Gazeta Teutońska, Karolina Aleksandra, 13.06.2012 r. o 09:50
O promocji - polemika z Księciem
Seria wydawnicza: V-teorie

publicystyka.png

Przez lata w Sarmacji poruszano wiele tematów. Jednym z takich, stale obecnych w publicznym dyskursie tematów, jest promocja. Napływ nowych mieszkańców jest w sumie jednym z warunków istnienia każdej mikronacji. Każdy kraj, chociażby zmieniał ustrój i tysiąc razy[1], niewiele wskóra, jeśli mu braknie świeżej krwi. Nowi mieszkańcy to nowe idee, świeże spojrzenie i – przede wszystkim – zapał!

Wobec tego wszystkiego, nie jest wcale dziwnym, że promocja ma nawet swoje własne ministerstwo, które zapewne ciężko pracuje[2]. Ale... Promocja to nie jest takie hop siup. Tu trzeba przysiąść i pomyśleć – nawet jeśli już mamy jakiś zamysł na promowanie idei mikronacji, musimy dobrze go przeprowadzić. Przytoczyć można tu przykład wielkiej promocji Księstwa, przeprowadzonej przez Mateusza Cezara, ówczesnego Kanclerza. Opierała się ona na pewnym, bardzo chwytliwym haśle[3], które przyciągnęło rzesze czytelników jednego z najpopularniejszych polskich portali internetowych. Szczegóły to już materiał na inny artykuł.

W każdym razie, dlaczego przytoczyłam ten przykład? Ano widzicie, do Sarmacji przybyło bardzo dużo osób, ale... nikt nie został na dłużej. Tak samo było z artykułem w Rzeczpospolitej. Do mikronacji przybyło nieco osób, ale znów... żadna z nich nie zatrzymała się na sarmackich ziemiach na więcej niż tydzień czy dwa. Dlaczego, spytacie? Cóż, wiele jest przyczyn. Ale najważniejszą jest to, że Sarmacja nie była przygotowana na taki napływ ludzi, z różnych powodów.

I dlatego – promocję trzeba planować! To jest taka, powiedzmy sobie, ogólna myśl. Ostatnio Inkubator Myśli Politycznej opublikował wywiad z JKM Piotrem II Grzegorzem, w którym poruszono właśnie temat promocji.
Piotr II Grzegorz do Patrika Arped-Iwanowicza
Proszę sobie wyobrazić, ze daje Pan linka aktywacyjnego nowemu mieszkańcowi. Jest on "synem" (w piramidzie finansowej) Pana redaktora. Przy każdej sprzedaży zboża przez niego - ma Pan redaktor, jeżeli jest Pan tylko szczęśliwy i aktywny w ZW - stały dochód. Załóżmy że Pana "syn" ma "syna". Za "wnuka", "prawnuka" i "praprawnuka" też ma pan dochód.
Źródło: Książę Piotr II Grzegorz – Rozmowy Mocno Polityczne

Przez lata ludzie dowiadywali się o mikronacjach z różnych źródeł – internetu, od znajomego lub znajomej, z gazet... Tutaj mamy konkretny pomysł na rozwinięcie promocji drogą, można by to ująć, marketingu szeptanego. Jednak, moim zdaniem, ten konkretny sposób na promowanie idei mikronacji nie jest dobry, a wręcz – szkodliwy.

Po pierwsze, zachęca on do tworzenia wielu kont zarządzanych przez jedną osobę lub do ściągania Księstwa osób, które będą codziennie tylko klikały w sprzedaż zboża, bez żadnej aktywności innego rodzaju. Myślę, że większość z nas, Sarmatów, jeśli miała lub ma jakichś znajomych, którzy mogą być zainteresowani ideą mikronacji, już próbowała ich namówić do dołączenia do naszej społeczności, lub wręcz namówiła. A jeśli to się nie udało – to i z tym systemem poleceń się nie uda.

Od słupingu i słupożon do sprzedaży zboża niedaleka droga do słupingu wyborczego. Wystarczy raz tylko być aktywniejszym, uzyskać obywatelstwo i potem w sumie nawet nie trzeba nic pisać nigdzie – można tylko sprzedawać zboże i głosować na osobę poleconą przez ojca.

Kolejna sprawa – Sarmacji są potrzebni przede wszystkim wartościowi ludzie. Taki sposób promocji grozi zalewem znajomych, którzy niekoniecznie łapią, o co w tym wszystkim chodzi – znajomych z łapanki, ściągniętych, byleby tylko sprzedawali zboże. Czy naprawdę potrzebujemy milijonów takich ludzi, którzy przez rok, dwa, trzy, będą tylko klikali w jeden przycisk, aby dostarczyć pieniędzy swojemu ojcu?

