Park Stołeczny, Guedes de Lima, 13.12.2012 r. o 01:30
Jan Dmowski y Potocki - spowiedź (wywiad)

112dhk8.png
Przegląd Polityczny Nr 120
(wydanie specjalne)
WŁASNOŚĆ UNICORN MEDIA CORPORATION
Dziś na łamach wydania specjalnego Przeglądu Politycznego prezentujemy państwu wywiad z Janem Dmowski y Potockim. Kawalera Księstwa Sarmacji, byłego prezydenta Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu czy wreszcie jednego z liderów Frontu Prawicy. Zapraszamy do lektury.

Przegląd Polityczny: Mamy dziś zaszczyt gościć w redakcji Przeglądu Politycznego, jednego z najznamienitszych Sclavińczyków. Jan Dmowski y Potocki, kawaler Księstwa Sarmacji, odznaczony Krzyżem Zasługi, twórca Gońca Sclavińskiego, a także przewodniczący Sclavińskiej Partii Patriotycznej. Witamy serdecznie!
Jan Dmowski y Potocki: Witam Serdecznie, to zaszczyt znów móc wypowiadać się na łamach Przeglądu.
Przegląd Polityczny: Janie, zacznijmy od początku. Jak zaczęła się Twoja przygoda z mikroświatem? Czy mógłbyś przybliżyć czytelnikom krok po kroku, jak znalazłeś Rzeczpospolitą Sclavińską i jak rozwijała się Twoje wirtualne życie jeszcze w 2007 roku.
Jan D-P: Właściwie nie pamiętam, jak trafiłem dokładnie do Sclavinii. Jednak to były czasy, w których doceniano nowych mieszkańców i starano się za wszelką cenę ich zatrzymać. W ciągu kilku dni parę osób zgłosiło się do mnie i cierpliwie tłumaczyło co i jak wygląda, co mogę robić, jak należy to robić. Jedną z osób, które najaktywniej włączyły się we wprowadzanie mnie do Rzeczpospolitej był mój wirtualny ojciec, Emil Potocki. W niewiele ponad miesiąc od rozpoczęcia mojego wirtualnego życia posiadałem już gazetę (Przegląd Motoryzacyjny), a także zacząłem patrzyć w stronę aktywnej polityki. Pamiętam, że wystartowałem z hasłem, którego mam ochotę spróbować również w realnym życiu (śmiech) "Dajmy szansę nowym twarzom". Dostałem się do Sejmu, zostałem Marszałkiem - piękne czasy, wtedy zakochałem się w mojej wirtualnej Ojczyźnie. Dalej moje życie było coraz bardziej burzliwe - wielokrotnie piastowałem wiele funkcji, włączałem się w wiele różnego rodzaju inicjatyw (nadmienię chociażby Międzynarodowy Port Lotniczy Eldorat), prowadziłem Gońca Sclavińskiego, posiadałem imperium medialne - i w tym miejscu myślę, że mogę szczerze i otwarcie powiedzieć, że to imperium mnie przerosło. Starałem się wydawać kilka gazet jednocześnie, jak najczęściej, chciałem poszerzyć zasięg Gońca o wiadomości z KS i VRP a w tym samym czasie musiałem pogodzić to z liceum, co było po prostu niemożliwe. Stąd zawsze, w końcowym rozrachunku, musiało wygrać życie realne.
Przegląd Polityczny: Jak z dzisiejszego punktu widzenia oceniasz okres od maja 2007 roku do połączenia się Rzeczpospolitej Sclavińskiej z Królestwem Trizondalu? Powszechnie uznaje się ten właśnie okres za najlepszy czas państwowości sclavińskiej, która stała się prawdziwą "perłą" w Koronie Księstwa Sarmacji?
Jan D-P: Byliśmy wspaniałym krajem, od którego wiele starszych mogło się uczyć. W zasadzie ja zawsze podchodziłem do tego na zasadzie paczki przyjaciół, grupy znajomych - fakt, że wszyscy znaliśmy się w jakiś sposób (choćby GG) poza oficjalnym, państwowym forum moim zdaniem wpływał pozytywnie na olbrzymią aktywność. Na wiele moich inicjatyw wpadłem właśnie w trakcie prywatnych rozmów o Rzeczpospolitej. Jestem przekonany, że większość mieszkańców miała podobnie. Dodatkowo mobilizowało do pracy to, że większość miała wspólne poglądy - nie było aż tak gigantycznych utarczek jak te, które zaczęły się pojawiać na horyzoncie pod koniec 2008 roku. Podsumowując, tamten okres to bez wątpienia najlepszy okres w dziejach Rzeczpospolitej Sclavińskiej.
Przegląd Polityczny: Powstanie Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu to moment przełomowy. Luty 2009 roku, powstaje wspólna Rzeczpospolita, zostajesz jednym z liderów politycznych nie legitymujących się obywatelstwem trizondalskim czy pięciopolskim. Bronisz dobrego imienia departamentu Sclavinii. Jak Jan Dmowski y Potocki, były prezydent Rzeczpospolitej ocenia projekt wspólnego państwa, które wiadomo powszechnie jak skończyło.
Jan D-P: Oceniam krótko, by nie budzić starych niesnasek (gdzieniegdzie wciąż kontynuowanych): Tak w realu, jak i w wirtualu nie powinno się łączyć dwóch państw, w których obywatele mają jakże odmienne poglądy na kwestie gospodarcze czy politykę społeczną.
Przegląd Polityczny: Skupmy się zatem na grudniu 2010 roku. Dziś, dwa lata po tych wydarzeniach możesz pokusić się o rzetelne streszczenie wydarzeń, które zakończyły istnienie Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu i dały początek, powszechnie określanej "secesyjną" ale niepodległej II Rzeczpospolitej Sclavińskiej. Kwestie agresywnej polityki Frontu Prawicy, fałszywych kont Twojego wirtualnego ojca, Emila Potockiego do dziś budzą kontrowersje i zapewne już na zawsze staną się przysłowiową "rysą na szkle" w stosunkach między Sclavińczykami, a Trizondalczykami.
Jan D-P: Zawsze bedę bronił imienia Emila Potockiego. Nigdy nie zostały przedstawione rzekome dowody na multi konta, proces zakończył się uniewinnieniem, więc na dobrą sprawę nie rozumiem o co chodzi. Również mnie szkaluje się dalej w niektórych kręgach, nie należy zapominać, że stałem ramie w ramie z Emilem i stać będę. Prowadziłem Front Prawicy i prowadziłbym go jeszcze raz - jest tylko parę nieznacznych zmian, które bym podjął. Efekt secesji był nieunikniony w państwie w którym narastała wzajemna niechęć dwóch tak silnie polaryzujących ze sobą narodowości. I nie wybielam ani siebie, ani mojego ojca. Prowadziliśmy ostrą politykę, ale ta polityka była skutkiem i odpowiedzią na prowokacje drugiej strony.
