polityki centralnej. To powodowało, że o wiele łatwiej szło zdobywanie przeciwników, nawet wrogów, niektórych dość zapamiętałych w swej niechęci.

W ostatnich miesiącach dostrzegłem, zresztą nie ja jeden, znaczącą ewolucję tej wirtualnej emanacji charakteru WXM. Niektórzy się jej dziwią, innych ona przeraża. Czy to maska założona na czas elekcji?
- Nie, to nie maska. Owa zmiana, czy, jak diuk woli, ewolucja, zaczęła następować ponad półtora roku temu, o ile nie wcześniej. Był to czas ogromnych przemyśleń w moim życiu, przedefiniowania celów, środków, jakimi je osiągałem. To świadoma decyzja, która po części wypływa też ze zmian w moim życiu realnym. Myślę, że od czasów baridajskiego sierpnia można zaobserwować uspokajanie się mojego wirtualnego "ja". Przechodzenie na pozycje bardziej koncyliacyjne, kreowania odpowiedzi nie obarczonych wielkimi ładunkami emocji, jak to wcześniej bywało. To nie zasługa elekcji, a po prostu wielu rozmów, które o moim charakterze odbyłem z wieloma osobami. To też duża praca nad samym sobą i w końcu nieocenione wsparcie mojej małżonki.

Czy bez tej zmiany zasiadłby WXM na tronie?
- Tego nie wiem. Chociaż zapewne byłoby to znacznie trudniejsze, o ile w ogóle wykonalne. Pamiętajmy jednak, że nie wybierałem się do elekcji, która się odbyła. Miał startować mój kandydat, tak się jednak nie stało, ostatecznie więc stanąłem w szranki ja.

Kandydat z przypadku?
- To trochę za dużo powiedziane, bo nie jest tajemnicą, że ambicje zawsze miałem, jakieś przygotowania miałem. Ale jednak... uważałem, że to nie mój czas.

Dlaczego?
- Głównie z uwagi właśnie na mój pijar w Sarmacji. To, jak wiele osób mnie postrzegało, mimo ogromnej pracy, jaką nad sobą wykonałem. Uważałem, że potrzebuję więcej czasu na to, by te osoby do siebie przekonać, by im udowodnić, że to nie jest zmiana pod określony cel.

O kwestie charakterologiczne nie pytam tylko dla pieprzu. Charakter w dużej mierze wpływać będzie na model panowania. Przygotowując się do wywiadu spotkałem się z opinią, że dziś w Sarmacji popularnością cieszą się osoby bez właściwości, bez poglądów, mdłe, ale przy tym strawne dla wszystkich. I ten lukier, który wielu widzi na WXM osobie, nurtuje mnie w kontekście korony. Czy we współczesnej, zdemokratyzowanej Sarmacji jest jeszcze miejsce dla monarchy, który nie tyle reaguje, co inicjuje? Dla władcy, który ma wizję i wprowadza ją w życie, nawet jeśli dobiegają go głosy sprzeciwu? Czy takiego miejsca nie ma i zwartą kolumną idziemy ku postulowanej przez co poniektórych republiki?

- Przede wszystkim społeczeństwo sarmackie może faktycznie preferuje kandydatów, którzy są, jak to określił diuk, bez właściwości, ale z drugiej strony jak kania dżdżu poszukuje liderów, którzy są gotowi działać i nadawać kierunek, ton. Proszę zobaczyć, że bez problemu, mimo moich wad, wygrywałem wybory kanclerskie, że w historii Sarmacji aż dziewięć razy szefowałem rządowi, że pełniłem szereg funkcji, które niejednokrotnie wymagały elastycznego podejścia do różnych kwestii. Czy jest zatem miejsce na lidera? Jest, i jeśli książę ma nim nie być, to kto? Różnych książąt Sarmacja miała, nie mi ich dziś oceniać, jednak każdy może wyciągać właściwe wnioski. Nawet zebranie kolumny do marszu ku republice wymaga lidera. Dziś takiego całkiem określonego nie ma.

