Park Stołeczny, Andrzej Fryderyk, 30.11.2013 r. o 16:42
Spojrzenie na Sarmację Beznadziejnym okiem

Chłód. Zbliżająca się zima to okres marznięcia i smutku. Jest to idealna pora by rozprawiać o beznadziejności wszystkiego... Ludzi i świata przede wszystkim. Jednak jako iż wątpię by to było właściwe miejsce na takie dywagacje zajmę się rzeczą bardziej przyjemną. Ponieważ w Księstwie Sarmacji zamieszkałem dokładnie 2 tygodnie temu - 16.11.13, to myślę że minęło już wystarczająco wiele czasu by sformułować sensowne przemyślenia na jego temat, ale na tyle niewiele, by wciąż być dość nową postacią w świecie mikronacji.


Być może zacznę od mniej ciekawej części, jednakże myślę że potrzebnej, aby przekaz artykułu był pełny, a mianowicie od krótkiej historii jak znalazłem się w Księstwie Sarmacji. Mimo iż - jak już wspomniałem - mieszkam tu ledwie od dwóch tygodni, to o dobrodziejstwach tej krainy słyszałem znacznie wcześniej, dzięki Karolinie. Niestety za przybliżoną datę nie ręczę, ale myślę, że było to około 3 lat temu. Już wtedy rozważałem możliwość zamieszkania na tych ziemiach, do czego wyżej wymieniona Sarmatka delikatnie zachęcała. Wygrały jednak myśli "nie, to nie dla mnie" i porzuciłem zamiar rejestracji w systemie. Dokładnego powodu niestety nie pamiętam, ale z tamtego czasu kojarzę dokładnie jedną rzecz - z jakiegoś powodu uświadczyłem wtedy wiele artykułów (bądź informacji na stronach) obrazujących miasta Sarmackie. Miały one formę obrazek - podpis. Byłem wtedy (i w sumie trochę wciąż jestem) sceptyczny wobec nich: niby nadaje to jakąś atmosferę, ale uważałem to nieco za pomieszanie światów i kompletnie nie przemawiało to do mnie. Wydaje mi się, że był to jeden z czynników, przez które uznałem, że to nie jest miejsce dla mnie, gdyż nie będę potrafić się wczuć w atmosferę, co zdawało się niezwykle ważne.

Jakiś czas temu Sarmacja zdecydowała się założyć kanał IRC w sieci MNet, obecnie przemianowaną na MizureNET. Jako iż pochodzę ze środowiska właśnie tej sieci, to fakt ten niesamowicie zmniejszył odległość pomiędzy mną a Księstwem Sarmacji. Nieraz widziałem niektóre nicki Sarmatów wchodzących na IRC, w związku z czym nawet pod tym względem społeczeństwo Sarmackie było mi mniej obce. Jakiś czas potem krąg znajomych Sarmatów powiększył się o Jakuba, który zdecydował się zamieszkać na tej ziemi. Stało się też tak, że w świecie nieco mniej realnym, acz zdecydowanie bardziej materialnym spotkałem kilku przedstawicieli tej pięknej krainy. Co prawda dopiero teraz byłem w stanie powiązać ich z nazwiskami sarmackimi, ale miałem okazję wtedy posłuchać, jak wygląda spotkanie Sarmatów. W sumie ciekawe, czy ktokolwiek z osób, które widziałem domyśli się, że to o nią chodzi i wskaże czas kiedy to miało miejsce. Wracając - od tego czasu kilkakrotnie zastanawiałem się nad rejestracją, kilka razy zatrzymałem się nawet na bardzo trudnym dla mnie polu "Wprowadź imię i nazwisko". Aż któregoś dnia, wspomniany wyżej Jakub napisał do mnie "Weź się zarejestruj". Po szybkim wymyśleniu mojej godności zwyczajnie wypełniłem formularz imigracyjny i zamieszkałem w Księstwie Sarmacji.


