Miasto Duchów #03 Przejścia graniczne Awary
AGL9dE9j.png

Redakcja Obserwatora Nowoteutońskiego pragnie zaprosić czytelników do zapoznania się z serią artykułów zatytułowanych Miasto Duchów. Tematem serii będą miejsca zapomniane przez Boga, ludzi i historię - opuszczone szpitale, fabryki, pałace i wszystkie pozostałe perły architektury, które czasy świetności mają już dawno za sobą.
_____________________________________________________________________________


Miasto Duchów #03 [Przejścia graniczne Awary]


Dziś Awara jest wyspą szczęśliwą — nie dzieli jej na pół płot pełen kolczastego drutu, wieżyczek wartowniczych i półautomatycznych systemów eliminacji zagrożenia. Strefa nie jest patrolowana już przez uzbrojonych po zęby wartowników z głodnymi krwi owczarkami scholandzkimi u boku. Bijące po oczach ostrym światłem reflektory nie przeczesują już pobliskich pól. Mieszkańcy południowej części wyspy nie szukają już okazji do przedostania się na północ. Teraz cała Awara jest już szczęśliwa.

Jedną z pozostałości po dawnej historii wyspy (opisywana dość szeroko w sarmackich podręcznikach historycznych i opracowaniach naukowych okupacja scholandzka południowej Awary) są byłe oficjalne przejścia graniczne. Fakt, że przez wiele lat pozostawały zamknięte to jedno, ale to, że stały, broniły i straszyły — to drugie. Dziś budzą tylko wspomnienia. Nie zawsze dobre, nie zawsze pożądane.

DBR0UoQ9.jpg

Centralne przejście graniczne na wyspie, rozdzielające stolicę na Awarę i Arminborg) widziane z daleka nie budzi zgrozy. Chyba, że swoim zaniedbaniem. Dzisiejsze władze miasta i wyspy pozostawiły to miejsce w stanie w jakim pozostało po bohaterskiej akcji sił Książęcych Sił Zbrojnych, wynikiem czego przegoniono stacjonujący tam oddział scholandzkich pograniczników. Ruiny często są odwiedzane przez wycieczki z Sarmacji, a częściej nawet z Baridasu. Lekcje historii na żywo to ważny element naszej edukacji.

8X169j7o.jpg

Z bliska miejsce to robi już nieco bardziej przytłaczające wrażenie. Powybijane szyby, nieprzychylne Scholandczykom grafitti, legowiska bezdomnych, walające się wszędzie butelki o malinowym denaturacie. Mimo to płoty, bariery, pasy na jezdniach, kolczatki i znaki z napisem "HALT"/"ZOLL" budzą demony przeszłości. Demony, które powinny spać.

bmCRY5Sr.jpg

Po stronie sarmackiej urządzono symboliczny punkt kontrolny, którzy dziś jest bardziej pomnikiem historii tego miejsca. Rzeźba zawsze uśmiechniętego Sarmackiego pogranicznika ma przypominać o tym, że północ wyspy zawsze była bardziej przyjacielska, a zamordyzm południowych sąsiadów zaczynał się dopiero kilkanaście metrów dalej. Legenda miejska głosi, że zawsze uśmiechnięta rzeźba ma jednak momenty gdy swój uśmiech traci, a na jej twarzy można wówczas zauważyć zaciętą minę pełną czujności — dzieje się tak wtedy gdy do miejsca tego zbliży się Scholandczyk.

RXyj1ITb.jpg

Stary magazyn na zapleczu po stronie scholandzkiej owiany jest złą sławą. Mówi się, że w tym miejscu torturowani byli Ci, których złapali Scholandczycy podczas próby przedostania się na północną stronę Awary. Miejscowa młodzież lubi opowiadać, że w miejscu tym często słychać, głównie wieczorami, wycie i krzyki potępionych i traktowanych elektrycznością więźniów. Prawda jest taka, że magazyn ten owszem służył jako areszt, ale głównie pełnił rolę magazynu zaopatrzeniowego dla dość silnego garnizony obsadzającego południową część centralnego przejścia. Wycie powoduje zaś wiatr hulający po opuszczonych pomieszczeniach, trzaskający pozbawionymi szyb okiennicami, przeciskający się przez kominy wentylacyjne.

U9cES5ez.jpg

Linia rozgraniczająca tę wspaniałą Wyspę na pół była usiana wieżyczkami strażniczymi. Oto jedna z nich, specjalnie zachowana w pobliżu centralnego przejścia granicznego. Kiedyś zamontowany na niej był silny reflektor — szperacz, syrena alarmowa i megafon, z którego nadawano propagandowe przemówienia premierów scholandzkiego rządu. W okresach zwiększonego napięcia między Sarmacją a Scholandią na wieżyczce montowano również stanowisko ciężkiego RKM.

hztNfvl6.jpg

Koszary straży granicznej po niegdysiejszej stronie scholandzkiej. Obraz nędzy i rozpaczy.

Na szczęście dziś Awara jest miejscem pogodzonym ze swoją historią, ale nie tylko — obie części wspaniale się uzupełniają, ludzie szczęśliwie jeżdżą na wycieczki. Palmy rosną, słońce świeci, a o dniach straszliwego podziału wyspy świadczą jedynie pomniki. Przypominają i uczą.

TJj5o0qE.jpg