Rada Ministrów, Alfred, 02.08.2016 r. o 22:30
Krytykujący reformę procedury sądowej nie mają racji [ZOBACZ, DLACZEGO]

pieczec-rm.png

A. Trybunał Koronny (wciąż) będzie działać prawidłowo

Przeciwnicy reformy twierdzą, że asesorzy Trybunału Koronnego z pewnością nie poradzą sobie z interpretacją i stosowaniem kodeksu postępowania sądowego. A jeśli nawet, to w przyszłości znikną, a ich następcy już nie podołają.

Projekt był opracowywany we współpracy z członkami Trybunału Koronnego. W międzyczasie następowały zmiany kadrowe, toteż w sumie w pracach brało udział siedem różnych osób — i żadna nie miała trudności ze zrozumieniem ustawy, a wiele wręcz wypowiadało się na jej temat entuzjastycznie.

Zresztą nie tylko przedstawiciele sądownictwa nie mają problemu z kodeksem. Podczas sejmowej debaty zapoznało się z nim wiele innych osób — m. in. Król Teutonii Andrzej Fryderyk, poseł Kristian Arped, hrabia Michał Bryennios czy baronet von Spee-Asketil — i także dla nich ustawa była w zupełności zrozumiała.

Przyszłości nie można oczywiście przewidzieć. Jednak prognozy upadku sądownictwa — to zwykłe czarnowidztwo, nieoparte na żadnych faktycznych przesłankach.

B. Uczestnicy postępowań także nie stracą, a wręcz przeciwnie

„Każdy obywatel, nawet niezaznajomiony z prawem, może je [Kodeks Sprawiedliwości oraz ustawę o Trybunale Koronnym — dop. mój] przeczytać i zastosować na sali sądowej”, powiada markiz Kawowy. W domyśle — kodeksu postępowania sądowego żaden obywatel nie zrozumie.

Czy rzeczywiście uczestnik postępowania sądowego może na sali sądowej „zastosować” przepisy ustawy o Trybunale Koronnym? Nie bardzo. „Rozprawą, o ile postanowił o jej przeprowadzeniu, kieruje przewodniczący składu orzekającego według własnego uznania”, stanowi owa ustawa.

Wyobraźmy sobie sprawę karną, gdzie oskarżyciel domaga się wymierzenia kary banicji. Co może zrobić oskarżony, jeżeli przewodniczący nie dopuści go do głosu, a przesłucha wyłącznie świadków oskarżenia? Albo jeżeli postanowi w ogóle nie przeprowadzać rozprawy? Nic.

W przeciwieństwie do obecnych regulacji, kodeks postępowania sądowego wymaga przeprowadzania rozpraw w prawie wszystkich rodzajach spraw (wyjątkiem są sprawy karne o wykroczenia oraz tzw. sprawy drobne), przewiduje też możliwość zaskarżania postanowień przewodniczącego przez uczestników postępowania.

„Ale skąd uczestnik ma wiedzieć, że przysługuje mu zażalenie?” — można by zapytać. Otóż w myśl kodeksu wydawszy zaskarżalne postępowienie, przewodniczący miałby obowiązek zawiadomić uczestnika o powstałej dlań możności zaskarżenia.

W ogóle przewodniczący musi informować uczestników postępowania zawsze, gdy przez swoje czynności urzeczywistni dla nich pewien obowiązek czy możność. To rozwiązanie zapewnia, że będą oni znali nie tylko swoje obowiązki, ale i prawa — nawet bez zapoznawania się z przepisami.

Zresztą przeczytanie ze zrozumieniem kodeksu jak najbardziej jest w zasięgu każdego Sarmaty. Choć może on przerażać swoim ogromem (127 artykułów k.p.s. w porównaniu do 14 artykułów ustawy o Trybunale Koronnym), należy zauważyć, że znakomita większość artykułów kodeksu nie dzieli się w ogóle na ustępy, a każdy przepis jest jednozdaniowy. Różnica jest mniejsza, niż się zdaje — kodeks jest około 3 razy dłuższy od obowiązującej ustawy.

C. Konstytucyjny porządek będzie zachowany

Na łamach Parku Stołecznego określono reformę „deptaniem konstytucyjnej zasady wolności [państwa]”. Tutaj, zdaje mi się, wymagane jest krótkie wyjaśnienie.

W demokratycznych państwach realowych ogólnie przyjęte jest, że prawo stanowi podstawę i granicę wszelkich działań aparatu państwowego. Jest to jedna z cech państwa prawnego, czy też państwa prawa.

Nietrudno zauważyć, że w Sarmacji jest zupełnie inaczej. Władze w wielu sprawach działają poza granicami prawa — przykładem jest zarząd Rady Ministrów nad rotatorem czy kącikiem propagandowym.

Niektórzy (do proponentów tej tezy należy m.in. książę senior Piotr II Grzegorz) podstawy dla takiego modelu funkcjonowania państwa upatrują w rzekomej „zasadzie wolnego państwa”, którą wyinterpretowują z art. 1 ust. 1 Konstytucji („Księstwo Sarmacji jest wolnym państwem”).

Taka interpretacja jest w oczywisty sposób nieprawidłowa. Do dyrektyw wykładni należy nakaz przypisywania słowom użytym w akcie prawnym takiego znaczenia, jakie mają one w języku potocznym. Tymczasem przymiotnik „wolny” ma zupełnie inne znaczenie w kontekście „państwa” niż „człowieka”. Wolny cżłowiek — to taki, który nie jest w swoim działaniu skrępowany, cieszy się swobodą. Ale wolne państwo — to po prostu państwo niepodległe i suwerenne.

Co więcej — kodeks postępowania sądowego nie ogranicza znacząco swobody przewodniczącego składu. Wymaga przeprowadzenia rozprawy, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by ją ograniczyć do absolutnego minimum, tj. jedynie zajęcia stanowiska przez każdego z zainteresowanych.

Ciężko sobie wyobrazić, jak niby spowoduje to „paraliż sądów”.
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Andrzej Fryderyk.
Serduszka
6 372,00 lt
Ten artykuł lubią: Siergiusz Asketil, Kristian Arped, Otto von Spee-Asketil, Michał Pséftis, Guedes de Lima, Andrzej Fryderyk, Arsacjusz Arped, Tomasz Ivo Hugo, Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza, Tomasz Mancini, Adam Jerzy Piastowski, Vladimir ik Lihtenštán, David de Hoenhaim.
Komentarze
Wojciech Hergemon
Strasznie długie, pewnie tylko ja przeczytałem.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Kanclerza nie wpuścili do restauracji [ZOBACZ DLACZEGO]
Kanclerz przyłapany na... [ZOBACZ FILMIK]
Odpowiedz Permalink
Młynek Kawowy
Same kłamstwa.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.