Kilka osób zadawało mi pytania "Jak Ci się podoba w Sarmacji" - odpowiadałem zazwyczaj "To wszystko jest trochę dziwne...", na co zawsze otrzymałem zapewnienia że mogę pytać. Zazwyczaj dziękowałem i mówiłem, ze nie chodzi o to, że nie rozumiem, ale o to że jest to wszystko dość nietypowe i w pewien sposób dla mnie nowe. Postaram się teraz dokładniej wyjaśnić dlaczego.

Zacznę od tego, że miałem przyjemność obserwować uroczystości koronacyjne, jako że odbywały się one dzień po moim przybyciu do Księstwa. Przyznam, ze z większą ekscytacją patrzyłem na statystyki sieci IRC - w tym czasie przebywało na niej około dwa razy więcej osób niż zazwyczaj. Dziwiło mnie dlaczego tak wiele osób obserwuje tę ważną dla całej Sarmacji uroczystość, ale ja sam również się jej przyglądałem. Przyznam, że to co wywarło na mnie największe wrażenie były ceremonie poszczególnych samorządów. Jak na dłoni były widoczne różnice kulturowe pomiędzy każdym z nich, można było wyczuć różne tradycje danego regionu. To było dla mnie nieco niesamowite i pokazało, że Sarmacja jest miejscem gdzie trzeba przede wszystkim nieco wyobraźni.

Mikronacje są raczej niszową rozrywką, nie inaczej jest z Sarmacją. Jakby nie patrzeć aktywnie udziela się wcale nie tak wiele osób. Mimo to wszystko żyje. Ciągle pojawiają się nowe artykuły, prowadzone są dyskusje na forum, a jeżeli pojawi się temat - rozmowa na IRC przewyższa długością konwersacje na kilkukrotnie większych kanałach. Społeczność sarmacka żyje - i to jest świetne!

To co jednak przemawia do mnie najbardziej, co może niektórych nieco zdziwić, są ścierania się poglądów mieszkańców różnych regionów w obrębie Księstwa Sarmacji. Co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, dyskusje które pojawiają się są, wbrew pozorom, na niezwykle wysokim poziomie, a dotykają trudnych spraw ze świata materialnego, które często nie znajdują jednoznacznego rozwiązania. Gdzie jest granica tolerancji? Jak postępować wobec mniejszości kulturowych? Co robić, gdy mniejszość próbuje zdominować kulturowo większość? Jaki obrać stosunek wobec wulgaryzacji języka publicznego? Ciężko mi powiedzieć jak bardzo na poważnie są stawiane te pytania, jednakże niezależnie od tego należy próbować na nie odpowiadać. Rozwiązywać nierozwiązywalne i osiągać kompromisy, bądź co lepsze - stan w którym obie strony będą zadowolone. To jest jak dla mnie bardzo duża zaleta istnienia społeczeństw tak bardzo odmiennych od siebie w Sarmacji. Choć sam często jestem zniesmaczony widząc niektóre wypowiedzi i uważam, że są przesadzone, to jestem w stanie pojąć rację obu stron.

Oprócz różnicy zdań pomiędzy społecznościami sarmackimi warto zauważyć, że przede wszystkim robią one swoje. Od działalności lokalnej po ogólnosarmacką. Nowi mieszkańcy są zachęcani do udziału w życiu Księstwa, bo zawsze jest coś do zrobienia. Niezależnie od naszych umiejętności czy zainteresowań znajdzie się coś, czym można się zająć. Ja sam na początku spotkałem się z wieloma osobami oferującymi swoją pomoc. Byle bym działał, był aktywny (a najlepiej pewnie zamieszkał we właściwej prowincji). Nie ukrywam, że gdyby nie miłe przyjęcie osób z Baridasu, być może zmieniłbym swoje miejsce zamieszkania. Mimo wszystko chcę uprzedzić, że w najbliższym czasie nie planuję tego. Co chciałem jednak nadmienić - Sarmatów postrzegam jako życzliwych dla nowych mieszkańców, co jest wielkim plusem tej społeczności. A dodatkowo znakomita większość jest naprawdę inteligentna.


