Park Stołeczny, Stanisław Mostowicki, 09.06.2018 r. o 20:53
Trzech wspinaczy zaginęło w Górach Nawskich

Po południu dnia 9.06.2018 Pogotowiu Górskiemu w Baridasie zgłoszono zaginięcie trzech wspinaczy. Ruszyła akcja ratunkowa.

9Z2OWGXQ.jpg
Południowo-zachodnia ściana Ormalu

Dwa dni wcześniej światowej sławy wspinacz Zygmunt Baraniewski oraz dwie wschodzące gwiazdy sarmackiego alpinizmu Józef Bilski-Repczyk i Teodor Oppenheimer wyruszyli z bazy aby jako pierwsi ludzie zdobyć leżący w Górach Nawskich potężny szczyt Ormal jego niezwykle trudną północno-zachodnią ścianą. Wybitny alpinista i uczniowie mieli wrócić najpóźniej dzisiaj w południe. Zaniepokojony zespół znajdujący się w bazie zadzwonił na pomoc. Niezwłocznie po otrzymaniu zgłoszenia Pogotowie Górskie zorganizowało ekspedycję ratunkową, która wciąż prowadzi poszukiwania.

-Teren jest niezwykle trudny. - Komentuje Mariusz Goldbaum, przewodniczący Pogotowia Górskiego w Baridasie. - Nachylenie ściany wynosi średnio 78° a momentami osiąga aż 95°, a skały, z których jest zbudowana są kruche i miejscami gładkie jak lustro. Przypomnę tylko, że to od tej galerii pod samym szczytem Ormalu odpadł trzy lata temu Fryderyk von Altstadt-Żuławski, ponosząc śmierć na miejscu.

-Przyczyn zaginięcia mogło być wiele, ale ja podejrzewam tylko jedną. - Twierdzi legenda sarmackiej wspinaczki, Grzegorz Trasik. - Biorąc pod uwagę doświadczenie Zygmunta, który wolałby zejść ze ściany, niż dopuścić do jakiegokolwiek niebezpieczeństwa, sądzę, iż trafili na lawinę kamienną. Taka lawina w górach potrafi być naprawdę niebezpieczna! Nie chodzi tylko o to, że można sobie złamać rękę - nawał kamieni po prostu zabiera wszystko ze sobą, ludzi, haki, zabezpieczenia i jeszcze więcej kamieni. Ogłuszony nawet niewielkim kamieniem człowiek musi mieć wielkie szczęście, żeby wyjść z takiej lawiny cało. Miejmy oczywiście nadzieję, iż Zygmunt, Józef i Teodor wrócą z tego cało.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 891,00 lt
Ten artykuł lubią: Michaił von Hippogriff-Vovkulak, Erik Otton von Hohenburg, Albert Jan Maat von Hippogriff, Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Helwetyk Romański, Tomasz Ivo Hugo, Guedes de Lima.
Komentarze
Erik Otton von Hohenburg
Przykre to wieści :(, odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy w naszym państwie, jest coraz bardziej niebezpiecznie.

