Vaarland pada na kolana, a Rzeczpospolita wciąż dumnie trwa.
Seria wydawnicza: Freie Gespräche

Freie Gespräche

Gościem „Gazety Teutońskiej” jest król Rzeczypospolitej Obojga Narodów Sebastian January, z którym rozmawiałem o sześciu miesiącach jego panowania, sytuacji na Vaarlandzie, upadku Niderlandów oraz zbliżającej się elekcji królewskiej. Zapraszam do lektury!

nnw4o4P4.jpg
Sebastian January (przed wyborem: Sebastian von Tauer) został piętnastym królem Polski i wielkim księciem Litwy1 dnia 01. grudnia 2015 roku. W elekcyjnym pojedynku pokonał króla Niderlandów Wilhelma II, cara Abachazji Tomasza I Bagrata oraz księcia Saragossy Kosmę Piotra Medyceusza. Przed elekcją sprawował urząd Hetmana Wielkiego. Zgodnie z zapisami „Artykułów Henrykowskich”, które są fundamentem ustroju Rzeczypospolitej, kadencja każdego monarchy (o ile nie zostanie skrócona wolą szlachty) wynosi sześć miesięcy. Rzeczpospolitą czeka więc kolejne interregnum. Jak Jego Królewska Mość ocenia swoje panowanie? Jak ocenia ogólną kondycję Vaarlandu oraz mikroświata? Czego oczekuje po nadchodzącej elekcji?


Gazeta Teutońska: Bardzo dziękuję Waszej Królewskiej Mości za to, że zgodził się udzielić tego wywiadu. Zbliża się kres kadencji Waszej Królewskiej Mości, czy był Wasza Miłość zaskoczony tym, że szlachta wybrała Hetmana Wielkiego na króla? Może Wasza Królewska Mość stawiał na kogoś innego w listopadowej elekcji?

Sebastian January: Można powiedzieć, że się tego spodziewałem, co nie zmienia faktu, że po wyborze byłem mocno zdumiony. Tylko jeden głos oddany na innego kandydata! Zdumiała mnie aż taka jednomyślność szlachty. Ta jednomyślność jest w ogóle bardzo ciekawym zjawiskiem. Trudno znaleźć Konstytucję Sejmową, która nie byłaby przyjęta jednogłośnie przez szlachtę. Ale wracając do pańskiego pytania – moim zdaniem Wilhelm II po swojej przemowie miał duże szanse na zdobycie poparcia szlachty. Także Kosma Piotr Medyceusz wydawał się nam poważnym kandydatem, zwłaszcza po tym, jak jeden z książąt wyraził swoje poparcie dla niego.

GT: Może Wasza Miłość zdradzi coś zza elekcyjnych kulis? Czy Wasza Królewska Mość od samego początku chciał pretendować do tronu Rzeczypospolitej, czy może część Braci Szlacheckiej ujrzała w Waszej Miłości dobrego kandydata i namówiła ówczesnego Hetmana do startu?

SJ: Sam raczej nie wyrywałem się do kandydowania. To w oczach poprzedniego króla (Marka Pawła – przy. red.), a także części panów braci, zostałem odpowiednim kandydatem, oni także do kandydowania mnie przekonali. Co ciekawe, pewien pan brat chciał, abym... startował już we wcześniejszej elekcji.

GT: Mimo że w elekcji startować mogą również zagraniczni kandydaci, jeszcze nigdy szlachta nie powierzyła tronu obcemu księciu. Czy według Waszej Królewskiej Mości w elekcji ma szansę nie-Piast? Szlachta chyba nie ufa obcym monarchom?

SJ: To trudne pytanie. Myślę, że szlachta przy wyborze króla kieruje się przede wszystkim swoim doświadczeniem z kandydatem. Zatem przewagę mają ci kandydaci, którzy żyją blisko szlachty, czy wręcz są jednymi spośród nich. Szlachta wtedy zna przywary i zalety takiego kandydata i jest bardziej skłonna go popierać niż kandydata zupełnie nieznanego. Naszym zdaniem obcokrajowiec ma szanse w elekcji, ale musi przed tym na to zapracować. I to w Rzeczypospolitej.

