Miasto Duchów #01 [Opuszczony szpital]
AGL9dE9j.png


R
edakcja Obserwatora Nowoteutońskiego pragnie zaprosić czytelników do zapoznania się z serią artykułów zatytułowanych Miasto Duchów. Tematem serii będą miejsca zapomniane przez Boga, ludzi i historię - opuszczone szpitale, fabryki, pałace i wszystkie pozostałe perły architektury, które czasy świetności mają już dawno za sobą.


Zdjęcia w pełnym rozmiarze po kliknięciu


Miasto Duchów #01 [Opuszczony szpital]


1QyZoUyk.png

B
ohaterem pierwszej części Miasta Duchów będzie opuszczony Zakład Szpitalno-Opiekuńczy im. Łukasza Pobożnego, mieszczący się przy ul. Szpitalnej 37 na obrzeżach Złotego Grodu. Jest to miejsce o ciekawej i niepokojącej historii, uważane przez okolicznych mieszkańców za nawiedzone. Trudno się temu dziwić, bowiem mury dawnego szpitala były świadkami wielu ponurych wydarzeń, które wciąż rozpalają umysły wielbicieli legend miejskich.


Trochę historii
Szpital został założony w 1877 roku, z inicjatywy lokalnego fabrykanta i filantropa, hrabiego Jakuba von Brennera (1808-1883). Początkowo przewidywano, że pacjentami nowo wybudowanej kliniki będą gorzej sytuowani finansowo mieszkańcy Złotego Grodu, głównie osoby przewlekle i nieuleczalnie chore.
W osobnych skrzydłach głównego budynku zorganizowano także przytułek dla osób bezdomnych i dom starców. Jednak z powodu epidemii czarnej ospy, która w latach 1879-1881 zdziesiątkowała populację Nowej Teutonii, szpital został zamieniony w miejsce odosobnienia dla zarażonych.
Szacuje się, że w ciągu dwóch lat trwania epidemii na terenie szpitala zostało poddanych kwarantannie ponad 8 tys. osób, z których od 2-5 tys. zmarło z powodu choroby.
82W7iM3E.png Hrabia Jakub von Brenner - zdjęcie z 1873 r.
w178T23W.png
Po opanowaniu zarazy szpital został bezterminowo zamknięty, a jednocześnie rozpoczęto budowę podobnego kompleksu w innej części miasta. Jakub von Brenner próbował doprowadzić do wznowienia działalności szpitala, gdyż uważał go za najbardziej wartościowe osiągnięcie swojego życia. Ponadto budowa pochłonęła trzecią część jego majątku, co było dodatkową motywacją do ocalenia przedsięwzięcia. Filantrop porozumiał się już nawet z władzami miasta, jednak zanim wydano pomyślną decyzję, von Brenner zmarł w maju 1883 roku. Nagła śmierć fundatora sprawiła, że Zakład pozostał opuszczony przez niemal dwie dekady.
Pod koniec roku 1897 władze Złotego Grodu zdecydowały o wyburzeniu niszczejących budynków szpitalnych i przekształcenia tego miejsca w park miejski. Nim jednak doszło do rozbiórki, w mieście pojawił się człowiek, który ocalił dzieło życia Jakuba Brennera przez smutnym końcem. Był nim światowej sławy psychiatra i chirurg profesor Sigmund Horowitz (1839-1927).
Tę postać znają zapewne wszyscy studenci medycyny. Horowitz zasłynął bowiem jako ojciec psychoterapii i pionier lobotomii, którą jednak uznał później za największy błąd w swojej pełnej sukcesów karierze medycznej. To właśnie w tym, złotogrodzkim szpitalu miał miejsce pierwszy na świecie, udany zabieg lobotomii.
Wcześniej jednak profesor Sigmund Horowitz pozyskał kilku wpływowych inwestorów i wystąpił do władz Złotego Grodu o pozwolenie na wznowienie działalności szpitala. Pozwolenie zostało przyznane i od uroczystego otwarcia w dniu 4 grudnia 1899 roku Zakład pełnił rolę szpitala dla obłąkanych przez blisko pół wieku. W lutym 1915 roku miał tutaj miejsce wspomniany wcześniej, pionierski zabieg lobotomii. Przeprowadził go teutońsko-baridajski zespół lekarzy psychiatrów pod kierownictwem Horowitza.
94Ah52M1.png
Ta metoda leczenia zaburzeń psychicznych niemal natychmiast została uznana za przełomową i była powszechnie stosowana aż do późnych lat 50-tych.

