Fin de siècle
Seria wydawnicza: V-teorie

Artykuł został oznaczony jako Artykuł na Medal.
XKkP1713.jpg
Nie myślał wiele, tylko potrząsając lekko głową rozpamiętywał bez przerwy swoje życie i życie w ogóle, które wydało mu się nagle tak odległe i dziwne, ten zbyteczny hałaśliwy zgiełk, w którym zawsze brał udział i który teraz oto nagle odsunął się od niego, rozbrzmiewając już tylko z oddali przytłumionym szmerem... […].

– Tomasz Mann, Buddenbrookowie
(tłum. Ewa Librowiczowa)
Umieramy, a przynajmniej umiera Sarmacja, którą znam. Na grodziskich ulicach panują ci, których dawniej określałem z pogardą mianem gimbusów. Młodzież mająca w najgłębszym i najciemniejszym poważaniu najświętsze zasady ortografii i gramatyki zalewa stronę główną prostymi artykułami. W Dreamlandzie sytuacja nie prezentuje się lepiej. W Ekorzynie i Szkolinie wyznawcy małpy skaczą sobie zażarcie do gardeł, Zanik daje upust fiksacjom i frustracjom wyniesionym najwyraźniej z realnego świata, ktoś ustawia w avatarze nazistę i z zapałem historyka-neofity dostarcza argumentów na jego obroną.

Nie myliłem się, gdy w grudniu 2015 roku publikując Altborczyka stwierdziłem, że znajdujemy się w epoce fin de siècle, a jest to przynajmniej koniec, którego symptomy wyczuwaliśmy już w 2015. Kulminacją były odejścia – najpierw Karoliny von Lichtenstein, potem Kristiana Arpeda, Markusa Leniwego Arpeda i cała posierpniowa emigracja hucpiarzy. Nie przesadzę, gdy napiszę, że była to elita. Odeszli z własnej (lub nie) woli i pozostawili niszę, którą teraz zajmuje buzująca hormonami młodość. Oczywiście nie można się dziwić tym, którzy odeszli. Życie realne toczy się naprzód utartym schematem – studia, praca, niektórzy założą rodziny, wreszcie wszyscy pomrą. Czas na nowe pokolenie mikronautów! Ale na Wandę – czy nowa generacja musi być taka toporna w obejściu?

Altborczycy swego czasu wyznawali wiarę w ostateczne wyczerpanie się idei mikronacji. Kristian Arped – autor przełomowego Мarkiza Altborskiego zapoczątkował falę restauracji, która miała przenieść ciężar naszej v-egzystencji na sztukę rozumianą przez nas jako coś znacznie większego, niż marny post w DSG. „Czy dziś wystarczy napisać artykuł w DSG, żeby uznać go za sztukę? Czy nie jest to nudna, zwyczajna przeciętność, którą może uprawiać każdy?” – pytałem i pytam nadal.

W pewnym sensie Kristianowi Arpedowi się udało, choć wytyczenie nowych standardów nie było jego celem. Niespodziewanie wyrosły takie dzieła, jak Życie Korbeła – nihilistyczny wykład inspirowany dalekowschodnią duchowością, Wieczna noc prezentująca perspektywę nieśmiertelnego obserwatora świata, Мistrz Teuton IV i jego uczeń – krytyka Teutonii, zmurszałego teutonizmu i kartelu adoracji, Pieśni o pustce – kolejny wykład nihilizmu. Nawet w innych częściach mikroświata manifest znalazł podatny grunt. Z niebytu, niczym Afrodyta z morskiej piany, wyłoniła się taka perła, jak Ars moriendi Karola Radziwiłła z Rzeczypospolitej Obojga Narodów – wnikliwa analiza kondycji mikroświata wyrażona bogatym językiem symboli.

Sztuka miała stać się nowym sensem. Republika nołlajfów miała zostać przekształcona w idylliczne królestwo heliogabalów, artystów i estetów. Mikroświat miał doskonalić i kierować w nowe rejony – szlachetniejsze, niż przyziemna polityka, systemowe klikanie, bzdurny v-sport. Artykuły miały inspirować, a nie tylko dostarczać rozrywki lub podsumowywać najważniejsze wydarzenia z życia prowincji.

Coś poszło jednak nie tak, a raczej wygrała stara tendencja. W 2015 roku pytałem we wstępie do Altborczyka: „Оdpowiedzcie sobie sami, czy czytane przez was opowiadania, pisane na szybko i na kolanie [...], nie są sercowane tylko w imię przyzwoitości i koleżeńtwa?”. Nie każdy ma ochotę i czas, by czytać to, co ludzie masowo produkują w Sarmacji. Dobre artykuły wymagają wszak czasu; wkłada się w nie wiele pracy i nawet wtedy mogą pozostać pominięte, niedocenione (jak w przypadku Markiza Altborskiego i decyzji ówczesnej komisji przyznającej tytuł artykułu na medal). Można również spotkać się z murem niezrozumienia, nadinterpretacji lub czegoś, co giętki język niemiecki określa Unterinterpretation. Idzie się więc na łatwiznę, pisze się byle co, byle jak, byle o czym, by tylko zdobyć punkty aktywności. Błahy temat, estetycznie godny pożałowania remat. Koledzy i tak dadzą serce, mdły komentarz i dotację.

Można usprawiedliwiać. A jakże! Mikronacje nie są i w swym założeniu nigdy nie miały być salonem literackim, ale zmuszani do przystawania z brzydotą w końcu sami się nudzimy, albo stajemy się, jak ja, zgorzkniałymi mizantropami.