Przegląd Polityczny: Janie z perspektywy czasu jak oceniasz to co stało się ze Sclavinią po ogłoszeniu niepodległości? II Rzeczpospolita Sclavińska i Królestwo Sclavinii, które miało w pełni niepodległe przetrwać wiele lat upadło w wyniku konfliktów, zapaści aktywności oraz ogólnej nagonce mikroświata na tzw. "kult Emila".
Jan D-P: To co stało się ze Sclavinią po ogłoszeniu niepodległości smuci mnie tak samo jak to, co stalo się z Trizondalem. Nie mogę tego ocenić pozytywnie, ale nie jestem pewien, czy było to winą secesji. Ogólny marazm i powolne zmierzanie ku końcowi nie są tylko i wyłącznie domeną Sclavinii. To ogólnie domena wirtualnych mikronacji w dzisiejszych czasach. W 2007, gdy zaczynałem, praktycznie wszystko było kwestią wyobraźni. Dzisiaj, 5 lat później, niemalże graniczącym z cudem jest znalezienie nowych mieszkańców, których jedynym zainteresowaniem nie są gry wideo i którzy chcieliby zamieszkać w wirtualnym państwie, gdzie wciąż wszystko trzeba sobie wyobrażać, nic nie jest podane "na tacy".
Przegląd Polityczny: Królestwo Sclavinii po roku od powrotu w granice Księstwa Sarmacji zaczyna odżywać. Konstytuanta składa się z ambitnych Sclavińczyków nowego pokolenia wspartych doświadczonymi byłymi prezydentami Rzeczpospolitej. Janie śledzisz to co obecnie dzieje się w Twojej wirtualnej Ojczyźnie?
Jan D-P: Raz na jakiś czas zaglądam, jednak w ciągu ostatniego roku przeprowadzałem się spowrotem do Polski a następnie do innego miasta - pochłania mnie życie realne. Pozostaje mi trzymać kciuki i życzyć jak najlepiej, bo niestety napływ nowych mieszkańców i ich aktywność to ściśle powiązane ze sobą sinusoidy.
Przegląd Polityczny: Czy Jan Dmowski y Potocki rozważa powrót do aktywnego życia w Królestwie Sclavinii?
Jan D-P: Całym sercem chciałbym, jednak nie jestem w stanie dawać żadnych deklaracji w kierunku tego - po prostu muszę na pierwszym miejscu stawiać życie realne.
Przegląd Polityczny: Dziękujemy za udzielenie wywiadu dla Przeglądu Politycznego. Wierzymy, że przyczyni się on do podniesienia aktywności Królestwa Sclavinii, które być może oparte o nowe postaci nie zapomni nigdy o tych, którzy poświęcali czas w przeszłości na budowę pięknej i jakże skomplikowanej historii narodu sclavińskiego! Dziękujemy!
Jan D-P: Również dziękuję, serdecznie pozdrawiam wszystkich mieszkańców Sclavinii!
Komentarz redakcji: Prywatnie udało się ustalić redakcji Przeglądu Politycznego, że Jan Dmowski y Potocki już w najbliższy weekend odwiedzi Królestwo Sclavinii. Wierzymy, że jeden z najwybitniejszych Sclavińczyków nie zawiedzie mieszkańców Królestwa Sclavinii i przyjedzie do Miasta Stołecznego Eldorat!
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr II Grzegorz, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Fryderyk von Hohenzollern, Goglez Pajzano, Jeremiasz Winchester, Andrzej Swarzewski, Sebastian de Alwernia, Tomasz Sokołowicz, Vladimir von Hochenhaüser, Karolina Aleksandra, Ignacy Urban de Ruth, Szymon Chojnacki de Ruth.
Komentarze
Marcin Sokołowicz-Iwanowicz
Wzajemna niechęć dwóch narodowości? Sclavińczyków nie było w RSiT długi czas, wreszcie się pojawili i zamiast stwierdzić spokojnie: "Słuchajcie, ta unia nie ma sensu, rozwiążmy ją", Trizondal dostał brudnym glanem po twarzy w postaci żałośnie przeprowadzonej secesji. Nie chcę tu zaczynać nowego konfliktu, ale nie zakłamujcie historii.
Permalink
Guedes de Lima
"Sclavińczyków nie było w RSiT długi czas" - to akurat przesada, bo Sclavińczycy byli, tylko w zdecydowanej mniejszości, bo większość albo wyjechała albo zakończyła wirtualne życie, rezygnując z różnych powodów.
Odpowiedz Permalink
Marcin Sokołowicz-Iwanowicz
Nie zmienia to faktu, że tych najważniejszych nie było, a gdy się już pojawili, siłą odłączyli Sclavinię od RSiT, mając gdzieś Trizondalczyków i unitarystów. Żałosne jest też to, że najpierw probówali przejąć władzę, ale gdy obywatele nie nabrali się na całą tę szopkę z Frontem Prawicy, przeszli do "rękoczynów". Smutne, ale prawdziwe.
Permalink
Guedes de Lima
No i chciałem jeszcze tylko sprostować, że słowa "nie zakłamujcie historii" brzmią bardzo niefortunnie. Redakcja Przeglądu Politycznego nie ponosi odpowiedzialności za zdanie osób z którymi przeprowadzamy wywiad. Gazeta jest apolityczna i nie zajmuje stanowiska w tej sprawie. :)
Odpowiedz Permalink
Marcin Sokołowicz-Iwanowicz
Właściwie moje słowa skierowane były do Jana i innych, którym całkowite wybielenie Emila i jego współtowarzyszy z Frontu Prawicy, a potem "niepodległej" Sclavinii, byłoby na rękę. Jeżeli poczułeś się adresatem tych słów, przepraszam.
Permalink
Tomasz Sokołowicz
Lubię ciekawy flejm, ale powiem jedną sprawę - to, że to były klony, udowodniono, i proszę nie mówić, że zgodne IP dla 10 osób jest zbiegiem okoliczności.
Permalink
Guedes de Lima
Nie mnie to oceniać. Z racji obecnie pełnionej funkcji nie mam zamiaru się włączać w dyskusję dot. rozpadu RSiT. Natomiast przyznam, że zależało mi po tak długim czasie opublikować wywiad z jednym z dwóch czołowych postaci, które przyczyniły się do powstania secesyjnej Sclavinii. To cenna lektura wg mnie. :)
Odpowiedz Permalink
Marcel Hans
Ja ze swojej strony dodam, że "narastająca niechęć dwóch narodów" to nieprawda. Po pierwsze secesji dokonały trzy osoby: Emil Potocki, Jan Dmowski y Potocki oraz Bartek de Lima i to oni się podpisali pod aktem secesji. Natomiast żaden Trizondalczyk nie miał nic przeciwko Sclavińczykom i niechęci etnicznej nigdy nie było. Była niechęć do tworzenia klonów, do Emila.