Po śmierci Horowitza szpital popadł w długi z powodu nieudolnego zarządzania przez jego następców. Niewypłacalność była bezpośrednią przyczyną zamknięcia Zakładu Szpitalno-Opiekuńczego w sierpniu 1957 roku. Jednak nie bez znaczenia była tutaj afera związana ze znęcaniem się nad pacjentami, która wstrząsnęła lokalną opinią publiczną. Jej efektem było skazanie kilkunastu pracowników na kary bezwzględnego więzienia i zszarganie reputacji szpitala. Ostateczny cios zadał klinice v-Światowy Kongres Psychiatrii, który ogłosił metodę lobotomii za niezgodną ze standardami medycyny i zabronił jej stosowania.


Niszczejąca perła architektury
Upływający czas sprawił, że dziś ciężko dostrzec rozmach z jakim została zrealizowana budowa szpitala im. Łukasza Pobożnego. Pokruszone mury, dziury w ścianach i podłogach, sprzęt medyczny porozrzucany po opustoszałych pomieszczeniach. Oto dzisiejszy obraz tego pięknego niegdyś kompleksu budynków. Począki były jednak obiecujące. W dniu otwarcia szpitala odbyły się huczne uroczystości - msza w szpitalnej kaplicy, koncerty muzyki klasycznej i ludowej, recytacje poezji, piknik, walki kóz oraz pokazy akrobatów.
cel774z5.png Szpitalne prosektorium jest obecnie atrakcją dla eksploratorów przestrzeni miejskiej
Zgromadzeni tam goście z podziwem w głosie opowiadali o wspaniałej architekturze, nowatorskim planie przestrzennym oraz pięknych ogrodach przeznaczonych dla pacjentów. Sławiono także hojność fundatora.
3LPX1Y9P.png Sala sekcyjna w prosektorium
Szczególną uwagę przyciągał wolnostojący budynek zwieńczony kopułą, w którym znajdowały się prosektorium oraz kaplica. Wnętrze tego, z pozoru niewielkich rozmiarów obiektu robi piorunujące wrażenie. Na górnym poziomie mieści się sporych rozmiarów kaplica, natomiast w piwnicy znajdują się całkiem zdewastowane chłodnie, sala przygotowania zmarłych do pochówku oraz zachowana w dobrym stanie sala sekcyjna. W ciekawy sposób rozwiązano problem przemieszczania zwłok pomiędzy piętrami.
Z poziomu prosektorium do kaplicy prowadzi szyb windy linowej, w której umieszczano trumnę, bądź nosze i w ten sposób transportowano ciało zmarłego, gdyż kręte, wąskie i strome schody tę czynność uniemożliwiały. Co ciekawe w pomieszczeniach kaplicy jeszcze niedawno można było znaleźć XIX-wieczne szaty liturgiczne oraz uniformy grabaży, którymi zajęło się w końcu lokalne muzeum. Niestety obecnie wszystkie wejścia do budynku są zamurowane, więc miłośnicy ruin muszą poprzestać na podziwianiu jego zewnętrznej części.
2vD0Dkq9.pngZrujnowane wnętrzne kaplicy szpitalnej


Duchy i wandale
6Tm058dd.pngTaras Białej Damy
Teren szpitala od dawna jest owiany złą sławą. Okoliczni mieszkańcy, a zwłaszcza przedstawiciele starszych pokoleń wciąż z niepokojem opowiadają o nawiedzających to miejsce duchach ofiar epidemii czarnej ospy i obłąkanych pacjentów kliniki, z których kilku popełniło tutaj samobójstwo. Szpital dorobił się także własnej Białej Damy. Legendy przyciągają miłośników survivalu z całej Nowej Teutonii. Niestety rosnąca liczba "zwiedzających" wiąże się z dalszą degradacją stanu zabytkowych budynków szpitala. Na murach ciągle pojawiają się nowe rysunki i napisy, a złodzieje cegieł prawie doszczętnie rozebrali komin kotłowni.
Jedno jest pewne. Jeżeli wkrótce nie znajdzie się inwestor, który zechce sfinansować renowację dawnego szpitala i dać mu nowe życie, tę perłę architektury niedługo będzie można zobaczyć jedynie na zdjęciach.


( - ) DMvS-S

Postawnowiłem zmienić nazwę serii wydawniczej z niemieckiej na polską, z powodu zarzutów jakoby poprzednia nazwa nawiązywała do tradycji nazistowskich. Uważam to za nadinterpretację, ale w trosce o czytelnika postanowiłem jednak dokonać zmiany.