Park Stołeczny, Tomasz Ivo Hugo, 08.11.2019 r. o 12:43
Wirtualizacja v-woli mikronauty

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
N
ie będę ukrywał, że do napisania tego artykułu skłoniła mnie lektura i przemyślenia nad niedawno rozpoczętą i wciąż trwającą sprawą kontrolną. Wbrew pozorom nie chcę tutaj wydawać „osądów”, ani opinii na temat tej konkretnej umowy – chciałbym się tutaj razem z Wami zastanowić nad kwestią wyrażania woli przez mikronautę w ogólności.
Wspomnianą sprawą zajmie się oczywiście Trybunał i nie będę tutaj w żaden sposób dywagował nad jej zawartością, ani, broń Powago, oceniał czy sugerował Wysokiemu Składowi jakie powinno być rozstrzygnięcie. O to samo prosiłbym PT Czytelników.

Z
astanówmy się czy nie powinniśmy uregulować takiego wyrażania w sposób wirtualny. Co by nie było, to jednak prawo w dużej mierze ma nam w mikronacjach służyć. Oczywiście nie da się, parafrazując niedawne słowa z jednej z prac magisterskich w Akademii Polinaukowej – nie da się wszystkich przepisów w sposób perfekcyjny, w 100% precyzyjny napisać. Jednak być może powinniśmy się zastanowić, rozważyć uregulowanie sposobu wyrażania woli w taki sposób, aby odpowiadał naszym v-realiom i naszym potrzebom. Ktoś oczywiście stwierdzi, że przecież są przepisy polskie, które są dla nas wystarczające i po co „wyważać otwarte drzwi”. A ja uważam, że jednak nie wystarczają nam te przepisy, a drzwi nie są takie otwarte.

P
rzeprowadźmy pewien eksperyment myślowy, rozważanie teoretyczne. Nasz Książę, niech Powaga ma Go w swej opiece, ma pewne problemy (z tego co wiem – zdrowotne) w realu. Zdarza się, że znika niespodziewanie i na dłuższy czas. Zazwyczaj nie zrywa kontaktu w 100% z Sarmacją i przynajmniej jedna osoba spośród nas wie co się dzieje. Ale gdyby zdarzyło się, że kontakt jednak urwał się w 100%, nikt nic nie wie. Książę ma tak naprawdę 3 miesiące, zanim zostanie „usunięty” z Tronu, więc nie musi się spieszyć z nawiązywaniem kontaktu; przyjmijmy, że trudności są tak duże, że nie ma sensu pokonywać ich na początku nieobecności. I w tym momencie, po paru tygodniach, żeby nie za szybko, przychodzą ja (niech będzie na mnie, jako autora, ale też nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że podejrzewam, oskarżam kogoś o niecne plany, zakusy). I przedstawiam Wam akt abdykacji – sporządzony na piśmie, z podpisami Księcia; w nim jeszcze wspomnienie, że Książę upoważnia mnie do przedstawienia tego aktu Sarmatkom i Sarmatom, właściwym urzędnikom Księstwa. I co wtedy? W jaki sposób mi udowodnicie, że jest to nieprawdziwe? Nie wdając się w szczegóły - ja nic nie muszę udowadniać, ponieważ nie wywodzę dla siebie żadnych skutków prawnych. Ot po prostu zostawiam Was z tym aktem, że się tak kolokwialnie wyrażę.

K
toś mógłby odpowiedzieć, że przesadzam, że to się na pewno nie stanie, a poza tym ja tu piszę o abdykacji, a tam jest osoba wydalona (zbanowana). Więc, ktoś by napisał dalej, wystarczy odpowiednio znowelizować przepisy o banicji, żeby skazany na nią (wydalony) nie mógł majątkiem rozporządzać od dnia wydania aktu, a nie dopiero po 7 dniach. To też pewnie jest potrzebne, ale jak napisałem we wstępie – nie będę prowadził rozważań na temat sprawy, która stała się przyczynkiem tego artykułu. Więc „zaproszę” Was do kolejnego rozważania teoretycznego. Z umową rozporządzającą majątkiem przychodzi ktoś inny. Osoba określona jako zbywca (sprzedający itp.) w umowie jest nieobecny w KS – można by się nieźle wzbogacić na takim „przejęciu” majątków (oczywiście głównie znaczków) nieobecnych.

