Gazeta Hasselandzka, Piotr de Zaym, 20.02.2020 r. o 09:35
Radykalizm prowadzi do leblandyzacji

P
odczas przedelekcyjnej kampanii pojawiły się dwa, rozbieżne głosy. Pierwszy: zlikwidować instytucję Księcia, przekształcić Sarmację w federację! I drugi: zminimalizować rolę prowincji, wszystko scentralizować! Ja jestem przeciwny jednej i drugiej koncepcji.

Pomysł, żeby Sarmacja była jakąś mikronacyjną federacją małych państewek jest niespecjalnie sensowny, bo ani te państewka, ani federacja, nie byłyby silne. No, chyba, że wszystko pozostanie bez zmian, a inne będą jedynie nazwy i sposób wyłaniania przywódcy Sarmacji. Jeśli tak, to po co robić zamieszanie? Hasseland dlatego zdecydował się na wejście w skład Sarmacji, bo sam nie miał szans na rozwój, a co najwyżej na trwanie. Przy około pięciu (zazwyczaj było to od 3 do 8) aktywnych mieszkańcach odejście jednego powodowało gigantyczne problemy. A tak straciliśmy niepodległość, ale zyskaliśmy możliwość rozwoju jako prowincja dużej mikronacji.
Natomiast pomysł, żeby prowincje zlikwidować, lub przekształcić w jakieś skanseny czy muzea, jest nieszczęśliwy z kilku powodów. Po pierwsze - w różnorodności siła. Nowy obywatel Sarmacji ma do wyboru różne kultury, różne formy rządów, różne tradycje. To tak, jak wejść do biblioteki i mieć wybór książek do przeczytania (czy jak kto woli, włączyć telewizor i mieć różne programy do wyboru). Jeśli przeprowadzimy centralizację, w bibliotece pozostanie jedna książka i wiele okładek bez stron między nimi (lub też, odpowiednio, jeden program TV i wiele plansz z nazwami, za którymi nie ma nic). Nuda! Nie mówiąc już o tym, że pacta sunt servanda, czyli zawartych umów należy przestrzegać - a wchodząc do Sarmacji, Hasseland zawarł z nią ważną umowę międzynarodową.
Zamiast wymyślać radykalne rozwiązania, które mogą prowadzić do leblandyzacji Sarmacji albo poprzez jej faktyczny rozpad, albo nadmierną centralizację i zglajchszaltowanie (Gleichschaltung - kto nie wie co to, niech sprawdzi...), zastanówmy się jak wzmocnić Sarmację nie ujmując niczego prowincjom. To naprawdę będzie lepsze i ciekawsze.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 580,00 lt
Ten artykuł lubią: Albert Jan Maat von Hippogriff, Eugeniusz Maat, Joahim von Ribertrop von Sarm, Filip I Gryf, Gotfryd Slavik de Ruth, Santiago Vilarte von Hippogriff.
Komentarze
Bartosz von Thorn-Janiczek
Myślę, że chodzi bardziej o to, by ludzie myśleli "najpierw Księstwo, potem prowincja". A jest odwrotnie. Zamykają się często w swoich małych ojczyznach i nie wychodzą z działaniami poza nie. Przykład? Porzucanie KSZ na rzecz regionalnych gwardii. I nagle centralne ośrodki, tworzące całość księstwa tracą sens działania.

Tak jak przeciwny byłbym skansenowaniu prowincji, tak trzeba pomyśleć nad wieloma usprawnieniami, by Księstwo nie było zdominowane przez regionalizm.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Artykuł trochę wybrzmiewa jak wyrzut kierowany w stronę Księstwa, dlatego pozwolę sobie odpowiedzieć broniąc trochę jego interesów. (Co jest w sumie śmieszne, biorąc pod uwagę, że jestem Teutończykiem).
Cytuję:
zawartych umów należy przestrzegać

KH zgodziło się dołączyć do KS na tych samych warunkach jak pozostałe prowincje. Wolna elekcja jest częścią umowy, a że kandydaci na urząd Księcia proponują odmienne punkty widzenia to w mojej ocenie dobrze, przynajmniej jest z czego wybierać. Niech zatem każdy wybierze opcję, do której mu najbliżej, jeśli ogół społeczeństwa zdecyduje inaczej i KS obierze kierunek np.: Federacja to tak chcieli obywatele (grec. demos, kratos) . Nie można wybiórczo traktować porozumienia i wtedy kiedy jest nam po drodze to OK, ale kiedy idzie nie po naszej myśli, to bijemy na alarm wysuwając argument o nie przestrzeganiu umowy międzynarodowej... Zapytam zatem, który punkt umowy jest nieprzestrzegany?
Odpowiedz Permalink
Wojciech Hergemon
@AJPiastowski Wydaje mi się, że autor pisząc o przestrzeganiu umów miał na myśli przyszłe wątpliwości - zwłaszcza likwidację roli prowincji.

