Kowen, Sorcha Raven, 18.05.2016 r. o 15:22
Czarci Jar- geneza nazwy
Seria wydawnicza: Czarci Jar

Artykuł w ramach konkursu "Tydzień z lennem".
P8x4ecR9.png
T
am, gdzie sowy swoim pohukiwaniem wskazują wędrowcom drogę, gdzie księżyc używa gwiezdnych kąpieli w ruczaju, a żaby w sadzawce urządziły koncert, tam właśnie znajduje się Czarci Jar.
W sporej odległości od zabudowań ludzkich, w niewielkiej chacie pośrodku lasu, mieszka samotnie wiedźma Sorcha.
Miejsce to owiane tajemnicą jest enklawą spokoju i swego rodzaju miejscem zadumy.
Przy chacie znajduje się olbrzymi ogród. Sorcha codziennie wychodzi rankiem, by wśród pierwszych  promieni słońca spacerować, rozmyślać oraz szukać natchnienia.
Czasem przy blasku księżyca siada na ławeczce przed chatą i wspomina dawne dzieje, kiedy to jako młoda nowicjuszka Kowenu starała się pojąć magię, jej moc i skuteczność.
Sama nawet miejscowość jest magiczna, a jej historia tajemnicza, jak sama nazwa.
Mieszkańcy okolicznych wiosek i miast rzadko zapuszczają się w te tereny, a starzy ludzie opowiadają przedziwne historie. Miejsce to nazywają nawiedzonym i mrocznym.
P8x4ecR9.png
M
ówiono, że bardzo dawno temu żyła w tym miejscu nimfa leśna Eilis, a wieść o jej nieziemskiej urodzie była znana nawet w dalszych zakątkach państwa, nawet dotarła do mrocznych zakątków piekła.
Czart o imieniu Leszy* błąkający się od wieków na tych terenach postanowił pojąć za żonę Eilis, jednak jej dobroć i uczciwość, jak i umiłowanie do przyrody oraz zwierzyny leśnej, za każdym razem, kiedy Leszy próbował z nią rozmawiać, osłabiała jego diabelską moc, która stawała się słaba i bezużyteczna.
Pewnego dnia Leszy zdecydował się na ostateczną rozmowę z nimfą leśną, jednak to co miało się wydarzyć, nigdy wcześniej nie miało miejsca.
Dzień się kończył. Niebo przybrało brudnoszarą barwę, a słońce schyliło się nisko. Blaski jeszcze trwały, wciąż równie żywe, lecz z czasem i one ulec musiały ogarniającym wszystko szarościom. Przyćmione, odchodziły w zapomnienie, podczas gdy lasy szykowały godne przyjęcie dla nocy. Drzewa spoważniały, opuszczone liście drgały na wietrze, a świerszcze żegnały odchodzący dzień przejmującym koncertem, wkradającym się do najskrytszych zakamarków duszy.
Leszy zbliżył się do polany, gdzie w wieczornym tańcu wirowały rude włosy nimfy, a jej gibka i zgrabna postać zdawała się unosić w powietrzu, jakiż był to słodki i cudny widok, czart nie mógł oderwać oczu.
Eilis zobaczyła go jednak i zaprosiła do wspólnego pląsania.
Podczas tego tańca Leszy zupełnie zapomniał o swojej czarciej mocy i o tym, że jest zły i okrutny, i tak począł maleć, aż w końcu wybuchł z wielkim hukiem, pozostawiając po sobie wielki jar, który z czasem zarósł ostami i pokrzywami.
Od tego czasu miejsce to nazwano Czarcim Jarem, a nimfa leśna czasem w środku nocy wiruje w magicznym tańcu nad polaną, a jej słodki śmiech rozbrzmiewa w gwieździste noce.

*Leszy, borowy, także laskowiec, boruta – w wierzeniach słowiańskich demon lasu, jego pan i władca zwierząt w nim żyjących. Ukazywał się pod postacią mężczyzny o nienaturalnie białej twarzy, którego wzrost zmieniał się w zależności od wysokości drzewostanu.
Dotacje
1 000,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Gotfryd Slavik de Ruth, Ryszard Paczenko.
Serduszka
3 952,00 lt
Ten artykuł lubią: Irmina de Ruth y Thorn, Cudzoziemiec, Laurẽt Gedeon I, Ryszard Paczenko, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Tomasz Ivo Hugo, Adam Jerzy Piastowski.
Komentarze
Irmina de Ruth y Thorn
Wiedźmo Sorcho,

Twoje lenno Czarci Jar było, jest i będzie owiane tajemnicą. Gratuluje odwagi, że postanowiłaś ujawnić jego istnienie. Chociaż ja jako wiedźma znam to już od dawna. Ale niezwykle fajnie jest czytać na temat tego zaklętego przez tajemne czary miejsca.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Dziękuję Siostro, jeszcze nie wszystkie papirusy przeczytałam, nie wszystkich mieszkańców okolicznych wiosek przepytałam (niektórzy na mój widok uciekają), ale będę informować jak coś nowego "wykopię" :)
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Siostro,

Jeśli siostra mnie przyjmie to z chęcią pomogę w przepytywaniu mieszkańców. Znacie mnie nie od dziś i wiecie ze moim urokiem potrafię zdziałać cuda :P
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
A ja bym z chęcią przepytał mieszkanki! :)
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Leszy...czyli trzeba zniszczyć totem :) GJ!
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Podoba mi się, że wszystko jest owiane nutką słowańskich wierzeń.
Odpowiedz Permalink
Ryszard Paczenko
Ano właśnie, tacy jesteśmy Słowianie a wierzenia poszły w...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.