Głos Sclavinii, Karolina Aleksandra, 22.02.2015 r. o 00:56
Sclavińskie rubieże #6
Seria wydawnicza: Sclavińskie rubieże

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
<<<<<<<<<<<<<<< CZĘŚĆ PIERWSZA
<<<<<<<<<<<<<<< CZĘŚĆ DRUGA
<<<<<<<<<<<<<<< CZĘŚĆ TRZECIA
<<<<<<<<<<<<<<< CZĘŚĆ CZWARTA
<<<<<<<<<<<<<<< CZĘŚĆ PIĄTA
82OyQZ5z.png


– Dzisiaj mamy dla państwa na żywo niezwykłą gratkę. Swoje przemówienie na Placu im. kawalera Heczko wygłosi Przywódca Ostatecznej Krucjaty, Młynek Kawowy – zapowiedziała słodkim głosem prezenterka TV Sarmacja.
Krzysztof Hans podgłośnił nieco głos dochodzący z telewizora, korzystając z pilota, i rozłożył się na fotelu, oczekując na słowa Kawowego.
– Ostatnie wydarzenia w Sclavinii znajdujemy niepokojącymi... Sprzeczne to z zasadami Ostatecznej Krucjaty... Apelujemy do Konsula Hansa...
Gdy tłum na placu pożegnał gromkimi brawami Kawowego, Krzysztof zagłębił się w swoim fotelu. Jasnym dla niego stawało się, że nie można unikać konfrontacji z tematem tej przedziwnej Ostatecznej Krucjaty. Wiedział, że pod płaszczykiem tej nazwy skrywano imperialistyczne i nacjonalistyczne ambicje, ale chwilowo miał na głowie ważniejsze rzeczy i nie mógł poświęcić tyle czasu na ich demaskowanie. Musiał więc pójść drogą na łatwiznę...
Wyciągnąwszy papier, sięgnął po pióro i zaczął stawiać na kartce pierwsze litery dekretu o zdelegalizowaniu Ostatecznej Krucjaty.

* * *

Kawowy otarł pot ze swojego czoła. Rozejrzawszy się po wiwatujących tłumach na placu Heczki, poczuł, że głos mu grzęźnie w gardle. Wiedział, że jego przemówienie było oglądane i przez nowego Konsula. Dlatego też zdecydował się wystąpić publicznie. Gdyby go zamordowali – przynajmniej zrobiliby to na oczach kraju.
Ale miał nadzieję, że do tak drastycznych kroków nie dojdzie.

Schodząc z prowizorycznego podestu na placu, uśmiechał się do ludzi. Wszyscy go klepali po plecach, krzyczeli do niego, dodając mu otuchy, a przede wszystkim, widać było, że nie popierają polityki Krzysztofa Hansa.
– Nie martwcie się – mówił. – Jeszcze przywrócimy Ostateczną Krucjatę na właściwe tory! Mimo że Hans zabrał nam zwitarian, my wciąż jesteśmy górą!
– Kijową górą! – wydarł się ktoś z tłumu. – Hans tylko skrytykował Ostateczną Krucjatę, a wy już go chcecie likwidować!
– Faszyści! – poparł go ktoś inny.
I nagle nastroje wśród tłumu się zmieniły. Zdezorientowani zwolennicy Kawowego rozglądali się dookoła, próbując ustalić, kto występuje przeciwko porządkowi świata, który – w ich mniemaniu – był nadrzędny. Sam Kawowy przystanął na chwilę. Po chwili namysłu wrócił na podest i złapał za mikrofon.
– Krytykuje i nic nie robi! – rzucił do mikrofonu. – Niszczy kulturę Sclavinii!
– Ostatecznej Krucjaty nie było w Sclavinii 2007 roku! – odwrzasnął ktoś jeszcze inny z tłumu. – Też niby kultury nie niszczy?
Przywódca nabrał powietrza, po czym zaczął tłumaczyć, co jest złego w postępowaniu Krzysztofa.
– Ostateczna Krucjata jest jednomyślnością, jest duchem i ciałem Sclavinii — mówił. — Każdy postrzega ją trochę inaczej, tutaj też powstają różnice między nami. Ale jeśli coś się nam nie podoba, potrafimy to wyrazić w drodze cywilizowanej debaty, popartej merytorycznymi argumentami.
Perorował jeszcze długo. Uznawszy jednak, że ludzie stojący na placu od paru godzin są już wystarczająco zmęczeni, podziękował raz jeszcze. Odłożywszy mikrofon, zastanowił się jeszcze chwilę i ponownie sięgnął po narzędzie.
– I wiecie co? – zaczął głośno. – Mówię tu, do tych krytykantów! Wiecie co? Wy jesteście w sumie gorsi od Konsula Hansa, bo on przynajmniej swoje absurdalne poglądy podpisuje swoimi personaliami, a wy potraficie tylko krzyczeć na placu w tłumie anonimowych osób.
Owacje były długie. I na stojąco. Nie dlatego, że ludzie nie mieli krzeseł, a dlatego, że uważali, że tak się należy.

