Realioza - Chrzest ognia

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
5V8m7C50.png
W poprzednich odcinkach:

Wyludnienie kraju postępuje.

Na Baridajskiej Stacji Kosmicznej pojawia się iskierka nadziei. Dyrektor Vips odzyskuje przytomność i daje pozostałym nadzieję na naprawę generatorów tlenu.

Próby ustalenia przyczyn śnięcia szczurów i dziwnego zachowania Sarmatów nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Na domiar złego ktoś wysadza w powietrze siedzibę Książęcej Komisji Wyborczej w dzień głosowania.


46PrMk6b.png

Grodzisk, 16 marca 2015, godzina 12:45

- Wciąż ciężko mi uwierzyć, że po ulicach spacerują oddziały Książęcych Sił Zbrojnych - Aga wpatrywała się w szczelinę pomiędzy zasłonami.
- Żeby oni spacerowali, to by nie było tak źle - Herman wciąż miał przed oczyma sceny sprzed siedziby Książęcej Komisji Wyborczej. Niewinni ludzie rozstrzeliwani bez wyjaśnienia, bez ostrzeżenia, bez sensu. Walające się wszędzie gruzy. Wciąż płonące ciała, które już nawet nie przypominały kształtem ludzi. Sceny, które nie opuszczały go ani na jawie, ani we śnie.
- Dobrze, że udało się Wam w porę uciec - Fryderyk Sternberg po raz pierwszy od wielu dni opuścił swoje prowizoryczne laboratorium.
- Wciąż tam jesteśmy drogi przyjacielu - westchnął Kolineusz - nigdy już nie opuścimy tamtej ulicy.

Zamilkli. Słowa nie miały znaczenia w tych trudnych czasach. Słowa raniły jak noże, jak bagnety żołnierzy KSZ. W oddali wciąż słychać było huk wystrzałów, krzyki ludzi i płacz... przerażający, przenikający do głębi płacz niedobitków.
- Możemy wyjechać do Carstwa Brodryjskiego. Jestem przekonany, że Jego Carska Mość udzieli Wam schronienia.
- Twoja ojczyzna zamknęła granice - zauważył smętnie Sternberg - Nie chciałem ci tego mówić wcześniej ze względu na stan w jakim wróciliście z miasta.
- Jak to zamknęła granice?
- Po prostu. Poza Sarmacją głośno mówi się o epidemii tajemniczej choroby dziesiątkującej ludność księstwa. Wiele krajów zamknęło granice dla emigrantów z KS. Nie ma się co dziwić. Boją się.
- Niech to Perun świśnie! Musimy koniecznie rozwiązać tajemnicę tej epidemii.
- Na szczęście pojawiła się iskierka nadziei! - Fryderyk nie krył dumy, jak wypełniała go gdy wymawiał te słowa. W końcu, po wielu dniach badań udało mu się odnaleźć gen odpowiedzialny za śnięcie szczurów.


46PrMk6b.png

Nadzieja, Willa Norvegicusów-Chojnackich, 17 marca 2015, godzina 20:12

Z zamyślenia wyrwał diuczessę zapach kawy. Pojawił się w pokoju jeszcze długo przed tym, nim zobaczyła Tomasza niosącego filiżanki. Od wczorajszego wieczora nie odstępowała łóżka, w którym leżał nieprzytomny Rattus. Nie jadła, nie spał, nie była w stanie myśleć o niczym. Dopiero gdy Liberi wszedł do pokoju uświadomiła sobie jak strasznie jest wykończona.
- Tego mi było trzeba - westchnęła kosztując gorącego napoju.
- Potrzeba Ci jeszcze gorącej kąpieli i długiego snu. Dobrze wiem, że nie spałaś już od kilku dni.
- A skąd to niby wiesz?
- Jak się dostaje dostęp do GiSkopu na raptem kilka dni, to czasu na spanie raczej nie ma.
- Prawda - uśmiech rozświetlił nieco jej bladą twarz - Dziękuję, że po mnie przyjechałeś. Tym bardziej, że przecież jako Komendant Obrony Cywilnej Grodziska masz sporo innych zadań w tych podłych czasach.
- Nie jestem już Komendantem - zawiesił głos na chwilę - Nie ma już jednostek Obrony Cywilnej.
- Co?
- Jego Książęca Mość rozwiązał Obronę Cywilną i wszystkie służby tego typu.
- Co?
- Wprowadzono stan wyjątkowy. Książęce Siły Zbrojne pilnują porządku. Mają prawo strzelać do ludności cywilnej, bez ostrzeżenia, bez wyjaśnień.

Wiadomości docierały do niej jakby zza oceanu. Głucho tłukły się po głowie. Nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Nagły zawrót głowy sprawił, że straciła na chwilę władzę nad mięśniami. Filiżanka wypadła jej z rąk, a cała jej zawartość wylała się na kolana parząc je dotkliwie. Calisto zignorowała ból. Nie wiedziała co ma robić. Dotyk Tomasza nakładającego na ranę żel chłodzący i opatrunek jeszcze zwiększył jej bezradność i zakłopotanie. Bardzo chciała być silna, ale nie potrafiła. Z oczu płynęły jej łzy. Początkowo nieśmiałe, pojedyncze kropelki, przemieniły się w rwące strumienie. Nie była w stanie nad nimi zapanować.

- Nie martw się Calisto - głos Tomasza był ciepły i spokojny - Opanujemy tę sytuację. Przysięgam - bardzo chciała mu wierzyć.