Nie zaprzeczę, że ktoś wartościowy może się pojawić za sprawą tego systemu. Ale to jest szansa jedna na milijon, więcej tutaj szkody niż pożytku. Myślę, że Sarmaci sami mogą polecać innym osobom mikronacje, bez żadnej szczególnej zachęty. Jeśli znacie w swoim otoczeniu kogoś, kto się nudzi po zakończonej sesji lub nie ma nic ciekawszego do roboty, a sądzicie, że zainteresowałoby go to, co robimy w Księstwie – nie czekajcie, zapraszajcie!

Naprawdę ważne jest to, aby ofertę mikronacji prezentować i zainteresować nią głównie osoby, które mogą coś wnieść do naszego społeczeństwa. Być może jest to samolubne – ale taka jest zasada mikronacji, aby mieć z bytowania w takim wirtualnym państwie zabawę, trzeba coś od siebie dać. Na koniec tych przemyśleń pozwolę sobie przenieść się w przyszłość. Rok, powiedzmy, 2076, wypromowaliśmy się wszędzie, gdzie się da, Sarmacja ma milijon i dwieście obywateli. Co dalej? Najtrafniej to ujął Ivo Karakachanow.
Ivo Karakachanow do Patrika Arped-Iwanowicza
Nie wyobrażam sobie 1000 aktywnych obywateli, boję się tego i mam przeczucie, że parę lat budowania fajnego klimatu poszłoby się za przeproszeniem jebać na rzecz realiozy powszechnej.
Źródło: Pięć pytań do... Ivo Karakachanowa

I tym cytatem pozwolę sobie zakończyć ten felieton. Być może przesadzam, być może jestem pesymistką... Jeśli tak uważacie – zapraszam do polemiki w komentarzach!

[1] Trizondal, Trizondal über alles...
[2] Ślę tutaj całusa do ministra Levengothona!
[3] Sto punktów dla tego, który znajdzie tytuł artykułu promocyjnego na tym screenie (zrzut ekranu dostępny dzięki uprzejmości Cysosza Zenka)
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
482,00 lt
Ten artykuł lubią: Yupeng Beijin-Zhao, Piotr II Grzegorz, Irmina de Ruth y Thorn, Tomasz Ivo Hugo, Zbyszko Gustolúpulo, Avril von Levengothon, Lanigiria von Graudenz, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Konrad Hohenstauf, Ivo Karakachanow, Teodozjusz Azoramath-Arped, Mikołaj Torped.
Komentarze
Yupeng Beijin-Zhao
Wysoki poziom! Tak trzymać!
Odpowiedz Permalink
Zbyszko Gustolúpulo
Znany gej... - cudowny artykuł to był! :D:D
Odpowiedz Permalink
Zbyszko Gustolúpulo
Artykuł Aviego w CD-Action dał nam sporo wartościowych mieszkańców, choć fakt, że i tak był to bardzo mały odsetek ogólnej liczby zarejestrowanych. :)
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Bardzo się cieszę, że ktoś ten wywiad czytał i jeszcze chciało mu się wyciągać zdania - nie tyle wyrwane z kontekstu - co jedne z kilkunastu pomysłów, które rzuciłem. Dziękuję za tak dokładną lekturę. Ja odniosę się, gdy moja będzie równie dokładna, bo na razie tylko przerzuciłem okiem przez tekst, a już chciałem skomentować;)
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Znany gej :D
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
Od słupingu i słupożon do sprzedaży zboża niedaleka droga do słupingu wyborczego. Wystarczy raz tylko być aktywniejszym, uzyskać obywatelstwo i potem w sumie nawet nie trzeba nic pisać nigdzie – można tylko sprzedawać zboże i głosować na osobę poleconą przez ojca.

To nie ma związku z systemem, który proponuję. Słuping - niezależnie od tego, czy system będzie czy nie - i tak będzie. Trzeba zwalczać słuping. To, że ludzie kradną samochody nie oznacza, że nie powinno się produkować samochodów, co łapać złodziei lub ewentualnie zabezpieczać samochody przed kradzieżą. Rozwiązaniem dla słupingu jest chociażby ostatnia nowelizacja ordynacji wyborczej, zgłoszona w Sejmie.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
Nie zaprzeczę, że ktoś wartościowy może się pojawić za sprawą tego systemu. Ale to jest szansa jedna na milijon, więcej tutaj szkody niż pożytku.

