Park Stołeczny, Guedes de Lima, 28.11.2012 r. o 12:20
Artykuł SIH 28/11/12

logosih.png

Artykuł Sclavińskiego Instytutu Historycznego z dnia 28.11.2012r.
Opublikowano w Mieście Stołecznym Eldorat, Królestwo Sclavinii.


Dziś mamy zaszczyt zaprezentować zarchiwizowany wywiad z dnia 15.07.2011 roku z Piotrem von Thorn - Cetnarovichem, byłym prezydentem Rzeczpospolitej Sclavińskiej oraz aktywnym politykiem w Księstwie Sarmacji. Rozmowa została przeprowadzona przez dziennikarzy Przeglądu Politycznego w okresie istnienia secesyjnego Królestwa Sclavinii, które wówczas miało przyjemność gościć tą niezwykle zasłużoną dla sprawy sclavińskiej postać. Treść wywiadu poniżej.
Cytuję:
1. Dziś w redakcji Przeglądu Politycznego mamy zaszczyt gościć wyjątkową postać, bo człowieka, który ze Sclavinią związany był od samego początku, a nawet uczestniczył w budowie Rzeczpospolitej Narodów. Późniejszego Prezesa Sclavińskiego Związku Piłki Nożnej, Ministra Sportu, Marszałka – Premiera oraz co najważniejsze Prezydenta Rzeczpospolitej Sclavińskiej – Piotra von Thorn – Cetnarovicha. Witamy serdecznie panie prezydencie!

Witam, witam bardzo serdecznie.

2. Pojawienie się pańskiej osoby na forum Królestwa Sclavinii zszokowała starszych obywateli z którymi budował pan niegdyś Rzeczpospolitą Sclavińską. Młodzi obywatele Królestwa już tylko z materiałów archiwalnych mogą kojarzyć pańskie dokonania. Co zatem skłoniło do sentymentalnego powrotu jednego z największych budowniczych Sclavinii?

Z tym budowniczym bym się tak nie rozpędzał, można uznać, że podtrzymywałem trud, który rozpoczęli Michał Stoyałowski, Emil Potocki i Guedes de Lima. Powiem szczerze, że o o istnieniu Królestwa Sclavinii nikt mnie nie poinformował. Z ciekawości zajrzałem na stronę Księstwa Sarmacji, gdzie był komunikat o zawarciu stosunków dyplomatycznych. W sumie to takie minimalne kopiuj-wklej sytuacji z 2007 roku.

3. Dziś już komentować, oceniać i dyskutować może pan z pozycji człowieka, który z mikroświatem oficjalnie 11 lutego 2010 roku w najbardziej spektakularny z możliwych sposób. Pańskie odejście odbyło się w niezbyt fortunnym dla Sclavinii momencie. Połączona z Trizondalem Nasza v-Ojczyzna miała stracić wielu swoich wybitnych wirtualnych działaczy. Dlaczego podjął pan decyzję o wycofaniu się z mikroświata?

Problem w tym, że Sclavinii w tym momencie zarówno formalnie jak i duchowo nie było na mapie mikroświata. Klimat i ludzie, którzy razem ze mną działali w RS ograniczyli swoją aktywność do minimum, ja byłem mieszkańcem Baridasu, utraciłem kompletnie kontakty polityczne z powodu zmiany władzy książęcej. Nie było nic co by mnie w mikroświecie trzymało. No i stąd decyzja o opuszczeniu mikroświata.

4. Co czuje człowiek odwiedzając swoją wirtualną Ojczyznę po półtorarocznej przerwie? To pytanie jest szczególne, gdyż właśnie ostatnie półtora roku w historii Sclavinii było bardzo burzliwe i wielokrotnie prowadziło Nasze wirtualne państwo na skraj upadku. Najpierw całkowicie nieaktywny departament w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu uratowały działania Frontu Prawicy ( przyp. w składzie Jan Dmowski y Potocki, Emil Potocki, Guedes de Lima, Mustafa Owski, Michał Staropodlaski oraz Bartek de Lima ), później po secesji i rozpadzie Rzeczpospolitej Trizondalu i Sclavinii, kiedy to młoda i znów wolna Sclavinia musiała radzić sobie z wieloma problemami, takimi jak brak aktywności, brak prawodawstwa czy utrata zaufania w mikroświecie.

