Gazeta Hasselandzka, Piotr Paweł I, 12.11.2019 r. o 14:31
Nie Polin!

Ktoś kiedyś wymyślił nazwę "Polin", określającą świat polskich mikronacji. Bardzo pięknie, tylko, że słowo "Polin" w świecie realnym oznacza coś zupełnie innego.

Za Wikipedią: Polin (hebr. פולין) – nazwa Polski w języku jidysz (wymawiana jako pojln) i języku hebrajskim, w którym słowo to można odczytywać jako „tutaj spocznij”. Autorstwo tej teorii etymologicznej przypisuje się Mojżeszowi Isserlesowi. Jidysz od 1945 r. nie jest specjalnie w Polsce znany - hebrajski zresztą też. Ale słowo "Polin" jest znane doskonale. Tak właśnie nazywa się Muzeum Historii Żydów Polskich - Polin https://polin.pl/pl
Możemy oczywiście wzruszyć ramionami: a co nas to obchodzi? Niech będą dwa Poliny. Jeden realny, a drugi mikronacyjny. Ale to byłby błąd. Otóż, jeśli chcemy wychodzić poza nasz mikroświatek i opowiadać o mikronacjach "na zewnątrz", nie powinniśmy używać nazwy, która w realu oznacza coś zupełnie innego. Bo - niestety - real jest silny. Bardzo silny! Oczywiście, jak ktoś pomyśli, że oto mikronacje mówią po hebrajsku lub w jidysz, nie stanie się nic złego. A jak ktoś pomyśli, że jesteśmy tajną agendą Mosadu, też nie powinno nam to przeszkadzać. Ale czy o to nam chodzi? By właśnie tak ktoś myślał, że w mikronacjach rozmawiamy w jidysz?
Hasselandzka Akademia Nauk ogłosi wkrótce konkurs na zupełnie nową nazwę polskiego mikroświata. Rzecz jasna nikt nikomu niczego nie narzuci - ani nazwy Polin, ani jakiejś nowej. Jak ktoś woli mówić po hebrajsku, jego sprawa.
Ja jednak hebrajskiego nie znam. Jidysz też. W sumie - szkoda. Jednak na razie nie mam czasu na naukę. Może nauczę się na emeryturze?...
Tak czy inaczej, nazwy "Polin" na określenie polskiego mikroświata nie akceptuję.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
5 780,00 lt
Ten artykuł lubią: Joahim von Ribertrop von Sarm, Grzegorz Czartoryski, Januszek von Hippogriff-Pałasz, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Młynek Kawowy, Marek von Thorn-Chojnacki.
Komentarze
Joahim von Ribertrop von Sarm
Booo jak ktoś nie chce to nie trzeba.
Odpowiedz Permalink
Bartosz von Thorn-Janiczek
Sarmacja, khym khym, SARMACJA, khym...
Odpowiedz Permalink
Piotr III Łukasz
Idąc tym tropem... Za Wikipedią:

Sarmacja – kraton stanowiący obecnie południową część większego kratonu wschodnioeuropejskiego. Kraton sarmacki jest zbudowany z kilku masywów archaicznych, powstałych w okresach 3,7-2,9 mld lat temu, 3,2-3,0 mld lat temu i około 2,7 mld lat temu. Masywy te zostały połączone w toku ruchów górotwórczych w okresie 2,3-2,1 mld lat temu. Cokół kratonu zawiera skały o wieku 3,7-2,8 mld lat. Północno-zachodni skraj kratonu zawiera szeroki kontynentalny łuk wulkaniczny sprzed 2,0 mld lat.

Fajnie, nie? To, że coś się nazywa w realu, jak się nazywa... jakie to ma, tak naprawdę, znaczenie? Wydaje mi się, że utworzona nazwa, o ile naprawdę nie pozamiata, będzie tworem sztucznym, którego będą używać puryści, póki się nie znudzą.
Odpowiedz Permalink
ramael
Złudne wydaje mi się głoszenie możliwości wkroczenia przez nas na płaszczyznę braku jakichkolwiek odniesień do reala. Posługujemy się tutaj językiem realnym, którego prawo, struktura, cokolwiek jeszcze innego - również zapożycza z innych (równie realnych!) języków. Sam ten język (w taki czy inny sposób, ekspertem nie jestem) jest efektem nakładania się tysiąca praktyk językowych, ba, samych języków (w tym także, proszę nie bać, yiddish).

