Gazeta Wyborcza, Ivo Karakachanow, 13.11.2013 r. o 23:34
Księżna radzi. Część pierwsza.

bInsL8H7.png


Zapewne wielu z Was nie wie, jak zachować się na większych i mniejszych spotkaniach towarzyskich. Ba! Wiele jest takich osób, które nie potrafią odróżnić rodzajów owych spotkań. Potrzeba uściślenia pewnych kanonów i ram zachowań zachodzi niezależnie od tego, czy jesteś poinkorporacyjnym arystokratą który nie przechodząc poprzez wszystkie szczeble nadań nie miał okazji nabrać odpowiedniej ogłady w zakresie savoir-vivera, baronetem z łapanki, czy diukiem co przez snobizm komunizuje. Niezależnie od źródeł Twoich fopasów tekst ten, acz nie roszczący sonie pretensji do całościowego objęcia jakże ciekawych zagadnień, ma pomóc Ci w związku z planowaną przez Dwór JKM Tomasza Ivo Hugo intensyfikacją zabaw towarzyskich w gronie arystokracji i ludzi wystarczająco bogatych aby za owe zabawy zapłacić, czyli w związku z tak zwanym światowym życiem dworskim.

Zacznijmy od podstaw.

Część pierwsza
Odróżnianie rodzajów spotkań.


Kiedy jesteśmy na spotkaniu co do charakteru którego nie mamy wyraźnych wskazówek, albowiem zagubiliśmy zaproszenie warto ustalić gdzie właściwie jesteśmy. Warto też pamiętać o jednej z podstawowych zasad: Jeżeli nas wpuścili, znaczy, że mamy tu być, a jedzenie i trunki są darmowe.

Celem ustalenia co to za okazja należy zacząć od zadania sobie pytania: Czy rżną? Jeżeli odpowiedź jest zarazem twierdząca jak i osobowa, czyli pytanie równie dobrze mogłoby brzmieć: Kogo rżną? udzielamy sobie na nie odpowiedzi.

280px-Wappers_belgian_revolution.jpg

1. Rżną naszych bagnetami.
To nie bal! To rewolucja. Należy jak najszybciej ubrudzić dłonie sadzą i obedrzeć najbliższego kuchcika ze stroju służbowego czym prędzej uciec drzwiami dla służby. W wersji dla monarchistów konserwatywnych, nuworyszy i oficerów KSZ: Stanąć na stole pomiędzy foie de gras, a wysokimi kieliszkami z Chatou de Chatellou i wystrzelać magazynek rewolweru w stronę nacierającej ciżby.

2. Rżną się na stołach.
Spóźniliśmy się na imprezę. Należy jak najszybciej upić się szampanem, rozchełstać i dołączyć do zabawy. Uwaga! Warto zwrócić uwagę na synchronizację. Zbytnia trzeźwość nie będzie mile widziana. Dlatego doświadczeni arystokraci-bywalcy starają się zawsze chodzić odpowiednio wstawieni. Nie należy lekceważyć potrzeby bifora.

Jeżeli odpowiedź na pytanie Czy rżną? nie jest osobowa, trzeba się zastanowić Co lub też w co rżną?

1. Rżną w karty.
Trafiliśmy prawdopodobnie do jednej z bocznych sal klubowych gdzie dżentelmeni i finansiści w cygarowym dymie separują się od małżonek, aby w męskim gronie leniwie sącząc wódkę lub bimber (dream. wiskey) zająć tym czym dżentelmeni i finansiści zajmują się najlepiej: Nic nie robieniem. Nie jest w dobrym tonie zaczynanie spotkań od tego miejsca. Uciekamy tu w trakcie.

2. Rżną głupa.
Nareszcie wśród swoich! Trafiliśmy na właściwe miejsce spotkania.

Jeżeli sala jest duża, stoły pod ścianami i tańczą – znaczy że bal. Szukamy wzrokiem największej i najbrzydszej baby z wąsem i prosimy do tańca. Podczas piruetów po sali ustalamy gdzie siedzą młode panny i kawalerowie na wydaniu w towarzystwie już nietrzeźwych guwernantek. Da nam to strategiczną wiedzę którą później wykorzystamy w tym, w czym z racji urodzenia jesteśmy najlepsi: W znieprawianiu niewinnych panien i kawalerów na wydaniu.

