[XX-VMUNDIAL] Półfinały: Starosarmacja i Loardia żegnają się z mistrzostwami

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
6g2x7Up3.png
Baridas i Wandystan zagrają w finale XX VMundialu. Wracające na szczyt potęgi odesłały z kwitkiem mocną na tej imprezie Starosarmację i rewelację turnieju w postaci Loardii.

Baridas – Loardia 3-0

Półfinałowy mecz Baridas - Loardia mógłby być kolejną sensacją. Mógłby być na przykład przykładem o drużynie, która niczym bajkowy Kopciuszek pokonuje najpierw swoje siostry (Paderland i Sclavinię w fazie grupowej), potem po długiej i ciężkiej walce rozprawia się z paskudną Macochą (Hasseland) aż w końcu wdziera się na zakazany Bal gromiąc po drodze strażników pałacowych (Baridas) aż w końcu poślubia Księcia z Bajki będąc lepszą partią niż pierwotna wybranka księciunia (Wandystan).
No ale nie.

Nie, nie i jeszcze raz nie.

O ile Loardia wyszła z grupy bo tak nakazywał zdrowy rozsądek to patrząc na zawodników remis z Paderlandem to nie tylko potknięcie a nawet porażka. Później faktycznie sensacyjnie pokonali Hasseland aczkolwiek tu bym upatrywał podobnego powodu co w porażce Starosarmacji. Po łatwych rozgrywkach grupowych nagle się trafia przeciwnik, który potrafi walczyć. Starosarmaci utrzymali bezbramkowy remis i pokonali Teutonów w rzutach karnych a Hasseland utraciwszy moc swoich środkowych nie sprostał zadaniu i oddał inicjatywę rywalom. A jeszcze odesłany w 79 minucie Biskúpsfjørður kiedy to na tablicy wyników widniało 3-2 dla Loardii nie zachęcało do dalszej walki... Tak oto Loardia trafiła do półfinałów gdzie czekał na nich Baridas. Baridas, który do tychże półfinałów trafił tak jak Starosarmaci: po rzutach karnych przeciwko Gnomii.

Nie chcąc się ponownie męczyć Baridajczycy zaatakowali od pierwszej minuty. Przycisnąwszy przeciwnika ostrym i wysokim pressingiem bardzo szybko pokazali kto tu rządzi. Wynik mogli otworzyć już w 28 minucie ale wtedy Loardyjczyków uratował słupek. 3 minuty później Trejo urywa się obrońcom lecz piłka o centymetry mija bramkę. Coraz gęściej się robi na polu karnym Loardii. Aż w końcu przychodzi 43 minuta. Z brutalny faul sędzia dyktuje rzut karny. Andrés López Obrador podchodzi spokojnie do piłki i jakby od niechcenia posyła piłkę wprost do siatki. 1-0, wynik otwarty. Chwilę później sędzia kończy pierwszą połowę. Loardyjczycy nie stworzyli ani jednej sytuacji podbramkowej a Baridas miał ich aż 3. Obydwa zespoły wychodzą na drugą połowę w tych samych składach. To jest puchar i trzeba zmiany zachować nawet do 120 minuty...

Po przerwie prowadzący w meczu Baridas odrobinę poluzował w środku pola ale nadal ich obrona zachowała 100% skuteczność w przerywaniu akcji. Widać było, że w drugiej połowie nastawili się na kontrolowanie piłki i grę z kontry. Ta taktyka przyniosła spodziewany rezultat już w 62 minucie kiedy to został wywalczony rzut rożny dla Niebieskich. Lisandro Galván wykonuje wrzutkę w pole karne a Peter Schoendijk występuje w roli kata podnosząc wynik spotkania do 2-0. Nerwy udzielają się loardyjczykom. Teraz mają do odrobienia aż dwie bramki i widać to po ilości popełnianych błędów. A rozluźnieni baridajczycy spokojnie rozgrywają piłkę. Inigo Montoya podaje do Monaha Al-Hambrija a ten z niemal 30 metrów pakuje piłkę do bramki. Właściwie jest po meczu. Do takiego wniosku doszedł też prowadzący Baridas Albid, który w miejsce doświadczonego Bumbuma wprowadza młodziutkiego Fernando Di Palma. Do ostatniego gwizdka zostało 20 minut. Loardia popełnia coraz więcej błędów i gra coraz ostrzej. Chcą zakończyć ten mecz mając choćby honorowego gola. Ta taktyka przynosi skutek ale odwrotny do zamierzanego. W 91 minucie Lennox Inglethorpe za wyjątkowo brutalny faul ogląda czerwony kartonik i chwilę później sędzia kończy mecz.

