Goniec Czarnoleski, Henryk Leszczyński, 31.10.2013 r. o 00:45
Korab-Kaku: Jako książę będę wiatraczkiem, który dmucha w żagiel

vBgS7uyc.jpg
- Chciałbym, byśmy ruszyli z miejsca, na którym zabetonowaliśmy się parę lat temu - mówi o swoim starcie w Wolnej Elekcji Misza kaw. Korab-Kaku, urzędujący kanclerz. - Każdy polityk powinien mieć swój skarb. Dla mnie tym skarbem byliby Obywatele - dodaje.

Henryk Leszczyński: Po co jednemu z najstarszych stażem Sarmatów awantura o tron?
Misza kaw. Korab-Kaku: Całe szczęście na tym etapie kampania elekcyjna opiera się na spokojnym prezentowaniu wizji i pomysłów. To cieszy, bo nie odrywa mnie od pracy w Radzie Ministrów. Podchodzę do elekcji z jednej strony z należną jej powagą, z drugiej z pewnym dystansem, wiedząc doskonale, z jakim nakładem pracy wiązałby się wybór. To zapewne byłoby moje największe wyzwanie w Księstwie, a różne funkcje pełniłem. Wynika to z tego, że chciałbym byśmy ruszyli z miejsca, na którym zabetonowaliśmy się parę lat temu. Jak mi się wydaje alternatywa mojej osoby byłaby cenna chociażby ze względu na doświadczenie. Program, który powoli zarysowuję, zawiera wiele punktów, a nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek po wyborze zrobił mniej, niż obiecałem.

Ale gdzie jest ta wizja, którą ma Poważany Pan na myśli? Możemy się spodziewać czegoś w rodzaju wizjonerstwa Piotra II Grzegorza?
Piotr II Grzegorz miał wiele ciekawych, nieszablonowych pomysłów, co mi się podobało. Czyniło to Księstwo atrakcyjniejszym miejscem i o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Nikt nie miałby chyba nic przeciwko, by brać z poprzedników to, co dobre, ucząc się na ich błędach. A przynajmniej ja bym nie miał.
Wizja to przede wszystkim wyobrażenie, jakiemu celowi nasza praca służy. Ważne, by widzieć w niej sens i cieszyć się wspólnie z innymi z jej efektów. Ale czasem również ją korygować. Każdy powinien mieć taki swój skarb, którym będzie się na danej funkcji zajmował i troszczył. I tu odpowiadam wprost, że dla mnie tym skarbem byliby Obywatele. A największą przyjemnością pomoc Książęcym Siłom Zbrojnym w staniu się motorem napędowym Sarmacji.
Przystopujmy również z narzucaniem swoich wizji. Jestem zdania, że to sterem powinien być Sejm i Rada Ministrów, ja mógłbym być wiatraczkiem, który w żagiel czasem lekko podmucha, a osobom na pokładzie w upalnym dniu da trochę przyjemności. Obywatele muszą wiedzieć, że są za Sarmację przede wszystkim odpowiedzialni.

W swoim programie pisał Poważany Pan: "Cele i ambicje Księstwa Sarmacji od dłuższego czasu pozostają niesprecyzowane Powinniśmy posiadać śmiałe, ambitne plany. Kusząca wizja to także nadzieja, a nadzieja to większa energia". Mam rozumieć, że to są ogólne stwierdzenia i nie kryje się za tym wielki książęcy program społeczny w rodzaju khandowego uspołecznościowienia Sarmacji?
Nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie powiedzieć mi, do czego Sarmacja dąży, albo jakie są jej cele na rok 2014, 2015? W zasadzie absorbują nas dyskusje ustrojowe, a wiele istotnych aspektów jakoś pomijamy. Chciałbym, by Narodowy Plan Rozwoju zakładał sukcesywny wzrost liczby obywateli, a całą resztę, która do tego będzie dążyć, mam nadzieję, że uda się ponadpartyjnie i z moim skromnym udziałem wypracować.

Po co kadencyjność, za którą się Poważany Pan opowiada, przecież książęta nie są kadencyjni? Może nie bawmy się w półśrodki, wprowadźmy urząd prezydenta.
Kadencyjność przepadła w referendum i tego tematu w najbliższym czasie nie ma. Oczywiście mógłbym mówić o jej różnych zaletach... ale w przypadku wygranej elekcji zapowiedziałem abdykację do dziewięciu miesięcy z prostego powodu: o wiele szybciej zrealizuję to, co zaproponuję, mając na to określony czas, aniżeli mając ten czas do kiedy zechcę. A że uważam dynamikę za rzecz pożądaną, to postąpiłbym niewłaściwie z jednej strony podkreślając jej istotę, a z drugiej robiąc coś odwrotnego.

Jakie będą pańskie pierwsze decyzje jako księcia, jakie są w Sarmacji najbardziej palące problemy do rozwiązania?
Pierwszą decyzją byłby wybór terminu uroczystości, na której nadane zostałyby wsie, z uwagi na dość długą przerwę. Chodzi tu w pierwszej kolejności o młodszych stażem mieszkańców i zapowiedź częstszych nadań dla tej grupy. A jednocześnie zbiegłoby się to w czasie z ogłoszeniem dokładnego planu na najbliższe miesiące sprawowania urzędu.
Co do palących problemów wydaje mi się, że aż tak wiele ich nie ma. Bardziej są rzeczy które mogłyby działać lepiej lub zdecydowanie lepiej. Zbyt długo jedziemy w pewnych sprawach na pierwszym biegu i warto by naprawić sprzęgło. Oczywiście mógłbym powymieniać szereg takich defekcików, i znalazły się one w moim programie. Tyle tylko, że robienie reform na hura, bez żadnej konsultacji i współpracy z Radą Ministrów, przyniosłoby więcej szkód niż korzyści. To, co jest w 100% w rękach Księcia to KSZ i tym, jak wcześniej mówiłem, z chęcią bym się zajął, tyle że to nie jest problem, a nieoszlifowany diament.

