Koronacja żołnierskim okiem
Seria wydawnicza: Komunikat prasowy

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
Pogoda tego dnia nie rozpieszczała. Dął porywisty wiatr, burzący utrefione fryzury i łopoczący płaszczami. Tu i ówdzie widać było porwaną, porzuconą na pastwę losu parasolkę lub zagubiony kapelusz. Na szczęście aura postanowiła nie przerywać zbliżającej się ceremonii deszczem. Niebo, choć pochmurne, nie zwiastowało opadów. Szarość i wilgotny opar, opierający się wiatrom, zaległy nad Grodziskiem. Zamek Książęcy był jednak zaprzeczeniem depresyjnej aury, jaką zgotowała tego dnia pogoda. Rozświetlony setkami girland i świateł zalany był ciepłym, złocistym blaskiem, w którym setki mieszkańców Księstwa chciało godnie przywitać nowego władcę. Warto również wspomnieć o samym mieście - w końcu nie wszyscy mogli się zmieścić w zamkowych salach. Telebimy na większych placach z wystawionymi dziesiątkami krzeseł i leżaków. Radiowęzły podające najważniejsze informacje, nawet telewizory wystawione przez okna i pokazujące na żywo ceremonię koronacyjną. Lud masowo wyszedł na ulicę; niestraszny był mu chłód marcowego wieczora. Dziesiątki proporczyków i flag sprawiły, że ulice nabrały kolorów Księstwa. Szum z tysięcy gardeł powodował gęsią skórkę i wzbudzał euforię. Służby porządkowe zapewniały zebranym bezpieczeństwo, udzielając pierwszej pomocy w razie ewentualnych zagrożeń. Takich na szczęście nie było i skończyło się na kilku skręconych kostkach, rozbitym nosie i nagłym porodzie. Gwar rozmów niósł się jednak nie tylko po uliczkach, skwerach, kawiarniach i placach. Zamek Książęcy brzmiał niczym ul, w którym wszystkie pszczoły się obudziły. Członkowie władz, szlachta i arystokracja, zaproszeni goście, duchowni, dostojnicy z różnych państw, wojskowi. Wszyscy, stojąc w luźnych grupkach, dyskutowali między sobą na różne tematy, nie tylko związane z koronacją. Panowała swobodna atmosfera. Jedynie pod ścianami na baczność stali żołnierze Książęcych Sił Powietrznych z oddziałów powietrznodesantowych. Ci akurat nie mieli na sobie wyjściowych mundurów, ich piersi nie zdobiły medale, a dłoni odświętne rękawiczki. Stojąc na baczność, obserwowali tłum. Ich lekko spocone dłonie opierały się o pistolety maszynowe przewieszone przez ramię. Na zewnątrz, w ogrodach książęcych na alejkach, chrzęściły wojskowe buty - to patrole uzbrojone w broń szturmową dbały o bezpieczeństwo tych, którzy postanowili wyjść się przewietrzyć. Krużganki oraz galerie zamkowe opanowali z kolei żołnierze z plutonów strzelców wyborowych. Ci, uzbrojeni w broń snajperską, lustrowali tłum przez lunety zamontowane na broni. W dwóch salach, zamkniętych dla osób postronnych, zebrane były plutony alarmowe przygotowane do szybkiej ewakuacji w razie zagrożenia. Na tyłach zamku wylądowały kilka godzin wcześniej dwa śmigłowce medyczne stanowiące awaryjny środek transportu dla najważniejszych osób w państwie. Książęce Siły Zbrojne stały na straży porządku. - Dowódcy zabezpieczenia, raportować wedle ustalonej kolejności. - mruknął do zestawu łącznościowego dowódca batalionu, kapitan von Thorn-Janiczek, nadając na wspólnym paśmie. Po chwili odpowiedział mu głos podporucznika. - Melduje się podporucznik Wilk z głównej sali, wszystko w porządku, brak incydentów - trzask, cisza. - Sierżant Kropidło melduje brak incydentów w ogrodach - po chwili odezwał się inny głos. - Plutony w pogotowiu, pełna gotowość - basowym głosem zameldował się sierżant Walczak z oddziałów alarmowych. - Na górze spokój i cisza - krótko zameldował kapral Ambroziak od strzelców wyborowych. - Ptaszki, jak u was? - mruknął do mikrofonu kapitan, wywołując załogi śmigłowców. - Wszystko w porządku, meldujemy pełną gotowość! - szczeknął w odpowiedzi sierżant Wasyl, zarządzający jednostką powietrzną. Von Thorn-Janiczek, ubrany w galowy mundur, odetchnął głębiej, ocierając czoło z nieistniejącego potu. Nagle przy mównicy pojawił się Infant Koronny Taddeo von Hipporiff-Piccolomini. - Szanowni Państwo, proszę o zajęcie miejsc i o uwagę. - zaczął. - Wielce Szanowne Sarmatki, Wielce Szanowni Sarmaci, Oświecona Arystokracjo, Czcigodna Szlachto, Wielce Szanowni Mieszkańcy. Spotykamy się dziś w tym wspaniałym zamku w Książęcym Mieście Grodzisk, aby wspólnie uczestniczyć w niezwykłej uroczystości, jaką jest koronacja Księcia Sarmacji. – powiedział, oficjalnie rozpoczynając ceremonię koronacyjną.

