Miasto Duchów #02 [W zonie...]
AGL9dE9j.png

R
edakcja Obserwatora Nowoteutońskiego pragnie zaprosić czytelników do zapoznania się z serią artykułów zatytułowanych Miasto Duchów. Tematem serii będą miejsca zapomniane przez Boga, ludzi i historię - opuszczone szpitale, fabryki, pałace i wszystkie pozostałe perły architektury, które czasy świetności mają już dawno za sobą.

Klikając w mniejsze obrazy zobaczycie ich większą wersję.


Miasto Duchów #02

[W zonie...]

D43YF55I.jpg

Złote Wybrzeże było przepiękną sarmacką dzielnicą. Było, bo przestało być. Dziś jedynie starożytny Port w Złotym Wybrzeżu i otaczające go miasto funkcjonują, ale większość prowincji wymarła. Czy, właściwiej by było rzec, została opuszczona. Zdarzyło się to na skutek katastrofy, której nikt nie przewidział.

Era sarmackiego atomu rozpoczęła się w 1965 roku, kiedy to kilkadziesiąt kilometrów na północny-wschód od Złotego Wybrzeża w małej miejscowości u brzegu wielkiej rzeki — Szafranowym Targu, ówcześni decydenci umiejscowili elektrownię atomową. Cud techniki, który wspierał atomowy przemysł Winktown. Cud w świecie niemający sobie równych. Jedna Elektrownia, która miała zastąpić wszystkie inne na sarmackiej wyspie. I zastępowała przez 4 lata... wokół nowo wybudowanej elektrowni rozrosło się doskonale zorganizowane miasteczko. Było w nim wszystko, a mieszkańcom nie brakowało niczego.

To był na swój sposób zwyczajny majowy wieczór 1969 roku. Ciepły, pełen grania cykad i buczenia transformatorów, nieopodal szumiały fale leniwie przepływającej rzeki. Zegary kontrolne elektrowni wskazywały, że wszystko jest w porządku. Technik w trzeciej strefie postawił właśnie, na przebiegającej przez strefę rurze odprowadzającej gorącą wodę z reaktora, garnek z parówkami.

Dziś, niektórzy żartobliwie mówią, że o to właśnie ów garnek i zapomniane przez technika parówki spowodowały katastrofę. Ale czy to na pewno żart?

0lgtr7d6.jpg

Fakty są takie. Około godziny 20, tuż po zmianie ekipy zajmującej się reaktorem i sterownią, zaczął rozbrzmiewać alarm wskazujący, że w systemie odprowadzającym ciepło z reaktora nagle wzrasta ciśnienie. Nikt nie wiedział co to może oznaczać, szkolenia takiego alarmu nie przewidywały. Natychmiast starano się skontaktować z głównym inżynierem elektrowni, ale ten zajęty małym tête-à-tête z panną Krystyną z Gniewu, nie odbierał swojego telefonu. W międzyczasie dyżurny technik starał się coś zaradzić i podjął jedną z najgorszych decyzji, jakie mógł podjąć — wpuścił do systemu chłodzącego lodowatą wodę bezpośrednio z pobliskiej rzeki... nagłe zderzenie zimnej i gorącej wody spowodowało gwałtowny wzrost ciśnienia i rozerwanie rurociągu przebiegającego przez strefę trzecią. Pomieszczenia natychmiast zalała niemalże wrząca, radioaktywna woda, a kłęby radioaktywnej pary zaczęły unosić się w pod dach. Parówki i technik je gotujący... zostały uśmiercone natychmiast. Podjęto drugą złą decyzję. Natychmiastowe wyłączenie reaktora. Krok ten doprowadził do niekontrolowanej reakcji, w wyniku której stopieniu uległ rdzeń reaktora, a jego resztki przepaliły i przetopiły betonowo-stalową nieckę reaktora i spadły do pomieszczeń technicznych poniżej.

TT2vTu5T.jpg

W pierwszych sekundach alarmu postawiono w stan gotowości i skierowano do akcji ratunkowej kilkudziesięciu strażaków z Szafranowego Targu. W ciągu kolejnych dwunastu godzin kilkuset kolejnych skierowano do akcji z Gniewu, Trzyczaszkowa, Czekan, Złotego Wybrzeża, a nawet Punty i Soli. Po trwającej 36 godzin akcji ratowniczej udało się opanować pożar pomieszczenia głównego reaktora. Przez cały ten czas trwała też ewakuacja mieszkańców Szafranowego Targu. Z miejscowości wysiedlono w sumie 60 tysięcy mieszkańców miejscowości. W pierwszym miesiącu po katastrofie zmarło około 5000 osób, w tym prawie wszyscy biorący udział w akcji ratunkowej strażacy. Resztki bloku reaktora postanowiono zakryć betonowym sarkofagiem, a pozostałe bloki wyłączyć.

1m82RQ68.jpg

Dziś Szafranowy Targ i 30-kilometrowa strefa wokół miasteczka stanowią strefę zamkniętą — zonę. Ci, którzy mają odwagę do niej wejść, znajdują zrujnowane domy, pozostawione w pośpiechu rzeczy, opuszczone pojazdy, drogi... Pośród ruin miasta swe należne miejsce odbiera przyroda. Tu i ówdzie spotkać można dziwne zwierzęta, dwugłowe psy, trzynożne sarny... ogromne zrzucone poroża, których rozmiary znacznie odbiegają od tych znanych z podgrodziskich lasów, jabłka w kształcie gruszek, i pomidory rosnące na drzewach... trawy o niezwykle ostrych krawędziach i wszechobecną ciszę.

Mówi się też, że zbudowany nad reaktorem sarkofag, zaczyna się robić nieszczelny...

D9WL1599.jpg 93iR09F6.jpg 0tlORiQI.jpg CGYreS2t.jpg Qp3g7vVB.jpg J2V8OcGm.jpg