Tęsknię za tamtymi czasami, gdy w polityce rzeczywiście było napięcie, tak krytykowane przez niektóre kręgi; gdy na stronie głównej czekał perfekcyjny artykuł Diuczessy; gdy od czasu do czasu zdarzała się publikacja w Кurierze – prawdziwym arcydziele. Dziś mamy wirglejów, cezarowców, bengroznych, albo innych tymoteuszów... Kto wie, może będą z nich jeszcze ludzie, gdy dorosną, dojrzeją. Wszak nikt z nas nie zaczynał od tekstów choć trochę aspirujących do kategorii beletrystyki. Najpierw jednak ci młodzi muszą przejść przez piekło krytyki, której tak się obawiacie – wy, zwolennicy bezstresowego wychowania. Oni muszą zostać ubiczowani i pognębieni, by zmartwychwstać w chwale. Musimy być jak mistrz Czu Czih, który odciął brutalnie palec swojego ucznia i w ten sposób doprowadził do spontanicznego i pełnego oświecenia.*

Moje serce napełnia się pokładami czarnego smutku, gdy widzę, że przyznajecie ordery za samo osiągnięcie jakiegoś pułapu, zamknięcie swojej aktywności w ustawowych widełkach. Rządzą liczby, zdobywanie kolejnych ecziwmentów, osiąganie następnych lewelów v-bytu. Oto ostatecznie wygrała masowa produkcja nijakości. Ale – co ja tam wiem?! To tylko przytłumione szmery dawnego życia.


* Historia o mistrzu Czu Chih znaleziona w: Joanna Tokarska-Bakir, Wyzwolenie przez zmysły. Tybetańskie koncepcje soteriologiczne, Toruń: Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, 2014, s. 142-143.
Serduszka
14 333,00 lt
Ten artykuł lubią: Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski, Daniel January von Tauer-Krak, Henryk Leszczyński, Daniło de la Vega, Cudzoziemiec, Fryderyk Karol Albert Orański-Nassau, Orjon von Thorn-Surma, Remigiusz Lwowski von Hochenhaüser, Konrad Jakub Arped-Friedman, Yennefer von Witcher, Kristian Arped, Susanne Delfina Kierkeller.
Komentarze
Fryderyk von Hohenzollern
Z całą pewnością nie należę, i nigdy nie będę należał do elity. Mniejsza jednak o to, mikronację są rozrywką, w pewnym sposobem na wyrażenie siebie, tego czego chce podświadomość. Jest zarazem próbą wyrażenia własnej ekspresji, nie raz abstrakcyjnej,karkołomnej ale przede wszystkim prawdziwej i szczerej. I właśnie ta autentyczność, stanowi o sile, kreatywności, a w znacznej mierze o odwadze drugiej osoby, która postanowiła się dzielić czymś z swego umysłu, duszy i serca, nie zważając na pogardę, ani na wyśmianie. Również jest niszowym hobby, w którym robi się to co się lubi, bądź na co ma się ochotę. Mikronacje nigdy nie były oazą profesjonalizmu, doskonałości bo nie taki jest i cel, a ów cel każdy z nas sam sobie wyznacza. Przypieprza się szanowny jegomość do Tymoteusza von Hohenzollerna, do DJK cezarowicza, do bezgroznego, a pamiętasz Vlad jak ty stawiałeś swoje pierwsze kroki, też miałeś jak teraz pozjadane wszystkie rozumy, i nosiłeś się z poprawnością graminazistowską, stylistyczną i interpunkcyjną, bądź też z orginalnością? Wątpię, choć w twym przypadku możliwe, nie mniej jednak zanim zaczniesz oceniać, przypomnij sobie swoje początki.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Nie twierdzę, że byłem tym, kim jestem teraz, jakieś dziesięć lat temu. To jest niemożliwe. Nie uważam również, że wszystkie frysały będą takimi, jakimi są dziś, za dziesięć lat, o ile tyle wytrzymają w mikroświecie. Pamiętam jednak, że drzewiej nie nadawano orderów za zdobycie 30 serc od czytelników.
Odpowiedz Permalink
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski
Szczerze to nie specjalnie miałem ochotę się dzisiaj logować, ale nie wytrzymałbym gdybym nie skomentował tego artykułu. Vladowski wylew, jeśli można to tak nazwać, zawiera trochę racji. Do mnie szczególnie trafiło przytaczane tu zjawisko "masowej produkcji nijakości". Nie jestem jakimś wielkim twórcą, moje teksty w większości ledwo wychodzą ponad pułap powszedniej twórczości, ale na Cesarza Jakoba też mnie koli ten brak uderzającej w sedno problemu krytyki, czy choćby orderowa masówka. Już kiedyś komuś wspominałem, że w v-życiu nigdy nie miałem tylu odznaczeń, co tu. W Austro-Węgrzech na jeden medal pracowało się rok i to naprawdę ciężki rok, a satysfakcja z ujrzenia dekretu o odznaczeniu z cesarsko-królewską pieczęci była przeogromna! Wtedy medal nie był tylko zwykłą zachętą do dalszego działania, ale miał również charakter wychowawczy. A tu? Pod podpisem większości z nas widnieje kilkanaście blach i szmatek, które nie wychowują, lecz uwsteczniają. Brak solidnej krytyki, nie za ostrej, nie za słabej, pozwala człowiekowi iść do przodu, a nie stać w miejscu. Kto nie potrafi przyjmować krytyki lub iść wytrwale do celu i tak się wykruszy więc nie róbmy z naszych krajów domu publicznego.

To tak jak z budowaniem masy mięśniowej. Każdy chcę mieć jej jak najwięcej, ale mało kto myśli o jakości tej masy. O jej odpowiednim ubiciu i wyrzeźbieniu. Vlad, gute Arbeit.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Wiele elit się przewinęło, wiele przeminęło. Jednocześnie nie jesteście nikim wyjątkowym i jesteście. Każdy z nas. Wszyscy bawiący się w mikronacje są wyjątkowi - każdy na swój sposób. Dla jednych upadek Sarmacji (mikronacji?) rozpoczął się z napływem pokolenia "cdactionowego" (artykuł Avistaka). Dla innych tym upadkiem było przejście z list dyskusyjnych na różnego rodzaju fora i choć dzisiaj niektórzy wciąż korzystają z LD, to czy młodemu wytłumaczymy, że "forumnacje", to określenie pejoratywne? Dla jeszcze innych Sarmacja przestała być "tą Sarmacją", gdy utraciła Syriusza, potem Złotą Wolność - aktywność pisząca była dla nich dodatkiem. Te upadki zapewne niektórzy widzieliby w zmianach na Tronie czy znaleźliby je w samym panowaniu (okresach) każdego z następców Piotra Mikołaja, a może i nawet w jego panowaniu znaleźliby tego symptomy. Dla innych upadkami będą różnego rodzaju wydarzenia represjonujące czy to społeczeństwo, czy określone jednostki.

