Głos Sclavinii, Guedes de Lima, 24.11.2016 r. o 17:13
Ku chwale Sclavinii!
Seria wydawnicza: Mównica Sejmowa

1Qqt4pi9-246x300.png

Szanowne Prezydium,
Członkowie Rady,
Obywatele,


Sclavinia to piękna kraina, której niespełna dziesięcioletnie tradycje powinny stanowić powód do dumy dla każdego Sclavińczyka, niezależnie od poglądów politycznych i swoich prywatnych przekonań. Historia naszej wspólnej wirtualnej Ojczyzny jest pełna płomiennych wystąpień polityków, dlatego też postanowiłem nawiązać do tej pięknej i zapomnianej tradycji. Uważam, że teraźniejszość dla naszego samorządu stanowi doskonały moment na zwróceniu się bezpośrednio do wszystkich mieszkańców Konsulatu Sclavinii.

Historia mikroświata nie raz pokazała, że nie ma takiej siły, która mogłaby złamać Sclavinię. Nasza wirtualna Ojczyzna nie raz powstawała z kolan i nie traciła swojej tożsamości. Dzięki uporowi Michała Stoyałowskiego, Emila Potockiego i Izaaka Amadeja w maju 2007 roku, odrodziliśmy tożsamość sclavińską w Rzeczpospolitej, której potencjał, wkrótce potem dostrzeżony został przez sławetnego diuka Michaela von Lichtensteina i Jego Książęcą Mość Piotra Mikołaja. Staliśmy się prawdziwą perłą w Koronie Księstwa Sarmacji, której obywatele licznie osiedlali się nad Elbą.

Duch i tożsamość narodu sclavińskiego nie została stłamszona w latach istnienia wspólnej Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondlau. Mimo iż wówczas, sclavińskie elity polityczne zdecydowały się wyemigrować do Królestwa Baridas i tam rozpocząć nowy rozdział w swoim mikronacyjnym żywocie. Tradycje sclavińskie kultywowane były w granicach departamentu, a Eldorat i Nowy Kotwicz rozkwitały pod względem administracyjnym i kulturowym. Naszych przodków nie złamała również decyzja o ogłoszeniu niepodległości przez Rzeczpospolitą Sclavinii i Trizondalu, co skutkowało utraceniem ziem sclavińskich w granicach Księstwa Sarmacji wraz z Eldoratem i Nowym Kotwiczem. Wówczas zbudowaliśmy Nowy Eldorat i Jastrzębiec, które stanowiły dom dla Sclavińczyków i źródło kultury sclavińskiej.

Sclavinii nie złamała również secesja ogłoszona przez ówczesnego lidera Frontu Prawicy, Emila Potockiego y Bahamonde. Mimo iż rozpad Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu negatywnie wpłynął na postrzeganie niepodległej II Rzeczpospolitej Sclavińskiej i później II Królestwa Sclavinii w mikroświecie, nie poddaliśmy się i z uporem budowaliśmy własną tożsamość. Efektem tych działań było ocieplenie stosunków dyplomatycznych z Trizondalem i Księstwem Sarmacji. Secesyjne królestwo Emila Potockiego y Bahamonde, mimo że nacechowane kontrowersjami, było Sclavinią, było naszą wirtualną Ojczyzną!

Upadek secesyjnego i niepodległego państwa sclavińskiego dla mikroświatowej opinii publicznej oznaczało koniec Sclavinii. Po raz kolejny jednak udowodniliśmy, że Sclavińczycy się nie poddają i są wierni swoim ideałom. Dzięki uporowi ostatniego Prezydenta Rzeczpospolitej Sclavińskiej, Michała Augusta Staropodlaskiego oraz łasce Jego Książęcej Mości Piotra II Grzegorza, Sclavinia powróciła na łono Księstwa Sarmacji. Wracaliśmy nadzy i skrzywdzeni przez wrogów Sclavinii. Czas jednak pokazał, że Sarmacja to nasz dom, a Sarmaci są naszymi bliskimi przyjaciółmi, na których w ciężkich chwilach można liczyć! Dłoń wyciągnięta przez Księstwo Sarmacji opłaciła się. Odzyskaliśmy swoją tożsamość i dostaliśmy możliwość samostanowienia.

Obywatele,
Moi sclavińscy bracia,


Miałem zaszczyt być jednym z czterech Ojców Założycieli Sclavinii. Byłem świadkiem tych wszystkich wydarzeń, które przytoczyłem powyżej. Byłem prezydentem niepodległej Rzeczpospolitej Sclavińskiej i miałem przyjemność podpisać treść traktatu inkorporacyjnego w lipcu 2007 roku, na mocy którego znaleźliśmy swoje miejsce na mapie mikroświata. Trwałem wiernie na straży departamentu sclavińskiego w czasach istnienia Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu. Poparłem secesję Sclavinii, równoznaczną ogłoszeniu niepodległości przez Front Prawicy, gdyż uznałem, że Sclavinia jako samodzielny byt powróci na tory jakości i aktywności. Piastowałem funkcję Konsula secesyjnego Królestwa Sclavinii, która stanowiła największe wyzwanie w mojej dotychczasowej wirtualnej karierze. Byłem również przy Sclavinii w Jej najgorszych chwilach, kiedy mikroświat krzyczał: Sclavinia upadła!