LgfZP5b9.jpg
Cisza, jaka zapadła w sali tronowej była niesamowita. Przerywały ją tylko słowa Infanta Koronnego, które niosły się echem, odbijając od ścian i sufitu. Pełną zadumy i podniosłego nastroju chwilę przerwał dopiero chrzęst dziesiątek krzeseł, gdy wszyscy powstali. Na podwyższenie wkroczył jeden z Książąt Seniorów, Piotr II Grzegorz i odezwał się donośnym głosem. - W myśl praw sukcesji Najjaśniejszego Księstwa Sarmacji zwracam się do Księcia: czy Wasza Książęca Mość potwierdza wolę objęcia panowania w Księstwie i Koronie Księstwa Sarmacji? - Wszystkie oczy zwróciły się w kierunku Filipa I Gryfa. - Tak, potwierdzam! - zakrzyknął w odpowiedzi. - Czy Wasza Książęca Mość jest gotowy do odnowienia przysięgi wobec Narodu Sarmackiego? - zapytał Michał Feliks. - Tak, jestem gotowy! - zabrzmiała odpowiedź. - Czy uroczyście przysięgasz Narodowi Sarmackiemu, na tronie książęcym, który obejmujesz - rozpoczął Piotr Mikołaj - Konstytucji i prawom Księstwa Sarmacji wierności dochować, święcie ich przestrzegać i bronić; dobru powszechnemu Narodu ze wszystkich sił wiernie służyć; wszelkie zło i niebezpieczeństwo od Państwa czujnie odwracać; godności imienia sarmackiego strzec niezachwianie; sprawiedliwość względem wszystkich bez różnicy obywateli za pierwszą sobie mieć cnotę; obowiązkom urzędu i służby poświęcić się niepodzielnie? - zakończył po chwili. - Tak, przysięgam! - gruchnęło na całą salę. - Przyjmij tę mitrę, symbol władzy monarszej. Niech każdego dnia Twojego panowania przypomina Ci, że służba Narodowi i Konstytucji jest Twoim najwyższym obowiązkiem - uroczystym głosem rzekł Piotr II Grzegorz, a Michał Feliks stanąwszy przed zebranym tłumem zakrzyknął. - Przedstawiam Wam Filipa I Gryfa, nowego Księcia Sarmacji! - głos Księcia Seniora poniósł się po całej sali, a po chwili utonął w morzu braw, wiwatów i okrzyków „niech żyje!”. Żołnierze stojący pod ścianami drgnęli na ten wybuch euforii, czujnym wzrokiem przemierzając salę. Nie zauważywszy żadnego niebezpieczeństwa, znów stanęli na baczność, nie rezygnując jednak z bacznego obserwowania tłumu i podwyższenia, na którym odbywała się ceremonia. I tak oto nadszedł czas na przemówienia co znamienitszych gości, którzy zebrali się tego wieczora w grodziskim zamku. Na mównicy zabrały głos tak ważne osobistości jak Joanna Izabela, królowa Teutonii, Laurẽt Gedeon I, król Baridasu, Ludwik Tomović, prezydent Slawonii. W imieniu głównodowodzącego Książęcych Sił Zbrojnych, Marszałka Sarmacji, Gotfryda Slavika de Ruth wystąpił sierżant Albert Jan Maat von Hippogriff. W ciszy, przerywanej jedynie pojedynczymi kaszlnięciami czy skrzypnięciem krzeseł, podoficer wszedł na mównicę i spojrzawszy po tłumie zaczął. - Wasza Książęca Mość! Sarmatki i Sarmaci, Teutonki i Teutończycy, Baridajki i Baridajczycy, Hasselandki i Hasselandczycy, Sclavinki i Sclavińczycy. Szacowni Goście. - odetchnął głębiej - w tym wyjątkowym dniu mam zaszczyt w imieniu Książęcych Sił Zbrojnych gratulować Waszej Książęcej Mości objęcia sarmackiego tronu oraz podziękować za służbę, którą odbyliście w naszych szeregach. Bycie żołnierzem wymaga cnót oraz umiejętności, będących zarazem cechami wzorowego obywatela: odwagi, wierności, uczciwości, skromności... Gdybym miał wymienić