Co do klonów, to więcej było tych wątpliwości Tomku. Z resztą Emil się przyznał, że posiadał klony, które założył "dla beki", ale to też klony i też przestępstwo.
Permalink
Tomasz Sokołowicz
Ocenić suchych faktów raczej nie da się :D
Jeżeli sądzisz, że podrobiłem wpisy w bazach to ok.
Permalink
Marcel Hans
Nie, nie zrozumieliśmy się Tomku. Ja Ci wierzę w tym w 100%. Ale Emil tłumaczył się jakimiś realnymi znajomymi, ale powiązania jednego konta nie umiał wytłumaczyć (kiedyś pisałem o tym już).
Permalink
Guedes de Lima
Przydałoby się zatem namówić do wywiadu samego Emila Potockiego. Pewnie jego spojrzenie dolałoby oliwy do ognia z czego ja (jako redaktor Przeglądu) byłbym niezwykle zadowolony! :)
Odpowiedz Permalink
Marcin Sokołowicz-Iwanowicz
A może lepiej przeprowadzić wywiad z kimś po drugiej stronie barykady?
Permalink
Marcel Hans
No akurat Emil nam nic nowego nie powie, bo miał pół roku by wygłaszać swoje hasła, wiele z nich jest do dziś zapisanych w internecie.
Permalink
Tomasz Sokołowicz
Marcelu, mówiłem to do Guedesa, prawie jednocześnie napisaliśmy ;)
Permalink
Karolina Aleksandra
Cytuję:
Z resztą Emil się przyznał, że posiadał klony, które założył "dla beki", ale to też klony i też przestępstwo.
Nie bagatelizowałabym tej sprawy. W pewnym momencie prawie szykował się pozew do sądu sarmackiego za te klony "dla beki", które chodziły po forum i obrażały ludzi - za czasów, gdy RSiT jeszcze była pod berłem Księcia Sarmacji.