Jak pewnie zauważyliście dużo rozpisałem się o społeczności. Przyznam, że jest to moje dziwne hobby - bardzo lubię przyglądać się różnym społeczeństwom, obserwować ciekawe jednostki, patrzeć jakie są reakcje. Ale to przecież nie wszystko. Drugą rzeczą, którą lubię robić jest pisanie - niezbyt częste, ale wyczerpujące i sensowne. Wypowiedź pisemną wolę traktować właśnie w sposób rzeczowy, a nie używać jej do rozwiązywania wątpliwości. Bo zamiast zadawać pytania wolę samemu dojść do rozwiązania problemu, bądź zapytać w wiadomości prywatnej bardziej doświadczoną osobę, najlepiej znajomą. Mimo wszystko brakuje mi większego poradnika czym na dobrą sprawę jest mikronacja, czym można zajmować się w Sarmacji i jak to wszystko działa. Ja dobrze wiem, że można niemal wszystko, ale jakbym trafił tutaj nie poprzez znajomych, to ciężko byłoby mi się tu odnaleźć i pewnie szybko bym zrezygnował. A ile osób w przeszłości zachowało się tak, jak mógłbym zachować się ja?

System jest też bardzo ubogi jeżeli chodzi o gospodarkę, ale jeśli dobrze rozumiem, to wszystko jeszcze jest budowane. Moim zdaniem warto zadbać o choć trochę lepsze tego rozwinięcie, jednak oczywiście bez przesady - wszystko powinno być na tyle intuicyjne i dodatkowe, by nie zrobić z mikronacji gry. Myślę jednak, że czuwają nad tym właściwe osoby, które w przyszłości jeszcze wszystko urozmaicą, a może kiedyś i unowocześnią wygląd całego systemu. Z kwestii technicznych - byłem pod niemałym wrażeniem, gdy zauważyłem jak dobrze jest zintegrowany system z forum. Brak oddzielnej rejestracji na oba miejsca jest rzeczą, która niezmiernie mnie zaskoczyła, a przede wszystkim ucieszyła. Takiej integracji wciąż nie ma w wielu serwisach, na których jest to pożądane.

Jako iż narzekanie jest jednym z istotnych elementów mojej egzystencji wskażę też rzeczy, których zwyczajnie nie powinienem się czepiać, gdy są rozwiązane prawidłowo, jednakże mnie osobiście nie odpowiadają. Jedną z nich jest pojęcie aktywności według prawa. Jak się dowiedziałem premiuje ona ilość napisanych wiadomości. Jak zapewne zdążyliście się przekonać jestem typem człowieka, który woli wypowiedzieć się rzadziej, acz bardziej obficie, zazwyczaj na konkretny temat. Niestety tego typu aktywność wymaga przeznaczenia sporej ilości czasu, której nie można wykorzystać na inne rzeczy. I o ile bardzo aktywnie obserwuję scenę sarmacką, od momentu rejestracji jestem na bieżąco z różnymi wydarzeniami i debatami na forum, tak w wypowiedziach jestem dość oszczędny. Moim zdaniem trudno mnie nazwać nieaktywnym mieszkańcem, a mimo to nie będzie mi łatwo osiągnąć status "Aktywny według prawa". Z drugiej strony przy uczestnictwie w jakiejś działalności łatwiej jest wyrobić potrzebny limit, bo wiadomości należy pisać chociażby właśnie w związku z nią... Ale kolei warunkiem koniecznym do udzielania się w wielu przedsięwzięciach jest obywatelstwo, do którego uzyskania jest dość pożądany status "aktywności według prawa". Tworzy to pewne zamknięte koło i choć rozumiem argumenty, że obywatelstwo sarmackie jest pewnego rodzaju wyróżnieniem, tak trochę nie przekonuje mnie to do obecnego systemu. Uważam jednak, że nie jest możliwe utworzenie lepszego. Tutaj jednak z chęcią posłucham głosu innych, być może w błędzie jestem ja, uważając próg 20 komentarzy na miesiąc za nieco wysoki.