wszystkie, prawdopodobnie musielibyśmy siedzieć tu aż do rana. Sedno tkwi jednak w tym, że służba wojskowa kształci Sarmatów na patriotów, z których dumna byłaby każda mikronacja. Patriotów takich jak Wasza Książęca Mość - tu nastąpiła chwila przerwy - Jesteśmy dumni, że Książęce Siły Zbrojne mogą powitać kolejnego już weterana na tronie. Ostatnimi czasy Sarmacja, zresztą tak samo jak cały Pollin, przeżywa głęboki kryzys aktywnościowy, który może okazać się najcięższym w całej historii mikroświata. Wasze panowanie będzie pełne wyzwań oraz przeszkód, pochodzących zarówno z wnętrza kraju, jak i z zagranicy, lecz zgodnie z cyklem cywilizacyjnym ciężkie czasy tworzą twardych ludzi, a twardzi ludzie tworzą dobre czasy. Głęboko wierzymy, że sprawdzi się to w przypadku Waszej Książęcej Mości, i że dziś rozpoczyna się nowa era w historii Księstwa. Era dobrobytu i boomu demograficznego, którego oznaki widać praktycznie od czasu złożenia przez Was przysięgi książęcej. Wasza Książęca Mość, w dniu koronacji życzymy Wam wszystkiego, czego sarmackiemu Księciu potrzeba: mądrości, cierpliwości, stanowczości, spokoju ducha i, oczywiście, wiernych poddanych. Zdając się na Waszą mądrość, oddajemy się do Waszej dyspozycji. Niech Wasze rządy będą szczęśliwe i obfite! Salut! - tu sierżant ukradkiem otarł łzę, która pojawiła się w kąciku oka i stanął na baczność. Po chwili wrócił do czytania hetmańskiego przemówienia - Pozwolę jeszcze powiedzieć posłowie jako Wasz ojciec. WKM, Synu, wzruszam się, widząc Was dziś w Grodzisku. Cieszę się ogromnie, że jesteście Księciem – zasłużyliście. Pamiętajcie – wrota Gniazda Gryfów zawsze są dla Was otwarte, więc zapraszam na kawę lub co nieco więcej. Vivat Princeps Sarmatiae! - okrzyk po raz kolejny poniósł się po sali i żołnierz zszedł z mównicy, ustępując miejsca Infantowi. W tym samym czasie w bogato zdobionej sali kominkowej wystawiono księgę pamiątkową, w której szybko zaczęły się pojawiać życzenia i podpisy gości bawiących się na koronacji. Tymczasem głos zabrał Infant Koronny, zapowiadając wojskową część ceremonii i przejęcie władzy zwierzchniej nad siłami zbrojnymi. - No to zaczynamy… - mruknął do siebie dowódca Kompanii Honorowej, kapitan Bartosz von Thorn-Janiczek, wchodząc na mównicę. Zmierzył wzrokiem zebranych i przemówił. - Wasza Książęca Mość! Szanowni Goście! Pododziały… baczność! - na rozkaz żołnierze kompani honorowej, ubrani w mundury wyjściowe stanęli na baczność, stuknąwszy butami o posadzkę sali tronowej. Huk poniósł się po sali, budząc zduszone szepty wśród zebranych. Śmietanka Książęcych Sił Zbrojnych stała niczym monolit, prezentując potęgę sarmackiego oręża. - Poczet flagowy do podniesienia flagi Księstwa Sarmacji… Marsz! W związku z objęciem zwierzchnictwa nad Książęcymi Siłami Zbrojnymi flagę państwową… podnieść!