Nie ma wiele palących problemów? A kwicząca polityka partyjna, a nowi obywatele, których znów ostatnio jakby mniej? One może jeszcze nie palą, ale łatwiej gasić chyba żar niż żywy ogień.

Problem przyrostu obywateli mamy od lat, partii politycznych od paru miesięcy (choć cyklicznie). Pan redaktor się dziwi, a ja nieraz słyszałem, że w danej kwestii jest "zajebiście" i do czego ja się przypierniczam. Pan redaktor ma oczywiście rację, to są problemy mające złożone przyczyny. I do ich rozwiązania potrzeba dopełniania się, szczególnie w przypadku polityki imigracyjno-obywatelskiej, Rady Ministrów i Urzędu Księcia. Jednego dnia tych problemów się niestety nie rozwiąże. Trzeba je zacząć rozwiązywać po kolei, systematycznie. Oczywiście to Sejm będzie decydował o rozwiązaniu większości z nich. Stąd tak ważne jest rozważne dobieranie słów przez kandydata, szczególnie jeśli chce być elastyczny i jednocześnie dotrzymywać obietnic. Książę oczywiście może, a czasem powinien proponować konkretne rozwiązania i to zamierzam czynić choćby w Narodowym Planie Rozwoju. Ale jeszcze raz podkreślam: Książę sam nie powinien Sarmacji "naprawiać", powinniśmy to zrobić wspólnie.

Kto stanowi pańskie zaplecze? Z jakich środowisk czerpałby Poważany Pan personalnie po objęciu tronu?
Książę oficjalnie czy nieoficjalnie zawsze będzie posiadał doradców. Zawsze lubiłem naradzać się z osobami mającymi odmienne poglądy. Wówczas jest ciekawa dyskusja, większa ilość pomysłów i niwelowanie tych złych. Dwór Książęcy liczyłby maksymalnie 2-3 osoby. Jeśli istniałby program stażowy dla młodych obywateli, to oczywiście z chęcią takie osoby na Dworze bym widział. Co do zaplecza kadrowego i ew. powołań na funkcje, na pewno nie zwracałbym się do nikogo z powodu przynależności politycznej, a raczej z racji doświadczenia, ambicji, pomysłowości i chęci. Nie śmiem nikomu proponować posad przed elekcją. Podsumowując wierzę, że na wiele osób mógłbym liczyć, a skóry na niedźwiedziu dzielić nie zamierzam.

Wierzy Poważany Pan w zwycięstwo?
Panie redaktorze, nie chcę zapeszać. Wierzę w Sarmację, w Sarmatki i Sarmatów. Wierzę, że wszyscy mają równe szanse. I niech zwycięży wizja najlepsza dla nas wszystkich.

W cyklu wywiadów na Wolną Elekcję rozmawialiśmy także z Tomaszem Ivowym mar. Hugo Pacem-Karakachanowem >>>
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
6 999,00 lt
Ten artykuł lubią: Piotr II Grzegorz, Krzysztof St. M. Kwazi, Tomasz Ivo Hugo, Kedar via Margończyk, Młynek Kawowy, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Krzysztof Kura, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Vladimir von Hochenhaüser, ppłk Alojzy Pupka-Bumbum, Adrian Jasiński, Michał Michaelus, Helwetyk Romański.
Komentarze
Młynek Kawowy
To jest interesujący pomysł na mitrę, z którym się fundamentalnie nie zgadzam. :) Ale niech mi będzie wolno zapytać: co ma Szanowny Kandydat na myśli, mówiąc o "miejscu, na którym zabetonowaliśmy się parę lat temu"?
Odpowiedz Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Cytuję:
Ale niech mi będzie wolno zapytać: co ma Szanowny Kandydat na myśli, mówiąc o "miejscu, na którym zabetonowaliśmy się parę lat temu"?
Porównanie Księstwa sprzed paru lat i w dniu dzisiejszym jeśli chodzi między innymi o liczbę obywateli, liczbę rejestracji. Z pominięciem spraw ustrojowych, w dużym skrócie.
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
jD6Akb7A.jpg
Odpowiedz Permalink
Adrian Jasiński
Towarzysz Korab-Kaku na Księcia!
Permalink
Vladimir von Hochenhaüser
wyrobicie się w jeden dzień z pięcioma wywiadami?
Odpowiedz Permalink
Henryk Leszczyński
@Michał Jerzy Hass. Kończę z bnt. Paczenko, rozmawiałem wstępnie z Andrzejem Swarzewskim, ale jakoś nie doszliśmy do konsensusu i nie czułem nacisku, żeby pogadać. więc tu chyba nie zdążymy.

Reszty nie przewidywałem, bo nie widziałem aktywności w kampanii prócz formalnego zgłoszenia kandydatury. Choć osobiście chętnie bym np. z p. Liberim pogadał jak socjolog z socjologiem.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.