[Krzysztof Macak]

Wandystan – Starosarmacja 2-1

Starosarmacja przeleciała przez fazę grupową jak huragan, rozdając razy na prawo i lewo, a przy tym wyrastając na jednego z faworytów turnieju. Wystarczyło jednak trafić na Teutonię, by wiatr przycichł. Do półfinału podopieczni trenera Macaka doczołgali się po karnych. Tymczasem Wandystan w grupie walczył z broniącym tytułu Dreamlandem i groźną Gnomią, a do tego musiał pogłówkować w ćwierćfinałowym starciu z trenerem Demollarim. Sborna przystąpiła więc do finału zahartowana, a Sarmaci jakby zbici z tropu.

Niemniej mecz zapowiadał się przedni. Dosłownie, bo oba zespoły, nie bacząc na stawkę spotkania, postawiły na cokolwiek ofensywne formacje 3-5-2 (Wandystan) i 4-3-3 (Starosarmacja). Zdziwienie ekspertów wzbudziły próby pressingu ze strony wątłej sarmackiej drugiej linii. I choć Sborna w środku pola dominowała, to poza niecelnym strzałem z początku meczu, na boisku w pierwszej połowie działo się niewiele. Nic dziwnego, skoro trener Macak słusznie kazał kryć Durmishaja, wandejskiego rozgrywającego.

W drugiej połowie to Sarmaci ugryźli, Pinzón z dystansu pokonał Xhihaniego. Wandejczyków niewiele to obeszło, dalej próbowali grać w dziada szarpiąc się w środku pola. Starosarmaci już witali się z gąską, jednak w ostatnim kwadransie Sborna wzięła się w garść. Piłkarze porzucili taktyczne wskazówki trenera i poczęli wszelkimi dostępnymi sposobami dążyć ku wyrównaniu. Słupek Kosovy, nieudany lob Stenlunda, wreszcie po udanym dośrodkowaniu, w doliczonym czasie gry główka Clementino okazała się skuteczna. A zatem remis.

Sarmatów tylko to zmotywowało. W dogrywce to oni byli groźniejsi. Pinzón uderzył minimalnie nad bramką, Carranguejo trafił w spojenie z wolnego, Arped obił słupek. Zabrakło skuteczności. Wandejczykom wystarczył piekielnie mocny, a przy tym niepobawiony finezji strzał Kosovy, którym pokonał Tetu.

A więc Sborna. Już wydawało się, że Wandejczycy zmęczeni bezproduktywną kopaniną w środku pola ulegną sarmackiemu wyrachowaniu. Trener Karakachanow ma szansę wrócić na szczyt, Starosarmaci jeszcze muszą na to poczekać. Choć wydawało się, że są tak blisko.

[Henryk Leszczyński]

Finał już w niedzielę.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Filip I Gryf.
Serduszka
11 417,00 lt
Ten artykuł lubią: Grzegorz Tomasz Jakub Czartoryski, Alexander Rose, Guedes de Lima, Joahim von Ribertrop von Sarm, Eugeniusz Maat, Vanderlei àla Triste v. H. dela Sparasan, Albert Felimi-Liderski, Piotr vel Bocian, Filip I Gryf, Piotr II Grzegorz, Alfred Fabian von Hohenburg Tehen-Dżek, Kuba Hogh-Sedrovski, Julian Fer at Atera.
Komentarze
Guedes de Lima
Pysznie się czytało.
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
W niedzielę? Z emocji do tego czasu umrę;)
Odpowiedz Permalink
Filip I Gryf
Baridas - wiedziałem! ;-)
Odpowiedz Permalink
Alexander Rose
Trochę szkoda przegranej Loardii. Następnym razem ich rozgromicie ;)
Odpowiedz Permalink
Kuba Hogh-Sedrovski
Płaczę, szlocham i nie chce mi się żyć, ale artykuł wyśmienity :)
Odpowiedz Permalink
Kuba Hogh-Sedrovski
Szansą na poprawienie humory jest jutrzejszy towarzyski mecz o 3. miejsce Loardia-Starosarmacja.
Odpowiedz Permalink
Julian Fer at Atera
Baridas idzie jak wiosenna burza. Gratuluję Selekcjonerowi reprezentacji :D
Odpowiedz Permalink
Kuba Hogh-Sedrovski
Wandystan. (za Baridasem jakoś dziwnie nie przepadam)
Odpowiedz Permalink
Michaś Elżbieta II
Wandystannn Wandystannn tralalalalalalala Wandystannnn
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.