Jakie więc to będzie panowanie? Koncyliacja i stabilizacja czy zmiana i konflikt?
- Na pewno nie konflikt. Zmiana i dialog. Otwieranie pól dyskusji, odblokowanie zatorów ideowych, brak blokowania rozmów, pomysłów. Nie będzie cenzury intelektualnej ("nie rozmawiajmy o tym bo to i tak nie wyjdzie"). Chcę nastawić się na aktywność całego społeczeństwa, nie aktywność jednostki zasiadającej na tronie, czy w fotelu kanclerza, bo to nigdy nie wystarczy.

W Sarmacji są dziś jakieś zatory ideowe? I cenzura intelektualna?
- Czasem odnoszę wrażenie, że tak. Wiele pomysłów jest gaszonych od razu, bo akurat uznaje się, że się nie przydadzą. Panuje też, wymuszony konwencją, konsensus dotyczący ustroju, a ewentualne idee odchylające od kanonu są tematem tabu. Jak choćby wspomniana republika. Kiedy ostatnio w Sarmacji zaistniał spór ideowy? Kiedy zderzyły się postulaty chcące różnych spraw? Od dawna to wałkowanie wciąż tego samego, tylko z nieco innej strony. Chcę być gwarantem powrotu takich sporów ideowych, mecenasem cywilizowanego sporu politycznego, dyskusji o kierunkach i przyszłości. W mej przytomności blokad takich tematów nie będzie.

Sam WXM proponuje rozbicie tego konsensusu ideowego, proponując kadencyjność księcia. Pomijam już pytanie, to po co nam w ogóle kanclerz, ale w tej sytuacji to już będzie coup de grace wymierzony w monarchię.
- Nie proponuję kadencyjności tronu książęcego, a przynajmniej nigdzie publicznie takiego postulatu nie postawiłem. Jestem zwolennikiem rozmowy o tym i takiej rozmowie przyklaskuję, między innymi składając podpis pod obywatelskim projektem, który znalazł się w Sejmie. To, że sam założyłem, że moja posługa książęca potrwa 18-24 miesięcy (choć założyłem opcję przedłużenia jeśli społeczeństwo się na to zgodzi) to nie jest od razu postulowanie zmiany. Osobiście jestem zwolennikiem rozmowy o tym i ewentualnego dochodzenia do tego małymi krokami. Wydaje się nie być od tego odwrotu, ale z drugiej strony nie jestem zwolennikiem rewolucji. Monarchia w Sarmacji i w Baridasie się ma dobrze i nic jej nie grozi.

Druga propozycja ustrojowa, jaką WXM przedstawił w kampanii, to krok w stronę federalizacji, czyli wzmocnienia roli samorządów. Dziś centrala przeżywa absolutny uwiąd, a resztki naszej pary wdmuchujemy w cztery samorządowe gwizdki. W rezultacie żaden z nich nie gwiżdże na miarę wirtualnego mocarstwa, albo choćby sprawnie działającego organizmu państwowego. Nie boi się WXM, że przez federalizację już ostatecznie pozbawimy się szans na uzyskanie masy krytycznej aktywności, która jest niezbędna, by Sarmacja tętniła życiem i była atrakcyjnym tworem?
- Już sam fakt federalizacji Sarmacji może powodować, że Sarmacja zyska nowy poziom atrakcyjności. To, w połączeniu z aktywnością na polu międzynarodowym, określone korzyści, określone możliwości. Z tym uwiądem też bym nie przesadzał nadmiernie. Mamy sześciu kandydatów na urząd kanclerza. Sześciu! Mamy praktycznie kandydatów na każdą placówkę dyplomatyczną, jaką Sarmacja może dziś utrzymywać. To nie wygląda na uwiąd. Być może brakowało jakiejś mocy sprawczej? Być może zabrakło słów zachęty? Nie wiem. Dziś widzę, że mamy potencjał, który szkoda by było marnować. Samorządy to określona aktywność i przede wszystkim narracja. Sarmacja nie jest jednorodna, nie stanowi jednolitego narodowościowo i historycznie kraju. Wymaga to odpowiedniego podejścia. By budować zaangażowanie w centrali trzeba zapewnić możliwości dobrego samopoczucia się w swej małej ojczyźnie. I nad tym chcę pracować. Wzmocnienie samorządów to wzmocnienie centrali, u mnie to się nie wyklucza.