Jeżeli jednak stoją stoły i jedzą znaczy że uczta. Zajmujemy miejsce jak najbliżej centrum sali (po bokach siedzą popłuczyny i baroneci). Żremy. Pijemy. Najprawdopodobniej tuż po północy rozpocznie się opisana wyżej procedura rżnięcia się. Czekamy cierpliwie na barszcz czerwony o północy. Uwaga! Wódką z piersiówki i kokainą dzielimy się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

raut_480x345.jpg

Jeżeli nie stoją stoły albo jakieś tylko ciastka na stołach, nie ma krzeseł i nie tańczą znaczy, że raut. Ten może się też odbywać na świeżym powietrzu. Raut jest nudny, chyba że jest akurat jakiś zapalony hodowca koni, np. doktor Kedar. Wtedy możemy przynajmniej nauczyć się czegoś nowego o prawie konstytucyjnym.



aOq33xE_700b.jpg

Mam nadzieję, że pierwsza część tego skromnego poradnika pomoże Wam w waszym arystokratycznym życiu. Czytelnicy z plebsu mogą zaś poczuć, iż choć przez chwilę obcowali ze światem bogatych i błękitnokrwistych. Cóż innego im pozostaje, skoro są zbyt biedni?
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
15 697,00 lt
Ten artykuł lubią: Katiuszyn Rewoluty Lepki, György Róni Karakachanow Jr, Fryderyk von Hohenzollern, Piotr II Grzegorz, Leszek Karakachanow Sr, Michaś Elżbieta II, Henryk Leszczyński, Krzysztof Czuguł-Chan, Młynek Kawowy, Tomasz Ivo Hugo, Timan Demollari, Michał Hodża Kiełbasa-Krakowski, Ivusia Buddusówna, Mateusz von Thorn-Chojnacki, Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Roland Heach-Romański, Tomasz Liberi, Jeremiasz Winchester, Paweł Szermiński, Karolina Aleksandra, P.N.W, Krzysztof von Thorn-Macak, Vladimir von Hochenhaüser, Leszek de Ruth, Markus Arped, Jan via Teutończyk.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
Piękne dzieło, czekaj na odpowir-edź. ale bez takiej finezji i zbytneh abstrakcji :)
Odpowiedz Permalink
Piotr II Grzegorz
Jeden z najzabawniejszych sarmackich teksów ever. Od czasu samochodów ludzi władzy tak się nie uśmiałem.
Odpowiedz Permalink
György Róni Karakachanow Jr
@Fryderyk, na co ty tu chcesz odpowiadać? Z czym polemizować?
Permalink
Leszek Karakachanow Sr
jw.
Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Odpowiedz Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
Wybitne!

>Komentarz z tantiemą< ;)
Permalink
Paweł Szermiński
miodzio
Permalink
Młynek Kawowy
A co jeżeli w danej sytuacji nie rżną?
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Jeżeli nie rżną znaczy, że to nie miejsce dla arystokraty.
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Kurde, nie dość, że jako Danuto-Jolanta masz opcje na teksty-samograje, to jeszcze już od pierwszego wydania poprzeczkę zawiesiłeś wysoko - pierwsza trójka najlepszych tekstów opublikowanych w Sarmacji. Pozostałe dwa miejsca na pudle na razie puste. Wyższy poziom abstrakcji. Wygrałeś Sarmację.
Odpowiedz Permalink
György Róni Karakachanow Jr
@Leszek, jak chcesz coś od Iva to wystarczy poprosić, a nie robić mu loda giganta, on ma męża!
Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Nie zapominajmy o bezach! Każda u nas impreza zaczyna się od beza. Mam nadzieję, że druga część będzie o tym.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof von Thorn-Macak
Zamiast bezów wolę bez ;)
Odpowiedz Permalink
Ivo Karakachanow
Stanowczo przesadzacie z komplementami:)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.