46PrMk6b.png

Grodzisk, Pałac Książęcy, 20 marca 2015, godzina 12:30

Książę z uśmiechem na twarzy przysłuchiwał się relacjom dowódców poszczególnych oddziałów KSZ. Wygląda na to, że wypuszczenie żołnierzy na ulice było wyjątkowo dobrym posunięciem. Ludzie boją się wychodzić z mieszkań a wirus nie rozprzestrzenia się już tak szybko jak wcześniej. Monarcha zdawał się nie dostrzegać ceny jaką zapłacił. Prężył dumnie pierś na tronie i z aprobatą kiwał głową. Po każdym raporcie grzecznie dziękował dowódcom, klepał ich po plecach i polecał kontynuować akcję w ten sam sposób.

Gdy w końcu długi szereg żołnierzy przebrnął przed książęcym obliczem minęła już 14. Monarcha wstał z tronu, przeciągnął się leniwie i przepełniony radością pomaszerował w stronę swoich prywatnych komnat. Widok diuczessy von Lichtenstein w jednym z korytarzy napełnił go tak ogromną radością, że aż klasnął w dłonie.
- Karolina - krzyknął zapominając o protokole - Wyzdrowiałaś! - rzeczywiście diuczessa wróciła do swoich obowiązków, ale podkrążone oczy i potargane włosy zdradzały, że jeszcze do końca nie doszła do siebie.
- Lekarz pozwolił mi pracować po kilka godzin dziennie. Na razie na więcej nie mam pozwolenia.
- Cudownie! Nawet nie wiesz, co się tu działo pod Twoją nieobecność!
- Koniec świata, sądząc po zniszczeniach - Marszałkini Dworu nie podzielała entuzjazmu księcia. Widziała ciała ludzi rozszarpywane przez bezdomne psy i czuła smród spalenizny wymieszany z odrażającym odorem gnijącego, ludzkiego mięsa.
- Och! To był prawdziwy chrzest ognia! - książę nie zwrócił uwagi na niezadowolenie diuczessy - Opanowaliśmy zarazę. Wanda osądził, kto godny jest przetrwania! - Karolina nie wierzyła własnym uszom. Skłoniła się jednak nisko i z dyplomatycznym uśmiechem udała się do swojego biura, zostawiając monarchę sam na sam z radością jaka go przepełniała.

W głębi gabinetu Karolina zmyła nieszczery uśmiech i skryła twarz w dłoniach. Nie miała pojęcia, że sytuacja jest aż tak poważna. Chorowała na realiozę często, ale po raz pierwszy po dojściu do zdrowia zastała kraj pogrążony w tak poważnym kryzysie. Wyniszczony i odczłowieczony. Nie mogła uwierzyć, że za ten stan rzeczy odpowiada monarcha, którego sama nakłaniała do udziału w Wolnej Elekcji, którego popierała i cały czas wspierała we wszystkim co robił. Znała go zbyt dobrze by wiedzieć, że ten chory pomysł nie narodził się w jego głowie. Musiała dowiedzieć się, kto nakłonił Tomasza Ivona Hugona do podjęcia tak nieludzkiej decyzji. Musiała skłonić go, do zmiany strategii.


46PrMk6b.png 46PrMk6b.png

Rejestr zmian

Serduszka
12 396,00 lt
Ten artykuł lubią: Aga Jacobsen, Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Rihanna Aureliuš-Sedrovski, Daniel January von Tauer-Krak, Rattus Norvegicus-Chojnacki, Sucio Vips, Adunaphel Kovall, Antoni Rudnicki, Henryk Leszczyński, Siergiusz Asketil, Alfred, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Herman Kolineusz, Orjon von Thorn-Surma, Albert Felimi-Liderski, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Aga Jacobsen
Chcę jeszcze! ;D Nawet nie spostrzegłam się kiedy był koniec ;> jak każdą Twoją część super się czyta ;)
Odpowiedz Permalink
Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni
Bardzo ciekawa seria, różniąca się od innych tutaj publikowanych. Klimatem pasowałaby do jakiejś narracji prowadzonej w Winktown. :)
Odpowiedz Permalink
Rihanna Aureliuš-Sedrovski
Zarabisty cykl :D teraz to przysięgam, że Spisek wróci :D
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Aaaa... Sorki Rihi za logo. Dziś przysiądę, słowo!
Odpowiedz Permalink
Sucio Vips
Extra piękna piękność
Permalink
Sucio Vips
Więcej części było by extra świetnie się czyta psze pani
Permalink
Tomasz Liberi
Super a czym sobie zasłużyłem na rolę
Odpowiedz Permalink
Alfred
Rzadko się ukazują nowe części. Wprowadza to w klimat realiozy, no ale...
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
@Tomasz: Przecież obiecałam, że będziesz :D Pojawiłeś się już w poprzednim odcinku :D

@Martin Schlesinger-Asketil: No właśnie tyle się w moim v-życiu wydarzyło, że samą mnie dopadła ta choroba, ale dzięki temu mam nadzieję, lepiej oddam jej charakter :D No zobaczymy :)
Odpowiedz Permalink
Herman Kolineusz
Calisto... Brak mi słów by opisać to, jak to opowiadanie jest świetne.

Tak na marginesie, w Jaśnie Oświeconym Carstwie Brodryjskim panuje Car a nie Cesarz :)
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
Calisto, a mogę poprosić o ujecie mojej skromniej osoby w tym przecudnym dziele?
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Jasne. Postaram sié Cię wkręcić :)
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Ja mam co chwilę nawroty tego ustrojstwa... :/
Odpowiedz Permalink
Calisto Norvegicus-Chojnacka
Jak znajdziemy szczepionkę i lek to może się wyleczysz do końca :)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Nic tak nie wypala zarazków jak Ogień :)
A ten zapach napalmu o poranku...he he
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.