Z jedenej strony się miotamy między spadkiem aktywności i potrzebą przyciągania nowych, z drugiej narzekamy na jakość aktywności, nie tylko tych nowych. A w Sarmacji zawsze było miejsce dla każdego, kto nie bluzgał, nie obrażał itp. zachowań nie praktykował. I dla tych, którzy byli na bakier z gramatyką i ortografią (dziś to od ich nazwisk nazywa się gramatykę i ortografię!). I dla wielkich erudytów, których pisma są w archwiach nawet innych mikronacji.
Zwracało się uwagę osobom popełniającym błędy, punktowano nielogiczność wypowiedzi, ale czy robiono z tego aż taką sprawę? I dla tych "wiecznie" narzekających, że źle się dzieje w Rzeczypospolitej Sarmackiej też zawsze było miejsce.

Dzisiaj narzekamy na potrzebę wyrobienia aktywności. Choć po poważnym złagodzeniu tejże i połączeniu jej ze sprawami materialnymi chyba powodów do aż takich narzekań nie ma? A kiedyś wypowiedź musiała składać się z określonej liczby słów, żeby w ogóle nie została zakwalifikowana jako spam, między wypowiedzią a podpisem w LD musiały być dwa myślniki i dwie spacje, bo można było spotkać się z napiętnowaniem.

Ludzi po 30tce czy starszych nie zainteresujemy teraz nagle tak niszowym hobby. Mają albo swoje rodziny, albo swoją karierę, a czasem może po prostu wyda im się ta zabawa śmieszna. Nie wiem też czy przeciwstawianie Karoliny dzisiejszym młodym pozwala na wyciągnięcie jakichkolwiek wniosków na temat młodzieży "dziś" i "wtedy". Więcej ludzi ma dostęp do internetu, więcej może na nas się natknąć... i większe zróżnicowanie może wśród nich występować.

Warto tym nowym pozwolić pisać i publikować. Komentowanie, a nawet sercowanie czy dotacje też nie są niczym złym. Tantiemy i pokazanie, że ich twórczość może się podobać, to swego rodzaju zachęta. Realizujemy w ten sposób sarmackie hasło sprzed wieków, że w Sarmacji możesz być kim chcesz. Czas na szlifowanie ich i "wyrobienie się" przez nich też przyjdzie. Może właśnie dzięki takim osobom jak np. Autor powyższego artykułu. Ale lepiej krytykować np. pod artykułami, punktować co jest źle, niż od razu pisać ogólny

Swoją drogą ten artykuł wskazuje też na pańskie zblazowanie, a może i degrengoladę - Wy jesteście elitami, oni wirglejami, cezarowcami, bengroznymi albo innymi tymoteuszami (swoją drogą przed pierwszym "albo" nie stawiamy przecinka). I proszę mi nie mydlić oczu, że Pan tu o osobie nie wspomina. Nie wprost, ale nie trudno się domyślić. Takie pisanie o innych osobach ni to wprost, ni to w liczbie mnogiej, choć wiemy, że chodzi o pojedyncze osoby, jest dla mnie wyrazem pogardy. Elitom społecznym pogardzanie "resztą" społeczeństwa nie przystoi. Chyba, że są samozwańczymi, zblazowanymi elitami, które popadły w degrengoladę.

I wyszedł mi artykuł...
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
W Austro-Węgrzech na jeden medal pracowało się rok i to naprawdę ciężki rok, a satysfakcja z ujrzenia dekretu o odznaczeniu z cesarsko-królewską pieczęci była przeogromna! Wtedy medal nie był tylko zwykłą zachętą do dalszego działania, ale miał również charakter wychowawczy. A tu? Pod podpisem większości z nas widnieje kilkanaście blach i szmatek, które nie wychowują, lecz uwsteczniają.
A u nas taką funkcje sprawują wsie, które są nadawane ogólnie raz w roku - na rocznicę Księstwa. Otrzymać je mogą także osoby udzielające się, budujące Samorządy - na ich święta. A także żołnierze - przy okazji święta KSZ.

Natomiast odznaczenia miały być w założeniu pokazaniem, że nie tylko raz do roku jest się docenianym, że zasługi nie znikną gdzieś w niepamięci. A przy okazji mają też dawać inne, wymierne korzyści.

Ale ok, nie będę już więcej nic nadawał.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Nie przeczę Wasza Książęca Mość, jestem mizantropem.
Odpowiedz Permalink
Daniel January von Tauer-Krak
Ja tu tylko rzucę pomysł stworzenia historii mikroświata i periodyzacji jego dziejów.
Odpowiedz Permalink
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło
Są ja pan pisze arcydzieła mówiące o historii i wielkich ludziach.
Jednak są także informacje i wiadomości z życia sarmacji, czy też dotyczące rozrywki. Te nigdy nie będą arcydziełami. Każde państwo powinno mieć media informujące społeczeństwo i nie zawsze chwalebnie o rządzących, do czego tutaj ludzie nie są przyzwyczajeni jak zdążyłem zauważyć. Niektórzy chcą by było tutaj społeczeństwo uczonych, jajogłowych i bez poczucia humoru które lubi się wywyższać a inni lubią być sobą.

Dla niektórych rozrywką jest pisanie dyktanda czy czytanie i cytowanie Szekspira a dla innych rozrywką jest czytanie żartów. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie czy chcecie mieć społeczeństwo naukowców i mózgowców po fakultet ach, gdzie raczej nie uda się obsadzić takimi ludźmi wszystkich stanowisk. Czy raczej takie społeczeństwo zróżnicowane które lubi także armię, sport i inne dziedziny życia niż nauka i pisanie.

