Tesylia- Raport Archeologiczny cz.2

sarmatiangeographic.png



Historia Tesylii cd.

Drugim legatem był Septymiusz Larciusz Rufus rządzący najdłużej ze wszystkich legatów. Kroniki wskazują, że jego wybór przez lud był dość zaskakujący, ale jak się później okazało bardzo trafiony. Niespełna trzydziestoletni dowódca zreorganizował obóz oraz armię rządząc niepodzielnie i niezawiśle przez przeszło 40 lat (404-448). Za panowanie Septymiusza, który na marginesie był ostatnim legatem pamiętającym ojczyznę i miasto Rzym, zmieniono całkowicie organizację armii wracając do pomysłu jeszcze z czasów republiki. Zerwano z zawodowym wojskiem i w efekcie dużego zapotrzebowania na żołnierzy wprowadzono armię obywatelską. Za jego rządów zmieniono także sposób wyboru legata. Mianowicie, jako że wszyscy obywatele byli jednocześnie żołnierzami rozpoczęto wybór legata przez kadrę oficerską spośród dowódców armii. Zapewniało to pewność i skuteczność władzy legata. Septymiusz Larciusz podczas swego długiego panowania wielokrotnie dawał się we znaki plemionom dzikich Morvańczyków. Do najważniejszego starcia (i jedynego w całej historii Tesylii na otwartym polu) doszło w Lesie Rzymskim, jak zwie się ogromny kompleks leśny na zachód od rzymskiej miejscowości. 250 konnych pod dowództwem Larciusza rozgromiło ponad 800-set barbarzyńców, co przez kronikarza zostało nazwane rewanżem za Las Teutoburski (z pewnością nieco na wyrost).

gtBSpP77.jpg
Analiza bitwy przedstawiająca zmasowany atak konnicy na rozproszonych, maszerujących jedną z leśnych dróżek Morvańczyków


Septymiusz Larciusz zmarł w roku 448 po, jak wyraził się kronikarz, „wezwaniu go do domu Pana”. Śmierć Septymiusza wywołała duże poruszenie w mieście, które skutkowało wyborem kolejnego legata aż przez 4 kolejne lata. Na efekty takiej zwłoki nie trzeba było długo czekać. Właśnie w tym czasie zdobyty i zniszczony został kamieniołom, a pojawianie się grup dzikich pod murami miasta stawało się niemal codziennością. Nareszcie przerażeni dowódcy wybrali Marka Cecyliusza Starszego. Wybór przywódcy wcale jednak nie odegnał problemów, co więcej – przysporzył ich jeszcze więcej. Legat nie odznaczał się takimi cechami jak jego poprzednik. Brakowało mu stanowczości i posłuchu, niejednokrotnie ulegał swoim generałom, którzy sami też nie byli taktycznymi geniuszami. Na szczęście jednak dla miasta Marek Starszy zginął trafiony przypadkową strzałą podczas kolejnego oblężenia miasta około roku 458, a więc po niespełna 10 latach panowania. Następcą został wybrany Tyberiusz Scewola, zwany przez kronikarza okrutnym, albo mściwym. Możemy sobie tylko wyobrazić jakie musiało być zdziwienie atakujących Morvańczyków, kiedy po dotarciu do murów wpadli do skrzętnie ukrytych dołów. To co Tyberiusz kazał uczynić z jeńcami sprawiło, że czasy jego panowania zaliczyć trzeba do okresu niepisanego pokoju między Tesylią, a Morvanem. Kilkunastu zostało wykastrowanych i odesłanych do domu, natomiast reszta skończyła jako żywa karma dla ptactwa powywieszana na murach Tesylii. Tyberiusz skończył jednak niewiele lepiej. Około roku 473 został zasztyletowany przez zdesperowanego żołnierza podczas snu. Kronikarz jednak bardzo dobrze wypowiada się o „okrutnym legacie” wskazując, że mimo iż rządził silną ręką to nie doprowadził do upadku Tesylii, która gdyby była nadal dowodzona przez jego poprzednika, mogłaby już dawno skończyć pod toporami Morvańczyków.

balaklawa3.jpg
Pałac Legatów - miejsce gdzie najprawdopodobniej znajdowała się sypialnia - miejsce zamordowania Tyberiusza