Kandydatów jest sześciu, ale nie ma żadnej realnej siły politycznej, żadnej partii, a ostatnie trzy gabinety zawaliły się pod własnym bezwładem. WXM, polityka, sól Sarmacji, nie istnieje. Jesteśmy letnią, mdłą zupą...
- Jesteśmy. Ale gdy zaczniemy rozmawiać, zaczniemy dawać pole do dyskusji, wesprzemy dyskutantów od strony umożliwienia im nieskrępowanego sporu (cywilizowanego sporu) politycznego, kiedy takie czasopisma jak „Goniec Czarnoleski” i tacy dziennikarze, jak pan redaktor, będą analizować, wysnuwać wnioski i stawiać pod ścianą dyskutantów zalewając ich krzyżowym ogniem pytań, to zyskamy ożywienie, którego w Sarmacji nie było od dawna.

...a sam urząd kanclerza to dziś głównie mozolne przerzucanie papierów, biurokracja, Excel i poganianie ludzi, a nie kierowanie państwem. To czarna dziura, która wchłania pełnych nadziei i energii śmiałków, a wypluwa pozbawione sił ludzkie ogryzki.
- Dziś toczy się ciekawa dyskusja nad tym, czy kanclerza winniśmy wzmacniać. Odpowiedź jest prosta. Jeśli to by spowodowało, że funkcja ta stanie się atrakcyjniejsza to oczywiście, że tak! Co się zaś tyczy samej funkcji, też byłem kanclerzem, w tej samej rzeczywistości prawnej co dziś i nie zgodzę się z tym, że to tylko Excel i papiery. Nie czuję się też ogryzkiem. Będąc kanclerzem realnie kształtowałem ustrój Rzeczpospolitej, można się z wyborem kierunków zgadzać, lub nie, ale na tym polega polityka. Chcą dziś zmieniać? Niech zmieniają! Chcą orać? Niech orzą! Niech się dzieje!

Dzieje się też w Teutonii, która głośno rozważała, czy WXM poprzeć. Sarmacja znów trzeszczy w szwach?
- Nie trzeszczy. Teutonia nie rozważała czy mnie poprzeć, bo Teutonia mnie już poparła w elekcji. Król Teutonii postawił pytanie, które w dużej mierze wynika z jego postawy wobec mnie. Miał do tego prawo. Cieszę się, że z niego skorzystał. Teutonia to kraj rozsądnych ludzi, którzy dobrze wiedzą czego chcą i co daje im największe korzyści. Nie obawiam się.

Sami Teutończycy mówią, że są rozsądni i patrzą na swoją korzyść, ale czy nie powinniśmy oczekiwać od nich czegoś więcej po tylu latach tworzenia wspólnoty? A może właśnie wcale nie tworzymy wspólnoty, tylko nam się tak wydaje?

- Ale korzyść Teutończyków to korzyść Sarmacji. Przecież gdy są tak długo częścią naszego kraju, jednym z jego filarów i fundamentów, tworzą odrębną kulturowo grupę, to wzbogacają nie tylko sarmacką narrację, ale i ogólnie cały nas kraj. Z Teutonii wywodzi się trzon Trybunału Koronnego, Z Teutonią związani są wspaniali twórcy i myśliciele. Tworzymy wspólnotę polityczną, to dużo w takim kraju jak Sarmacja. Natomiast są odrębni kulturowo i nie ma w tym absolutnie nic złego.

