[Kącik historyczny] #2 - historia, Instytut Historii Marchii Trzyczaszkowskiej

Księstwo Sarmacji jest dziś jedną z dwóch najstarszych żyjących polskich mikronacji, lecz często pamięć o dziejach minionych zaginęła w mrokach i historii burzach. Jak to drzewiej bywało - nie raz się zastanawiamy... Udało mi się odszukać starożytne archiwa z części mojej działalności w KS na przestrzeni wieków.

Dziś, w drugim Kąciku Historycznym chciałbym zaprosić Was na wycieczkę DalekoMobilem do roku 2004, by pokazać Wam ... Instytut Historii Marchii Trzyczaszkowskiej! Zatem? Zapinamy pasy. 3...2...1... START.

instytut1.jpg

Jak informowała strona Instytutu: "Instytut Historii został powołany do życia edyktem Namiestnika Marchii Trzyczaszkowskiej z dnia 15 stycznia 2004." Była to jeden z pierwszych sarmackich instutucji, której celem była budowa narracyjnej historii Księstwa. Do jego głównych zadań należało zatem prowadzeniem badań z zakresu: historii Księstwa Sarmacji, historii prowincji oraz historii świata wirtualnego. Poza tym Instytut miał redagować i wydawać periodyku poświęcony prowadzonym badaniom - "Res Gestae", niemniej nie zachowały się w moich archiwach żadne jego numery. Instytut mieścił się w Gniewie, stolicy Marchii Trzyczaszkowskiej, w budynku Biblioteki Miejskiej im. Ludwika Spokojnego.

W czasie swego istnienia Instytut przeprowadził liczbe badania i opublikował aż 19 prac! Nieoceniony wkład miał Krzysztof Kolski, kierownik Instytutu, kóry niezmodrowanie pracował ku chwale Marchii. Wśród tych prac znalazły się także dwa opracowania starożytnego języka - w części Rindig znalazł się alfabet i podstawy gramatyki, w cześci Ptanen cyfry i system numeryczny. Autorem tych badań był Gelledagor.

3YTgbaO6.png
Cytuję:
"Nie jeden i nie dwa razy zdarzało się, że w Trzyczaszkowie paktowano z siłami nieczystymi. Znana jest historia Borysa Bękarta, który dążył do stworzenia armii umarłych tak długo aż sam w niewyjasnionych okolicznościach wyzionął ducha. Podobne historie zdarzały się tak często, że ani upiory ani strzygi w Trzyczaszkowie nikogo już nie dziwią.

Po zawarciu paktu na przeżycie, Jan Żeglarz i Mścisław niezależnie od siebie przystąpili do badnia tajemnicy długowieczności. Dobro państwa i własnej rodziny wymagało, aby nie umrzeć wczesniej niż rywal.

Jak głosi śreniowieczne podanie: urodzeniu Jana Żeglarza towarzyszyły niesamowite okoliczności: przeraźliwa burza, jakiej nikt nigdy wcześniej nie widział. Co więcej, chłopiec urodził się z całkowitym uzębieniem, a według opinii mędrców ten niezwykły stan miał go predestynować do zajmowania się alchemią i magią. Biorąc to za dobrą monetę, w swym dorosłym życiu próbował odkryć sekret kamienia filozoficznego. Posiadł znaczną wiedzę o procesie transmutacji, napisał kilka traktatów alchemicznych, które w licznych odpisach dochowały się do naszych czasów. [...]"

To fragment jednej z prac znajdujących się w archiwach Instytutu - "Tajemnicza długowieczności". W innej, zatytułowanym "Wiejska pornografia" przeczytać zaś możemy...
Cytuję:
"Eh, nikt nie lubi jak kobita beczy. A jak cztery ryczą, zmiłujcie się niebiosa, w ogóle nie idzie wytrzymać. Normalnie człowiek by parę kielonków chlapnął. Ale, że to właśnie od gorzały i babskiego myślenia do takich kłopotów przyszło, to nawet do wódki humoru nie ma. Wszystko to było tak...

Heniek Smolarz gracko ciągnikiem zasuwał. A że, się wczęśniej wódkę pił, a nie lubił żadnej kolejki omijać - to chyba rekord Trzyczaszkowa w promilach pobił. Medycznie rzecz biorąc - chyba nie powinien dychać, praktycznie jednak - Heniek traktorem zaiwaniał chwacko.