Przedostatnim legatem był Korneliusz zwany Wielkim ze względu na jego ponadprzeciętne umiejętności dowódcze. Panowanie Korneliusza to jednak także początek końca Tesylii, która mimo iż dzięki dowódcy nie miała zbyt wielu zagrożeń zewnętrznych, to została zaatakowana od wewnątrz. Pierwszą zapowiedzią nadejścia złych czasów była klęska głodu, która przypadła na rok 480. Przyczyną było najprawdopodobniej zwiększenie okresu poboru do wojska z 3 do 6 miesięcy przez co produkcja żywności spadła o 1/4. Korneliusz nie miał wyjścia- musiał powrócić do poprzedniego systemu poboru. Przez następne kilkanaście lat sytuacja wyglądała względnie spokojnie, aż nadszedł rok 496 i wybuch pierwszej epidemii cholery. Początkowo nikt tak naprawdę nie wiedział z jak śmiercionośną chorobą ma Tesylia do czynienia, lecz kiedy po 4 miesiącach populacja miasta zmiejszyła się o 1/12 każdy zaczął się niepokoić. Korneliusz rozpoczął w tym czasie budowę cmentarza cholerycznego, którego powstanie zatrzymało chwilowo rozwój choroby. Problem zszedł na drugi plan, kiedy pod koniec V wieku nasiliły się ataki dzikich plemion. W roku 500 po raz pierwszy Morvańczycy przedarli się przez mury miejskie. Heroiczna obrona mieszkańców Tesylii ostatecznie jednak wyparła najeźdźców poza tereny Rzymian.

t8jHVXEV.jpg
Tak najprawdopodobniej mogła wyglądać obrona Tesylii w roku 500


Korneliusz wiedział, że samodzielnie nie uda mu się obronić miasta. Powziął więc pierwszą od prawie stu lat próbę kontaktu z metropolią. W kronice zachowały się listy rozpaczliwie proszące o pomoc wojskową od cesarza, które mieli dostarczyć specjalnie przygotowani do tego posłańcy oraz gołębie. Nikt nie wiedział oczywiście, że Cesarstwo Zachodniorzymskie już od dobrych kilkunastu lat nie istnieje. W roku 505 cholera zaatakowała po raz kolejny tylko tym razem ze zdwojoną siłą. Gwoździem do trumny miasta była śmierć Korneliusza już na początku epidemii. Dotarliśmy do informacji, iż został wybrany kolejny legat, niejaki Juliusz Vero, jednak w tym fragmencie kronika się kończy. Tak samo kończy się też i historia Tesylii, która najprawdopodobniej została spustoszona przez cholerę, a ostatni mieszkańców zapewne nie zdołały się oprzeć kolejnemu najazdowi wroga.

k412JwSB.jpg
Ekipa Sarmatian Geographic podczas ostatniego dnia pracy

Podsumowanie

Tesylia pomimo iż istniała tylko 107 lat to jednak stanowi do dzisiaj świetne źródło wiedzy na temat czasów Rzymskich, które przecież stanowią kolebkę kultury każdej mikronacji. Osobiście, jako potomek słynnych Aureliuszy, za punkt honoru stawiam sobie pozostanie w tym miejscu i przywrócenie mu dawnej świetności. Już w czasie prac archeologicznych dołączyło do nas kilkudziesięciu zapaleńców-fascynatów Imperium Romanum, którzy bardzo chcieliby odbudować Tesylię i stworzyć z niej centrum kultury starożytnej jak to miało miejsce przed wiekami. Marzeniem moim byłoby zrealizować ten plan. Tytułem podsumowania, chciałbym w imieniu grupy Sarmatian Geographic serdecznie podziękować Pani Premier Calisto Norvegicus-Chojnackiej za inicjatywę podróży do Marchii Trzyczaszkowskiej, która pozwoliła mi na znalezienie mojej ojczyzny w miejscu w którym nigdy w życiu bym się tego nie spodziewał. Ave Sarmatia!
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 872,00 lt
Ten artykuł lubią: Guedes de Lima, Michał Pséftis, Calisto Norvegicus-Chojnacka, Gotfryd Slavik de Ruth, Adrian Maksymilian Józef Alatriste, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Yutte Pónkrokk.
Komentarze
Guedes de Lima
Imponujące. Liczę, że Sarmatian Geographic będzie regularnie publikować!
Odpowiedz Permalink
Ivusia Buddusówna
Coś zmizerniałeś ostatnio Tytusie :( Tylko podróże i drinki :D
Odpowiedz Permalink
Tytus Aureliusz-Chojnacki
No tak.. ale za to jakie podróże i jakie drinki :)
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Piękna Histroia :D
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Witam
Bardzo ładna historia, w umiejętny sposób została przedstawiona historia tak pięknego miasta i jego wkład w ówczesny system panujący na wyspie.
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.