Wydawało mi się że jest to symulacja państwa z jego różnorodnością ludzką a nie uczelniane podwórko. Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie jakie państwo chce je stworzyć.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
@ Sławomir Wikidajło - zgadzam się z Panem całkowicie. Podobnie w komentarzach napisaliśmy.
Odpowiedz Permalink
Sławomir von Hohenzollern-Wikidajło
Oczywiście JKM. Ujął pan to bardziej szarmancko i elegancko niż ja biedny rolnik:)
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Mości Sławomirze, powinniście być dumni z tego, że jak piszecie jesteście rolnikiem, wszak gdyby nie wasza praco, co by na dworze książęcym jedli :)
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Po pierwsze muszę wyrazić wielkie zadowolenie, że znów mamy okazję przeczytać słowa Vladimira! Moja droga żona faktycznie się postarała i mimo, iż ze słów tych bije nieco rozgoryczenia (które zresztą z perspektywy czasu coraz lepiej rozumiem), to jest to jak zwykle wypowiedź najwyższych lotów. I chwała Ci, kochanie, za to.

Po drugie jednak muszę zgodzić się tylko po części. Zawsze bowiem w Sarmacji było tak, że stanowiła ona doskonałe pole do wszelakiej, nieco lepszej, i nieco gorszej też, działalności. W zamierzchłej przeszłości doceniany był głównie akt stworzenia, nie zaś jakość tegoż. W konsekwencji nie miały większego znaczenia grupki lajkująco-sercujących kulturowych hipokrytów. Społeczeństwo radowało się samym faktem stworzenia. Lepsze, gorsze... one po prostu były. Z czasem osoba tworząca słabsze, zachęcona odzewem, dążyła do tego by było lepiej, i lepiej, i lepiej. Takie osoby rozwinęły się w znamienitych Sarmatów i Sarmatki, a dziś częstokroć stawiane są za wzór. Mało kto pamięta początki Avistacka, czy niejakiego Konrada S. ;)

To o czym, Skarbie, piszesz to wszystko prawda. Tyle, że my, jako społeczeństwo, winniśmy być elastyczniejsi. Po prostu. Dążność części do wysokiej kultury jest, i była zawsze, godna podziwu i naśladowania. Ale tak samo godna podziwu była dążność tych, którzy chcieli aktywnie działać i budować politykę zagraniczną, politykę wewnętrzną, nawet, jak to piszesz, "bzdurny v-sport". W mikronacjach szeroko, a w Sarmacji w szczególności, zawsze szło o to by dawać pole do tworzenia co tylko się komu zechce. To, co poklasku i zainteresowania nie znalazło, umierało samodzielnie. To, co poklasku i zainteresowania się doczekało, było rozwijane i wchodziło do "kanonu". Tak zbudowaliśmy ten kraj. Wiem to, pamiętam to, byłem przy tym.

I kiedy poprosiłem Cię parę dni temu o ożywienie w Sarmacji i powrót, odbudowę swej pozycji, właśnie liczyłem na to, co czynisz. Aktywność obliczona na coś więcej, nie punkt dla punktu. I raz jeszcze, chwała Ci za to! Każdy w KS winien móc robić co mu się żywnie podoba.

Na koniec... gdybym miał wskazać największą, moim zdaniem, przyczynę obecnej sytuacji (którą poruszasz w swej wypowiedzi) to wskazałbym system serc i tantiem za nie.
Odpowiedz Permalink
Thimoteus ik Hohentsolern
Heh... Nie wiem jak się do tego odnieść. Z jednej stro...

Nie, ja już nie wytrzymuje. Kiedy przed tym jak mnie skrytykowałeś na IRC pisałem o wiele więcej artykułów, ale po tym prawie przestałem. Od kiedy to nazwałeś na IRC moje artykuły ch#jowymi i zaproponowałeś że dasz mi hajs i będę miał przestać pisać te kurwiane artykuły, bardzo przestałem pisać. Potem przyszło światełko i znowu zacząłem. Ja nie skomentuje tego dalej...

Ale wiesz co? Miałem nawet ochotę by przeprowadzić się do Teutonni, ale wszystkie takie myśli zniknęły... to chyba wiesz czemu...

Przes twoją krytykę i tą sprawę w TK mam ch*jowe nastawienie do Sarmacji, wszyscy mówią że to Baridajczycy atakują Teutonnie, a tak na prawdę jest na odwrót.

O, i jeszcze coś, ale tym razem coś Dla ciebie miłego. Nie widzę bym wygrał rozprawę i nie trafił do pierdla na min. miesiąc, wiesz będziesz mieć ch#jowy spokój, a może nawet ma 3 miesiące.

z radością pozdrawiam byłych i obecnych diuków.

(-) Ch#jowy Tymoteusz von Hohenzollern
Odpowiedz Permalink
Otto von Spee-Asketil
Zrób pucz.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Drogi Tymoteuszu!

W Twojej krótkiej wypowiedzieli znalazłem 13 różnych błędów. W mikronacjach istniejemy przede wszystkim na płaszczyźnie słowa pisanego. Jeśli nie umiesz pisać poprawnie, to jesteś kaleką.

Jednak zamiast się poddawać, powinieneś podjąć próby samodoskonalenia. Sprawą w Trybunale bym się nie przejmował. Wszak wszyscy wiedzą, że Hergemon to tylko nędzny hucpiarz.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Zatem jestem kaleką...
Tymoteuszu dołączysz do mnie? Stworzymy KKSP (kółko kalek słowa pisanego) pod wezwaniem Vlada Nieomylnego.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Prześwietna Hrabino, w takim razie ja również dołączam.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Obawiam się, drodzy, że zbyt dosłownie interpretujecie słowa Vladimira i bierzecie je nadmiernie do siebie. Nie bronię mojej kochanej żony, sam niech to czyni, ale uważam, że nazbyt ostro do siebie podchodzicie.

To jest w ogóle ciekawe spostrzeżenie. I szerszy problem. Dualizm postaw. Przykładowo... z jednej strony chcemy aktywnej i spornej polityki, a z drugiej strony natychmiast uciekamy jak tylko takiej symptomy się pojawią. Albo też tu... bronimy prawa do tego by każdy mógł co chce, jak chce, po to tylko by natychmiast krytykować to, że ktoś z tego prawa korzysta i mówi coś co nam nie pasuje.