Wrócę jeszcze do samorządów, bo nurtuje mnie ta sprawa. Owszem, one poszerzają wachlarz możliwości, ale przy tym strasznie rozdrabniają nasze siły. Tworzymy oddzielne regionalne rządy, gdy brakuje rąk do pracy w centrali. W ogóle nasza aktywność jest strasznie rozczłonkowana i rozdrobniona. Samorządy, miasta, lenna... Dobrym przykładem są niektóre samorządowe projekty systemowe. Powstaje taki Odolanis tylko dla Sclavinii, w końcu umiera śmiercią naturalną. Czemu nie mógłby powstać dla całej Sarmacji i służyć całej społeczności? Czy stać nas na takie marnowanie potencjału? Czy skierowanie tych strumyczków aktywności w jedną, rwącą rzekę nie byłoby lepsze dla Sarmacji?
- Powiedzmy sobie jedną rzecz głośno i wyraźnie. W Sarmacji AD 2018 nie ma odwrotu od regionów i samorządności. Nie jest to absolutnie realne. Choćby dlatego, że żadna z sarmackich prowincji nie ma swego jednolitego charakteru, którym mogłaby kusić. Ludzie są przywiązani do kultury Baridasu, Teutonii czy narracji Sclavińskiej i nie mają innej alternatywy. Odolanis, próby z Baridasu, czy Starosarmacji, a nawet z Teutonii to oczywiście skrawki aktywności systemowej, która winna być kierowana na wielkie wspólne dzieło. To mi się zresztą marzy i też zapowiadałem podjęcie w tej sprawie inicjatywy. Na konkrety przyjdzie jeszcze czas. Natomiast działalność systemowa, czy systemotwórstwo to nie jest dzieło całych samorządów, a pojedynczych ledwie osób. Nie patrzmy przez te pojedyncze nazwiska na całe kraje. To nieuprawnione. Samorządy dają nam dziś o wiele więcej niż owe systemy. Narrację, zróżnicowaną kulturę, koloryt różnych postaw, różnych priorytetów. Nigdzie indziej w wirtualnym świecie nie jest to tak rozwinięte jak u nas. Nawet w federalnym od lat Dreamlandzie. Samorządy tworzą żywy organizm, jakim jest Sarmacja.

Jak tak sobie rozmawiamy, to brakuje, żeby WXM powiedział, że jest świetnie, kwitniemy i czeka nas świetlana przyszłość.
- Bynajmniej. Rozmawiamy o roli samorządów, więc rolę tę opisuję. Sarmacja jako całość wymaga dużo pracy. To nie ulega wątpliwościom. Mówiliśmy zresztą o tym, o zaangażowaniu, o odblokowaniu idei.

A czy Sarmacja wymaga gruntownej zmiany? Bo mówimy tu o ustroju, o samorządach, ale przed elekcją pisałem w „Gońcu” o tym, że być może sama idea mikronacji jakoś się przeżywa, że może to problemy strukturalne, że potrzebujemy nowego rozdania. Czy WXM dostrzega potrzebę tego, co JKW Wander określił mianem zmiany paradygmatu?
- Dyskusje o tym, czym są mikronacje, trwają od zarania dziejów. Faktem natomiast jest dziś to, że mikronacje, o ile 20 lat temu wyprzedzały rozwój internetu w Polsce, tak dziś zdecydowanie pozostają w tyle. Zmiana paradygmatu, zmiana optyki, nowe rozdanie, czyli co? Żaden z panów tego nie precyzuje. Pojawia się hasło, brzmiące dobrze, intrygujące, a jednak brakuje konkretnie pomysłu. Zmiana na co? Co porzucić? Co rozwijać? JKW Defloriusz Dyman Wander postulował np. wybór kogoś z młodszego pokolenia. To już zmiana paradygmatu? Nie sądzę. Oczywiście jednak uważam, że dyskusja o zmianach jest potrzebna. Ale dziś to raczej początek drogi niż gotowe recepty.

Gdzie tych recept szukać?

- Nie szukać. Wypracowywać wspólnie w dyskusji! Same się nie znajdą. Jeśli ich nie wypracujemy, to nikt nie uleczy magicznie tego co dla nas ważne. Sami jesteśmy sobie doktorem.

Raczej kiepskim, organizm słabnie. Czy jest WXM innego zdania co do stanu pacjenta?

- Słabnie, ale proszę pokazać mi, kiedy w Sarmacji odbyła się ostatnio istotna dyskusja nad stanem pacjenta? Bo narzekamy, to nam przychodzi łatwo. Ale gdy mamy rozmawiać? Ten zły, tamten niedobry, ten wyciąga z kontekstu, tamten robi hucpę... Albo chcemy poważnie się stanem pacjenta zająć, albo nie. Albo nam zależy, albo robimy sobie jaja.

Prawdę powiedziawszy nawet elekcja książęca takiej dyskusji nie wzbudziła. Może się znieczuliliśmy?
- Nie wzbudziła, bo elekcja skupiła się na innych sprawach i niestety się nieco rozlazła. Poza tym... gdzie trybuni głoszący idee i wzniecający dyskusję? Ani pan redaktor, ani JKW Defloriusz Dyman Wander nie poszedł dalej poza okazjonalną publikacją.

