Park Stołeczny, Kałach I Kałasznikov , 25.08.2016 r. o 17:03
Opowieść o życiu (nie nic z życia)

Witajcie! Nic z życia prawdopodobnie nigdy nie będzie:

Siedzę sobie po imprezie na kanapie z moją dziewczyną. Oglądamy jakiś głupi film. Nagle z tyłu ze schodów dobiega dziwny dźwięk. Odwracam się i wiedzę moją dziewczynę tylko że z rozwaloną twarzą i jakąś dziwną białą suknią poplamioną krwią. Jej wzrok przepełnia mnie strachem. Kiedy naglę czuję jak moja dziewczyna się dziwnie wierci spoglądam na nią a ona ma taką samą twarz jak tamta postać obok schodów. Podchodzi do mnie tamta druga i zaczynają wymawiać jakieś ciche zdania po jakimś dziwnym języku. Czuję ból i nagle się budzę. Obok mnie po mojej prawej śpi moja ukochana. Budzę ją gwałtownie przestraszony.
-Wszystko w porządku, kochanie-powiedziała
-tak, chyba tak, to nic takiego
Położyłem się znowu spać gdy nagle podczas wystawiania lewej ręki uderzyłem o moją dziewczynę. Tylko, że ona śpi po drugiej stronie. Spoglądam i widzę tę postać. Krzyczę ze strachu a moja prawdziwa dziewczyna wyskakuje z łóżka i także krzyczy. Cofa się i zostaje wciągana przez ręce które wyrosły z rogu domu. Próbuję ją złapać ale niestety, straciłem ją. Jedyne co to krzyknęła do mnie uciekaj. Stwierdziłem, że wykonam jej ostatnie polecenie. Schodzę po schodach i wybiegam z domu. Chyba zgubiłem to coś. Biegnę jednak dalej do mojego kumpla i dzwonię do drzwi. Zaspany znajomy, otwiera je.
-Co się stało-zapytał mnie
-To coś, porwało ją, gdzieś-mówię spanikowany
-Co? Kogo? Jak? Wejdź-odrzeka
Opowiadam mu w środku historię i próbuję ją zrozumieć. Powiedział mi, żebym wrócił tam jutro, może to tylko zły sen a moja dziewczyna była w toalecie czy gdzieś i nawet nie zauważyłem różnicy pomiędzy obudzeniem się a spaniem. Nie spałem tej nocy siedziałem skulony na kanapie trzęsąc się ze strachu. O 10 rano zebrałem się i poszedłem. Delikatnie otworzyłem drzwi i wszedłem do domu. Zrobiłem dwa ostrożne kroki, choć wszystko skrzypiało jakby ten dom postarzał się od wczorajszego dnia i próbowałem zapalić światło. Drzwi nagle się zamknęły z wielkim hukiem. Światło tylko migło i zobaczyłem swoją ukochaną która była duchem. Nie zwróciłem nawet uwagi na kilka dzieci patrzących się prosto na mnie i śledzących każdy mój ruch o wielkich pustych oczach z których spływała krew. Śpiewały dziwne piosenki, takie jak czasami lecą w jakichś postapokaliptycznych filmach czy grach będące jakby wspomieniami kiedy jeszcze było dobrze.
-Musisz dbać o ten dom-powiedziała
-Czemu? O co chodzi?
-Tylko nie w nocy-powiedziała to przewracając oczami jakby kogoś się bała
-Nie rozumiem, dlaczego mam to robić?
-On tak chcę-nagle jakby spanikowana wypchnęła mnie z domu.
Próbowałem otworzyć drzwi ale nie mogłem.
Poszedłem po godzinie dobijania się do drzwi wrócić do przyjaciela. Siedziałem załamany myśląc o sensie istnienia świata. Sensie życia. Przychodziłem tam i sprzątałem. Wreszcie postanowiłem, że tam zostanę. Nie mogę tak bezczynnie wykonywać tego samego ciągle. Muszę poznać prawdę. Minął już przecież jakiś miesiąc.
Pojawia się moja dziewczyna kiedy zrobiło się ciemno.
-Co ty tu robisz-spanikowanym głosem powiedziała do mnie
-Nie mogę żyć bez ciebie!-odpowiedziałem
-Nie możesz tu być-powiedziała bardziej agresywnie-On Cię Tu nie chcę
-Kto? Czemu? I co to za dzieci?
-Nasze, musisz wyjść-powiedziała oraz zaczęła także płakać-spotkamy się za 30 lat. Uwierz mi. Powiedział że jak będę tu 50 lat...
Roztroił się częściowo jej duch i mnie wypchnęła. Widziałem w jej oczach smutek. Robiła to bym nie musiał tam być.
Znowu próbowałem tam zostać. Zasnąłem na trawniku. Następnego dnia z niechęcią poszedłem do domu przyjaciela.
Mówimy coś i zaczynam wtedy pewien temat:
-Powiedziała mi, że po 50 latach możemy się spotkać i zostało ich 20. Na serio minęło 20 lat!?
-Muszę ci powiedzieć niestety, że tak, byłeś tak załamany, że nawet nie widziałeś jak szybko mija czas-odpowiedział
Rozmawialiśmy jakiś czas, życia mijało. Po rozmowie z moją ukochaną minęło 30 lat i godzina. Poszedłem tam. Wszedłem do domu. Nic. Żadnej żywej duszy. I nagle się pojawiła moja dziewczyna.
-Nie mogę iść. Nie mogę-powiedziała
-Jak to? Po 30 latach podobno mogliśmy się spotkać!-odpowiedziałem
Wtedy rozległ się huk.
-Musimy stąd uciekać-powiedziała
Uciekaliśmy wybiegliśmy z domu i nagle jakaś czarna chmura z widoczną rozmyta przerażającą twarz zaczęła wsysać ją. Chciałem ją złapać. Niestety. Jej już nie było. I zostawił mnie. Wrócił tam z powrotem. Dom się nagle zabarykadował.
Zostałem tam. Leżałem przed tym domem jakiś tydzień. W końcu zginąłem. Zostałem duchem i obserwowałem. Wzniosłem się wyżej. Mijały lata. Cywilizacja ludzka upadła a ten dom nadal tam był. Zawsze jak ktoś tam wchodził, nie wracał. Wszyscy się bali tego. Widziałem jak Ziemia się zmienia. Powstają nowe cywilizacja, upadają. Czasem nawet życie upadało. Morza wysychały. Planeta była podbijana. Niszczona. I odnawiana. Ale ten budynek tam stał. Tworzyły się wokół niego obiekty kultu i przerażenia. Widziałem przeważnie klęski i nieszczęścia. W końcu nasza planeta zniknęła. Ale dom został. Słońce zniknęło. Ale dom został. Układ Słoneczny, Droga Mleczna. Wszystko upadało. Tylko jedna rzecz nie. Wszystko było wciągane do środka i nie wychodziło. Aż w końcu...
się obudziłem.
Spojrzałem do mojej dziewczyny i powiedziałem jej
-Kocham Cię