* * *

– Hrabia Staropodlaski? – rozbrzmiało w telefonie. Michał, zdumiony usłyszeniem mowy z jego rodzinnej części mikroświata, przez chwilę nie wiedział, co odpowiedzieć.
– Hrabia Staropodlaski? – powtórzył się głos w telefonie.
– Tak, tak. Michał August Staropodlaski, do usług.
Po chwili rozmowy, odłożył słuchawkę telefonu, a jego zdziwienie przerodziło się w szok. De Lima, jego długoletni mentor, zamordowany? Ale przez kogo? Taki człowiek, owszem, miał wielu wrogów, ale przecież żaden z nich nie odwiedził go w ciągu ostatnich dni...
Nagle Michała uderzyła myśl, nagła i niespodziewana.
– Przecież mówił, że ktoś go odwiedził... Ale kto?
Usiadł na krześle, starając się wydobyć nazwisko z odmętów pamięci.
– Nie podobało mu się jego podejście, dziwił się, że do niego przyszedł... Ale któż to, na jednorożca błękitnego, był?
Dłuższą chwilę siedział, drapiąc się po głowie. W końcu, usłyszawszy, że zegar wybija godzinę dwunastą, uznał, że już nic nie wykoncypuje i wstał powoli z krzesła, ruszając ku kolejnym sprawom do załatwienia.

* * *

Natarczywe pukanie do drzwi przerwało mu sen, którego i tak nie miał zbyt wiele. Poderwawszy się z łóżka, powlekł się w stronę drzwi, jednak te otworzyły się szybciej, zanim Andro zdążył nawet dojść do przedpokoju.
– Bryennios! – krzyknął ktoś. – Jesteś tam?
– Aham – odparł niepewnie Andro. Stanąwszy w drzwiach przedpokoju, odnotował posturę konsula Schlesingera, który zresztą natychmiast do niego podbiegł.
– Andro – szepnął, kładąc mu dłonie na ramionach i patrząc prosto w oczy. – Nie mam czasu, nie powinienem tutaj być. Ale Hans zdelegalizował Ostateczną Krucjatę, nie mogłem go powstrzymać, bo dał sobie uprawnienia do wydawania dekretów z mocą ustawy.
Michał nabrał powietrza w płuca, po chwili wypuszczając je ze świstem.
– Zaraz pojadę na lotnisko – odparł. – Dzięki za ostrzeżenie.
Nagle do pokoju wszedł mężczyzna ubrany w czarny garnitur. Szepnął coś do ucha konsula i wyszedł równie niespodziewanie jak wszedł. Martin popatrzył na Michała z widoczną troską na twarzy.
– Jest gorzej. Zablokował wszelkie połączenia lotnicze ze Sclavinii do odwołania. Coś z tępieniem Ostatecznej Krucjaty.
– Przepraszam bardzo, ty jesteś może konsulem? – spytał zdenerwowany Andro, nie wierząc własnym słowom.
– Jestem – odparł cicho Schlesinger. – I nie mam wpływu na nic. Przykro mi. Mam do wyboru działanie za kulisami przeciwko niemu, albo otwarte. A za to drugie Odolan wie, co mógłby mi zrobić.
Bryennios przymknął oczy, rozważając różne scenariusze.
– Dzięki – rzekł ponownie. – Masz do dyspozycji jakiś samochód?
– Samochód? – powtórzył z lekkim niedowierzaniem Schlesinger. – Mogę ci pożyczyć mój prywatny, przyjedzie tu za jakiś kwadrans. Masz już jakiś plan?
– Mam – odparł zdecydowanie Bryennios.
Martin kiwnął tylko głową i pogrzebawszy chwilę w kieszeniach, wyciągnął z jednej z nich klucze.
– Czarny SMW. Postaraj się go nie rozbić.
Michał skinął głową, po czym odwrócił się na pięcie. Nagle uderzyła go myśl.
– A Kawowy? – wrócił spojrzeniem do Schlesingera.
– Zaraz do niego pojadę.
– Powiedz mu, że podjadę po niego – powiedział szybko Andro. – I przekaż mu, że zabawa na Mascaras de Carnival w La Palmie była wyśmienita.
Martin zerknął na niego z lekkim powątpiewaniem, jednak Michał tylko potrząsnął jego ręką, po chwili zaś zniknął w pokoju. Schlesinger wzruszył ramionami i ruszył w drogę.