Moje osobiste wrażenia po dwóch tygodniach mieszkania w Księstwie Sarmacji będą niejako podsumowaniem tego, co wyżej napisałem. Sarmację tworzy niesamowita, inteligentna społeczność, do której z przyjemnością się zagląda i z chęcią wymienia poglądy. Jestem zadowolony i może nawet troszkę dumny, że zdecydowałem się zamieszkać właśnie tutaj. To czy jest to tylko dobre pierwsze wrażenie, czy może faktyczne miejsce w którym będę chciał zostać i udzielać się dłużej zapewne przekonają się wszyscy za jakieś kilka miesięcy. IRC będzie mnie trzymał blisko, ale niestety nie dysponuję na tyle dużą ilością czasu, by móc się udzielać tak aktywnie, jak bym chciał. Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy zwrócili się przyjaźnie do mnie (albowiem nieprzyjaznych postaci nie napotkałem) i zachęcali do aktywnego uczestnictwa w życiu społeczności. I choć jest sporo rzeczy, które niekoniecznie mi pasują, to Sarmacja i Sarmaci wywarli na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Także i ci o skrajnych poglądach. Obym został tu dłużej.


Na sam koniec, zostawiłem sobie pozytywny przekaz ode mnie do wszystkich Sarmatów. Zgodnie z tą myślą staram się żyć. Pamiętajcie - nigdy nie jest tak bardzo beznadziejnie, by nie mogło być bardziej.
Z pozdrowieniem
anglov - Beznadziej Angloviasty
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
12 846,00 lt
Ten artykuł lubią: Karolina Aleksandra, Jakubbu Ashikaga, Gustaw Witkowski, Misza "JK" Korab-Kaku, Adam Gabriel Grzelązka, Avril von Levengothon, Krzysztof Kura, Simon Peter Liberi, Fryderyk von Hohenzollern, Vladimir von Hochenhaüser, Mikołaj Torped, Markus Arped, Ignacy Urban de Ruth, Katiuszyn Rewoluty Lepki, Ivusia Buddusówna, Mateusz von Lichtenstein-Iontz, John Rasmusen, Paulus Buddus, Teodozjusz Azoramath-Arped, Jack von Horn, Jan via Teutończyk, ppłk Alojzy Pupka-Bumbum, Kedar via Margończyk.
Komentarze
Jakubbu Ashikaga
Nie ma to jak anglov i jego tradycyjne ściany tekstu <3
Odpowiedz Permalink
Sìleas Nic Eòghainn
Ten tekst jest beznadziejnie długi.
Permalink
Gustaw Witkowski
Długi, ale konkretny. Pokazuje problemy jakie ma nowy mieszkaniec na starcie. Warto, aby nowy rząd się tym zajął.
Permalink
Adam Gabriel Grzelązka
Rewelacyjne podsumowanie. Jestem pod wielkim wrażeniem wrażliwości autora artykułu i jego spostrzegawczości. Wypowiedź jest cenna właśnie ze względu na perspektywę, z której jest pisana.

Porównując moją dawną aktywność sprzed wielu lat i obecny stan rzeczy mam podobne wrażenia. Nowym mieszkańcom nie jest łatwo. mało powiedziane, nowym mieszkańcom jest w Sarmacji bardzo trudno. Zaś najważniejszym czynnikiem, który ich zatrzymuje wśród nas na dłużej - są nawiązywane relacje. Jeżeli te nie zostaną zadzierzgnięte w już na samym starcie, możemy drugiej szansy nie dostać.

Byłoby łatwiej, gdyby nowym było łatwiej. Gdyby system informacji był przejrzystszy i obfitszy w poradniki. Ja sam po powrocie mam wciąż kłopoty z odnajdywaniem interesujących mnie porcji wiedzy - na szczęście można liczyć na innych. Odpowiedzi często prowadzą do kolejnych pytań, a te pomagają oswoić się i zadomowić, wrosnąć w Sarmację.