Hebrajskość Polinu nie wydaje mi się przez kogokolwiek dostrzegalna czy też wnikająca w odczuwalny sposób na nasze codzienne działania. Skąd wzięło się hasselandzkie hasse? Powątpiewam w to, by to kogolwiek raziło. Czy naprawdę powinniśmy się zająć odkażaniem naszych prowincji z inspiracji istniejących w wymiarze realnym języków, kultur, wydarzeń i czegokolwiek innego?

Niemożliwe jest przerwanie tego mariażu z rzeczywistością. Osobliwe są też te pro-polonizujące postulaty w światku państewek, prowincji, lenn tak niezbicie oddalonych od inspiracji tylko tym, czymkolwiek polskość jest.
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
Po co narzekać? Przecież real nie istnieje.
Odpowiedz Permalink
Kaspar Waksman
Już nie mówiąc o tym, że polski Mikroświat nazywa się "Pollinem"...
Odpowiedz Permalink
Albert Jan Maat von Hippogriff
@PanOdSwastyk dobry człowiek. Już miałem tu interweniować :P
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
"Reżyserka" oznacza pomieszczenie oraz kobietę wykonującą zawód reżysera, a "pilot" oznacza urządzenie do obsługi telewizora i mężczyznę prowadzącego samolot.

Więc i "polin" może mieć dwa znaczenia. Zwłaszcza, że ma to nowe znaczenie całkiem już długą tradycję.

Tradycję równie długą, co zabawne posty Drogiego Diuka ;)
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
Też używam, że nie należy narzucać czegoś sztucznie ;) Przyjęło się tak w mikroświecie, niech tak zostanie. Nie mówiąc że zmiana musiałaby być tak silna żeby zmusić do używania nowej nazwy nie tylko sarmatów ale także inne mikronacje.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Nawiązując do Polinu to tak, też mam skojarzenia z hebrajską nazwą naszego kraju, oraz z Muzeum Historii Żydów Polskich. Ja już słusznie jednak zauważono powinniśmy w naszym przypadku mówić o Pollinie. I też kiedyś się zastanawiałem nad tą nazwą - wyszło mi, że światem nawet virtualnym żądzą żydzi i masoni, więc nic odkrywczego że taka nazwa :P
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
Ja rozumiem przywiązanie niektórych do hebrajskiej nazwy naszego mikroświata - ja nie czuję się w ogóle do niej przywiązany. I dlatego konkurs zorganizuję, nawet, jeśli nie uda się przekonać większości - będziemy zdrową mniejszością ;)))
O ile "Pol" można zrozumieć, to co to jest "lin"? Czemu Pollin? A nie Polwirt? Albo Wirtupol? Czy Mikropol?
Co do Sarmacji, to może spróbujmy znaleźć sponsorów np tu:
https://www.facebook.com/RestauracjaSarmacjaCzestochowa/
https://www.facebook.com/atelierkulinarne/
https://www.karpacz.pl/restauracja-sarmacja-pl/g
lub w innych Sarmacjach. I mówię to zupełnie poważnie!
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
A ja korzystam z tego określenia chętnie. Co więcej: aż do dzisiaj byłem przekonany, że to określenie ukute przez JKW Piotra Pawła w czasach nieboszczki OPM. Odniesienie do hebrajszczyzny było dla mnie od początku oczywiste, ale ponieważ jest to jednak język dość egzotyczny, słowo może funkcjonować i funkcjonuje także bez tego odniesienia. Tego waloru nie miałoby na przykład Poland, Pologne, Polonya czy coś. Польща też odpada, bo nie pasuje alfabet. Polsza byłaby za to już IMO całkiem spoko, ale Pollin po prostu się przyjął. Zresztą podwojona litera L powoduje, że nie zapożyczamy bezpośrednio z języka obcego.