Odezwała się nostalgia. Dzieje Sclavinii były zawsze burzliwe. Byliśmy v-narodem typu słowiańskiego. Kopaliśmy pod sobą dołki, często się kłóciliśmy, ale mieliśmy fantastyczną umiejętność łączenia się w trudnych chwilach. Jednakże niezwykle budujący jest obraz dobrze zorganizowanej mikronacji, w której pamiętają o historii, mimo, że konserwatystów to u Nas nigdy nie było.

5. Jak z dzisiejszego punktu widzenia wspomina pan czas spędzony w Rzeczpospolitej Sclavińskiej? Był pan częścią państwa tworzonego praktycznie od podstaw. Był pan świadkiem powstania Rzeczpospolitej, późniejszej inkorporacji Jej do Korony Księstwa Sarmacji, kryzysów rządowych, kryzysów aktywności, by na końcu być świadkiem końca pewnej epoki, tj. powstania wspólnej Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu. Lata 2007 – 2009 to był wspaniały czas?

Powiem szczerze, że to był świetny okres. Poznałem wielu ciekawych, niesamowicie inteligentnych ludzi, z którymi mogłem porozmawiać na wiele tematów, zarówno politycznych, jak i tak, o poprostu, o życiu. Stworzyliśmy to państwo, stworzyliśmy sclavińską tożsamość, której Sarmaci Nam zazdrościli. Bo kiedyś, myśląc o Sclavinii w Księstwie Sarmacji każdy obywatel państwa był skłonny wymienić 15-20 rdzennych Sclavińczyków. Inkorporacja była dla Rzeczpospolitej Sclavińskiej idealna. Gwarantowała przypływ obywateli, unormowany system prawny i gospodarczy. Staliśmy się jednymi z rządzących w mikroświecie – mieliśmy swoich przedstawicieli w Izbie Poselskiej, Izbie Senatorskiej. Przecież nawet Książe był Sclavińczykiem! Troszeczkę naturalizowanym, ale jednak! Kryzysy – zawsze się zdarzają, nie zawsze udawało się je rozwiązać. Na przykład – urząd Marszałka-Premiera. Kompletnie uzależniał Państwo od jednej osoby. Jeżeli osoba ta była nieaktywna – dochodziło do ogromnego paraliżu. Z całą pewnością mogę stwierdzić – tak, lata 2007-2009 to był wspaniały okres. I żałuję, że prawdopodbnie nikt już nigdy nie stworzy tak dobrze funkcjonującego Państwa o takim ustroju.

6. Panie prezydencie! Wróćmy do początków istnienia Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu, czyli mniej więcej lutego i marca 2010 roku. Dlaczego tak wybitne jednostki jak Aaron von Lichtenstein – Rozman, Mateusz Iontz von Lichtenstein, Michał August Staropodlaski czy właśnie pan, zdecydowały się opuścić nowo powstałą mikronację i wybrać rozwój Baridasu czy centrali, tj. Starosarmacji. Z perspektywy czasu właśnie ta decyzja była przysłowiowym „gwoździem do trumny” i na zawsze zmieniła Sclavinię. Na fali tego odpływu ludności na zawsze zniechęceni dalszym wspieraniem Sclavinii odeszli Marek Janiszewski, Stanisław Gertald, Daniel Wiński czy Pedro Cavalairo. Czy gdyby dało się cofnąć czas postąpiłby pan tak samo?

