Wilk coraz bardziej straszny [być może DRASTYCZNE zdjęcia]

Od czasu jak objęłam funkcję Premiera Gellonii i Starosarmacji spędzam tak dużo czasu w Ferze, że już niemal zapomniałam jakie ukojenie dają mi własne strony. Ostatnie dni pozwoliłam sobie jednak spędzić z dala od stolicy naszej prowincji - w mojej ukochanej Nadziei. Długie spacery po niemal do cna zdziczałych polach i łąkach uświadomiły mi, jakie to szczęście mieszkać na wsi - spokojnej, cichej, z dala od intryg i polityki. Tak to sobie rozmyślałam spacerując wśród kwitnących traw do czasu, aż moim oczom ukazał się widok, który zmroził mi krew w żyłach.

Oto tuż przede mną, wśród traw, niczym ponure trofeum leżała głowa sarny. Oj, nie taka głowa z sarną. Nie taka głowa na swoim miejscu. Tak głowa samotna, opuszczona, odgryziona od reszty sarny, która nota bene gdzieś się zapodziała... Zamarłam...

zlK3f2Ql.jpg

Kiedy przemierzasz bezdroża zupełnie samotnie i natkniesz się na coś takiego, to nawet będąc mężczyzną możesz się poczuć nieco... niekomfortowo. A co dopiero kiedy jesteś kobietą? Wątłą istotą, która boi się nawet niewielkiego pająka?

Ja byłam przerażona. Przerażona i podekscytowana. Wiedziałam, czego dowód znalazłam. Przez chwilę biłam się z sobą - iść dalej czy wracać do domu. Wykonywałam jeden krok w przód, to znowu dwa w tył. Dwa do przodu, jeden do tyłu. Dziwnie zaiste musiałby to wyglądać gdyby ktoś mnie zobaczył. Nikt jednak mnie nie widział. Nie mógł...

W końcu ciekawość zwyciężyła... Obejrzałam się kilka razy. Wyostrzyłam zmysły, nerwowo nasłuchując potencjalnego zagrożenia. Przejrzałam się uważnie miejscu zbrodni. Ślady drapania - znaczenie terenu. W dodatku ścieżka niedwuznacznych tropów. Wilk... Ale tak blisko? Pierwsze zabudowania znajdowały się ledwie kilkaset metrów za moimi plecami. Zadrżałam. Co jeśli na spacer wybrałoby się tu dziecko? Czy takie widoki nie wzbudziłby w nim lęku? A jeśli groźny zabójca postanowiłby pożywić się maleństwem? Straszne zaiste by to było...

Po dokładnym zbadaniu całej sprawy wróciłam do swojego domostwa w Nadziei, spokoju ducha jednak nie odzyskałam. Pospiesznie przejrzałam swoje archiwalne fotografie. Wiedziałam, że podobne zdarzenie miało miejsce niedawno i to w tej samej okolicy. Nim minęła godzina znalazłam zdjęcia z poprzedniej wyprawy wilków pod naszą wieś.

9fE0c700.jpg

UHmbF9uk.jpg

Rozczłonkowane ciało. Pozżerane kości i racice. Żaden inny drapieżnik nie mógł pozostawić po sobie takich śladów. Mieszkańcy Morvanu byli przyzwyczajeni do takich widoków, nie spotykało się ich natomiast tak blisko osad. W głębi lasu, na zapomnianych polanach owszem, ale nie kilkaset metrów od domu, od zagrody, w której wszyscy czuli się tacy bezpieczni.

Wiedziałam, że te wydarzenia nie były dziełem przypadku. Zbliżamy się do krwawego księżyca... Zły to dzień, dzień ponury, gdy mroczne siły domagają się krwawej zapłaty za swoje łaski, jakich dostępowaliśmy w minionych latach. Słyszałam opowieści o tym mrocznym dniu, ale zawsze wkładałam je między bajki. Dziś już wiedziałam, że mają one wiele wspólnego z rzeczywistością.

Wilki - mroczni słudzy Zła przyjadą do nas żądając krwi. Najwyższa pora przestać udawać, że dawne wierzenia nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Najwyższa pora przygotować się na Noc - musimy się jej przeciwstawić... w przeciwnym razie... przestaniemy istnieć.

Nie myśląc wiele chwyciłam za telefon i zwołałam nadzwyczajne zebranie mieszkańców...
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 867,00 lt
Ten artykuł lubią: Rattus Norvegicus-Chojnacki, Krzysztof Kura, Michał Pséftis, Tytus Aureliusz-Chojnacki, Leszek de Ruth, Fryderyk von Hohenzollern, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Rattus Norvegicus-Chojnacki
I pomyśleć, że ja w tym czasie realizowałem obowiązki Ministra Infrastruktury w swoim gabinecie daleko od Nadziei, w Ferze...

Przynajmniej mamy już agregację prasy ;)
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
No cóż... wiele Cię omija, jak nie chodzisz ze mną na spacerki za wioskę :>
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Przynajmniej wincyj Chojnackich pomieszkuje w rodzinnych kamienicach ferskich :)
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Aby GiS rósł w siłę, a Chojnaccy żyli dostaniej.
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Ja się zastanawiam nad przeniesieniem biura na okres letni do Nadziei :P W końcu spotkania można przez Internet organizować. Pracuje się spokojniej, jak teraz, pod czereśnią. Słońce świeci, delikatny wietrzyk, muzyczka, ptaszki, zielona trawa. Czego chcieć więcej? :P
Odpowiedz Permalink
Leszek de Ruth
Wilczej skóry na ścianie. Tak, dla pewności.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Wspaniałe jak zawsze, nie wiem skąd Diuczessa bierze tyle siły, zapału a zwłaszcza kreatywności - tylko pozazdrościć takiego talentu.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Z kreatywnością jest najłatwiej, przynajmniej w tym konkretnym wypadku - po prostu mam norę wilków 2-3 km od domu :D Opisane tu zdarzenia w dużej mierze są zainspirowane realem :P A siłę i zapł zyskuję dzięki ludziom takim jak WP, doceniającym moją pracę :)
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian Chojnacki
Gratuluje pomysłowości.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Faktycznie ciekawe,ale nie aż tak drastyczne jak bym się po tytule spodziewał...
Permalink
Michael von Lichtenstein
Jacy wilcy! To klasyczna robota gellońskich kłusowników. Nic się nie zmarnuje :)
Permalink
Roland Heach-Romański
[005] Cudowne! Majstersztyk! Pokonało moją zgagę wywołując palpitację żołądka!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.