Co do secesji, Sclavińczyków w niepodległej RSiT było niewielu, więc nie dziwię się, że tę secesję odebrano (słusznie zresztą) jako zdradę unii i Trizondalu. Zresztą, sama zdrada - cóż, to mikroświat, bywa. Jeśli Sclavinia nie mogła powiedzieć w inny sposób, że unia nie ma sensu, to cóż, ich wybór. Niemniej, najgorsze jest to, że Sclavinia Emila oderwała się od Trizondalu tylko po to, aby skonać w samotności. Zresztą, litości, w tej Sclavinii ludzie cały czas pisali, jaki to Trizondal nie jest zły. Dlatego też - przede wszystkim - wydaje mi się, że Emil nie kierował się interesem narodowym, a raczej prywatnym. Być może się mylę. Ale w takim razie jego zniknięcie nie pomaga w zaprzeczeniu tej opinii. ;)
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Nie generalizowałbym, gdyż Sclavińczyków w Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu nie było tak mało. Były momenty, gdzie pod koniec wspólnej Rzeczpospolitej było Nas na prawdę sporo. Działalność Frontu Prawicy również nie była określana na początku jako "zbrodnicza". Nie jest prawdą też, że ludzie cały czas pisali jaki to Trizondal jest zły, gdyż po moim powrocie i objęciu funkcji Konsula ta sytuacja zaczęła ulegać zmianie i zaczęły Nas akceptować z powrotem wszystkie mikronacje (również Księstwo Sarmacji). Natomiast z resztą argumentów nie dyskutuję. :-)
Odpowiedz Permalink
Marcel Hans
Co do liczby Sclavińczyków, to ja pamiętam Ciebie, Emila, Jana i Mustafę. Aczkolwiek chciałbym przypomnieć, że nie chodzi tu tylko o liczbę, ale także o zaangażowanie w rozwój chociażby samej Sclavinii w ramach RSiT: stan na listopad 2010 - http://rsit.trizondal.org/viewforum.php?f=11. Jak widać miasta leżały odłogiem, jedynie Krzysiu Poland coś robił w Nowym Eldoracie. Więc ten nagły rozkwit umiłowania do Małej Ojczyzny był pretekstem a nie przyczyną bezprawnej secesji.
Co się tyczy Frontu Prawicy, zauważmy, że to nie działalność statutowa tej organizacji była zbrodnicza czy niemoralna, a zachowanie niektórych (większości) jego członków. Liczne ataki personalne, porównywanie do Stalina, obraźliwe obrazki, składanie aktów prawnych w złej wierze (za to ostatnie zapadł wyrok!), brak reakcji władz Frontu i ciche przyzwolenie na to, aż wreszcie bezprawna secesja podpisana przez 3 (wcześniej wymienione) osoby. Trudno tutaj także mówić o słowie "początek", gdyż do tego wszystkiego doszło w ciągu 3-4 tygodni.

