Goniec Czarnoleski, Ignacy Urban de Ruth, 17.06.2013 r. o 16:33
Pieniądz mikronacyjny w społeczeństwie.

vBgS7uyc.jpg
W świetle niedawnych wydarzeń modna jest dyskusja o pieniądzu. W jakim stopniu, po jakim przeliczniku przenieść majątki do nowego systemu? Czy dokonać denominacji, podcięcia majątków, czy po prostu ich zmniejszenia?

W dyskusjach poruszających powyższe tematy bardzo istotnym zagadnieniem jest pieniądz. Różne jest bowiem do niego podejście, a stąd biorą się dalsze różnice w sporach o majątki. W niniejszej pracy spróbuję pochylić się nad istotą pieniądza w świecie wirtualnym.

3N20837Z.png

Ogólnie o pieniądzu
Pieniądz mikronacyjny jest przedmiotem bardzo specyficznym z uwagi na jego naturę. Nie mamy bowiem żadnej jego namacalnej, materialnej formy. Jest to w stu procentach pieniądz elektroniczny – skryptualny wpis bazy danych, nic ponadto. Co więcej – pieniądz mikronacyjny nie tylko (jak jego realny odpowiednik) nie ma wartości materialnej, co nie ma w ogóle żadnej wartości i pokrycia. Nie stoi za nim ani kruszec w nim zawarty, ani umieszczona gdzieś rezerwa, a bardzo często nawet nie faktyczne działanie, praca, usługa.

I do sedna
Obecnie wielu mikronautów uważa pieniądz za realny miernik ich faktycznego zaangażowania w życie państwa, jego rozwój, aktywność. Stoją na stanowisku, że kto posiada więcej na swoim wirtualnym koncie, ten więcej dla kraju i jego aktywności zrobił, ten poświęcił swojej mikronacji więcej czasu itd. analogicznie. Pogląd ten jest jednak błędny – bowiem różne państwa inaczej prowadzą swoją politykę pieniężną i inaczej pieniądzem dysponują.

Przykład porównawczy jest prosty – w Trizondalu obywatel może dostać pieniądze od każdego napisanego posta. W Sarmacji – od artykułu (do niedawna także od komentarza), ale w zależności od tego, czy wpis jest popularny, czy się współmieszkańcom podoba bądź przez codzienne naciskanie kilku przycisków. Wspólne dla obu tych wirtualnych państw jest jedynie możliwość zarobku za świadczoną usługę, bądź uzyskanie pieniędzy w formie nagrody. Pomińmy jednak ten jeden – „pozasytemowy” – aspekt i rozważmy te poróżnione. Z punktu widzenia państwa internetowego – najbardziej pożądaną wartością jest aktywność (na odpowiednim poziomie). W Trizondalu zarabiamy za każdą aktywność, choćbyśmy napisali najbanalniejszy post z możliwych. Państwo stawia tam na aktywność forumową, chcąc zbudować ją za wszelką cenę, nie bacząc nawet na poziom. W Sarmacji w procesie twórczym potrzeba pomysłu, by podbić publikę i otrzymać zarobek. W tej gestii księstwo poradziło sobie znakomicie. Jednak jego mieszkańcy mają też alternatywę – mogą (pozbywając się konieczności kreatywnego myślenia) kilka razy dziennie klikać w odpowiednie przyciski – kreując rzecz jasna pieniądz i przeznaczając na mikronację czas.

W tym momencie musimy sobie odpowiedzieć, czy taka aktywność jest tą pożądaną przez v-państwo, stojącą na wysokim poziomie? Oczywiście nie jest – zarobione w ten sposób pieniądze to wskaźnik aktywności w klikaniu, a nie w budowie kraju. Zresztą – z nagradzaniem tej słusznej aktywności mikronacje radzą sobie całkiem inaczej. Powołując się znów na w/w państwa: Sarmacja przyznaje tytuły i buduje narracyjną hierarchię społeczną, Trizondal rozdaje ordery.

Wniosek: Pieniądz mikronacyjny nie jest wyznacznikiem rozwojowego zaangażowania w zabawę. . Czym więc ten pieniądz jest? Odpowiedź nakreśli nam się, gdy powrócimy do sytuacji wyboru między kreatywnym pisaniem a bezmyślnym klikaniem. Otóż – płacenie za aktywność twórczą jest jasne. Chodzi o zachęcenia do pisania, rysowania, malowania, śpiewania – kreowania przestrzeni mikronacji, o docenienie i zapewnienie „zdolności systemowych”. I do tej roli, aktywatora i pobudzacza, jako jedynie efektywnej i oczekiwanej, powinniśmy postrzeganie pieniądza mikronacyjnego sprowadzić. Do roli.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 511,00 lt
Ten artykuł lubią: Krzysztof Kura, Henryk Leszczyński, P.N.W, Akrypa Rabotowicz von Primisz, Karolina Aleksandra, Rihanna Aureliuš-Sedrovski.
Komentarze
Kedar via Margończyk
Czegoś tu brakuje. Autorka porusza tylko motyw czym nie jest pieniądz mikronacyjny i nie próbuje sama go zdefiniować albo ucięło ten art
Cytuję:
I do tej roli, aktywatora i pobudzacza, jako jedynie efektywnej i oczekiwanej, powinniśmy postrzeganie pieniądza mikronacyjnego sprowadzić. Do roli.
Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Właśnie to, co Pan zacytował, jest sednem i sensem tego tekstu. Artykuł ma na celu głównie wskazanie na rolę, jaką ma odgrywać pieniądz mikronacyjny. Stąd - faktycznie - głównie negacja. Negacja pojmowania pieniądza mikronacyjnego w realnym kontekście. Ale w konkluzji jest znaczące i konkretne wskazanie - pieniądz nie jest tutaj (w mikronacji) żadnym wskaźnikiem - to tylko aktywator spełniający rolę w społeczeństwie.
Odpowiedz Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
Nie mogą wam szanowna towarzyszko dać serca za artykuł, bo już nie mogłem kolejnego artykułu o kasie czytać :P Komentarz krótszy więc się udało ;)
Permalink
Kedar via Margończyk
Założenia Wielmożnej szybko zweryfikowało życie. Wczoraj dwóch mieszkańców zahandlowało instytucją. Niech Wielmożna zgadnie co było środkiem wymiany ? W czym wyrażono wartość tego co sprzedano ?
Tak pieniądz wirtualny spełnia uniwersalne funkcje jak i pieniądz realny.
Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
O przepraszam, co prawda nie siedzę w głowie PTRa, ale jak na mój gust to ten "handel" miał intencje właśnie aktywizacyjną. Młody mieszkaniec, któremu coś nie wychodzi dobry start tutaj, został zachęcony do dalszych prób poprzez odkupienie za większą kwotą instytucji niż sprzedający się spodziewał :)
Permalink
Henryk Leszczyński
ale tu punkt dla mar. kedara. libert pozwolił, być może, utrzymać mieszkańca.

ale my chyba działamy na nieco większym poziomie ogólności.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof Kura
Tak, zachęciło to mnie do dalszego działania :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.