M
yślę, że warto by się zastanowić, pochylić się nad tym zagadnieniem. Nasze v-życie toczy się w świecie wirtualnym, a spotkania w nieistniejącym realu to taki dodatek, bardzo przyjemny, ale jednak – mikronacje, to wirtual. Stosowanie w Księstwie prawa polskiego ma miejsce dopiero wtedy, gdy sarmackie tego nie reguluje (pomijam rozważania na temat spraw realnych, gdyby prawo sarmackie było niezgodne z prawem polskim), więc wydaje mi się, że tę kwestię jak najbardziej możemy uregulować w naszym prawie. Czy potrzebujemy, musimy? - zostawiam do rozstrzygnięcia Wam... i tak już jako stary piernik (za) dużo napisałem.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Julian Fer at Atera, Januszek von Hippogriff-Pałasz.
Serduszka
7 657,00 lt
Ten artykuł lubią: Severin von Verwaltung, Leszek Roskohard-Wespucci, Marceli z Ossolińskich Bordoński, Piotr III Łukasz, Joahim von Ribertrop von Sarm, Julian Fer at Atera, Januszek von Hippogriff-Pałasz, Grzegorz Czartoryski, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Laurẽt Gedeon I, Arsacjusz Walidacki, Wojciech Hergemon, Guedes de Lima, Andrzej Fryderyk.
Komentarze
Severin von Verwaltung
Odpowiedziałbym merytorycznie na niniejszy artykuł, ale z dniem dzisiejszym staję się indyferentny odnośnie prawa w KS. Pozostaje mi zatem napisać, że cieszę się WKW nadal zagląda i stara się brać udział w życiu Księstwa.
Odpowiedz Permalink
Yaraeh Euskadi
Po przeczytaniu całego tego "wypracowania" poczułem absmak. Z całym szacunkiem, ale jeżeli są wątpliwości co do prawdziwości umowy, to można przesłuchać strony na okoliczność jej zawarcia, a nie a priori zakładać, że umowa jest sfałszowana. Wynurzenia o tym, że spotkania w świecie realnym to dodatek wskazuję, że nie jest to pierwszy i zapewne nie ostatni akt, który miał miejsce w realu a wywarł skutki w wirtualu. Wystarczy wspomnieć deklarację podpisaną wspólnie przez Mandragorów Wandystanu oraz Księcia Sarmacji, wyniki wyborów do sarmackiej legislatywy ogłoszone na którymś z sarmackich zjazdów w Toruniu czy wreszcie deklaracje niepodległości kilku krajów mikroświata ;-)
Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Tak, zwłaszcza kiedy świadków nie ma, a nawet stron, bo tylko strona, a nawet brak autora aktu (abdykacji). Co wydaje mi się, że łatwo wywieść z treści mojego artykułu. No ale lepiej się wywyższać, ujmować w cudzysłów i zniesmaczać. Miłego dnia panu życzę
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Wasza Książęca Wysokość, ja również cieszę się , że WKW zaglada i nadal ma chęci by zastanawiać się nad bolączkami naszego świata. W mojej skromnej opinii. Myślę, że warto się nad tematem pochylić by nie było podobnych wątpliwości do tych, które pojawiają się teraz.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
WKW, bardzo ciekawe spostrzeżenia. Według mnie sprawę warto uregulować.
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@Hugo

Ja mam pewne uwagi/przemyślenia - czym innym jest przedstawianie realnie sporządzonego dokumentu osoby nieobecnej w wirtualu (a więc bez możliwości weryfikacji tegoż), a czym innym częsta sytuacja, że z jakiś względów ktoś postanawia stworzyć jakiś dokument realnie, papierowo i posługiwać się jego skanem. Zazwyczaj takie dokumenty są albo następstwem realnych spotkań, albo związane są z wolą nadania szczególnej formy. Podpisujących można też wtedy o prawdziwość dokumentu spytać. Taką też mamy sytuację w Trybunale. Pewien problem proceduralny stanowi niemożność przesłuchania RCA, jednak (pomijając już, że wszyscy doskonale wiedzą, że to on sporządził sporny dokument), nie dość że temu on nie zaprzecza, to też i w rozmowach prywatnych potwierdza.

Druga rzecz. Sarmacja nie jest chyba w myśl prawa polskiego grą. Idąc w absurdalne przykłady - załóżmy, że wejdzie w KS akt prawa, zgodnie z którym wszelkie oświadczenia (już widzę tę kazuistykę...) mogą być tylko w jakimś dziale na forum. A co jeśli ktoś chociażby dla jaj, napisze darowiznę ręcznie, wydadzą 2 x 20 złotych u notariusza za poświadczenie podpisu i obdarowany zwróci się o wykonanie darowizny? Czy odmowa, powołując się na jakąś wirtualną ustawę nie będzie podchodzić już po 284 k.k.? Oczywiście ktoś powie, że libert, znaczki są nic nie warte - a co więc jeśli owa umowa dotyczyć będzie np praw autorskich?
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Przypadek, który jest w sądzie w ogóle mnie nie obchodzi. Był przyczynkiem, ale nic więcej -nie chcę się nim zajmować z różnych względów
Dlatego napisałem, żeby to przemyśleć, zastanowić się nad regulacją. Nie od razu ograniczeniem tylko do wirtuala, ale może jemu dać, co do zasady pierwszeństwo. Wszystko jest do przemyślenia, przedyskutowania.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.