Park Stołeczny, Karol Khartoum, 04.08.2012 r. o 01:32
Wywiad z Prezerwatywem Tradycją Radzieckim

Drodzy Sarmaci!

Dziś mam dla Was kolejny wywiad z osobą zasłużoną dla Morwanu, czyli Prezerwatywem Tradycją Radzieckim. Pomimo wielu kontrowersji jakie budzi, jest on niewątpliwie jedną z ważniejszych, jeżeli nie najważniejszą postacią dla rozwoju kultury Morvan po upadku prowincji. Mam nadzieję, że wywiad Wam się spodoba.

Zapraszam do lektury!

---

Witaj Prezerwatywie Tradycjo Radziecki, cieszę się, że mogę z Tobą rozmawiać po tylu latach. Dziękuję, że zgodziłeś się udzielić wywiadu Związkowi Morwańczyków.

Żaden problem, po tym jak skorygowaliście nazwę [śmiech]. Z góry zastrzegę, że choć odpowiadając na pytania będę wytężał swoją pamięć, jednak, po tak długim czasie nie wszystko mogę pamiętać dobrze. Być może jacyś inni uczynni staruszkowie w komentarzach skorygują ewentualne pomyłki.

Założę się, że mimo wszystko, pamiętasz jeszcze wystarczająco dużo. Zacznijmy może od dalekiej przeszłości. Wprowadziłeś się do KS w 2005 roku, gdy Morvan jeszcze istniał. Czy od razu skierowałeś swoje kroki do tej pięknej prowincji?

Nie, absolutnie. Jak wielu nowych mieszkańców z początku zamieszkałem w stołecznym Grodzisku. Prowincje wtedy podupadały - Morvan, Miria, Wagaria-Armeria oraz Trzyczaszkowo były w stanie mniejszego lub większego, ale kryzysu. Morvan próbował wówczas odbudowywać Sebek Inkaski, jednak zakończyło się to fiaskiem i jego odejściem. To jeden z pierwszych momentów, który dobrze pamiętam. Artykuł w Bramie Sarmackiej o odejściu Inkaskiego jest legendarny, ze względu na największą liczbę komentarzy. Wkrótce potem - za namową mojego sarmackiego "mentora", czyli Mateusza Cezara, przeniosłem się do Tesylii - miejscowości w Trzyczaszkowie o rzymskiej kulturze. Wtedy, paradoksalnie, zainteresowałem się pierwszy raz Morvanem. Od początku pasjonowała mnie historia przedinternetowa, a bliskość rzymskiej Tesylii i celtyckiego Morvanu naturalnie sugerowało historyczne "zaszłości". Nawet po upadku prowincji (i m.in. również Tesylii) kontynuowałem przyglądanie się tej kulturze. Morwańscy celtowie grali, zresztą, sporą rolę w pisanej przeze mnie przedinternetowej historii Sarmacji.

Skoro nie trafiłeś do Morvanu za czasu jego istnienia - to właściwie jak znalazłeś się w nim po jego upadku?

Właśnie przez wspomniane zainteresowanie historią, a także, nie ukrywam, ze względu na podrażnienie ambicji i nadepnięcie mi na odcisk. Likwidacja prowincji z założenia miała skoncentrować aktywność w ramach pojedynczych miast. W przypadku Morvanu był to stołeczny Morwieniec. Niestety, nawet to nie pomogło, a miasteczko było, de facto, martwe. Zmienić to miał nowy burmistrz - Adam "Aydamusek" Grzelązka.

Założyciel Czarnolasu?

Właśnie. Choć początkowo jego działania w Morwieńcu były pozytywne, to wkrótce potem doszło do zmiany nazwy miejscowości na Czarnolas i całkowitej modyfikacji charakteru. Cała celtycka przeszłość znikła właściwie niemal z dnia na dzień, z bodaj tylko jedną czy dwiema wzmiankami. Wzbudziło to wówczas spore kontrowersje i protesty przeciwko niszczeniu dziedzictwa kulturowego. Grzelązka odpierał zarzuty argumentując, że celtycki klimat nikogo nie interesował, a on buduje aktywną miejscowość. W odpowiedzi, jako jeden z najgłośniejszych krytyków, powołałem do życia organizację, mającą na celu reaktywację celtyckiego Morvanu i zacząłem zbierać osoby mniej lub bardziej tym zainteresowane. Dość ostry spór na tym tle z Czarnolasem sprawił, że jego władze zdecydowały się wreszcie przenieść, pozostawiając "ruiny" Scrios atha Morvan wolne dla naszej inicjatywy.