Obywatelstwo od zawsze było wyróżnikiem aktywności i nade wszystko przywilejem. Przywilejem, na który trzeba sobie zapracować. Zapracować zaś można na różne sposoby. Koniec końców jednak wszystko w v-państwie sprowadzić musi się z konieczności przypadłości i natury do pisania tekstów i komentarzy. Jest ważnym, aby pojawiające się nowe osoby otaczać opieką, pomóc im przebrnąć przez pierwsze zniechęcające trudności.

Pamiętam swoje początki i wielką rolę, jaką w wytyczeniu mojej drogi wytyczył m.in. książę Piotr Mikołaj wówczas miłościwie nam panujący. Jego osoba inspirowała mnie do wielu wyzwań. Przyczyniła się nie tylko do rozwoju Czarnolasu i przekształceniu go w Kasztelanię, ale i innych pomysłów, które wówczas wcielałem.

Niesamowite jest to, że po tylu latach mojej nieobecności Czarnolas mimo wszystko przetrwał. Mocno oberwał. Mocno się zmienił. Ale się zachował.

Wszystko jednak się zmienia. Sarmacja bardzo się zmieniła. Obecnie musi mierzyć się z całkowicie innymi wyzwaniami, niż było to kilka jeszcze lat temu. Potrzeba w niej ludzi z pomysłami. Ludzi aktywnych. Potrzeba inkubatorów aktywności. Tyle tylko, że nikt niczego nie zrobi sam. Można mieć całą plejadę pomysłów, ale póki będzie się je realizowało w pojedynkę, zmieni się niewiele. Umiejętność delegowania aktywności, zachęcania do niej innych i mentorowania im jest nie lada wyzwaniem, jakiego wciaż nam trzeba się uczyć.
Permalink
Mateusz Zaborowski
Zgadzam się z Rufusem Forseti. Artykuł naprawdę świetnie oddaje to z czym mają problemy nowi mieszkańcy.
Permalink
Katiuszyn Rewoluty Lepki
Jedna uwaga,status aktywnego mieszkańca zdecydowanie nie jest wymagany do uzyskania obywatelstwa. Chociaż no sporo zależy niestety od widzimisię rozpatrujacego wniosek.

Także myślę że i bez niego możecie składać wniosek, nawet myślę zaraz bo widać duży potencjał i tylko dureń by taki skarb odrzucił.
Permalink
Andrzej Fryderyk
Przede wszystkim chciałbym podziękować za pozytywne przyjęcie artykułu. Przyznam, że nieco obawiałem się o to przed publikacją. A najbardziej chyba o to, by nie zachować się w nim niewłaściwie i nie urazić żadnego z jego mieszkańców.

Przyznam że choć może kilka lat nie pisałem nic dłuższego, tak wciąż nie zapominałem jak się to robi. Tradcyjne ściany tekstu zawsze na miejscu :) Następnym razem postaram się o więcej.

Artykułem tym miałem na celu jak najwierniej przekazać myśli i odczucia jakie pojawiły się po zamieszkaniu w Księstwie Sarmacji, niekoniecznie proponując konkretne rozwiązania. Jeżeli znajdą się w nim rzeczy pożyteczne dla obecnej władzy - będę wiedział że mój cel został osiągnięty. Jak słusznie Adam Gabriel Grzelązka zauważył "Byłoby łatwiej, gdyby nowym było łatwiej" - w każdej społeczności istotny jest napływ nowych postaci. Mam nadzieję, że z takich wypowiedzi jak moja będą wyciągane wnioski, jak uczynić Sarmację przyjaźniejszą i bardziej przejrzystą dla nowego mieszkańca. Moim zdaniem jest to dość istotne.