Od pójścia dalej są chyba politycy, rządzący?
- Ale ustaliliśmy chyba, że polityki w Sarmacji obecnie nie ma? A jeśli dodatkowo mamy do czynienia z sytuacją, w której w dniu ogłoszenia wyników elekcji rząd ogłasza rezygnację, a tydzień później pada wniosek o skrócenie kadencji Sejmu to... nie mamy co dziś na polityków liczyć. Bierzmy sprawy we własne ręce i wykuwajmy nimi nową polityczną klasę. W ogniu dyskusji i sporów ideowych. Po to potrzebni są trybuni, oni nadadzą ton. Książę może wesprzeć, włączyć się, przyjąć wybrane idee jako mu bliskie i działać dalej. To nasze wspólne dzieło było zawsze, wierzę, że jest, a by się rozwijało dalej być musi.

Zapowiedział WXM otwarcie się na mikroświat. Pamiętam natomiast doktrynę JKW Helwetyka Romańskiego, w myśl której dyplomacja zasadniczo jest traceniem na zewnątrz energii, która mogłaby być wykorzystana w samej Sarmacji. Czy obecny mikroświat jest wart naszego zaangażowania?
- O tym, jak wygląda Sarmacja po latach izolacjonizmu, to nawet nie trzeba się wysilać, by się przekonać. Poza tym zawsze podkreślam jedno: nikt nikogo do niczego nie zmusza. Jeśli w Sarmacji są osoby, którym obojętna jest polityka zagraniczna, to nie będą się w nią bawić, jeśli są osoby, które chcą się angażować i rozwijać na tym polu, to kimże jesteśmy, by im tego bronić? To, że nie zrobimy polityki zagranicznej, nie spowoduje magicznie skierowania potencjału do wewnątrz.

A może jakaś inkorporacja? Coraz częściej o tym słychać na ulicach Grodziska.
- A o kim słychać?

O nikim konkretnym, chyba jakaś mocarstwowa tęsknota się w narodzie odzywa.
- Na pewno idea federalnej Sarmacji jest atrakcyjnym magnesem, który może spowodować, że pojawią się kraje, które byłyby zainteresowane tym, by stać się częścią Rzeczpospolitej. Nie miałbym nic przeciwko. Silny kraj, bogaty wewnętrznie, to też sposób na dzisiejsze trudności i ogólne rozdrobnienie mikroświata. Bo o ile mówi się o kryzysie mikronacji w ogóle, to mało kto bierze pod uwagę tu fakt, że praktycznie nie ma miesiąca, by jakaś mikronacja nie powstała. By daleko nie szukać, mamy np. niedawno założony kraj, który tworzą młodzi mieszkańcy Baridasu. Mają swoje powody, warto więc z nimi rozmawiać. Ale nie tylko oni. U innych też sentyment się budzi i kto wie, co z tego wyjdzie? Na pewno będę otwarty na rozmowy.

Wspomniał WXM o systemie gospodarczym. Czy Sarmacja może się bez niego rozwijać?
- Sarmacja bez systemu gospodarczego rozwija się od lat. Nie jest to żadną tajemnicą. Pewnie, że fajniej by było znów bawić się w producenta, sprzedawcę, z rozrzewnieniem wspominam czasy Syriusza, ale bez tego też istniejemy, jedynie ubożsi o tę warstwę. To jak z polityką zagraniczną. Bez niej też się dało istnieć, bez systemu też się daje. Tylko jeśli mamy w kraju grupę, już nie dwóch, a kilku programistów, to dlaczego nie usiąść i wspólnymi siłami nie wypracować zasad budowania takiego systemu? Na tym chcę się skupić, gdy będę zapraszał programistów naszych do rozmowy, o systemie czy o roli Naczelnej Izby Architektury.

Czy za waszego panowania pojawi się nowy system?
- Ja go nie napiszę. Dawanie jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie byłoby z mojej strony kłamstwem, zarówno gdybym powiedział „nie”, jak i powiedział „tak”. Nie wiem. Wierzę, że to możliwe, wierzę, że nas na to stać. Jeśli się dogadamy to się uda, krok po kroku. Ale jeśli przeważą niesnaski, czasem utarczki i osobista pamiętliwość to raczej będzie to mało prawdopodobne.