Szkody nie widzę (patrz wyżej)... ale wiem o co Pani Redaktor chodzi - ja udzielałem odpowiedzi na pytanie w dużym skrócie więc wyjaśniam. System, który proponuję, jest banalny do oskryptowania. Dzień, dwa pracy i to nieintensywnej. Wymyśliłem go wraz z pierwszymi planami Złotej Wolności, czyli w wakacje 2009 roku. Dlaczego jest niewprowadzony? Bo - i tu widzę że się zgadzamy - warunkiem promocji jest dotarcie do państwa przyjaznego interfejsem i informacją dla nowego mieszkańca. Trzeba najpierw domknąć system, następnie dobrze go opisać a dopiero potem skutecznie stworzyć narzędzie promocyjne. To wymaga czasu.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
Kolejna sprawa – Sarmacji są potrzebni przede wszystkim wartościowi ludzie. Taki sposób promocji grozi zalewem znajomych, którzy niekoniecznie łapią, o co w tym wszystkim chodzi

Jeden na sto. Taka jest zasada. Jeden na sto zostaje.

Ja też jestem takim z łapanki - zupełnie. Kolega mnie namówił. Gdyby to zrobił z pobudek finansowych - to nic by się nie zmieniło.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Piotr Grzegorz
To, że ludzie kradną samochody nie oznacza, że nie powinno się produkować samochodów, co łapać złodziei lub ewentualnie zabezpieczać samochody przed kradzieżą.
Tu się zgodzę. Ale nie podawałam słupingu jako głównego argumentu, a jedynie jako skutek uboczny. Co nie oznacza, że taki system promocyjny by nie zwiększał szansy istnienia tegoż.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
Czy naprawdę potrzebujemy milijonów takich ludzi, którzy przez rok, dwa, trzy, będą tylko klikali w jeden przycisk, aby dostarczyć pieniędzy swojemu ojcu?

Nie będą klikali. Nikt nie wytrwa, będąc faktycznie osobą a nie klonem (a tych da się wyłapać, a jeżeli się nie da - to klon dzisiaj też może funkcjonować i klikać więc to nie ma związku z moim projektem). Nikt nie będzie miał tyle zapału, żeby przez rok klikać non stop w jakiejś "grze" (tak to odbierze laik) dla kolegi.

A jeżeli ktoś będzie klikał rok - to na Wandę - daj Wando takiego kogoś - z tych co są na tyle wytrwali, żeby ten rok klikać, co drugi zostanie. Ale takich nie będzie.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Piotr Grzegorz dający milijon tantiem
Ja też jestem takim z łapanki - zupełnie. Kolega mnie namówił. Gdyby to zrobił z pobudek finansowych - to nic by się nie zmieniło.
Ale tak sobie myślę, że to namawianie mogłoby wygladać tak: Hej, zarejestrujesz się tu i tu, i będziesz codziennie klikał? Z tymi pobudkami finansowymi chodziło mi o to, że polecającym może nie zależeć tak bardzo na wciągnięciu kogoś w zabawę, tylko właśnie na tym, aby znajomy wykonywał tylko aktywność systemową - co, jak sądzę, jest tutaj dużym ryzykiem.
Piotr Grzegorz dający milijon tantiem
Trzeba najpierw domknąć system, następnie dobrze go opisać a dopiero potem skutecznie stworzyć narzędzie promocyjne. To wymaga czasu.

Rozumiem, i wcale przecież nie pośpieszam. Napisałam wręcz, że promocja wymaga planowania - aby nie popełnić błędu Cezara. Planowania, czyli także dokończenia i opisania systemu, co pewnie jeszcze trochę czasu zajmie.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
Rok, powiedzmy, 2076, wypromowaliśmy się wszędzie, gdzie się da, Sarmacja ma milijon i dwieście obywateli. Co dalej? Najtrafniej to ujął Ivo Karakachanow.

Gdyby Sarmacja miała milion obywateli - to bym się nią - jako twórca i architekt systemu - zajmował zawodowo. I jeszcze pensje w złotówkach wypłacałoby się rządowi. A system pisaliby według polecenia opłacani informatycy. Efekt kuli śnieżnej byłby taki, że stworzyłoby się bardzo fajne narzędzie społecznościowe.

Szedłbym w narrację samorządową. Centrala - no cóż - osoby znane byłyby znane, tak jak teraz: celebryci - a miejscowi znaliby się wewnątrz mniejszych grup. Grałem kiedyś w grę online, z duża ilością userów i to tak działało. Faktycznie byli "celebryci".