Co do tez artykułu i dalszych przemyśleń - niezależnie do tego, że stanowczo optuję za federacją i likwidacja urzędu Księcia - z kilkoma zarzutami odnośnie rozdrobnienia się zgadzam. Przykładowo te różne Gwardie to trochę mi się za bardzo kojarzą ze strażakami miejskimi (chyba tylko tytuł Arcyksięcia chroni mnie teraz przed teutońskim linczem ;)).

Natomiast problem nie wynika z samej idei prowincji, czy też dalej idącej federacji - tylko z jej przypadkowego rozrostu. Nie mamy w żaden sposób podzielonych kompetencji. W zasadzie nawet polityka zagraniczna prowadzona jest już czasami poza centralnie.

Nowa federacja bez Księcia to musi być wspólny deal - wiele jako państwa związkowe dostajemy, ale i dajemy coś w zamian. Nie jest zatem tak, że chce zmieniać wyłącznie nazwy. Mój plan to ogarnięcie obecnego niezdefiniowanego stanu, tak aby dostosować się do otoczenia.

Nie możemy się już z różnorodności wycofać - w dzisiejszych czasach nas to zwyczajnie zabije. Internet obecnie to czasy wyjątkowego indywidualizmu.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
Cytuję:
Pomysł, żeby Sarmacja była jakąś mikronacyjną federacją małych państewek jest niespecjalnie sensowny, bo ani te państewka, ani federacja, nie byłyby silne
Ale... to właśnie przez "prowincje" Sarmacja jeszcze nie padła. Wiec po co udawać, że jest inaczej. To prowincje tworzą aktywność, to one tworzą ciekawą mozaikę. Wiec to własnie jest kierunek w byciu silnym to właśnie teraz mamy nie wiadomo co. Inny sposób wybierania przywódcy czy inne jego kompetencje zmieniają wszystko - zabezpieczają przed paraliżem w którym ostatnio byliśmy.

Już nie mówiąc, ze sam Diuk napisał pod artykułem Zombiaka, ze autonomiczny Hasseland nie szkodzi Sarmacji - wiec po co udawać, że jest inaczej.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
Umowa hasselandzko-sarmacka jest w 100% przestrzegana przez obie strony. Problem pojawić się może, jeśli któraś ze stron przestanie jej przestrzegać. Jak długo ja jestem obecny w Hasselandzie i odgrywam tam jakąś rolę (niekoniecznie formalnie), tak długo Hasseland będzie się ze swoich zobowiązań wywiązywać.
Co do lokalnych gwardii - być może trzeba wprowadzić system ich mobilizacji (w sensie - przejścia pod dowództwo sarmackie) na wypadek wojny lub zagrożenia?
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
Ale Federacja jeszcze nikogo nie zabiła. Spójrzmy na przykład na Federację Nordacką. Rozwijają się bardzo dobrze i bycie federacją im nie przeszkadza.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
Ale Umowa hasselandzko-sarmacka przecież nie ucierpi, chyba że punktem honoru Hasselandu jest nazywaniem się prowincją ale nie widze w tym zbytnio logiki.

Lokalne gwardie przynajmniej w Teutonii ma główne zadanie bronić króla i jego rodziny, zapewniać ład publiczny i dobre imię Teutonii do tego ma pomagać w nauce teutonizmu. Porównałabym to może nie do straży miejskiej ale bardziej do gwardii pałacowej plus. Nie widzę narracyjnego uzasadnienia dawania tego pod KSZ bo ma zupełnie inną funkcje. Jeżeli Lwia Gwardia by była pod zarządem KSZ, a nie Króla Teutonii to dopiero by była parodia.
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@CarmenLaurent Nazywanie się prowincją czy jakkolwiek - nie ma znaczenia. Hasseland otrzymał pewne prawa - i one są ważne.
Odpowiedz Permalink
Joanna Izabela
@PiotrdeZaym Ale nikt popierający Federacje wam tych praw nie chce zabrać ;)
Odpowiedz Permalink
Piotr de Zaym
@CarmenLaurent Tyle, że boję się, iż federacja będzie oznaczała słabą Sarmację. Za słabą!
Odpowiedz Permalink
Santiago Vilarte von Hippogriff
Federacja mogłaby się udać tylko pod jednym warunkiem: że przystępując do rozmów nad jej kształtem, wszystkie obecne części Sarmacji uznałyby się za partnerów równych w prawach, niezależnie od tego, jaka jest ich tradycja czy szczególne uregulowania. Inaczej to będzie ciągnięcie każdy w swoją, bo każdy chce być wyjątkowy.
Musimy rozróżnić różne sfery życia. Jeśli chodzi o kulturę, to tu faktycznie Sarmacja żyje prowincjami i nie jest to złe. Ale już przechodząc na politykę, dalsza decentralizacja może nam bardziej zagrażać niż dawać nadzieję.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.