On ma prawo mówić co chce, a my mamy prawo nie zgadzać się z tym. Określenie użyte przez Vladimira, przez kogoś innego odebrane jako "nazistowskie", ja odebrałem jako stwierdzenie faktu. Faktycznie bowiem mikronacje, jak długo istnieją, opierają się na słowie pisanym i zawsze było one szczególnie pielęgnowane. Kiedyś walczyliśmy o formatowanie listów wysyłanych na LDKS, dziś patrzymy czy dłuższe wypowiedzi są justowane. To jeden przykład tej dbałości. Drugi to kwestia pokazywania popełnianych błędów. Mamy prawo oczekiwać, że interlokutorzy wykażą minimum szacunku do odbiorców swych słów i postarają się błędy (niekiedy rażące!) usunąć i poprawić. Ja w każdym razie tego oczekuję, jak rozumiem Vladimir także. Powiem więcej, i możecie mnie hejtować, ja nie wierzę w żadne dysortografie czy dysleksje. Dla mnie to zawsze była forma legitymizowania lenistwa związanego z ogarnięciem zasad. Nie wyobrażam sobie zwolnień z matematyki bo ktoś nie ogarnia dodawania... tak jak nie akceptuję zwolnień z ogólnie przyjętych norm ortograficznych. A nawet jeśli ktoś ma z tym problem to... zarówno edytory w przeglądarce, jak i Word mają działającą w locie autokorektę. O telefonach już nawet nie wspomnę. Czyli jest możliwość obejścia problemu... tylko trzeba chcieć. I tak, między innymi, rozumiem słowa Vladimira.

I na koniec jeszcze jedno. Z Vladimirem się zgadzam co do meritum, nie zgadzam zaś co do formy w jakiej swe słowa i uwagi przekazuje. To wyjaśnimy sobie już jednak w sypialni.
Odpowiedz Permalink
Fryderyk von Hohenzollern
Z całym szacunkiem Wielmożny Wicehrabio częściowo może i macie rację, jednak jeżeli ktoś piszę dosyć pikantnie, to trudno potem oczekiwać od drugiej osoby, czy też osób trzecich że również ostro podchodzą do tematu, z podobnym temperamentem. Chce przez to powiedzieć że dobrze zwracać uwagę na pewne błędy, niedoskonałości, oraz wypaczenia. Jednak należy też znać umiar i proporcje. Nie powinno to się odbywać za pomocą bata i ostracyzmu, jednak za pomocą wyważonych wypowiedzi, nauki, oraz zwracania uwagi w sposób bardziej kurtuazyjny. Taka jest ma opinia w tej sprawie. Widzicie Wielmożny Wicehrabio, środowisko sarmackie, ogólnie mikronacyjne, to zlepek ludzi o różnych predyspozycjach, różnej historii, wywodzących się niekiedy z zupełnie różnych warstw społecznych, różnym wieku etc.. I niekiedy może warto przyjrzeć się bardziej indywidualnie poszczególnym przypadkom. Natomiast jeżeli chcemy kogoś wykluczać z społeczeństwa, dlatego gdyż gorzej sobie radzi, sprawia mu trudności, poprawna forma pisowni i językowa - no to sorry, ale dla mnie jest to coś tu nie hallo. I na pewno nie chciałbym się bawić w takiej wspólnocie, państwie, która patrzy jedynie przez pryzmat poprawnej pisowni, nie patrząc w duszę drugiego człowieka.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Nazywanie kogoś kaleką jest, przynajmniej dla mnie chamskie. Nie interesuje mnie powyższy tekst, ponieważ nijak się ma do zachowania Vladimira.
Jak sam napisałeś
Cytuję:
Mamy prawo oczekiwać, że interlokutorzy wykażą minimum szacunku do odbiorców swych słów i postarają się błędy (niekiedy rażące!) usunąć i poprawić.
Ja też oczekuję, że nazywanie kogoś kaleką jest rażące i będzie poprawione.
Idąc Tokiem myślenia Vlada, to uważam iż to właśnie on jest osobą z pewnym deficytem, która to osoba przy sprzyjających warunkach wykazuje agresję słowną, a jego dzialania mogą prowadzić w dalszej skali do zanikania jakichkolwiek inicjatyw wśród młodych i jest to groźne dla ogólu społeczeństwa sarmackiego.
Nie mówię aby nie zwracać uwagi, nie podpowiadać jak należy poprawnie pisać, ale w dobrym tonie jest rozmowa na PK z daną osobą, niesienie jej wręcz pomocy, a nie szkalowanie i wyzywanie publiczne.
Każdy ma jakąś swoją wrażliwość i to należu uszanować, jeśli sami chcemy być szanowani.
Zupełnie nie interesuje mniew kim Vlad jest realnie, może być nawet najmądrzejszym człowiekiem na ziemi, tu jest wirtualny świat i zasady panują zupełnie inne, tu każdy ma szansę na swoje 5 minut.
Kwestia dosłowności interpretacji jest zawsze sprawą indywidualną i z tym autor winien się liczyć, a skoro tego nie robi, to znaczy, że tak uważa, co jest naganne by nie napisać, noszące znamiona szowinizmu.
Nawet gdyby 1/3 Sarmacji byla kalekami (niepełnosprawnymi, ludźmi z różnymi dysfunkcjami) nikt nie ma prawa wytykać tego publicznie, bo robiąc to potwierdz tylko swój stosunek jakże negatywny do innych ludzi.