- padł rozkaz z mównicy. Z kompanii honorowej oderwał się trzyosobowy poczet flagowy, dowodzony przez porucznika Eradla Adriena Marcusa Pius da Firenzę. Szedł on w asyście bosmanmata Ludwika Tomovicia i szeregowego Joahima von Ribentropa. Po chwili dowódca pocztu wciągnął na maszt flagę Księstwa, oddał salut i wrócił, wraz z pocztem, w szerego kompanii. - Pododdziały… baczność! - znów padł rozkaz z mównicy. I znów żołnierze stanęłi na baczność. - Poczet sztandarowy przed front szyku… Marsz! - na ten rozkaz ruszył poczet sztandarowy, dowodzony przez sierżanta Alberta Jana Maata von Hippogriff. Asystowali mu starszy szeregowy Gustaw Fryderyk von Hippogriff i szeregowy Jakub Wiśniowiecki. I znów powtórzyła się sytuacja sprzed chwili - wciągnięcie, salut, powrót do grona kompanii. Po chwili przed wszystkich wyszedł zastępca Hetmana Wielkiego, generał dywizji, Lauret Gedon I. Podszedłszy do sztandaru oddał salut pocztowi, na co żołnierze rownież odpowiedzieli salutem. Gdy podszedł do niego Książę, generał przemówił. - W imieniu żołnierzy Książęcych Sił Zbrojnych jak i w swoim własnym, w związku z przejęciem zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi niniejszym przekazuję sztandar I. Dywizji Modułowej Sił Szybkiego Reagowania im. Marszałka Sarmacji Magnuma von Graudenza, jako symbol Książęcych Sił Zbrojnych! - gdy skończył mówić, do Księcia podszedł sierżant von Hippogriff i przekazał mu sztandar. Władca Sarmacji odebrał go i skłonił głowę, po czym oddał. - Poczet sztandarowy… do szyku wstąp! - wydał rozkaz kapitan von Thorn-Janiczek. Po chwili, gdy wszyscy stanęli w szeregu, padł kolejny rozkaz - Pododdziały… baczność! Spocznij… Salut! - rozległo się w sali i po raz ostatni żołnierze stanęli na baczność, dumnie wypinając pierś przed swym Zwierzchnikiem.

uYe6fKW5.jpg
Kompania Honorowa z hukiem wojskowych butów wymaszerowała z sali tronowej, zostawiając uczestnikom dalsze świętowanie i ceremoniały. Tuż za drzwiami, które z delikatnym kliknięciem zamknęły się za kapitanem, czekał ożywczy chłód wieczora. Mężczyzna poluzował kołnierzyk i odetchnął głęboko. - Kompania honorowa, rozejść się do wcześniej określonych zadań - skinął w kierunku żołnierzy, którzy posłusznie ruszyli swoją drogą. Część z nich, która mu podlegała na nowo założy polowe mundury i chwyci za broń, by strzec bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie. Von Thorn-Janiczek raz jeszcze odetchnął wieczornym powietrzem i niepostrzeżenie wśliznął się, idąc wąskimi schodkami, na wewnętrzną galerię sali tronowej. - Niezły widok, co? - zagadnął do jednego żołnierza z oddziału strzelców wyborowych. Ten skinął mu głową, nie przestając obserwować tłumu zgromadzonego poniżej. Właśnie trwało przemówienie świeżo koronowanego Księcia. Padały słowa o współpracy, o wzajemnym szacunku, pracy. Koronowane głowy, ambasadorzy, arystokracie i szlachcice, a także niewyniesiony dotąd lud potakiwał głowami Filipowi I Gryfowi, gdy ten niósł potok słów, snując swą wizję Księstwa. Dowódca cofnął się na balkon, z którego roztaczał się widok na ogrody. Na jego środku znajdował się stół, skryty pod małym, brezentowym zadaszeniem. Ogrom pikającego i świecącego sprzętu zdradzał profesję kilku żołnierzy, pracujących na nim - zabezpieczenie elektroniczne. - Jak tam chłopcy, coś ciekawego w eterze? - mruknął do nich kapitan. - Melduję panie kapitanie, że wszystko w porządku, brak obcych zagłuszań, prób wejść do sieci czy podsłuchów kierowanych - zdał krótki raport starszy szeregowy, nie odwracając wzroku od szeregu linii i cyferek, które układały się w tajemne przekazy, które tylko on był w stanie odcyfrować. - Dobrze, bardzo dobrze… Szeregowy, nadaj sygnał