Park Stołeczny, Michael von Lichtenstein, 11.12.2011 r. o 12:02
Cienie Ardhen

Było ciężko, leciało jak krew z nosa, ale w końcu się udało. Kampania Fabularna w Królestwie Teutonii wystartowała. Poniżej zamieszczam przedruk pierwszego fabularnego posta, o tyle problematycznego, że od niego wszystko się zaczyna. Skoro jednak maszyna została puszczona w ruch, to trybiki zaczną się kręcić.

[size=150%]CIENIE ARDHEN CZĘŚĆ PIERWSZA[/size]

To mogłaby być jedna z najdłuższych podróży w Waszym życiu, gdyby nie nagła zmiana pogody niosąca za sobą porywisty północny wiatr. Parszywy tydzień na otwartym morzu w towarzystwie lubieżnej załogi niesławnego przemytnika Finnisa Colemana, dla którego jedyną świętością w życiu był wyłącznie stan własnej sakiewki, to nie coś o czym człowiek marzy myśląc o ekscytującej przygodzie. Jednak rejs Trytonem to dla wszelkiej maści uciekinierów to istna brama do nowego życia, Colemann to szuja a jego łajba jest jeszcze brzydsza i bardziej cuchnąca niż on sam, lecz gdy przychodzi do interesów, Kapitan nie zadaje pytań jeno bierze goldeny i obiera wskazany kurs. Coś wewnątrz podpowiada Wam jednak, że te dni spędzone na zmurszałym pokładzie i chłodne noce w wilgotnych kajutach niosły za sobą chwile o których trudno będzie zapomnieć. Ledwie dwa dni minęły a nauczyliście się z gracją wybekać oficjalny tytuł Patriarchy Rotryjskiego, przepijając rum wodą po kiszonych ogórkach, składających się obok duszonej kapusty z boczkiem i wątpliwej jakości ziemniaczanej papki na podstawę dziennego wyżywienia, lecz mimo najszczerszych chęci nikt nie był w stanie przebić starego Finnisa w sikaniu na odległość.

Dzisiejszy dzień zmierzał ku końcowi, a zimny wiatr zmusił do sięgnięcia po cieplejszy przyodziewek, morska bryza zraszała twarze tak nieustępliwie jak fale rozbijające się o burty statku. Stary bryg przecinał morską taflę zbliżając się nieuchronnie ku rysującym się na horyzoncie brzegom Naservii. Oczy załogi tęskno wypatrywały krańca podróży, tym intensywniej im wyraźniej jawił im się kontur Ardhen – niegdyś prężnie rozwijające się miasto handlowe, przyciągające setki rzemieślników wprawiających w ruch sławne na całą wyspę faktorie. Teraz stanowiło jedynie cień chlubnej przeszłości i politowanie w sercach tych, którzy zamieszkują je od kilku pokoleń. Miasto założył przed niespełna stoma laty Johann Czerwony, zuchwały pretendent do Slaviańskiego tronu. Ardheńskie faktorie zaopatrywały jego rebelię, do czasu aż przegrał wszystko w decydującej bitwie na Torfowych Polach – pomyślny los miasta zgasł wraz z życiem Johana. Po śmierci swego zasadźcy Ardhen przechodziło z rąk do rąk, ochoczo rozdawane w politycznych targach na dworach możnych. Niewielu jednak posesorów obchodziło się ze swym nabytkiem łagodnie. Lata wyzysku i wysokich podatków szybko doprowadziło do zubożenia kupców i rzemieślników lejących wodę na dochodowy młyn. Taki wyzysk był wygodny dla wszystkich…. Poza jednym stary Colemann wspominał podczas podróży jego imię – Lord Brian O’Donnel, niegdyś pomniejszy watażka jednej z morvańskich najemniczych band, pięknie się sprawił na Książęcej służbie w ostatniej wojnie dwóch wież, a prości żołnierze do dziś wspominają jak ocalił Jego Wysokość z opresji. Ten jeden bohaterski czyn poprzedzony dziarską służbą otworzył chłopskiemu synowi drzwi na salony, ostatnia wojna poważnie wyniszczyła obie strony nie dziwiło zatem nikogo, że monarchowie w miejsce wymarłych rodów kreowali nowe, dając tym samym dowód co bardziej zasłużonym weteranom, że Korona pamięć ma dobrą, a może chodziło tylko o polityczny zabieg?

