Dlaczego książę umarł? - część IV

Dlaczego książę umarł?

Część czwarta
Grodzisk
Ceremonia pogrzebowa księcia przebiegała w majestatyczny sposób. Kadzidło, modły, przemowy i łzy, szczere, bądź udawane, to wszystko sprawiło, że w oczach prostaczków pogrzeb był wydarzeniem, które z pewnością zostanie przez nich zapamiętane na długo. Gdy kondukt żałobny przechodził ulicami stolicy, wszyscy milczeli, wpatrywali się jedynie w notabli, których na co dzień oglądali szybko przejeżdżających obok nich. Młode kobiety rzucały kwiaty, szczególnie dlatego, że każda z tych jędrnych mieszczanek chciała być nałożnicą młodego i przystojnego monarchy.

Ambasadorzy, władcy obcych królestw, namiestnicy, ministrowie, każdy chciał zabrać głos, by się godnie zaprezentować. Kwiat szlachty i arystokracji prześcigał się w ukazywaniu swojego żalu po stracie miłościwego pana. Za plecami, ci sami, którzy płakali rzewnie nad bladą, wypomadowaną twarzą Tomasza Ivo, oddawali się w ciemnych zakątkach stolicy spiskom. Kto nie chciałby zostać nowym księciem? Wszyscy obawiali się jednak starego zagrożenia - księcia Helwetyka Romańskiego. Co, jeśli zdecyduje się stanąć do elekcji? Jakie będą szanse dla tych diuków, markizów i hrabiów, którzy wydawali właśnie tysiące na zakup głosów u kawalerów i baronetów?

Uliczni prorocy nadal straszyli lud. Tendencja się jednak zmieniła. Wcześniej straszono powrotem Romańskiego, teraz wieszcze widzieli oczyma przysłoniętymi bielmem nowego wroga ze wschodu, nie potrafili go jednak nazwać...

Książę- senior odpoczywał po uroczystościach pogrzebowych w swoim pałacu na ulicy św. Monitora. Popijał cydr i wygodnie rozpierał się w fotelu. Dumał, czy powinien pokrzyżować plany "tym prostytutkom startującym do korony", czy może pozostać nadal szarą eminencją. Reelekcja była dla niego przyjemną odmianą. Znowu mógłby poużywać sobie władzy i to w całkiem otwarty sposób.

Niestety te rozmyślania zostały mu przerwane przez nadejście niespodziewanego gościa. Kamerdyner zakomunikował mu, że czeka na niego ktoś ważny. Przez myśl przemknęło mu, że to pewnie kolejna "prostytutka do korony", która przyszła go wybadać.

- Odpraw go - odpowiedział słudze.

Niestety było już za późno. Do gabinetu weszła diuczessa Calisto Norvegicus- Chojnacka.

- Książę! Nie wypada teraz spać! - powiedziała głośno wchodząc i dumnie zamiatając suknią podłogę.
- Calisto! Co ty u diabła tutaj robisz? - zapytał książę.
- Wpadłam w odwiedziny, na Wandę, to chyba nic złego? - zapytała.
- Ależ nie, siadaj - powiedział gospodarz i wyprosił kamerdynera.

Wyglądała pięknie, zresztą, jak każdego dnia. Mógłby ją mieć, gdyby nie fakt, że była już zamężna. Księciu- seniorowi można było zarzucić wszystko, od korupcji po defraudację, ale nigdy nie tknął zamężnej kobiety.

- Co cię do mnie sprowadza? - powtórzył grzeczniej.
- Aaaa, była właśnie u diuczessy Karoliny na obiedzie. Pomyślałam, że przyjadę również do ciebie. Miałam po drodze - odpowiedziała. - Napijesz się znowu? - zapytała i nie czekając na odpowiedź wzięła kieliszek księcia i podeszła do butelki cydru, by mu nalać.
- Jak na kogoś, kto dzisiaj aż tyle płakał, jesteś bardzo wesoła - stwierdził.
- Albowiem jest czas na smutek i na radość, książę - podała mu kielich. - Powinniśmy wypić za przyszłą elekcję - zaproponowała.

"Gdy jest taka szczęśliwa, jest jeszcze ładniejsza" - pomyślał i spełnił życzenie Calisto. Wypił za jednym zamachem.

- Bardzo dobry cydr - pochwaliła Calisto.
- Z południa Loardii - odpowiedział jej gospodarz.

Książę poczuł nagle, że coś mu dolega. Zaczęło mu się kręcić w głowie, w żołądku coś nieznośnie ciążyło.

- Calisto! - powiedział patrząc na nią z przestrachem. - Ktoś zatruł... - było mu coraz gorzej.
- Tak, ja - odpowiedziała z dumą w głosie.
- Na Wandę, dlaczego? - padł przed nią na kolana.

Mówienie przychodziło mu z coraz większym trudem. Poczuł nieznośny ból w klatce piersiowej.

- Bo tak musiało być, kochanie - odparła z uśmiechem dobrotliwej matki.
- Będą... podejrzewać... - wydusił z siebie.
- Że to ja? Nie będą, nie martw się. Czy sądzisz, że jesteś jedyną wpływową osobą w Sarmacji? Grzeszysz pychą, książę - pogłaskała go po głowie.

Na drugi dzień wszyscy dowiedzieli się, że książę zmarł na atak serca, a rękach zrozpaczonej diuczessy Calisto. Plebs szalał.
Gdzieś w Sarmacji
Jeźdźcy galopowali coraz szybciej i byli coraz bliżej. Nie jedli, nie spali, nie pili, tylko popędzali swoje nieśmiertelne konie w kierunku stolicy...

Odpowiedź dla Księcia- Seniora Helwetyka Romańskiego, na zarzut, jakoby autor tego nędznego opowiadania nie znał się na geografii Sarmacji:

Dla każdego prawdziwego i dumnego Teutończyka, granice Gellonii wyglądają następująco (kolor czerwony):


05oHvd0c.jpg

Co jest uwarunkowane egzystencją na tym terytorium Gellonii i Starosarmacji, które przejęły wszelkie heretyczne tradycje hrabstwa.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
4 835,00 lt
Ten artykuł lubią: Helwetyk Romański, Karolina Aleksandra, Percy Nightshadow Barbescu-Liberi, Kedar via Margończyk, Fryderyk von Hohenzollern, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Gotfryd Slavik de Ruth, Krzysztof St. M. Kwazi.
Komentarze
Helwetyk Romański
Nie dość, że otruty, to do tego ten przypis!
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Każdy z kolejnych odcinków co raz lepszy i jeszcze bardziej intrygujący:)
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Ostatnimi czasy kdiążęta padają jak muchy ;)

Helwetyku, wybacz, że Cię otrułam. To nic osobistego ;)
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Z kim ja śpię?!
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Z femme fatale :D Ale nie martw się, jeszcze jesteś mi potrzebny :)
Odpowiedz Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Jeszcze... A pewnej nocy... i rano już nie wstanę.
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Tak to już jest że kobiety typu Femme fatale zawsze absorbują uwagę i zainteresowanie :)
Nie mniej jak ktoś słusznie zauważył ostatni czas obfituje w nagłe zgony nie do końca spowodowane czynnikami naturalnymi...aż strach kupować zupkę w kantynie.
Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Super, już wczoraj miałem napisać komentarz,genialne.
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Jeszcze jeden tantiem, z szacunku dla autora.
Odpowiedz Permalink
Percy Nightshadow Barbescu-Liberi
Kto będzie następny!? :O
Permalink
Michael von Lichtenstein
Anielski Orszak.
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.