Wando! Daj nam milion userów!
A serio: zbyt niszowa to zabawa. Nie narzekałbym na to, co mogłoby być błogosławieństwem. Iwo nie tyle pisał, że nie chce 1000 userów, co o ich "sarmatyzację" - która trwa. Jeżeli przychodzi duża fala, to może stanowić większość i nie dostosować się do narracji, lecz narzucić swoją. Niby tak, ale jak mówię, jak ta klęska urodzaju nas spotka to się pomyśli. Na razie zdecydowanie możemy sobie pozwolić na nawet uczynienie tempa migracji 10 razy szybszym.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
I tym cytatem pozwolę sobie zakończyć ten felieton. Być może przesadzam, być może jestem pesymistką... Jeśli tak uważacie – zapraszam do polemiki w komentarzach!

Nie sądzę, żeby Pani redaktor przesadzała. To że masowość obniża jakość, jest faktem! Natomiast łatwiej znaleźć 10 fajnych ludzi w grupie 1000 przeciętnych Internautów, niż 10 fajnych ludzi, w grupie 20 wyselekcjonowanych. Poza tym my potrzebujemy "Indian". Wodzów już mamy w tej zabawie. Zresztą w większej fali, choćby na niższym poziomie, przyszli wodzowie i tak się znajdę.

I rozumiejąc te obawy - pragnę zapewnić, że jeżeli tego typu rozwiązania wprowadzę to będą one i subtelne (nienarzucające nic userowi, "z klasą") i zaprojektowane po dłuższym przemyśleniu i dopracowaniu i w sytuacji, kiedy fala trafi na dobry grunt.

Te same obawy towarzyszyły Złotej Wolności - że ma to być rpgizacja systemu. Nic takiego się nie stało.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
Tu się zgodzę. Ale nie podawałam słupingu jako głównego argumentu, a jedynie jako skutek uboczny. Co nie oznacza, że taki system promocyjny by nie zwiększał szansy istnienia tegoż.

Oczywiście, żeby zwiększył! Ale gdyby nie zapisywał się do Sarmacji żaden mieszkaniec, szanse na klona byłyby zerowe. Przyzna Pani, że nie warto zamykać granic po to by wyeliminować kloning. Więcej nowych - to więcej potencjalnych słupów, klonów, trolli.
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Cytuję:
Ale tak sobie myślę, że to namawianie mogłoby wygladać tak: Hej, zarejestrujesz się tu i tu, i będziesz codziennie klikał?
Dlatego nagradzana ma być produkcja zboża a nie zarejestrowanie się. W to, że ktoś zarejestruje się, żeby nabić koledze statsy wieżę. W to, że będzie klikał stale - już nie.

Zresztą, ja nie odkrywam Ameryki - tak działają polecenia w różnych farmvillach. Tam też polecasz tylko po to, żeby móc powiększyć farmę. Nikogo nie namawiasz do grania. Jednak 1 osoba na 10 zaczyna grę. Działa kula śnieżna. Nie jestem matematykiem - ale tu pewnie jest odpowiedni współczynnik, przy zmiennych dodatkowych (takich jak długość v-życia na przykład), po przekroczeniu którego efekt kuli śnieżnej zachodzi. Oczywiście kula śnieżna może być wielką kulą mknącą jak ferrari, albo małą kuleczką, która jednak toczy się do przodu i nabiera na masie. My jesteśmy niszą - śniegu jest mało, ale trochę jest.
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Piotr Grzegorz milijon tantiem dający
Gdyby Sarmacja miała milion obywateli - to bym się nią - jako twórca i architekt systemu - zajmował zawodowo. I jeszcze pensje w złotówkach wypłacałoby się rządowi. A system pisaliby według polecenia opłacani informatycy. Efekt kuli śnieżnej byłby taki, że stworzyłoby się bardzo fajne narzędzie społecznościowe.
I zniknęłoby to poczucie niekomercyjności mikronacji, tej niszy, tego, że robimy coś dla siebie i dla reszty -- nie dla zysku... A moim zdaniem, w tym momencie to jest główny atut Księstwa i ogólnie wirtualnych państw jako całości. Byłoby narzędzie społecznościowe -- być może. Ale już nie mikronacja pojmowana w tym zakresie, w jakim rozumiemy ją dziś.
Piotr Grzegorz decentralizujący
Centrala - no cóż - osoby znane byłyby znane, tak jak teraz: celebryci - a miejscowi znaliby się wewnątrz mniejszych grup. Grałem kiedyś w grę online, z duża ilością userów i to tak działało. Faktycznie byli "celebryci".