...i się obudziłem
rozglądam się i przypominam sobie że nie mam dziewczyny,
this is a bait.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 829,00 lt
Ten artykuł lubią: Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni, Michał Pséftis, Laurẽt Gedeon I, Adam Jerzy Piastowski, Daniel Günther.
Komentarze
Otto von Spee-Asketil
wtf
Odpowiedz Permalink
Daniel Maksymilian von Schwarz-Saryoni
Końcówka kojarzy mi się z dziwną sytuacją, która spotkała mnie jakiś czas temu i do dziś nie mogę przestać o tym myśleć, ale do rzeczy. Kiedys spotkałem Owsiaka na pogrzebie jakiejś sławnej osoby. Podochodze do niego i mowie czesc Owsiak ty skurwysynu. A on tylko Elo i odwraca głowe. Sprzedałem mu blache w potylicie i mowie sluchaj mnie bo ci nie dam kasy na ziarno dla kur. Jurek cos tupnał, cos mruknał ale mowi dobra słucham ciebie cierpliwie, co masz mi do powiedzenia. Czemu sprzedawales uran czeczenom? Jerzy Owsiak powiedział do mnie - ty kurwa gnoju i przykleił mi serduszko do czoła. Potem uciekł do lasu.
Odpowiedz Permalink
Eradl Adrien Marcus Pius da Firenza
Bardzo ładnie 2/10
Odpowiedz Permalink
Kałach I Kałasznikov
Miało być fajne, tylko że zapomniałem i zmieniłem wiele (lenistwo), a zresztą to taki trochę troll. Miałem nawet lepsze, ale też zapomniałem (o innej tematyce całkiem)
Permalink
Laurẽt Gedeon I
Całkiem fajne jak na początek :) W przyszłości polecam krótki kurs u mojego nauczyciela-mentora w zakresie pisania artykułów JO Diuka Henryka K. Leszczyńskiego. Naprawdę warto. Bardzo dużo się od niego naumiałem ;)
Odpowiedz Permalink
Konrad Jakub Arped-Friedman
Najlepsza była opowieść o weteranie Powstania Warszawskiego i autorytecie moralnym Władysławie Bartoszewskim.

A tak poza tym dobra opowieść, 9/11.
Odpowiedz Permalink
Adam Jerzy Piastowski
Trochę jak Incepcja ;)
Odpowiedz Permalink
Avril von Levengothon
Na przyszłość polecam może jakieś inne formatowanie tekstu - by się łatwiej czytało, ale tak to nie jest źle :) Od czegoś trzeba w końcu zacząć.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.