Nie chce mi się dalej pisać wywodów, powiem jedno, Sarmacja jest dla nas wszystkich i jeśli ktoś nie potrafi w miarę kulturalnie funkcjonować w tej społeczności, powinien chyba zastanowić się nad sobą, bo to co mu się wydaje za lugiczne i poprawne, dla większości może okazać się czymś zupełnie odwrotnym.
Nie obrażaj, byś sam nie został obrażony, nie musisz wszystkich kochać i wszystkim przytakiwać, wystarczy, że zachowasz minimum kultury w stosunku do drugiego człowieka.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Ależ masz, Fryderyku kochany, pełnię racji. Nie odmówię Ci jej. Zgadzam się co do diagnozy, jak i przepisanych medykamentów. To, na co zwróciłem uwagę, to właśnie język i jakość argumentów. "Utwórzmy KKSP!" czy wycofywanie się z polityki... z jednej strony próba ośmieszenia przeciwnika, z drugiej ucieczka przed nim. Żaden z tych dwóch sposobów nie sprawia, że Sarmacja jest lepsza.

Ale trzymając się tej sprawy — próba ośmieszenia Vladimira to przykład na to, że w ogóle Vladimira nie znacie. Nawet nie zbliżyliście się do próby poznania go i zrozumienia go. Ja nie mówię, że w moim przypadku jest inaczej, ale jednak wydaje mi się, że wychodzi mi to nieco lepiej. Zmierzam do tego, że w przypadku Vladimira próba ośmieszenia jego teorii spowoduje umocnienie ich, nie, jak byście chcieli, oddalenie i zmianę zdania. Dobierajcie narzędzia do celu. W tym wypadku jedynie rzeczowe argumenty, kontrargumenty, a w najgorszym wypadku po prostu życzliwe ignorowanie wymysłów mojej kochanej żony, może przynieść jakikolwiek profit. Naśmiewanie się i próba kabaretowego ośmieszenia nie zadziała... Po prostu.

Natomiast tak! Należy na każdego patrzeć inaczej, i nawet jeśli na 100% indywidualne podejście nie ma czasu, należy starać się po prostu pozwalać na to by każdy swą szansę otrzymał, jak coś jest nie tak to zwrócić uwagę i zasugerować jakby było lepiej (krytyka konstruktywna). Ufam, że kiedy staracie się Vladimira przeczołgać za to jakich słów użył to postaraliście się zrozumieć skąd słowa te wynikają, i jesteście gotowi też wznieść się ponad te słowa i Vladimira potraktować tak, jak oczekujecie, że on potraktuje innych.
Odpowiedz Permalink
Sorcha Raven
Teraz przeczytałam swój tekst i stwierdzam- jestem kaleką :D
Odpowiedz Permalink
Thimoteus ik Hohentsolern
Dobra dołączam do klubu kalek, i tak jakby coś... jak ktoś zaczyna w tym wieku w jakim zaczynała Diuczessa wspomożycielka to można go jeszcze tak nie krytykować... :D
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Wicehrabio von Thorn, ale dlaczego my powinniśmy poznać punkt widzenia małżonki, a próba polemiki, krytyki, to od razu ośmieszanie? Proszę nie oczekiwać zrozumienia wobec kogoś, kto nie wykazuje go wobec innych. Sam siebie określa wręcz mizantropem... co zresztą było lekceważącą odpowiedzą, bo nie o to w moim komentarzu chodziło.

Kontekst komentarza o kalece wraz z artykułem jest porażający - dla kalek w Sarmacji nie ma miejsca.

Ja też mam negatywny stosunek do różnych "dys", ale nikogo nie piętnuję z tego powodu.

Przypomnę tylko, że mi za szpital psychiatryczny sugerowano abdykację. Tak, tak, piszę z pamięci, więc nie cytat, ale: Nawet jeśli zapadnie wyrok nakazujący tylko przeproszenie, to TIH powinien abdykować.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Vladimirze!
Pomimo, iż ja także jestem sympatykiem poprawnej ortografii i interpunkcji, za Tymkiem murem stanę... Nie zgodzę się, aby krytyka była kierowana w artykułach bezpośrednio w jego stronę. Przecież każdy popełnia błędy ortograficzne, stylistyczne, językowe. I to nie jest jakaś wielka nowość. Nie przeczę, że krytyka jest zła, ale czy zrobiłeś/aś coś aby to zmienić?Krytykujesz, ok, a czy uprzednio zaproponowałaś, nawet złośliwie, że kupisz mu słownik? Poza tym jeżeli już masz zamiar krytykować to ogół - czyli albo nie pisz żadnych nawzisk, albo wypisuj wszystkie. Kiedy dołączyłem do grona Sarmatów był (o ile dobrze pamiętam) był problem z aktywnością obywatelską. Ten problem nadal jest aktualny. Nie można krytykować formy artykułów kiedy przekazują jakąś treść. Artykuły ww. Tymoteusza von Hohenzollerna (wcześniej Wrigleya) były jakie były, z początku zwrócono mu uwagę na przecinki. Poprawił je? Ano poprawił. Więc czego się go czepiasz? Odpowiedz mi na to pytanie bo jestem naprawdę ciekawy.. i podejrzewam (specjalnie nie stawiam przecinka w tym miejscu żeby cię zdenerwować błędną interpunkcja) że nie tylko ja...

Jeżeli chodzi o krytykę, także już w artykułach krytykowałem - aktywność na quizie z okazji dni kolejnictwa. A mogę cię zapewnić, zrobilismy tyle ile moglismy, aby na niego przyszło jak najwięcej osób...
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Wasza Książęca Mość.

Próbą ośmieszania nie jest próba polemiki czy krytyki, a uciekanie się do haseł "Utwórzmy KKSP!" - podałem to wyraźnie jako przykład. Zrozumienie Vladimira to jedno, a zachowanie Vladimira to drugie. Proszę Waszą Książęcą Mość, i pozostałych, o zauważenie rozróżnienia, które podnoszę. Z jednej strony dopuszczam powody, dla których Vladimir ma swój punkt widzenia i jest on jaki jest, a z drugiej jednak wprost stwierdzam, że sposób w jaki pogląd swój zaprezentował jest wysoce niestosowny.