Celebrytów mamy w sumie i teraz. Różnica jest taka, że nie ma osób totalnie anonimowych, bo każdy się jakoś -- mniej więcej -- zna z innymi osobami. I to tworzy pewien klimat, atmosferę.
Kiedyś działalność samorządowa nie była tak dobrze widzialna w Sarmacji. Wybierał się Książę do któregoś samorządu, pytał jego namiestnika lub władcę, komu nadać odznaczenia -- i nadawał. Teraz mamy wspólne forum, i to służy integracji oraz lepszej komunikacji między nami wszystkimi. Nie rezygnujmy z tego!
Piotr Grzegorz optymistyczny
Nie narzekałbym na to, co mogłoby być błogosławieństwem.
Pesymizm czasem się przydaje.
Piotr Grzegorz futurystyczny
Niby tak, ale jak mówię, jak ta klęska urodzaju nas spotka to się pomyśli.
Wtedy może być za późno na myślenie -- bo ta klęska będzie już rozprzestrzeniona. Ale to tylko taki pesymizm...
Piotr Grzegorz dyskutujący
Na razie zdecydowanie możemy sobie pozwolić na nawet uczynienie tempa migracji 10 razy szybszym.
To racja. Aczkolwiek przyznam, że mnie *już* cieszy to, że co parę dni widzimy nowy post w dziale "Powitania". Bo to znaczy, że napływ świeżej krwi jest. A nadchodzi lato, tradycyjny okres wzmożonej działalności internetowej... Tu fakt -- mogę być optymistką!
Odpowiedz Permalink
Karolina Aleksandra
Piotr Grzegorz
Natomiast łatwiej znaleźć 10 fajnych ludzi w grupie 1000 przeciętnych Internautów, niż 10 fajnych ludzi, w grupie 20 wyselekcjonowanych.
To prawda.
Piotr Grzegorz
I rozumiejąc te obawy - pragnę zapewnić, że jeżeli tego typu rozwiązania wprowadzę to będą one i subtelne (nienarzucające nic userowi, "z klasą") i zaprojektowane po dłuższym przemyśleniu i dopracowaniu i w sytuacji, kiedy fala trafi na dobry grunt.
Cieszą mnie te zapewnienia :-).
Piotr Grzegorz
Te same obawy towarzyszyły Złotej Wolności - że ma to być rpgizacja systemu. Nic takiego się nie stało.
Prawdą jest, że Złota Wolność pobudziła obieg liberta i wywołała więcej entuzjazmu dla mikronacjonalizmu. Ale jednak -- trochę Sarmację zrpgizowała... Osoby, których nie interesuje mapa i ściganie bawołów po wyspach, są w pozycji nieco gorszej niż ci, którzy na mapie faktycznie zarabiają. Wystarczy spojrzeć na ranking bogactwa. Ale to, na szczęście, można wyrównać np. kupnem znaczków.
Piotr Grzegorz
Ale gdyby nie zapisywał się do Sarmacji żaden mieszkaniec, szanse na klona byłyby zerowe. Przyzna Pani, że nie warto zamykać granic po to by wyeliminować kloning. Więcej nowych - to więcej potencjalnych słupów, klonów, trolli.
To też prawda. Ale jeśli mamy możliwość decydowania o tym, kogo będziemy ściągać do Księstwa (mówię tu o poleceniach znajomych), to warto zwrócić uwagę na to, żeby nie ściągać np. potencjalnego trolla. Z publikacją artykułów w gazetach/internecie jest inaczej -- nie mamy pojęcia, kto przeczyta nasze dzieło.
Cytuję:
W to, że ktoś zarejestruje się, żeby nabić koledze statsy wieżę. W to, że będzie klikał stale - już nie.
Zawsze może ktoś ściągać kolegów po kolei. Jeśli jednemu znudzi się klikanie, to drugi, itd... :D
Cytuję:
My jesteśmy niszą - śniegu jest mało, ale trochę jest.
I niechże trochę śniegu przybędzie, ale nie róbmy tutaj Alp. :-)
Odpowiedz Permalink
Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski
Odbiegam być może od tematu, ale zakładam że znajdzie się tu wielu chętnych na tego typu promocję. W Lidlu jest Budweiser po 2,77 za butelkę (oryginalny, żadna podróba) lub Paulaner po 3,99 (taniej jak w Makro).
Permalink
Mikołaj Torped
Ⱡ Dwa i trzy i
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Świetna analiza. Rewelacyjna. Pora na wnioski...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.