Jakie są priorytety WXM na najbliższe miesiące?
- Rozpocząć debatę nad określonymi ideami, które przewijały się w dyskusji okołokonstytucyjnej rozpoczętej przez JKW Tomasza Ivo Hugona, przywrócić Sarmacji należne jej miejsce na kanwie aktywności międzynarodowej, zainicjować rozmowę dotyczącą przeformatowania mechanizmów pracy nad systemami. Myślę, że to trzy duże wyzwania na najbliższy czas.

A w kontekście całego panowania? Jaka ma być Sarmacja po Robercie Fryderyku?

- Mająca nowe fundamenty ustroju federalnego, z aktywnością nie wymuszaną kolejnymi wyborami, a toczącymi się codziennie dyskusjami, otwarta na nowych mieszkańców i sprawnie ich wdrażająca w naszą rzeczywistość. Sarmacja silna różnorodnością możliwości i postaw. Tym, czego dziś nieco nam brakuje. Zmiana paradygmatu na mocno zaakcentowaną pracę u podstaw, wymaganie od siebie wzajemnie, a nie opieranie się na liderujących w danym środowisku jednostkach. Sarmacja będzie się rozwijała, jak ci, którzy noszą dumne miano obywateli Sarmacji będą faktycznie chcieli działać, będą działali i będą w swym działaniu odnosili satysfakcjonujące ich sukcesy. A tu czasem wystarczy dobre słowo.

Onieśmiela mnie optymizm WXM. To będzie lukrowane panowanie czy usłyszymy jeszcze uderzenie pięścią w stół?
- Na pewno nie będzie lukru. Ale też nie zamierzam snuć czarnych scenariuszy. Uczciwie oceniam to, jak dziś to widzę i co bym chciał osiągnąć. Gdy trzeba będzie, nagrodzę, gdy sytuacja będzie odmienna, zapewne uderzę w poręcz tronu.
Dotacje
3 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Timan Demollari, Cudzoziemiec, Guedes de Lima, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Kazelot Hamilton.
Serduszka
15 767,00 lt
Ten artykuł lubią: Timan Demollari, Cudzoziemiec, Guedes de Lima, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Viktor Toghon at Atera, Roland Heach-Romański, Heweliusz Popow-Chojnacki, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Albert Jan Maat von Hippogriff, Ignacy Urban de Ruth, Gauleiter Kakulski, Piotr III Łukasz, Markus Arped, Andrzej Fryderyk, Tomasz Mancini, Bartłomiej Czapka, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Kazelot Hamilton.
Komentarze
Guedes de Lima
To po prostu musiał być dobry wywiad. I jest. Dlaczego Odolanis umiera śmiercią naturalną? Myślałem, że się rozwija. :)
Odpowiedz Permalink
Roland Heach-Romański
Cytuję:
Powstaje taki Odolanis tylko dla Sclavinii, w końcu umiera śmiercią naturalną. Czemu nie mógłby powstać dla całej Sarmacji i służyć całej społeczności?
Tyś mi był kiedyś autorytetem, mistrzem dziennikarstwa! Cóżem ci zatem uczynił, Heniu, że mnie tak otwarcie upupiłeś? Łydka, łydka ci w głowie jeno. A trzeba było zadać sobie trud, bym w pojedynku na miny mógł cię zgwałcić przez uszy. Trzeba nam teraz parobka, a dałeś nam Superekspres.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@ZdrajcaNarodu @GuedesDeLima ejże, ostatnio wchodziłem na odolanisa i widziałem plany są wielkie, ale stoi jakaś strona i nie za wiele się dzieje. wyprowadźcie mnie z błędu :<

a odolanisa kto robi, prócz ciebie, rolandu?
Odpowiedz Permalink
Prokrust Zombiakov
A jak dla mnie to Redaktor mało tego Księcia przycisnął. Raczej się nie spocił.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@RemigiuszL a odolanis i seg to jedno i to samo? generalnie szkoda, że info o takich rzeczach nie ma jakoś szerzej niż na forum prowincji [przy czym linkowana wiadomość powstała po zrobieniu wywiadu].

tak czy siak, nie zmienia to faktu, że takie rzeczy jak seg, odolanis, mapa gaulaitera wchodzą w fazę beta i potem ich losy różnie się toczą, zazwyczaj kiepsko, a nie mają jakiegoś wsparcia centralnego, nie są wprzęgnięte w jakiś plan na poziomie całego państwa. nie potrafimy mam wrażenie docenić i wykorzystać tych indywidualnych wysiłków.
Odpowiedz Permalink
Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser
@leszcz seg to chyba aplikacja Odolanisa
Odpowiedz Permalink
Prokrust Zombiakov
@leszcz - albo patrząc z drugiej strony podejmowane są indywidualne wysiłki bez refleksji nad tym ile wysiłku kosztuje stworzenie i utrzymanie systemu. Centrala nie ma zasobów na obsługę centrali a co dopiero wspieranie systemowych inicjatyw tworzonych w regionach.