GT: Czyli musi stać się, mówiąc jednym słowem, Piastem. Czemu Wasza Królewska Mość zdecydował się na start dopiero w ostatniej elekcji, skoro był już do tego namawiany poprzednio? Czy uważa Wasza Królewska Mość, że dobrze wypełnił powierzone przez szlachtę zadanie?

SJ: Nie zdecydowałem się wcześniej startować, gdyż zdawałem sobie sprawę, że brakuje mi doświadczenia i obycia z mikronacyjną polityką zagraniczną. A co do wypełniania zadania: wiele już zostało zrobione, jednakże dużo jeszcze do zrobienia pozostało, jak chociażby odświeżenie strony, acz nie kryję, iż nie mam zbyt dużych umiejętności webmasterskich. Mam nadzieję, że uda się to zrobić wkrótce, choć z drugiej strony nie chcielibyśmy, by przez pośpiech wyszły jakieś „buble”.

GT: Mam nadzieję, że stronę Rzeczypospolitej uda się szybko odświeżyć! Co jest zdaniem Waszej Królewskiej Mości największym sukcesem, który osiągnął w trakcie swojego królowania? Może istnieje też coś, czego Wasza Królewska Mość żałuje jako król?

SJ: Trudno tu mówić o jakiejś jednej konkretnej rzeczy. Jako duże sukcesy można by wymienić przeprowadzenie dużych manewrów na Ukrainie (powstanie Pawłyszenki), w które oprócz znacznej ilości szlachty włączyli się także goście zagraniczni. Warto także zwrócić uwagę na spory „przyrost naturalny” w ostatnim czasie. A żałujemy nie tyle jakiejś uczynionej rzeczy, ale raczej jej braku np. tego, że, jak wspomnieliśmy, jeszcze nie udało się odświeżyć strony.

GT: Sprawy wewnętrzne Rzeczypospolitej skupiają się przede wszystkim na wojskowej narracji, jak przywołane przez Waszą Królewską Mość powstanie Pawłyszenki. Patrząc na kraje Vaarlandu i Antyry Rzeczpospolita wypada najlepiej. Nordia, Wielka Polondia, Francja to kraje, które już dawno upadły. Skarland i Agurię trawi marazm. Niderlandy są już raczej w grupie tych, którzy wypadki z gry. Co zdaniem Waszej Królewski Mości sprawia, że Rzeczpospolita tak doskonale radzi na tyle przywołanych państw? Czy to zasługa wspomnianej narracji?

SJ: Oczywiście narracja też jest ważna, ale zdaje nam się, że ważniejszy jest sam klimat: XVII-wieczna Rzeczpospolita Obojga Narodów, rodem z sienkiewiczowskiej „Trylogii” czy opowiadań Komudy. W sercu każdego Polaka słychać łopot husarskich skrzydeł. To właśnie ten aspekt jest moim zdaniem najważniejszy, jeśli chodzi o atrakcyjność naszej mikronacji.

GT: Niderlandy, jak pamiętam, również doskonale swego czasu prosperowały, mogły konkurować z Rzecząpospolitą, jeśli chodzi o poziom aktywności. Dziś król Wilhelm składa nadzór nad terytoriami swojego kraju w ręce Korony i Litwy. Dlaczego według Waszej Królewskiej Mości do tego doszło?

SJ: Jest to skomplikowane pytanie. Zdaje nam się, że w tym społeczeństwie zabrakło zapału, który zgasł. Wilhelm II próbował jeszcze go podtrzymać, ale jak można podtrzymywać coś, czego już nie ma? Ciężko nam jednak osądzić, z czego owy brak zapału wynikał, to bardziej pytanie do mieszkańców Niderlandów.

GT: Czy sądzi Wasza Królewska Mość, że Niderlandy kiedyś się odrodzą?

SJ: Możemy jedynie mieć nadzieję, że się tak stanie.

GT: Fakt, że Niderlandy zwróciły się do Rzeczypospolitej w swoim ostatnim, agonalnym stanie, musi świadczyć o wysokiej pozycji Rzeczypospolitej na Vaarlandzie i Antyrze. Jednocześnie Rzeczpospolita nie jest szczególnie widoczna poza własnym kontynentem. Czy Wasza Królewska Mość nie widzi potrzeby prowadzenia polityki zagranicznej ukierunkowanej na kraje leżące na zachód od Vaarlandu?