Co do konkursu. To będzie zawracanie rzeki kijem. Cała mikronacyjna rzeczywistość (rzeczywistość Pollinu, he he) opiera się na tym, że bez wcześniejszego uzgodnienia pewne rzeczy przyjmujemy po prostu jako wspólne. Wykorzenienie Pollinu - terminu zresztą nie tak powszechnie używanego - to praca na całe miesiące i bez gwarancji powodzenia. Nie warto.
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
Cytuję:
Skąd wzięło się hasselandzkie hasse? Powątpiewam w to, by to kogolwiek raziło.
@Ramael: To akurat dość jasne. https://muzeumhasselandzkie.wordpress.com/magda-hasse/
Odpowiedz Permalink
ramael
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Proponuję Wirtupolexport! <3 <3 <3
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
W czasach dawnej Wielkiej Trójki sprawdziłby się też Scholdresar
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
@Ramael: A, to sorry.
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
Podejmowanie wyzwań, nawet trudnych, mnie nie przeraża!
Ja doskonale wiem, że rozmaite próby się nie powiodły. Nie przyjęto przed wojną słowa najaśnica, pozostał reflektor. Nie udało się wprowadzić słowa listel, pozostał e-mail. Na szczęście Mołdowa pozostaje tylko w języku oficjalnym, a my mówimy Mołdawia. Na szczęście też zniknęła Kampuczea, a jest Kambodża.
To wszystko było. Ale czemu nie spróbować obalić Pollinu?
Spróbuję :)
Odpowiedz Permalink
ramael
Czemu konkretnie ma służyć to "wyzwanie"? Zupełnie nie rozumiem próby "obalenia" i "braku akceptacji" czegoś, co poprawnie funkcjonuje w języku i nikomu nie jest (do tej pory) solą w oku. Żadne z nas nie trafiło do mikroświata przez nazwę polskiej jego wersji i mogę zaryzykować stwierdzenia, że nikt z samego powodu jego nazwy z niego nie odszedł. Jedynym oburzonym wydaje się Jaśnie Oświecony. Nie mi oceniać działalność Hasselandzkiej Akademii Nauk, ale miło byłoby doceniać żniwa jej naukowej, aniżeli figlarno-operetkowej odsłony.

Swoją drogą czy naprawdę ktoś chciałby mieszkać w Wirtuopolu? Eww.
9jkJYd78.jpg
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
Cytuję:
Zupełnie nie rozumiem próby "obalenia" i "braku akceptacji" czegoś, co poprawnie funkcjonuje w języku i nikomu nie jest (do tej pory) solą w oku.

Funkcjonuje poprawnie dla tych, którzy tę nazwę akceptują. Ja już dawno mówiłem, że mi nie odpowiada, choć nie jest nieładna.
Cytuję:
Nie mi oceniać działalność Hasselandzkiej Akademii Nauk, ale miło byłoby doceniać żniwa jej naukowej, aniżeli figlarno-operetkowej odsłony.

No cóż. jeśli podjęcie poważnego tematu, jakim jest absurdalna choć ładna nazwa polskiego Mikroświata, to działalność figlarno-operetkowa, to współczuję.
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Wszystko jest dosc ciekawe.Artykuł wywołal niemała fale komentarzy.
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Niewatpliwa wartoscia postulatow Drogiego Diuka, co pisze bez ironii, jest wywolanie fermentu i dyskusji. Bardzo nam jakiegokolwiek ozywienia teraz potrzeba.
Odpowiedz Permalink
Piotr Paweł I
Szukajmy więc tematów do fermentu i dyskusji...
Odpowiedz Permalink
Ola Kaarina Isadora Chojnacka
po 1 - nie zgadzam się.
po 2 - nikt normalny nigdy nie nazywał mikroświata Polinem, a Pollinem. Tam jest dwa L.
Odpowiedz Permalink
Ola Kaarina Isadora Chojnacka
A poza tym mi nie podoba się fakt, że Sarmacja okupuje moje ziemie oraz ziemie legalnie należne Wandystanowi a jednak nie staram się przekonać innych do swojej racji.
A Hasseland juz dawno upadł, kiedy zbezcześcił moje wyspy. Dwie.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.