* * *

– Komendancie Pónkrokk, w związku z ostatnio wydanym dekretem, mam nadzieję, że powołacie do służby zwitarian i razem będziemy mogli wytępić tę zarazę, jaką jest Ostateczna Krucjata – powiedział Hans na jednym oddechu, przez cały czas wlepiając wzrok w twarz Yuttego, przez co ten drugi czuł się niezbyt pewnie. – Rozumiemy się?
– Czy to konieczne, panie konsulu? – odparł cicho Yutte.
– Jak najbardziej, jeśli chcemy utrzymać stabilność w Konsulacie Sclavinii, gdzie Eldorat nie jest jedynym miastem – rzekł Hans. – Mam nadzieję, że jest pan ze mną, panie komendancie. Inaczej może się pan bardzo szybko znaleźć w złej sytuacji.
– Jestem i będę – zapewnił szybko i gorliwie Pónkrokk, swoje myśli o całej sytuacji zachowując dla siebie.
– Doskonale, może pan iść.
– A swoją drogą... – zaczął niepewnie Yutte.
– Mhm? – Hans spojrzał na niego.
– Dochodzenie w sprawie śmierci de Limy zostało ponownie otwarte – powiedział Pónkrokk. Widząc pytające spojrzenie konsula, kontynuował dalej. – Dotarliśmy do pewnych poszlak, na podstawie których możemy podejrzewać... morderstwo – ostatnie słowo wyszeptał, jakby nie chciał, aby stało się ono rzeczywistością.
– Poszlak? – indagował Hans, nie ukrywając zdziwienia na twarzy.
– Na razie szczegóły zachowujemy w tajemnicy, ale niedługo złożę raport.
– Wspaniale – westchnął Krzysztof, starając się zachować spokojnie. – Ale proszę pamiętać, panie komendancie, że to nie jest priorytet w tym momencie. Nie, proszę mnie źle nie zrozumieć. Biedny de Lima istotnie zasługuje na wyjaśnienie okoliczności jego śmierci, jednak w tej chwili bardziej zagraża nam Ostateczna Krucjata i jej okropne cele.
Pónkrokk pokiwał tylko głową, nie okazując wielkiego rozczarowania, jakie przepełniało jego serce.

* * *

– Panie Konsulu? – słodki głosik dobiegł uszu Hansa. Odwróciwszy się, ujrzał damę palącą cygaro.
– Tak? – burknął.
– Pan jest pewien swojej decyzji?
– Pani ją kwestionuje? – zapytał mniej uprzejmie, nie wiedząc nawet, o co jej chodzi.
– Panie Konsulu – powtórzyła kobieta, podchodząc coraz bliżej Krzysztofa. – W Eldoracie mamy Trybunał Koronny. Nie godzi się izolować go od Sarmacji.
– O, fakt – przypomniał sobie Hans.
– Sarmaci będą pytali, co się stało. Nie spodoba im się to. – kontynuowała, leniwie przytykając cygaro do ust co chwilę. – Wyślą wojska, podejrzewając jakiś pucz. W ten sposób się skończy twoja era, Konsulu Hansie van der Ice.
– Nie mogę odwołać swojej decyzji – żachnął się Krzysztof. – Nie tak szybko po jej ogłoszeniu. Poza tym, jeszcze któryś z Ostatecznej Krucjaty mi zwieje.
Kobieta wzruszyła tylko ramionami i wyrzuciła cygaro do kosza, po czym zaczęła powoli oddalać się.
– Poczekaj! – zawołał konsul.
Odwróciła się.
– Jak proponuje Pani to rozwiązać? – zapytał, lekko wahając się, czy powinien w ogóle to robić.
– Wyślij mnie do Srebrnego Rogu. Jakoś im to wytłumaczę – uśmiechnęła się.
– Dobrze – zgodził się bez wahania, wciąż będąc pod urokiem tej niesamowitej postaci. – Wyczarteruję lot dla ciebie. Tylko podaj mi swoje personalia.
– Olivia Sara Bohuslav, bardzo mi miło.
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Młynek Kawowy, Paweł Zanik IV, Jakubbu Ashikaga.
Serduszka
8 307,00 lt
Ten artykuł lubią: Andrzej Fryderyk, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Młynek Kawowy, Ivan von Lichtenstein, Siergiusz Asketil, Michel von Vincis-d’Agnou, Remigiusz von Ram, Alfred, Maria von Primisz, Laurẽt Gedeon I, Jakubbu Ashikaga.
Komentarze
Młynek Kawowy
Mam ochotę napisać krótki esej pt. "Uwagi na marginesie >>Sclavińskich rubieży<<", ale to pewnie dopiero kiedy cały cykl się skończy. Tymczasem przesyłam Autorce wyrazy szczerego uznania. :)
Odpowiedz Permalink
Michel von Vincis-d’Agnou
Gdzie bialeńscy ochotnicy tępiący OK? :(
Odpowiedz Permalink
Remigiusz von Ram
Fajna historia, oby tak dalej :)
Permalink
Kamil Warior von Vincis-Kazakov
Uwielbiam tę serię (Mogę to tak nazwać?). <3
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
Powstrzymało ich to.
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
W sensie: Bialeńczyków.
Odpowiedz Permalink
Laurẽt Gedeon I
Słyszałem już nie raz tego faszystę. Niedługo znowu przemówi. Fajny artykuł :)
Odpowiedz Permalink
Aleksander Damian von Thorn-Chojnacki
Gratuluje historii :D
Odpowiedz Permalink
Maksymilian Nowak
Super seria, oby tak dalej!
Odpowiedz Permalink
Jakubbu Ashikaga
Komentarz dla wsparcia Karoliny!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.