Z zamyślenia wyrywa was coraz to żywsza krzątanina na pokładzie Trytona i niosące komendy okrzyki wydobywające się z przepitej gardzieli kapitana. Statek z gracją zmienił kurs na północny zachód. Wasze pytania uprzedził Gunnar – bękarci syn Finnisa i jakiejś Ferskiej taniej dziewki, "przystojny" tak samo jak i jego ojciec, morda ogorzała, gęsto usiana czyrakami, lecz potężnie zbudowany, niejednego męża musiał położyć trupem siekąc wielkim toporzyskiem z którym się nie rozstawał podobnie jak z butelką lewej gorzałki:

- Wylądujemy w zatoczce, nieopodal wichrowego klifu, nie chcemy zwracać na siebie uwagi, po ostatnich burdach nie należymy do szczególnie ulubionych gości w tej parszywej mieścinie.Odchrząknął i splunął na pokład, rozcierając buciorem gęstą flegmę.

Minęło ledwie kilka chwil, a bryg zaczął stopniowo tracić prędkość, skalisty klif robił się coraz większy, pośród drzew na jego szczycie co lepszy wzrok mógł wypatrzyć sterczące smutno szubienice. Na znak Gunnara większość uchodźców poczęła nerwowo pakować swój skromny dobytek, wy również nie widzieliście powodu aby zwlekać. Załoga wskazała wam szalupy, co sympatyczniejsi z marynarzy pomogli taszczyć wasze sakwy i kufry układając je w łodziach umiejętnie rozkładając ciężar. Wymieniliście krótkie pożegnania z Kapitanem, wręczając mu przy tym resztę umówionej sumy. Gdy tylko Tryton zarzucił kotwice, szalupy opuszczono – wolność i nowe życie były tak blisko, ledwie dwieście jardów i Naservia…
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
0,00 lt
Nikt jeszcze nie lubi tego artykułu.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
Super! Ciekawie się zapowiada!
Odpowiedz Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
JO diuku aż chciałoby się rzec czekamy na więcej. Tak więc ja chce więcej :D mam tylko nadzieje, że Kampania Fabularna nie umrze znowu śmiercią naturalną jak poprzednio :D tak więc trzymam mocno kciuki
Odpowiedz Permalink
Michael von Lichtenstein
Oczywiście są jeszcze wolne miejsca :) Poprzednie założenia dotyczące rozgrywek na chacie były dość ciężkie do zrealizowania przy dużej grupie, problem też był ze zgromadzeniem wszystkich w jednym czasie na możliwie długą chwilę. Teraz jednak przeniesienie KF na forum umożliwia szersze uczestnictwo :)

Zainteresowanych dołączeniem zapraszam do działu fabularnego na forum KT - znajdują się tam zasady uczestnictwa. Zgłoszenia wraz ze szkicami historii postaci proszę kierować na PW. :)
Permalink
Młynek Kawowy
Ładne. Idźcie tą drogą, a unikniecie właściwej PBFom bezsensownej grafomanii :)
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Ładne? To jest doprawdy bardzo ładne :D Nasz namiestnik ma ukryty talent.
Odpowiedz Permalink
Natalia Helena von Lichtenstein-Hergemon
Hoho, zaginiona sesja ;)
Odpowiedz Permalink
Natalia Helena von Lichtenstein-Hergemon
Panie i Panowie, gorąco zachęcam do dołączenia się do sesji. Póki co zamieściłam swój pierwszy post, a czuję, że sesja jest dobrze przemyślana, zwłaszcza, że to już nie pierwsza sesja Lichtena, w której gram i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Poza tym korzystajmy, bo jak wiadomo, Papcio rzadko takie urządza.
Odpowiedz Permalink
Goglez Pajzano
Brawo ❤
Permalink
David de Hoenhaim
Tantiema i czekam an dalsza część :D
Odpowiedz Permalink
Michał August Staropodlaski
Bardzo interesująca inicjatywa, która z pewnością przyciągnie wiele osób, w szczególności zaś liczę, że ujawni nam jakies talenty literackie, przydatne w różnych okazjach. Zachęcam osobiście do wzięcia udziału i postaram się również takowym wykazać.
Permalink
Irmina de Ruth y Thorn
Jestem bardzo ciekawa tej Kampanii, zważywszy ,że ta Kampania jest przygotowana przez Namiestnika :) może się zgłoszę. Jeszcze rozważam.

Namiestniku ukryty talent się narodził i właśnie przed nami został odkryty, no proszę
Odpowiedz Permalink
Teodozjusz Azoramath-Arped
O k♥rwa! Rzeczywiście to zrobiłeś!
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.