I liczę że jest to jedynie złudzenie
Odpowiedz Permalink
Stanisław Mostowicki
@HochErik Być może to prawda, ale zaznaczę, że - odpukać! - nic złego się jeszcze nie stało, a nawet jeśli którykolwiek ze wspinaczy dozna poważniejszego uszczerbku na zdrowiu lub straci życie, to będzie to jedynie nieszczęśliwy wypadek. Osobiście ufam siłom porządkowym Sarmacji i to nietypowe nagromadzenie nieszczęść uważam za jedynie przykry zbieg okoliczności.
Permalink
Erik Otton von Hohenburg
Oby tak było, z całego serca życzę wspinaczom powrotu do zdrowia.
Odpowiedz Permalink
Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz
Też zauważyłem, że ostatnio stosunkowo nieszczęść się zdarza... :-(
Odpowiedz Permalink
Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz
Miało być: stosunkowo dużo
Odpowiedz Permalink
Erik Otton von Hohenburg
Może jakieś fatum krąży nad nami?
Odpowiedz Permalink
Michał Franciszek Lubomirski-Lisewicz
Miejmy nadzieję, że to tylko przypadki, bo cóżby innego by to miało być? ;-)
Odpowiedz Permalink
Erik Otton von Hohenburg
oby tylko, mam nadzieję, że autorzy artykułów tutaj publikowanych, nakierują swoją twórczość na tematy równie ważne, lecz tym razem bardziej "pogodną"
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Po co tam wchodzili?
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Same nieszczęścia ostatnio się dzieją, to przykre...
Może powinniśmy oczyścić otaczającą nas aurę, może jakieś mentalne śmiecie zalegają w naszej podświadomości, które trzeba wyrzucić.
Zalecam spacery po lesie i kontakt z naturą oraz medytacje do Urodzajnej Jagody.
Nie dajmy się ponieść fali pesymizmu i osłabieniu swojego pola energetycznego, wszak to wszystko ma wpływ na życie w Sarmacji i atmosferę tu panującą.
Na Jagody!
Odpowiedz Permalink
Stanisław Mostowicki
@GuedesDeLima Ach tak, odwieczne pytanie do alpinistów, biegaczy, speleologów i innych podróżników - "po co się tam pchają?". Nie wiem, czy kiedykolwiek byłeś w górach, ale to jest po prostu Coś. Coś, co ciągnie, mimo iż nie ma to żadnego sensu z racjonalnego punktu widzenia. Sam nie wiem o co chodzi! To po prostu ciągnie człowieka.
Ja na przykład do 10 roku życia jeździłem tylko nad morze, a na pytania rodziców, czy chcę w góry, odpowiadałem bez zastanowienia, że są nudne. Ale gdy w końcu dałem się namówić ten jeden raz, przeżyłem szok. Ogrom i piękno Tatr zniewoliły mnie i od tamtej pory co roku z niecierpliwością wyczekuję tego jednego letniego tygodnia wyjazdu w góry. Chodzę po nich dla ich surowego piękna, potęgi i świadomości, jacy krusi jesteśmy, może też dla satysfakcji ze zdobycia wielkiego szczytu po godzinach mozolnej wspinaczki. I myślę, że tych trzech alpinistów wchodzi z tego samego powodu. Uczucie, a raczej uczucia stania na szczycie są niebywałym doświadczeniem, którego nie da się opisać słowami.
Jak to powiedział George Mallory, (himalaista który później zginął w trakcie próby wejścia na Mt.Everest) zapytany dlaczego wchodzi na tak niebezpieczną górę, odpowiedział "Bo tam jest", i myślę, że to dobrze kwituje ten za długi komentarz :)
Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Chciałem tylko zaznaczyć, że okolcie Ormala nie leża w granicach operowania przez Pogotowie Górskie w Baridasie.

Na terenie mojego lenna funkcjonują tylko ochotnicze grupy poszukiwawcze złożne z pasterzy.JŻadko znajdują choćby ciała. Jak ktoś jest idiotą i idzie na Ormal, chociaż nie umie, ani nie ma po co, niecj stamtąd nie wraca. To nasza dla góry ofiara.

W kwestii naruszenia granic lenna przez służby górskie, będę się zwracał do władz państwowych o informacje.


:)
Odpowiedz Permalink
Stanisław Mostowicki
@ignac A ja pragnę zaznaczyć, że cała trójka to nie idioci, lecz zaprawieni we wspinaczce zawodowcy, którzy ulegli nieszczęśliwemu wypadkowi. Jeśli ma Pan zamiar pytać się, po co się tam pchali, proszę spojrzeć komentarz wyżej.

Pogotowie Górskie działało w celu ratowania życia, które jest najważniejszym prawem każdego człowieka. Nie ma znaczenia, czy teren jest prywatny, czy państwowy - jeśli jakiś człowiek jest w niebezpieczeństwie utraty życia i da się tej tragedii zapobiec, to takie organy jak Pogotowie Górskie ma prawo przeprowadzić interwencję. Zaraz po wykonanej ekspedycji P.G.
Permalink
Stanisław Mostowicki
Oj, przepraszam, kliknąłem przez przypadek opublikuj (piszę na telefonie).

...P.G. bezzwłocznie opuściło ten teren nie pozostawiając żadnych szkód materialnych ani nawet śladów działania. Sądzę więc, że takie zaskarżanie do urzędu jest w tej sytuacji bezpodstawne.
Permalink
Stanisław Mostowicki
P.S. właśnie przypomniał mi się dobry przykład na potwierdzenie moich słów: gdy nierozważny opiekun zostawi dziecko bądź zwierzę w nagrzanym samochodzie, to policja, SM czy nawet zwykły obywatel Mają prawo wybić szybę, żeby ratować życie. To, że samochód jest wartością prywatną nie ma tu znaczenia.
Permalink
Albert Felimi-Liderski
Kolejny wypadek, źle się dzieje.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.