Co do zrozumienia to jednak będę go oczekiwał. Próba zrozumienia stawia Was z automatu na lepszej pozycji, bo jeśli przeciwnik w dyskusji nie stara się Was zrozumieć, to macie rację po swojej stronie. Wyrażanie wobec Was oczekiwania, iż postaracie się Vladimira zrozumieć, jest w oczywisty sposób wyrażaniem oczekiwania, że Vladimir zrozumie też to co mówicie Wy i z czego to wynika. Mimo, że nie wyraziłem tego wprost a skupiłem się na formie jedynie. Teraz to niedopatrzenie więc prostuję.

W ogóle uważam, że jeśli chcemy poprawić dyskusje i jakość tychże to winniśmy wpierw starać się zrozumieć co chciał ktoś powiedzieć/napisać a nie jedynie literalnie odbierać i "czepiać się" słowa np. "kaleka".

I na prawdę, Wasza Książęca Mość, zostawmy sierpień już w spokoju. Było, minęło, nawet jeśli nie minęły powody dla których się pojawił, albo postawy, które wywołał. Zostawmy to w spokoju i nie wyciągajmy tego przy każdej okazji. W ten sposób można zamknąć każdą rozmowę. A to, że Vladimir mimowolnie stał się częścią sierpnia w żaden sposób nie dyskwalifikuje go z tego, by mieć własne zdanie, wyrażać je, wracać do KS i budować ją na własną modłę. Każdy może, każdego nam trzeba. Vladimir to nie Zanik, nie mamy powodów odstrzelać go na progu.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
* naprawdę! (bp, nie mam opcji poprawy)
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Ale to Wicehrabia rusza sierpień, ja tylko przeciwstawiłem "kalekę" wobec "szpitala psychiatrycznego". Tam nikt nie chciał tego zrozumieć, tutaj musimy zrozumieć i jesteśmy moralizowani przez Wicehrabiego. I na dodatek wmawia mi, że Vladimira za sierpień dyskwalifikuję.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
O mój Wando... nic nikomu, a już na pewno nie WKM, nie wmawiam. Odniósł się WKM do "szpitala psychiatrycznego", jako przykład, odpowiedziałem w kontrze.

I by było jasne — nie moralizuję. Popełniłem wszystkie te błędy, o których tu sobie teraz piszemy, zarówno te Vladimira (zbyt ostre określenia, słowa, zwroty), jak i te komentatorów (ośmieszanie, uciekanie z dyskusji, etc.). Staram się przedstawiać wnioski, jakie wyniosłem z tych błędów, staram się tymi wnioskami naprawiać to co sam kiedyś psułem. To naganna postawa? Powinienem milczeć?

Oczekuję zrozumienia z każdej strony. Tak jak i ja staram się zrozumieć postawy każdej ze stron. Po prostu. Nie robię nic, nie sugeruję nic, czego sam bym nie uczynił.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Każdy oczekuje zrozumienia. Ci popełniający błędy ortograficzne i gramatyczne też ;)
Odpowiedz Permalink
Thimoteus ik Hohentsolern
Jeżeli to było do mnie to wcale nie uciekam z dyskusji.Czy Robercie pamiętasz kiedy miałem problem z przecinkami i go poprawiłem?Właśnie,kiedy to przeczytałem sam nie wiedziałem o co chodzi ani jak to skomentować.A teraz na złość będę pisać tyle błędów,ile vlad dni jest w sarmacji.

Wszystkie błędy napisane specjalnie.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Tymoteusz, to czy robisz błędy to Twoja sprawa. To czy szanujesz odbiorców także. Tyle w temacie "na złość mamie odmrożę sobie uszy".

I nie, nie pamiętam, bowiem nie zwracam na to takiej uwagi jak Vladimir. I nawet jeśli te błędy mnie uderzają to jestem ostatnią osobą, która na nie zwróci uwagę. Jak napisała Sorcha wolę wyjaśniać sobie pewne sprawy na priv, Jego Książęca Mość świadkiem ;)

Co do samych błędów to już napisałem wyżej — dla mnie to kwestia po prostu szacunku i dbałości o to by je usunąć, narzędzia ku temu ma każdy z nas.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Na wstępie muszę przekazać, że jestem zachwycony rozwojem dyskusji. Tego w Sarmacji brakowało! Sorcha wykazywała nawet elementy flejmu i ogniosrania. Bardzo dobrze!Nareszcie na Waszych bladych twarzach pojawił się rumieniec zaangażowania.

Teraz odniosę się do kilku poruszonych tutaj spraw. Po pierwsze, nie uważam, że Sarmacja się kończy (nie jest to, że tak powiem, stwierdzenie absolutne lub obiektywne). Już w pierwszym akapicie zaznaczyłem, że umiera Sarmacja, którą znam.

Po drugie, tutaj piszę do Sz. P. Niezyda, wszystkie określenia np. wigleje, bengrozni itp. są eponimami. Nie należy ich traktować dosłownie, a jako nazwanie konkretnego zjawiska — pojawienia się fali nowych twarzy, osób, którzy robią coś, co dla mnie jest nieestetyczne, paskudne i bezwartościowe — nijakie. Co gorsza, obecny system tą nijakość premiuje. To jest sedno mojego artykułu — całą aktywność sprowadziliście do byle jakich artykułów w DSG lub postów na forum i uważacie, że jest to godne pochwały lub nagrody. Według mnie nie jest. Godne pochwały są rzeczy wartościowe i piękne. Wy, nowi, powinniście się uczyć, by zapełnić brakującą niszę byłej elity.

Czy ja uważam siebie za członka tej elity, jak to zarzucił mi Książę, jakby to rzeczywiście był grzech śmiertelny. Ciężko mi odpowiedzieć. Jestem na pewno dumny z moich osiągnięć, nawet niektórych tekstów opublikowanych w Sarmacji, choć szczerze pisząc, nigdy szczególnie się do nich nie przykładałem. Miały zabić czas i nudę, ładnie wyglądać lub być czysto użytkowe. Czy grzeszę pychą? Być może. Wiem, że wolę pychę od fałszywej skromności.

Co do mojego języka — jest taki, jaki jest. Wulgarny, czasami prostacki, a przede wszystkim prowokujący. Zamykając klamrą tę wypowiedź — cieszę się, że sprowokowałem dyskusję.