Na sam koniec - zdaję sobie sprawę, że aktywność według prawa nie jest warunkiem koniecznym, ale znacznie sprzyja pozytywnemu ropatrzeniu wnioski i jak stwierdziłem "jest wysoce pożądane" i to właśnie miałem na myśli. Trochę zagłębiałem się w historię przyznawanych wniosków i prawo z tym związane. Wiem, że sytuacje przyznania obywatelstwa bez tego miały miejsce, ale często spotykało się to z różnego rodzaju dyskusjami odnoszącymi się do słuszności takiego postępowania. Być może spóbuję jednak osiągnąć ten status aktywnego obywatela, co zapewne jeszcze trochę zajmie.
Odpowiedz Permalink
Teodozjusz Azoramath-Arped
Ciekawy artykuł! Nawet mnie ucieszyło że to nowy mieszkaniec tak napisał.

Pan Anglov jest socjologiem? Bo takie mam wrażenie.
Odpowiedz Permalink
Andrzej Fryderyk
Nie. Pan anglov jest studentem. Co więcej, nie studiuje przedmiotów humanistycznych i niewiele mam z nimi wspólnego. Jestem studentem fizyki.

Jak mówiłem, jestem żywo zainteresowany społecznościami internetowymi, stąd być może nieprawidłowy wniosek o tym, kim ja jestem.
Odpowiedz Permalink
ppłk Alojzy Pupka-Bumbum
Czyżbyśmy mieli ze sobą do czynienia na placyku przed Politechniką Precelkhandzką, gdzie dramowała towarzyszka Wileńska, a ob. Arped-Muzyk odmawiał (skhandal!) spożywania antyalkoholu? :>

Jeśli o wagę dyskutowanych problemów chodzi, to zapewniam że najgorętsze obecnie kwestie traktowane są naprawdę na poważnie i to raczej przez obie strony. Mikronacje to dla wielu z nas spory kawałek życia (dla mnie 9 lat, a mój staż wcale nie jest matuzalemowy na tle średniej) i ze swoimi tożsamościami, z tym co je konstytuuje (czyli np. dla mnie z kulturą wandejską) czujemy się naprawdę mocno związani.

Dziękuję za cenny głos o wartości żywego ścierania się poglądów. Sam podzielam ten punkt widzenia, a często podnoszone są dość kuriozalne postulaty studzenia dyskusji i wprowadzania odgórnie powszechnej ciepłoty i puchatości, bo to odstrasza nowych. Moim zdaniem jest to kompletną bzdurą bo, jak wasza wypowiedź pokazuje, żywy spór jest wartością samą w sobie. Oczywiście, zdarzają się przegięcia w ogniu dyskusji, ale pacyfikowanie z ich powodu całości debaty byłoby wylaniem dziecka z kąpielą.
Permalink
Andrzej Fryderyk
Dokładnie tak tow. Pupka. Właśnie wtedy :)

Przyznam, że z początku nie zawsze są oczywiste motywy danych osób, niekiedy reakcja jest ekspresywna i niesie mniej merytorycznej wartości, przez co powaga przesłania może budzić wątpliwości. Cieszę się jednak z zapewnienia że obecne kwestie są traktowane z najwyższą powagą.

Dziękuję też za zwrócenie uwagi na ten właśnie aspekt, o którym wielu zapomina. W każdej społeczności spory poglądowe nie tyle są konieczne, a wręcz potrzebnie. Nie możliwe jest by się ich całkowicie pozbyć i wprowadzić, jak to zostało ładnie ujęte, atmosferę ciepłoty i puchatości. Należy oczywiście pamiętać, że eskalacja konfliktu jest z czymś wysoce niepożądanym - trzeba je rozwiązywać w porę w sposób sprawiedliwy, lecz stanowczy. Niestety, gdy dochodzi do masowego zrzeczenia się tytułów, które odbieram jako bardzo jasny znak mówiący "dzieje się źle".

Tak więc spierajcie się i kłóćcie. Dopóki wynika z tego coś ważnego i sensownego jest to jak najbardziej pożądane.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.