do bazy, że ptaszki mogą ruszać, bo trwa przemówienie Księcia - rzucił krótko do łącznościowca dowódca i odszedł w kierunku galeryjki. Gdy doszedł na miejsce przywitała go burza braw - to zebrani nagradzali oklaskami tych, którzy zostali uhonorowani przez władcę ziemią, tytułami i odznaczeniami. - Gratulacje, panie baronie - mruknął kapral Ambroziak, dowódca strzelców wyborowych, który pojawił się znikąd obok von Thorn-Janiczka. - Hm, dziękuję - mruknął żołnierz, nie kryjąc nuty zadowolenia. Szał rozdawnictwa trwał, nagradzany coraz huczniejszymi brawami. W końcu ceremonia poczęła dobiegać końca, a zebrani powoli przenosili się ze świętowaniem do ogrodów książęcych - na nieoficjalną, mniej zobowiązującą część uroczystości. Dowódca bazy lotniczej w Punta wyszedł na balkon, nieopodal stanowiska zagłuszania i spojrzał w ekran, śledząc trasę samolotów, które wyruszyły z jego bazy. - Panie kapitanie, melduję czas operacyjny, minuta i dwadzieścia sekund - zameldował szeregowy. - Dobrze. Nadaj kod SAB32 - odpowiedział dowódca. - Tak jest. Przekazuję rozkaz dowódcy po autoryzacji personalnej - zaczął mówić szeregowy do mikrofonu - Sierra Alfa Bravo 32, powtarzam Sierra Alfa Bravo 32, wykonać nad określonym celem - zakończył. Po chwili z głośniczka dobiegł głos pilota dowodzącego formacją samolotów - Przyjąłem, Sierra Alfa Bravo 32, wykonać nad określonym celem. Bez odbioru. - głośniczek zamilkł. Po chwili nad zamkiem pojawiło się kilka nowoczesnych samolotów bojowych Książęcych Sił Powietrznych. - No, nie do tego je stworzono, ale co tam, jest okazja… - mruknął do siebie kapitan, obserwując jak samoloty rozpoczęły pokaz. Mimo ciemniejącego nieba wyraźnie widać było mieszankę dymu i iskier, które ustawione odpowiednimi kolorami ułożyły się w barwy Księstwa. Gdzieś daleko widać było fajerwerki, ale czym one były w porównaniu do potężnych F-35 Księstwa. Zebrani w ogrodach zadarli głowy w górę, okrzykami i oklaskami witając przybycie Książęcych Sił Powietrznych. Jak szybko się zjawili, tak szybko odlecieli. - No to koniec tego dobrego… - mruknął kapitan i odwróciwszy się odszedł w kierunku opustoszałej sali tronowej.
uTnR0c8K.png
Serduszka
9 217,00 lt
Ten artykuł lubią: Grzegorz von Hippogriff-Czartoryski, Eugeniusz Maat von Hippogriff, Joahim von Ribertrop von Sarm, Filip I Gryf, Albert Jan Maat von Hippogriff, Magnum von Graudenz, Alexander Rose, Kuba Hogh-Sedrovski, Wilhelm Orański, Laurẽt Gedeon I, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Gotfryd Slavik de Ruth, Adam Jerzy Piastowski, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Severin von Verwaltung, Felix Polon.
Komentarze
Joahim von Ribertrop von Sarm
Dobry artykuł.
Odpowiedz Permalink
Kuba Hogh-Sedrovski
Idealne!
Odpowiedz Permalink
Eugeniusz Maat von Hippogriff
Wspaniała to była ceremonia. Nie zapomnę jej nigdy ;)
Odpowiedz Permalink
Filip I Gryf
Bez KSZ koronacja nie wyglądałaby tak pięknie. ;-)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Ściana tekstu wyszła, ale treść i opis jest w dechę. Brawo za realizm i lekkie pióro. Świetna relacja w innej formie. Brawo
Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Kawał porządnie napisanej opowieści.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.