Jest prawdą, że ludzie przez cały czas istnienia Sclavinii (tj. dni do ucieczki Emila, bo oficjalna abdykacja to nie była przecież!) wyrażali się źle o Trizondalu. Na stronie Sclavnii były kłamliwe informacje o jakiś utopiach i ucieczkach Trizondalczyków do Sclavinii (życie to wyśmiało i obecnie mamy Sclavińczyków w Trizondalu). Po Twoim objęciu funkcji Konsula faktycznie przestano pisać 100 postów obrażających mnie i Marcina - to prawda, prawda, że starano się coś zrobić. Jeśli jednak przeanalizujemy historię niepodległej Sclavinii nr. 2 to zobaczymy, że był to okres krótki, a przemiana niecałkowita.

A ja bym chciał Guedesie byś na łamach Przeglądu dopuścił do dyskusji i dał wypowiedzieć się nie tylko Sclavińczykom, ale i wszystkim innym pamiętającym tamte czasy. Wreszcie pozwól wypowiedzieć się osobom całkowicie obiektywnym: czy to Kanclerzowi Sarmacji - Karolinie, czy to JE de Brolle, czy to innym osobom, które obserwowały to wszystko.
Permalink
Guedes de Lima
"Co do liczby Sclavińczyków, to ja pamiętam Ciebie, Emila, Jana i Mustafę." Pedro Cavalairo, Marek Janiszewski, Bartek de Lima, Michał August Staropodlaski, Emil, Janek, Mustafa i Jakub el Emver. Link jest nieaktualny, bo przecież część postów zniknęła i działo się pod koniec dużo w departamencie Sclavińskim. Jastrzębiec funkcjonował wzorowo, nowa mapa, itd. Teatr i Filharmonia odżyły.