SJ: Naszym zdaniem należy wszystko robić małymi kroczkami – najpierw zdobyć silną i stabilną pozycję na kontynencie, by dopiero dalej móc rozszerzać na inne rejony mikroświata zasięg polityki zagranicznej – nie chcemy wszak tworzyć kolosa na glinianych nogach.

GT: W mikroświecie obserwuje się powolny upadek wielu spośród dawnych, uznanych państw — Austro-Węgry, Scholandia, wyczerpane aferami klonerskimi Al Rajn i Surmenia. Czy według Waszej Królewskiej Mości żyjemy w dobie schyłku polskiego mikroświata?

SJ: Moim zdaniem można tu mówić tylko o przejściowym kryzysie. Za mojej pamięci sama Rzeczpospolita przechodziła taki kryzys dwukrotnie, jednak za każdym razem udało jej się podźwignąć. Tak samo mamy nadzieję, że upadające teraz mikronacje staną się wkrótce tętniącymi życiem państwami.

GT: Zbliża się kolejna elekcja, w której szlachta zgromadzona pod Warszawą wybierze swojego króla. Jakimi cechami powinien się odznaczać kandydat? Czego Rzeczpospolita potrzebuje?

SJ: Musi to być przede wszystkim osoba z wielkim zapałem (tak, znowu ten zapał), pracowitością i uporem w dążeniu do celu. Poza tym, dobrze by było, żeby posiadał umiejętności webmasterskie oraz, co tu ukrywać, spory zapas wolnego czasu.

GT: Czy gdyby w nadchodzącej elekcji wystartował król Dreamlandu Edward II lub książę Sarmacji Tomasz Ivo Hugo, mieliby jakąkolwiek szansę na zwycięstwo? Czy szlachta zdaniem Waszej Królewskiej Mości byłaby za unią personalną z którymś z najstarszych państw w polskim mikroświecie?

SJ: Tak jak pan redaktor powiedział: „musi być swojakiem”. Jeśli przed elekcją pokazaliby, że interesuje ich los Rzeczypospolitej - kto wie? Jednak, jeśli wzorem poprzednich kandydatów, zainteresowaliby się nią dopiero w czasie elekcji, przypuszczam, że jej przebieg (i wynik) byłby podobny do tego, który mogliśmy obserwować w listopadzie.

GT: Na koniec pozwolę sobie zapytać, czy Wasza Królewska Mość zamierza ubiegać się o reelekcję?

SJ: Jeśli taka będzie wola szlachty – będę.

GT: Bardzo dziękuję za poświęcony czas i rozmowę.

SJ: Również dziękuję i cieszę się, że mogłem udzielić tego wywiadu.

1. Lub jedenastym, jeśli uwzględnimy fakt, że trzech monarchów Rzeczypospolitej wstępowało kilkakrotnie na tron: August IV dwa razy oraz później jako August Ludwik II; książę Karol Radziwiłł królował dwukrotnie jako Karol I Józef oraz Karol II; książę Marek Wiktorowicz Zep panował jako Marek Paweł dwukrotnie (reelekcja). Pełną listę królów i wielkich książąt znaleźć można tutaj;
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Gotfryd Slavik de Ruth.
Serduszka
6 567,00 lt
Ten artykuł lubią: Cudzoziemiec, Szymon de Canterville, Ryszard Paczenko, Andrzej Fryderyk, Helwetyk Romański, Ivan von Lichtenstein, Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Henryk Leszczyński, Daniel Chojnacki, Patryk Dybala, Tomasz Ivo Hugo, Krzysztof St. M. Kwazi.
Komentarze
Ivan von Lichtenstein
Profesjonalny artykuł! Brawo wujku!
Odpowiedz Permalink
Ivan von Lichtenstein
Profesjonalny artykuł! Brawo wujku!
Odpowiedz Permalink
Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni
Obywatele RON również docenili wkład pracy autora wywiadu :)
Odpowiedz Permalink
Gotfryd Slavik de Ruth
Dobry artykuł, ba dobry wywiad. Czytałem z nie gasnącym zainteresowaniem.
Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.