Nie, Sclavinia nie upadła. Sclavinia krok po kroku powracała na należne Jej miejsce. Historia najnowsza naszej wirtualnej Ojczyzny stanowi powód do dumy. Okres istnienia Królestwa, a także Konsulatu pokazał, że Sclavinia jest wieczna. Otworzyliśmy się na ludzi dobrej woli z każdego zakątka mikroświata. Wielonarodowość oraz idea Ostatecznej Krucjaty zbudowały fundamenty nowoczesnego i odpornego na przeciwności losu samorządu. Samorządu będącego silną podporą Księstwa Sarmacji. Samorządu, którego mieszkańcy jasno deklarują swoją lojalność względem Jego Książęcej Mości. Wielokrotnie podkreślałem na przestrzeni lat, że jeszcze Sclavinia nie zginęła, i nie zginie..., tak będzie i tym razem.

Obywatele,
Moi sclavińscy bracia,


Wielu z was uważa, że moje poparcie dla projektu włączenia Konsulatu Sclavinii do Starosarmacji jest błędna oraz zaprzecza ideałom, których broniłem przez mój cały wirtualny żywot. W momencie podejmowania tej kontrowersyjnej decyzji, sytuacja w której znalazłem się, była niezwykle trudna. Konsulat Sclavinii był całkowicie wyludniony. Jego Książęca Mość poinformowała mnie, że jestem jedynym aktywnym przedstawicielem legalnych władz samorządu. Biorąc pod uwagę pogłębiający się kryzys mikroświata, który również odciska swoje piętno na aktywności i jakości Księstwa Sarmacji, postanowiłem zaprzeczyć swoim ideałom i poprzeć projekt Wicehrabiego Roberta von Thorn, któremu jeszcze w lipcu bieżącego roku byłem przeciwny. W październiku jednak postanowiłem na chłodno przeanalizować sytuację Konsulatu, a także szanse na lepszą przyszłość naszej wirtualnej Ojczyzny. Doszedłem do wniosku, że fuzja ma sens, gdyż jest czymś nowym - impulsem do działania, dyskusji politycznych i rozważań na temat kształtu Sclavinii. Tak też się stało.

Połączenie i szereg kontrowersji, które narosły wokół tego tematu, pobudziły aktywność Konsulatu Sclavinii. Patrząc na statystyki dzienne, znów możemy ujrzeć Sclavinię jako najaktywniejszy samorząd w całym Księstwie! Uważam, że gdyby nie moja radykalna decyzja, aktywności by nie było. Obecnie sprawa fuzji jest otwarta. Niewątpliwie bardzo duży wpływ na jej wynik będzie miał wyrok Trybunału Koronnego. Zapewne zastanawiacie się czy Guedes de Lima zaczyna się wahać? Nie, nie waham się i nadal popieram połączenie, gdyż wierzę w Sclavinię. Jestem przekonany, że tożsamości i kultury sclavińskiej nie da się unicestwić. Zbyt mocno wrośliśmy w Sarmację.

Obywatele,
Moi sclavińscy bracia,


Chcę być z Wami uczciwy. Chcę byście wiedzieli, że biorę całą odpowiedzialność za projekt połączenia na siebie. Deklarowałem połączenie będąc sam. Obecnie jednak Konsulat to nie jeden urzędnik państwowy, lecz trójosobowe Prezydium Rady oraz sporadycznie pojawiający się obywatele sclavińscy. Biorąc odpowiedzialność za prawie dziesięcioletnią tradycję i dorobek kilkudziesięciu Sclavińczyków i Sarmatów, którzy budowali Sclavinię, nie mogę podpisać jakiegokolwiek dokumentu dotyczącego połączenia bez wcześniejszych konsultacji z narodem. Historia mnie osądzi już wkrótce. Fuzji mówię tak, lecz zadecydują wszyscy Sclavińczycy. To naród wybierze stronę w którą pójdzie Sclavinia w jubileuszowym 2017 roku.

Deklaruję w pełni świadomie, że w momencie połączenia, odpowiedzialność za losy narodu i przyszłości Sclavinii biorę na siebie. Chcę również podziękować za uczciwą współpracę i dialog Wicehrabiemu Robertowi von Thorn i diukowi Henrykowi Leszczyńskiemu. Jeżeli jednak Trybunał Koronny i wola ludu okażą się inne, podam się do dymisji z wszelkich pełnionych przeze mnie stanowisk piastowanych na terytorium Konsulatu Sclavinii i będę prosił Sclavińczyków o sprawiedliwą ocenę podejmowanych przeze mnie decyzji, gdyż choć wielu z Was mnie popiera, to część jest skłonna określić mnie zdrajcą.

Ku chwale Sclavinii!
(-) Guedes v-hr. de Lima h. Szachownica,
Ojciec Założyciel Sclavinii
Dotacje
500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Cudzoziemiec.
Serduszka
2 212,00 lt
Ten artykuł lubią: Mustafa Owski, David de Hoenhaim, Cudzoziemiec.
Komentarze
Malcher Estery Naw
Z zainteresowaniem przeczytałem. Od siebie krótko.

Wicehrabio,
poglądów i oceny sytuacji nie zmienimy. Ale pójdźmy dalej.
Cała ta sprawa mogła zostać rozwiązana polubownie już na wstępie - przy projekcie referendum. Dzisiaj deklaruje Pan wzięcie odpowiedzialności, oraz zwrócenie się do Sclavińczyków o podjęcie decyzji, bo tak rozumiem Pana słowa. Nic prostszego. Powróćmy do pomysłu wewnętrznego [a zatem Narodowego] referendum/ głosowania w tej sprawie.

To było trzeba zrobić na wejściu, ominęlibyśmy wielu konsekwencji. Dzisiaj jest szansa to naprawić. Zdecyduje większość. Nawet jak przegram, a Sclavinia na tym wygra nie powiem złego słowa. Zwłaszcza, że będzie to umotywowane wolą Sclavińczyków.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.