"A ja bym chciał Guedesie byś na łamach Przeglądu dopuścił do dyskusji i dał wypowiedzieć się nie tylko Sclavińczykom, ale i wszystkim innym pamiętającym tamte czasy. Wreszcie pozwól wypowiedzieć się osobom całkowicie obiektywnym: czy to Kanclerzowi Sarmacji - Karolinie, czy to JE de Brolle, czy to innym osobom, które obserwowały to wszystko."

Do tej pory w internecie od upadku secesyjnej Sclavinii wypowiadali się wszyscy zainteresowani prócz właśnie liderów Frontu Prawicy. Powstało wiele artykułów Twojego autorstwa i większość już to skomentowała. Tak na prawdę nie skomentowali jeszcze Ci przez których mieliśmy to zamieszanie. :)
Odpowiedz Permalink
Marcin Sokołowicz-Iwanowicz
Ależ Emil już skomentował. Dopóki istniała "niepodległa" Sclavinia na swoim blogu (lub w jakieś gazecie, nie pamiętam dokładnie) wypisywał różne przemyślenia, obrażał wszystkich, którzy byli przeciwko niemu lub nie chcieli uznać Sclavinii.
Permalink
Guedes de Lima
Chodziło mi o komentarz do całej sytuacji z perspektywy dzisiejszej. Po takim okresie z mojego punktu widzenia cenną lekturą jest wywiad z Janem Dmowskim y Potockim i uważam, że podobnie ciekawą lekturą byłby wywiad z Emilem Potockim. To jakie już przedstawiają poglądy i jakie mają spojrzenie na tą sprawę to już nie mnie oceniać.
Odpowiedz Permalink
Marcel Hans
Nie pamiętam by Marek Janiszewski, Pedro Cavalairo, Jakub el Emver byli na forum RSiT i czy aktywnie się tam udzielali, szczerze mówiąc to sam bym powiedział, że nie (może poza tym pierwszym), ale tutaj trzeba by zapytać też innych. Michał jeszcze - prawda. Ale zobacz o jakim okresie czasu mówimy: 21 dni funkcjonowania departamentu na dwa lata (to też przesada, bo wiadomo były też lepsze okresy)- o to mi chodzi.

Ale ja mówię o Przeglądzie teraz, nie o internecie. W końcu nie wszyscy czytelnicy Przeglądu znają i drugą stronę. Ja na przykład widzę pierwszy raz wypowiedź osoby całkowicie obiektywnej w tej sprawie: Karoliny. Swego czasu w prawdzie pokusił się o ocenę JE de Brolle, ale to jako część większego artykułu.

Warto by też porozmawiać czy to z Robertem Dąbskim czy Mustafą, czy nawet Miotke, bo to byli też obywatele tamtej Sclavinii, ciekawe, jak oni to pamiętają.
Permalink
Guedes de Lima
Robert Dąbski udzielał wywiadu w Prawdzie. Mustafa udzielał wywiadu w Przeglądzie, a Miotke tak na prawdę to człowiek nie z mojej bajki i jego opinia przyznam szczerze jest tutaj mało znacząca (wg mnie). Faktycznie Marcelu, jeżeli tylko Kanclerz Sarmacji się zgodzi to przeprowadzę z Nią wywiad i nie omieszkam również poruszyć kwestii secesji. :)
Odpowiedz Permalink
Marcin Sokołowicz-Iwanowicz
Nie przypominam sobie Marka Janiszewskiego czy Pedro Cavalairo, choć nie jestem pewien czy faktycznie ich w RSiT nie było, czy też mam taką krótką pamięć.
Mówiąc szczerze to śmiem wątpić czy wywiad z Janem Dmowskim jest taki wartościowy. W czasach RSiT też był Prezydentem i zniknął na cały miesiąc, paraliżując kraj. No ale oczywiście gdy trzeba było wyrwać Sclavinię z rąk "trizondalskich oprawców", stanął na wysokości zadania. Teraz wyrasta na tego sumiennego i sprawiedliwego.