I to jest niejako pat.
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Zombiakov gdzie powinienem przycisnąć, że nawiążę jeszcze do poprzedniego komcia?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@leszcz @Zombiakov mietki miś ze mnie, naciskajcie ile wlezie ;P
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Cytuję:
- Nie trzeszczy. Teutonia nie rozważała czy mnie poprzeć, bo Teutonia mnie już poparła w elekcji. Król Teutonii postawił pytanie, które w dużej mierze wynika z jego postawy wobec mnie. Miał do tego prawo. Cieszę się, że z niego skorzystał. Teutonia to kraj rozsądnych ludzi, którzy dobrze wiedzą czego chcą i co daje im największe korzyści. Nie obawiam się.

:)

Czy następnym krokiem będzie stwierdzenie, że jestem niegodnym zaufania hipokrytą, czy tym razem coś nowego?

Chyba dość jasno i stanowczo postawiłem cel ankiety, jaką przeprowadziliśmy. Jak widać jednak, kolejny raz WKM dopisuje do mojego działania niecne plany, ukryte zamiary… Na teutońskich Cesarzy! Skąd w Waszej Książęcej Mości tak ogromne uprzedzenie wobec mnie? Nawet ja, wielokrotnie wcześniej szykanowany, wyśmiewany i opluwany w przeszłości przez Waszą Książęcą Mość, mimo mojego niezwykle ostrożnego podejścia, wierzę, że WKM na pierwszym miejscu ma zawsze dobro Księstwa, jakkolwiek różnie może być ono postrzegane. I jako członek Dworu Waszej Książęcej Mości dokładam wszelkich starań, by do wszelkich zapytań z Waszej strony podchodzić z największą uwagą i zaangażowaniem, tak by wesprzeć WKM w Waszych działaniach.

Tak. Można z mojej strony spodziewać się ironicznych komentarzy, kąśliwie komentujących dziejące się w Sarmacji zdarzenia. Najnowszy Książę-Senior również na początku mojej posługi dla Teutonii spotkał się z wieloma różnymi komentarzami z mojej strony, a i ja sam o niecne zamiary byłem podejrzewany. Jednakże, na koniec okazało się że jednak w bardzo wielu kwestiach przyznana mi została racja, a ja sam nie byłem jednak taki zły. Czasem po prostu warto przemyśleć słowa krytyki :)

Na koniec – kolejny raz (choć nie lubię się powtarzać, co już wyszło w jednej dyskusji, dla WKM zrobię jednak wyjątek) podsumuję cel ankiety. Jestem przedstawicielem Teutończyków wobec władz Sarmacji, także wobec Księcia. Podejmuję wiele działań jako ich przedstawiciel. Jednakże jak mam dobrze reprezentować Teutonię bez podstawowej wiedzy o poparciu Księcia wśród TeutończykóW? Ankieta dala mi wiedzę na czym stoję, zwłaszcza w obliczu oznak niezadowolenia, jakie się pojawiały. Jak już powiedziałem w podsumowaniu – nie była to ankieta o secesji, tylko raczej wiedza dla mnie i WKM, na jakim gruncie stoi w Teutonii. I wygląda on co najmniej solidnie, czego byśmy nie wiedzieli bez tej ankiety.