Przejdźmy dalej, do czasów, gdy byłeś Taoseich Scrios atha Morvan. Prowincji już wtedy nie było, ale Tobie udało się kultywować kulturę Morvan i doprowadziłeś miasto do rozkwitu. W Morwieńcu pracowało aktywnie 5 osób. Działały różne instytucje (Instytut Kartografii, Historii i Heraldyki, Morvan Miliste). Powstawały Morwańskie inicjatywy również poza SaM, jak Skansen w Maire. Były nawet, pomysły by odtworzyć prowincję. Jak wspominasz te czasy?

Nad wyraz dobrze i z dużą dozą nostalgii. To był okres fajnej aktywności, budowania i współpracy. Owszem, zdarzały się takie czy inne zgrzyty, choć konflikty, jeśli powstawały to, przede wszystkim, zewnętrzne. Mówię tu między innymi o ciągłej rywalizacji z Czarnolasem, która z dalszej perspektywy jawi się jednak, dość pozytywnie. Z jednej strony staraliśmy się odkopywać stare rzeczy (choćby archiwa prowadzonego niegdyś przez Mariana Mielonkę Instytutu Historii Morvan, czy Twój skansen Maire), z drugiej robiliśmy coś nowego - Morvan Miliste, religia Kręgu Celtyckiego. Byłem wówczas Księciem Morvan (tytuł otrzymałem po adopcji przez Piotra Mikołaja) i wszystko szło ku temu, żeby z jednej miejscowości przejść na całą prowincję.

Potem nastał Wandejski Czerwiec i wszystko się zmieniło. Odszedłeś z KS i utworzyłeś Wolną Republikę Morvan. Mógłbyś o tym opowiedzieć?

Wandejski Czerwiec to był dla mnie spory szok. Owszem, byłem świadom narastającej presji ze strony grupy antywandejskiej i atmosfery konfliktu, jednak nie spodziewałem się, że dojdzie do aż tak drastycznych wydarzeń. Uznałem wtedy, że to my, jako obywatele sarmaccy, zostaliśmy zdradzeni przez Księcia i to unieważnia nasze wcześniejsze przysięgi. Nie czułem się już związany z tą Sarmacją jednak, nadal czułem się Morwańczykiem. Nie chciałem porzucać całego dorobku, a z drugiej strony, obawiałem się, że i tak pójdzie na zmarnowanie w sytuacji, kiedy miałbym kontynuować działalność w państwie, gdzie prawa się nie szanuje. Stąd decyzja o secesji. Nie była łatwa, tym bardziej, że kuszono mnie wieloma rzeczami, m.in. prowincją od ręki, dużymi bonusami na start oraz, co ciekawe, możliwością ustanowienia następcą tronu. Ile razy jednak się nad tym zastanawiam, dochodzę do wniosku, że była to decyzja słuszna.

Wraz z przyłączeniem Wandystanu powróciłeś do KS. To chyba duża zmiana dla Ciebie? Jakie masz teraz plany na przyszłość?

Zmiana duża i niekoniecznie pożądana. Byłem i jestem przeciwnikiem zjednoczenia na obecnych warunkach, a obywatelstwo sarmackie nabyłem wyłącznie dlatego, że innego wyjścia nie miałem, jeżeli chcę aktywnie i skutecznie działać na rzecz MW. Jeżeli, jak sądzę, pytałeś, mając na myśli Morvan, to planów z nim związanych nie robię, co nie znaczy, że odcinam się od tej przeszłości. Jest we mnie jeszcze trochę, a nawet całkiem dużo, O'Rhady. Czy, jednak, wróciłbym, gdyby teraz powstał jakiś ruch odbudowy Morvanu, nie wiem. Na szczęście (szczęście z punktu widzenia problemu z podjęciem takiej decyzji ), póki co, szanse są raczej niewielkie.

Dziękuję Ci serdecznie za rozmowę.

Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Goglez Pajzano, Ignacy Urban de Ruth, Leszek de Ruth, György Róni Karakachanow Jr, Jeremiasz Winchester, Simon Villee, Karolina Aleksandra, Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Percy Nightshadow Barbescu-Liberi, Ferenc Zagórski, Helwetyk Romański, Piotr II Grzegorz.
Komentarze
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Tak mi się przypomniało: Nie ma takiego miasta jak Czarnolas. Jest Morwieniec, Morvenau, taaak...
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.