Zacznijmy od tego, że Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu to był najbardziej nieodpowiedzialny projekt w historii mikroświata. Był z góry skazany na niepowodzenie. Pamiętam doskonale negocjacje, które prowadziłem jako ówczesny Prezydent RS. I doskonale pamiętam tajny układ, który zawarł się podczas tych negocjacji. Był zawarty pomiędzy mną, Danielem Łukaszem i Mateuszem von Lichtensteinem-Iontz. Zakładał niedopuszczenie do połączenia państw, poprzez irracjonalne wymagania odnośnie nowego państwa. Pomysł sprawdzał się, był plan odbudowy Rzeczpospolitej Sclavińskiej przy pomocy Księstwa Sarmacji, jednakże przyszły wybory, po których moja kadencja wygasła. Po długich naradach postanowiliśmy pozostawić losy państwa w rękach ówczesnego Prezydenta, co było horrendalnym błędem. Widząc całkowite zdominowanie jakichkolwiek działań przez Trizondal i natychmiastowe odsunięcie w cień władz sclavińskich (które były, powiedzmy szczerze, słabymi negocjatorami), razem z Aaronem, Mateuszem i Danielem Łukaszem postanowiliśmy przeprowadzić się do Baridasu. Czy postąpił bym tak samo? Oczywiście. I chyba nikt z naszej grupy tego nie żałuje.

7. Czy jest pan świadom późniejszej historii Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu oraz II Rzeczpospolitej Sclavińskiej oraz docelowego Królestwa Sclavinii istniejącego po dziś dzień? Jeżeli tak, bo przypomnijmy, iż dostępnych jest wiele relacji chociażby w archiwach Sclavińskiego Instytutu Historycznego, to jak odniesie się pan do drogi, którą obrała Sclavinia od czasu pańskiego definitywnego końca z mikroświatem?

W zasadzie to dostawałem tylko wiadomości o wielkich kłótniach, upadkach i aferach. Nie dziwiło mnie to zbytnio, prowodyrem był tam jeden z prominentnych działaczy, który jak to określiło gremium OPD swojego czasu “dymał wszystkich i miał problemy z myśleniem”. Nazwisko tego Pana jest oczywiście w domysłach wszystkich, ja wolę nie mieć kłopotów. Cieszy mnie oczywiście nowy etap w historii Sclavinii, cieszy aktywność nowych nieznanych mi osób. Oby tak dalej!

8. Jak były prezydent oceni dzisiejszą Sclavinię? Monarchia absolutna w rękach rodu Potockich, dobrze znanych zapewne panu, która od początku swojego istnienia stawia na nawiązanie do czasów świetności osiągniętych przez Sclavinię w latach 2007-2009. Pozytywy oraz negatywy tej dzisiejszej Sclavinii według pana?

Widać dużą aktywność, na pierwszy rzut oka wszystko wygląda na zorganizowane. Musiałbym się wgłębić – zamieszkać, aby coś więcej napisać.

9. Piotr von Thorn – Cetnarovich postanowił jednak po latach odwiedzić Królestwo Sclavinii w przeciwieństwie do takich postaci jak Barjuan Watts, Mariano Silva Barbossa, Aaron Rozman von Lichtenstein czy chociażby były pański współpracownik z Unii Centro – Demokratycznej Mateusz Iontz von Lichtenstein. Jak pan myśli dlaczego byłych liderów i mężów stanu Sclavinii nie ciągnie do sentymentalnych powrotów?

Kuby i Adriana raczej tutaj nie zobaczymy, byli dosyć sceptycznie nastawieni do mikronacji po upadku Nea Sparty, natomiast Marcin i Mateusz są pewnie na bieżąco z stronami Sarmacji, jednak wolą się nie ujawniać. To znaczy, tak mogę strzelać.

10. Cztery lata istnienia do szmat czasu. Historia jednak doceniła pańskie zasługi i jest pan członkiem alei zasłużonych w Świątyni Narodu. Czy to budujące z perspektywy osoby, która dawno temu opuściła mikroświat, że w mikronacji, którą się budowało nadal pamięta się o swoich bohaterach narodowych?

Oczywiście. W swojej polityce podkreślałem ważną rolę starych użytkowników, tworzenie wirtualnej tożsamości. Wszystko ma swoją historię. I warto to pielęgnować.

11. To co najmilej wspomina prezydent Cetnarovich?

Współpracę, pomoc, jedność, wieczorne posiadówy na Skype, które kochałem.

12. A najgorzej?

Polityczne kłótnie z Premierem Nowakiem. Człowiek nieskłonny do współpracy, o słabym podejściu do ludzi, straszy biurokrata.