Eh, kto tego nie lubi? Taka jest zabawa na ciągniku, że się młodnieje od razu. To cię w lewo rzuci, to w prawo, a tak wytrzęsie - że lepiej niż w lunaparku. No, z uciechy, to aż się zrzygać można. Ale po prawdzie, Heniek nie bełcił i kulturalnie szosą do domu mknął. [...]"

Opowieści i historyj wszelakich w Instytucie wiele. O Wikingach, o cyganach, zdradzie, przyjaciołach, kobietach, przepowiedniach, wojnie, zamkach, wsiach, pijaństwie i demonach, o rodzinach.
Cytuję:
"Sława Elżbiety rosła z dnia na dzień. Już po tygodniu każdy mieszkaniec Trzyczaszkowa słyszał o tej kobiecie. Mówiono o niej w karczmach i na gościńcach. Chłopi rozprawiali o niej przy pracy w polu, rycerze opowiadali sobie o niej w trakcie polowania. A ponieważ była nie tylko dzielna, ale również niesamowicie piękna - wkrótce każdy mężczyzna chciał mieć taką żonę, jak ona. Każda kobieta chciała być porównywana właśnie do Elżbiety.

Chyba żaden wcześniejszy władca nie był nigdy tak popularny - dlaczego więc, mimo propozycji, nie zdecydowała się sięgnąć po władzę? To chyba na zawsze pozostanie tajemnicą. W tej sytuacji jednak niemożliwe stało się utrzymanie jedności kraju, żaden z hrabiów i baronów nie chciał ustąpić drugiemu - Trzyczaszkowo rozpadło się ponownie na wiele dzielnic. [...]"

0rBT05sw.png

Instytut działał prężnie, Trzyszkowo było jedną najciekawszych historycznie krain. Pamiętając o tym warto zaprosić Was... na stronę Instytutu. Tam poczytajcie wszystkie historie, może, może!, będą one stanowić zaczyn do dalszych badań? Może, może!, spowodują one powrót mody na historyczne badania? Tak było w 2004 roku, jak będzie 12 lat później?

Instytut Historii Marchii Trzyczaszkowskiej - prace i opracowania.
Serduszka
9 588,00 lt
Ten artykuł lubią: Alexander White, Vladimir ik Lihtenštán, Fryderyk von Hohenzollern, Konrad Jakub Arped-Friedman, Heweliusz Popow-Chojnacki, Bonawentura Czajkowski, Ignacy Urban de Ruth, Karolina Aleksandra, Tomasz Mancini, Zoara Schlesinger-Asketil, Lambert von Güden.
Komentarze
Alexander White
Świetny artykuł.
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Dobra prasa nie jest zła!
Odpowiedz Permalink
Heweliusz Popow-Chojnacki
Bardzo ciekawy artykuł :).
Odpowiedz Permalink
Bonawentura Czajkowski
Dobrze napisany artykuł.Jest interesujący i mówiący o ciekawych informacjach z przeszłości KS. Oby jak najwięcej takich artykułów w przyszłości.
Odpowiedz Permalink
Bonawentura Czajkowski
i mówi* Bardzo przepraszam za błąd. Jest to skutek pisanie na telefonie :).
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
*miął yć cytat, nie url przy tym pierwszym zdaniu :c
Odpowiedz Permalink
Ignacy Urban de Ruth
O kierwa, chyba jednak instytutu tam nie przeniosłem. A takim razie przepraszam XD
Odpowiedz Permalink
Tomasz Mancini
Gratuluję bardzo ciekawego artykułu ;)
Odpowiedz Permalink
Lambert von Güden
Bardzo udany tekst :D
Odpowiedz Permalink
Herman Kolineusz
Świetny i bardzo udany artykuł.
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Fajnie że ktoś wraca do tamtych czasów i pokazuje różne perełki z tych okresów. Oby tak dalej no i przydał by się jak w KSch jakiś instytut/strona gromadzaca dawne strony. Chyba że to juz w Bibliotece jest...
Odpowiedz Permalink
Defloriusz Dyman Wander
Wiwat Drejczach, wiwat Ptaah!
Odpowiedz Permalink
Orjon von Thorn-Surma
@Avril,

to może... zrekonstruujmy to? :)
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.