Miesiąc Trzyczaszkowa - Czekamy we wsi Czekany

Noc przed opuszczeniem Trzyczaszkowa była dla naszych przyjaciół najgorszą nocą całej wyprawy. Wszyscy, bez wyjątku, bali się snu w tym przeklętym miejscu. W oddali wciąż słychać było wycie wilków (a może były to wilkołaki, gdyż księżyc w pełni, który świecił tej nocy wyjątkowo jasno z pewnością pobudził te stwory). Najmroczniejsza część Marchii żyła swoim własnym życiem i z nieopisanym zacięciem próbowała zniszczyć każdego intruza. Ogień w ogniskach przy których gromadzili się nasi wędrowcy płonął opornie, leniwie, dając niewiele światła i jeszcze mniej ciepła. Nic więc dziwnego, że gdy pierwsze promienie słońca zaczęły opromieniać ziemię cały obóz był już gotowy do drogi.

Opuścili ruiny Trzyczaszkowa pospiesznie i z uczuciem ogromnej ulgi. Kierowali się traktem łączącym dawniej Miasto z pierwszą stolica Marchii - Gniewem. Był to niezwykle dobrze zachowany kawał dziedzińca, szczególnie jak na drogę, która od lat nie była uczęszczana. Podróż przebiegała bezstresowo, a z każdym kilometrem było coraz weselej. Nim dzień dobiegł końca dotarli do małej osady otoczonej rozległymi polami obsianymi pszenicą, żytem, owsem i obsadzonej rozmaitymi warzywami.

- W końcu cywilizacja! - zakrzyknął wesoło książę Tomasz Ivo Hugo.
- Mam nadzieję, że gospodarze udzielą nam schronienia pod swoim dachem. Strasznie tak co noc sypiać pod gołym niebem. Szczególnie w lasach pełnych plugastwa.
- Ukochany - Calisto czule spojrzała na v-męża - Nie patrząc na niebezpieczeństwa wlazłeś do legowiska smoka, który mógł cię pożreć jednym kłapnięciem paszczy, a boisz się jakiś tak paskudztw błąkających się po lasach?
- Ukochana - odparł niemal równie czule, choć jego szelmowski uśmiech zdradzał zbliżającą się ripostę - Wówczas musiałem ratować babę, która jak zwykle wepchnęła nos nie tam gdzie powinna, nie miałem czasu myśleć o własnej skórze. Teraz to co innego - Calisto spojrzała na niego karcąco po czym zeskoczyła z konia i podeszła do drzwi jedynej chatki w której paliło się światło.

- No to pukamy - westchnęła i zastukała do drzwi. W izbie słychać było szumy, stuki, szepty, a później na dłuższą chwilę zapanowała złowroga cisza. Wszyscy oczekiwali w milczeniu modląc się by gospodarze jednak zdecydowali się otworzyć drzwi.
- Kto tam? - głos starszej kobiety brzmiał dla wędrowców niczym muzyka.
- Jesteśmy grupą wędrowców z zachodu Wielkiej Sarmacji. Wyruszyliśmy z Czarnolasu. Właśnie staramy się wrócić do domu.
- Ja natomiast jestem... - rozpoczął Książę Tomasz Ivo Hugo, ale zamilkł powstrzymany przez Rattusa.
- Lepiej żeby nie wiedzieli, że Wasza Książęca Mość jest tutaj. Nie wiadomo, cóż to za ludzie - wyszeptał władcy na ucho.
- Kim jesteś? - zapytała zaciekawiona staruszka.
- Leśniczym - odparł książę.
- Czego tu chcecie?
- Prosimy o schronienie na noc - uniżenie poprosiła Calisto.

W chacie zawrzało. Słychać było szepty kilku osób. Sądząc po prędkości i tonie, gospodarze nie byli specjalnie zachwyceni okazją do spędzenia nocy w towarzystwie obcych. Trudno dziwić się ludziom zamieszkującym takie niebezpieczne tereny.
- Damy Wam schronienie na noc - z wnętrza chaty dał się słyszeć głos jakiegoś mężczyzny - w zamian za uporanie się z upiorzycą, która nęka nas od wielu lat.
- Zgoda - bez zastanowienia odparł książę.

Umowa została zawarta, a wędrowcy wpuszczeni do izby. Wewnątrz dowiedzieli się, że znajdują się w Czekanach, a właściwie w ich pozostałości. Oto ta jedna rodzina mieszkała obecnie na tych ziemiach radząc sobie z przeciwnościami i uprawiając rolę. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie strzyga, która nękała ich, zabijała zwierzęta i niejednokrotnie usiłowała zabijać także i ich. Gospodarze uraczyli gości pieczonym prosięciem, chlebem pszennym i warzywami. Do tego zaś polali samogon tak mocny, że nawet najlepiej wprawieni w piciu miny mieli nietęgie. Cudowny był ten wieczór na wsi. Ale już następnego dnia czekała ich wyprawa do siedziby potwora, który mógł pozabijać ich wszystkich.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
3 976,00 lt
Ten artykuł lubią: Marek von Thorn-Chojnacki, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Ryszard Paczenko, Karolina Aleksandra, Michał Pséftis, Torkan Ingawaar, Percy Nightshadow Barbescu-Liberi, Tomasz Ivo Hugo.
Komentarze
Marek von Thorn-Chojnacki
Bardzo fajne, czekam na więcej.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
"- Leśniczym - odparł książę."
Mistrzostwo :-)
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
No cóż - książę nie skłamał - był kiedyś Leśniczym :)
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Żeby było zabawniej, w nieistniejącym realu siedzę właśnie w leśniczówce, naprzeciwko mnie leśniczy... :-)
Odpowiedz Permalink
Michael von Lichtenstein
Za uporanie się z upiorzycą? Jak księcia mają gościć, to mogli poprosić o tytuły, zaszczyty xD
Permalink
Rattus Norvegicus-Chojnacki
Może to nasz Książę? A cała ta wyimaginowana rzeczywistość to po prostu sen... :P
Odpowiedz Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
Co się czepiacie, fajne jest.
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Michael: Oni myślę, że to zwykły leśniczy :D Wiesz, na tak zabitą dechami wieś, odciętą od świata nie dochodzą informację o zmianach na tronie. Dla nich rządzi ciągle JKW Helwetyk Romański...
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
No cóż - książę nie skłamał - był kiedyś Leśniczym :)
Pff, jakie był?! Wciąż jest, klucza do chaty na Torfowisku nie oddam! :P
Odpowiedz Permalink
Mateusz Korecki
Fenomenalne :) sztuka literacka w Sarmacji rozwija się bardzo prężnie
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Gratuluje pomysłu i udanej realizacji :)
Permalink
Marek von Thorn-Chojnacki
fajne bardzo, spoko sie czyta.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.