Miłego dnia.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
Czy ja uważam siebie za członka tej elity, jak to zarzucił mi Książę, jakby to rzeczywiście był grzech śmiertelny.
Znowu wmawianie czy pisanie pod swoich fanów? Nic panu nie zarzuciłem. Co najwyżej elicie, której członkiem się pan mieni.
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Jest Wasza Książę Mość bardziej uszczypliwy niż ja! Brawo! Kim są moi fani? Czy sugeruje Wasza Książęca Mość, że pojawiłem się tutaj tylko po to, by zniszczyć spokojną egzystencję tęczowych, srających kolorami kucyków i jednorożców?
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Teraz być może odniose się trochę gburowato i prostacko, ale nie każdy tekst w DSG musi być wzorowany na rozprawie filozoficznej lub poparty i wzbogacony cytatami z literatury. Zarówno kultura niska jak i wysoką powinna być rozwijana, a to że powstaje teraz multum niskich i niczego nie wnoszacych w życie duchowe nie znaczy że należy je dyskwalifikacja na starcie. Jeżeli w poprzednim komentarzu stwierdził pan/pani że wszystko co jest tworzone przez "nowe twarze" jest słabe, to ja sobie odpuszczę rozwój Sarmackiej Encyklopedii Powszechnej. Odpuszczę sobie działania na rzecz Klubu Sarmackiej Strategii i zrezygnuje z bycia Ambasadorem Chanatu Kugarskiego, chociaż to jest dopiero możliwość. Bo po co jak i tak znajdzie się osoba która nie doceni wielkiego wkładu takich osób. Naprawdę ja teraz nie wiem czy powinniśmy reklamować Księstwo czy moze je odizolować od "nowych twarzy które wnoszą ze sobą kolejny kicz i słabizne artykułów"
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Jihymed... zawsze się znajdzie osoba, której coś nie pasuje. Gdybym miał iść tropem, który zarysowałeś w swym komentarzu to bym dawno temu się v-powiesił... Jeśli nie masz hejterów to znaczy że coś robisz nie tak, albo że zwyczajnie nie robisz nic ;)

To właśnie hejterzy i Twoi wrogowie Cię definiują! Działaj. Nie poddawaj się! Rób im na złość i pokaż, że możesz nie dość, że lepiej to jeszcze więcej! :)
Odpowiedz Permalink
Thimoteus ik Hohentsolern
Chociaż że Robert napisał do Jihymeda to ten wpis dla mnie wydaje mi się że jest do mnie...
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Jest do każdego. Także do mnie samego.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
Cytuję:
To właśnie hejterzy i Twoi wrogowie Cię definiują! Działaj. Nie poddawaj się! Rób im na złość i pokaż, że możesz nie dość, że lepiej to jeszcze więcej! :)
Pyszna porada! Obniżę progi dla odznaczeń za aktywność i serca!
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Zmodyfikujcie też DSG - niech system przyznaje blaszki automatycznie. Oszczędzi to Waszej Książęcej Mości pracy. ;)
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Książę to musi do absurdu dojść :) A mi chodziło tylko o to, by nie oglądać się na hejt krytykanctwo, brać do serca ew. krytykę konstruktywną, i przeć na przód. I już.
Odpowiedz Permalink
Tomasz Ivo Hugo
No to będę parł i nie będę zwracał uwagi na to, że mnie hejtują za wszystkie odznaczenia, nawet za to, że je dostali :D
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Przyj, Książę!, przyj! :)

BP, MSPANC
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Niedawno mówiłeś żeby nie brać słów Vladimira dosłownie, a sam bierzesz moje słowa w ten sam sposób ;D . Gdybym się teraz poddał to bym chyba zdechł z nudów ;D.
A co do niepoddawania się - kto to mówi?... ;D Pan sam się poddał ;) Cóż za ironia, nieprawdaż? ;D
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Ja się poddałem? Gdzie? Kiedy?
Odpowiedz Permalink
Thimoteus ik Hohentsolern
Z polityką się poddałeś i z Starosarmacją Robercie ;)
Odpowiedz Permalink
Vladimir ik Lihtenštán
Jest różnica między poddaniem się, a daniem sobie spokoju. Do polityki, czy do zaangażowania w prowincję nikt nikogo nie zmusza.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Danie sobie spokoju to jest to samo co poddanie się... ;) Niestety.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
No więc ja wyjaśnię. Z polityki odszedłem bo osiągnąłem w niej wszystko. Po prostu. Nie jest to ucieczka ani nic z tych rzeczy. Co zaś tyczy Starosarmacji — poświęciłem Starosarmacji wiele czasu, starań i rozmów. Przyszedł czas na zmianę, i udałem się do Sclavinii. Tu jednak, uczciwie przyznaję, zagrały emocje związane ze zbyt szybką reakcją na słowa Diuka CC.

Ani tu, ani tu, nie poddałem się. Robię to samo, tylko inaczej lub gdzie indziej.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Ale czy kłopotem było dokończyć kadencję? Można było spróbować to dociągnąć.
Odpowiedz Permalink
Cudzoziemiec
Nie można było. W polityce nic nie jest przypadkowe, tym bardziej gdy obnażona zostaje słabość i hipokryzja totalnej opozycji. Można powiedzieć śmiało, że moja rezygnacja (nastąpiła praktycznie tylko 2 tygodnie wcześniej niż normalnie by to wypadło) była działaniem stricte politycznym obliczonym na konkretny, uzyskany zresztą, efekt. Także nie powiedziałbym, że uciekłem.
Odpowiedz Permalink
Alfred Fabian von Tehen-Dżek
Czy jednak ujawniając słabość opozycji, nie można było wynieść sie ponad wyzyne polityczną i objąć urząd kanclerza z nową "potegą"?
Odpowiedz Permalink
Jahn Dagobard ik Thórn-Mákovski
Cytuję:
[...] do zaangażowania w prowincję nikt nikogo nie zmusza.

Mnie zmusza. Ten głos. A właściwie te głosy. Głośne i uporczywe głosy. Te z tyłu głowy...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.