13. Panie prezydencie! Jak odniesie się pan do Przeglądu Politycznego? Pan pamięta początki działalności Przeglądu w maju 2007 roku i dziś po ponad czterech latach udziela wywiadu dla tej samej gazety, która na swoim koncie ma już ponad 100 wydanych numerów. Skusi się pan na komentarz w sprawie najstarszej funkcjonującej gazety sclavińskiej?

Mogę o sobie powiedzieć, że jestem częścią PP. W 2007 roku PP wchłonęło moją gazetę “Dziennik”. Nasza współpraca nie była taka jaką sobie życzyliśmy, ale takie jest życie. Świetna robota, niekonwencjonalny format, no i rzetelna publicystyka. Kadzimyyyy.

14. Dziękujemy za ten jakże obszerny wywiad panie prezydencie. Pozostaje wierzyć, że choć już z daleka to będzie pan nadal śledził losy Sclavinii, która za sprawą nowego pokolenia wspartego doświadczonymi politykami stawia sobie za cel dalszą budowę v-Ojczyzny i kolejnych czterech lat aktywności i stabilności! „Jeszcze Sclavinia nie zginęła… i nie zginie!”.

Zawsze w sercach.
(-)Guedes bnt de Lima,
dyrektor Sclavińskiego Instytutu Historycznego
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Paulus Buddus, Vladimir von Hochenhaüser, Szymon Chojnacki de Ruth.
Komentarze
Guedes de Lima
Myślę, że wywiad przeszedł bez echa w Księstwie Sarmacji wówczas, a zawiera bardzo ciekawe spojrzenie na sprawy związane z państwowością sclavińską. Szczerze rzadko kto zaangażowany w RSiT ośmielał się wypowiadać w takim tonie jak prezentuję poniżej:
Cytuję:
"Zacznijmy od tego, że Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu to był najbardziej nieodpowiedzialny projekt w historii mikroświata."
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Doskonały wywiad. Archiwalne sprawy są po prostu rzeczą niebywałą, gdyż noszą cząstkę historii. Dobrze, że takie sprawy istnieją bo pozwalają czytelnikowi zajrzeć głęboko w karty historii.

Guedesie, cieszy mnie Twój powrót w granice Księstwa jak i rozwój Sclavińskiego Instytutu Historycznego. Mam nadzieję, że Teutoński Instytut Historii będzie mógł kiedyś rozpocząć wspaniałą współpracę z Wami. Oby tak dalej. Liczę również że dasz się namówić na wywiad w Zielnyborskiej Plotkarze.

Pozdrawiam
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Droga Irmino,

Postaram się po zabezpieczeniu całego materiału dotyczącego niechlubnego okresu w historii państwowości sclavińskiej pokusić się o tworzenie jak najbardziej obiektywnych felietonów opartych o źródła. Wtedy też również z chęcią rozważę współpracę na wielu płaszczyznach z Teutońskim Instytutem Historycznym.

Oczywiście, jeżeli Zielnyborska Plotkara będzie chętna to udzielę wywiadu, dziękuję za propozycję i pozdrawiam serdecznie!
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Drogi Guedesie,

Jestem niezwykle zachwycona jak i zaskoczona Twą zgodą na wywiad. Zielnyborska Plotkara z wielką ochotą przeprowadzi go z Tobą.

Zachowaj zachowaj. Bo to naprawdę skarb posiadać takie coś jak archiwum. Czekam z niecierpliwością na te felietony bo to będzie coś nowego czytać o historii Sclavinii w formie opisowej.

Guedesie rozważ tą możliwość gdyż TIH jak i SIH mamy wielu wspólnego i myślę moglibyśmy sporo rozwinąć.

Pozdrawiam
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
A to musi być w znaczniku quote? Jakoś tak dziwnie się czyta :-) Ale wywiad ciekawy.
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Ryszardzie, nie musi. Szukam odpowiedniej formy więc liczę na uwagi. Jeżeli faktycznie jako cytat powoduje gorszą jakość czytania to następne już będą publikowane w "normalnej" formie. :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Proponowałbym nawet szpalty, jak to mi się zdarzało w FAN tutaj czy tutaj.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.