Mam nadzieję, że nie uraziłem majestatu WKM i w tej wielowątkowej wypowiedzi, zostaną wyłapane przede wszystkim elementy kluczowe. Jeśli nie, to cóż. Trudno ;)
Odpowiedz Permalink
Prokrust Zombiakov
@leszcz - to tu, to tam. Ja się na wywiadach nie znam. Tylko pragnę krwi ! :)
Odpowiedz Permalink
Michał Pséftis
Ja zawsze wolałem kruszonkę.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@RemigiuszL, Odolanis i SEG to dwa odrębne systemy — będą integrowane w zależności od potrzeb. Prostując to, co napisał @leszcz: Odolanis jest sukcesywnie rozwijany przez @ZdrajcaNarodu. Jeżeli chodzi o SEG, istotnie, pod moją nieobecność prace w praktyce zostały wstrzymane. Był konkretny powód, dla którego nie rozwijałem systemu na szczeblu ogólnosarmackim — dotychczasowa historia tworzenia jakichkolwiek systemów. Uważałem i uważam, że sens miałoby zaproponowanie systemu innym prowincjom dopiero wtedy, gdy zostałby dopracowany. Rozpoczynanie prac od ogólnosarmackich dyskusji to doskonała recepta na pozbawienie się chęci do zrobienia czegokolwiek. Przy czym akurat jeżeli chodzi o SEG, uważam (z zastrzeżeniem diabła tkwiącego w szczegółach), że system, nad którym pracuje @piwniczak powinien go zastąpić.

@RCA: federacja — czyli co konkretnie miałoby ulec zmianie? Dreamlandzka (nawiasem pisząc, to dość niefortunny przykład, dlaczego, na Powagę Senatu, mielibyśmy wzorować się na srebrnych medalistach?) „federacja” jeszcze do niedawna zakładała mianowanie namiestników przez Króla.

@leszcz: Moja „doktryna” owszem, oznacza, że dyplomacja zasadniczo [podkreślenie moje] jest traceniem na zewnątrz energii, która mogłaby być wykorzystana w samej Sarmacji — ale i zakłada, że dyplomacja jest pożądana, o ile ma jasno zdefiniowany cel — służy osadnictwu w Sarmacji. Żaden inny.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@Helwetyk nie podałem nigdzie Dreamlandu jako wzorca, na którym chcę bazować... skąd taki wniosek? Na temat federacji rozpoczniemy rozmowy wkrótce. Proszę jeszcze chwilę cierpliwości. Parę spraw na tapecie czeka na domknięcie i będę mógł zdwoić swoją energię na tym odcinku.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@RCA: Ależ niech Wasza Książęca Mość się nie śpieszy…!
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Helwetyk odnośnie tylko do kwestii dyplomacji - nieprzypadkowo zapytałem też o inkorporacje ;)
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@leszcz Żadnych inkorporacji! (Toczy pianę).
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Helwetyk ;d;d;d

też wolę aneksje.
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
@Helwetyk why? Inkorporacje są (były?) fajne. :)
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@GuedesDeLima wyobrażacie sobie kolejny samorząd? ;<
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
@leszcz tak :) jest jeszcze miejsce na kolejny samorząd imo :)
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@GuedesDeLima jesteśmy zgubieni ;(
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@leszcz tak.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@Andro sznek z glancem zawsze w pytkę.
Odpowiedz Permalink
Helwetyk Romański
@leszcz @GuedesDeLima @RCA: Na ogółem pięć szeroko rozumianych inkorporacji (uwzględniam: Baridas, Sclavinię, Teutonię, Trizondal, Wandystan), trwałe okazały się trzy. Czkawka po Wandystanie trwała latami. Na ogółem cztery prowincje żadna „naprawdę” nie działa — co jest oczywiste przy obecnej liczbie obywateli i podejściu władz. Mikronacja, która działa aktywnie i jest atrakcyjna dla nowych mieszkańców, nie będzie miała potrzeby inkorporacji. Mikronacja, która nie działa aktywnie, stając się prowincją tylko ograniczy i tak mizerny potencjał rozwojowy obecnych regionów (na potrzeby dyskusji pominę kwestie tożsamości i poczucia wspólnoty).

W odpowiedzi na postawione pytanie: oczywiście, że wyobrażam sobie kolejny samorząd. Właśnie dlatego jestem przeciwny.
Odpowiedz Permalink
Albert Jan Maat von Hippogriff
Wyczułem, że WXM będzie żelaznym kanc księciem.
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Sie okaże co czas przyniesie.
Odpowiedz Permalink
Matheos Wielkopolitański
@RCA
WKM czy ta korona to z cierni, że tak podrapała książęce czoło?
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
@matheoswlkp nie, no podrapana jakaś taka ;) z cierni niee, nie zamierzam na krzyże/ściany iść.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.