Podejrzewam, że wywiad z Emilem wyglądałby dokładnie tak samo. Cóż, to już takie charaktery, które nie potrafią przyznać się do błędu.
Permalink
Marcel Hans
Ale Miotke budował Sclavinię przez większość czasu jej istnienia (tj. II Sclavinii)! To tak jakby robić reportaż o Polsce i pominąć informacje o władzach w kraju. Takich osób jest więcej.
Co do wywiadu z Janem, miło, że go przeprowadziłeś. Jednak on nie wyjaśnia, dlaczego Sclavinia została porzucona w ostatnich dniach swojej niepodległości przez wszystkich dawnych mieszkańców.

Tak więc, był to wywiad - rozmowa przy kawie dwóch znajomych, a nie "pod ostrzałem pytań". Oczywiście i jeden i drugi typ wywiadów jest potrzebny. Ale jeśli mamy taki temat to warto o większą dociekliwość. Warto o zapytanie, jak wyjaśnić 10 takich samych adresów IP, warto zapytać, dlaczego zdecydowano się na drogę bezprawną. Warto zapytać, dlaczego tylko 3 osoby podpisały się pod aktem secesji.

Na wywiad z Kanclerzem się cieszę oczywiście i dziękuję.
Permalink
Guedes de Lima
Nie twierdzę, że porażali aktywnością ale sam osobiście ściągałem Marka Janiszewskiego, Jakuba el Emvera i Pedro Cavalairo na terytorium wspólnej Rzeczpospolitej. Mniejsza jednak z tym, to mało istotne. Postaram się zachęcić Jana do odpowiedzi na komentarze, które tutaj się pojawiły i udzielenia części drugiej wywiadu. :)
Odpowiedz Permalink
Marcel Hans
No tak, ale samo zarejestrowanie na forum i napisanie kilku postów nie wystarczy by stawiać tezę, że Sclavińczyków było naprawdę wielu.
Permalink
Guedes de Lima
Byli, udzielali się w miarę możliwości. Nie rozumiem po co zatem negować ich obecność. Pojawiali się sporadycznie ale jednak komentowali (pomijając to, że za moimi gorącymi namowami) ale jednak. A jeśli chodzi o Miotkę, to ja na prawdę nie wiem kim on był w secesyjnej Sclavinii? Nie znałem ludzi, a raczej znałem ich ówczesne nazwiska jak Borgia, Savoia, Raznatovic, Branicki, ale tak na prawdę do dziś nie wiem kto był kto. :)
Odpowiedz Permalink
Marcel Hans
Nie neguję, po prostu nie pamiętam i podkreślam, że warto ujmować tutaj osoby aktywne. Nie jesteśmy (obaj) w stanie stwierdzić na ile były to aktywne osoby itd. gdyż brak nam danych na ten temat. Pamięć bywa zawodna.

W secesyjnej Sclavinii był kanclerzem (chyba nazwa urzędu się nie zmieniała?) i nazywał się Borgia właśnie, pracował nad stroną Sclavinii i chyba on był nawet właścicielem serwera (przynajmniej na początku). Także była to ważna osoba w Sclavinii.

Widzisz by wyjaśnić wszystkie aspekty sprawy trzeba by odnaleźć kilka tamtych osób i przeprowadzić z nimi rozmowy, było to ponad 30 osób. Wiele z tych osób stanowiło ówczesną elitę Republiki/Królestwa Sclavinii.
Permalink
Marcel Hans
Tak, jak na forum Trizondalu stwierdził Marcin, nie warto chyba rozgrzebywać tej historii bardziej, bo takie dyskutowanie nie doprowadzi już do niczego nowego. Kolejne wywiady będą ciekawe i razem z tym, co już na ten temat powstało stworzą całość. A ktoś zainteresowany sprawą oceni.
Permalink
Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni
Już została "rozgrzebana" i przy każdej okazji będzie wywoływać takie emocje.
Odpowiedz Permalink
Guedes de Lima
Uważam, że "rozgrzebywanie" nie wywołuje już takich emocji jak kiedyś i dziś możemy spokojnie dyskutować, debatować i budować tym samym aktywność. Powyższa dyskusja jest dowodem na to. :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.